Poranione szczenię foki znalezione na plaży. Trwa walka o życie

Bałtyk wyrzucił na brzeg młodą fokę. Szczenię zostało zabrane przez pracowników fokarium na Helu. Teraz trwa walka o życie maleństwa. 

W piątek wieczorem 8 kwietnia fokarium na Helu otrzymało zgłoszenie o samotnym szczenięciu foki szarej. Na miejsce pojechali pracownicy instytucji. Wszystko się potwierdziło. W Chałupach na plaży, blisko morza leżało młode zwierzę. Była to ważąca 12,7 kg samiczka. Nazwano ją Chałka.

Zaraz po przewiezieniu malucha do fokarium okazało się, że jest odwodnione, poranione. Lekarz weterynarii znalazł na ciele wiele ran. Jedna z płetw była bardzo opuchnięta. Chałka straciła również pazura.  

"

Jak do nas przyjechała, to była w ciężkim stanie. Obecnie czuje się coraz lepiej. Dokarmiana jest sondą żołądkową. Sama nie pobiera jeszcze stałego pokarmu - powiedziała Paulina Bednarek, opiekun dzikich zwierząt z fokarium na Helu. "

Malucha nawodniono. Podano również odpowiednie leki. Obecnie lekarze i pracownicy fokarium walczą o życie szczenięcia.

"

Jeśli wydobrzeje, to opuści foczy szpital i trafi do basenu. Tam nauczy się polować i nurkować. Potem, jak już będzie całkowicie zdrowa, wróci do Bałtyku - wyjaśniła Bednarek.  "

W fokarium na Helu znajdują się obecnie dwa focze szczenięta - Chałka i Sztutka. Obie pochodzą z interwencji pracowników tej instytucji

"

W drugiej połowie marca na plaży w Sztutowie została znaleziona mała foka. Natrafili na nią turyści i od razu poinformowali Błękitny Patrol WWF. Oni czuwali nad maluchem do naszego przyjazdu. Nie dopuszczali do szczenięcia ludzi i zwierząt - poinformowała Bednarek. "

Sztutka czuje się już dobrze i lada chwila opuści foczy szpitalik i trafi do basenu, a potem do Bałtyku.  

"

Foka na plaży nie zawsze potrzebuje naszej pomocy. Często zwierzęta te wychodzą na brzeg, żeby odpocząć. Nie wolno wrzucać ich na siłę od wody. Najlepiej zostawić je w spokoju, poinformować Błękitny Patrol WWF lub nas. Nie powinno się również podchodzić do leżącej na brzegu foki. Może ugryźć, a takie rany bardzo trudno się goją - apeluje opiekunka dzikich zwierząt. "

Porzucony niedźwiedź brunatny

Ostatnio miała miejsce również interwencja związana z porzuconym niedźwiedziem brunatnym w Cisnej

Zgłoszenia o błąkającym się maluchu płynęły do leśników przez kilka dni. Gdy go odnaleziono, natychmiast postanowiono przewieźć do lecznicy weterynaryjnej. Okazało się, że była to bardzo dobra decyzja, bo maluch mógł nie przetrwać nadchodzącej nocy. Był wycieńczony i odwodniony. Nie wiadomo, czy maluch wróci do natury. 

Radio ZET/MB

Więcej: