Niezwykła przemiana jamnika. Nowi właściciele odchudzili psa o 10 kilogramów

Kiedy przygarnęli go wolontariusze, ważył dwa razy więcej, niż powinien. Każdy krok był dla niego męczarnią i mógł spowodować śmierć. Mowa o jamniku o imieniu Vincent, który w ostatniej chwili otrzymał pomoc od dobrych ludzi.

Vincent przez wiele lat był rozpieszczany przez swojego właściciela. Mężczyzna rzadko wychodził z nim na dłuższe spacery, ale bardzo często – i obficie – dawał mu smakołyki. Efekt? Wskaźnik BMI zwierzaka wynosił aż 62,7!

Kiedy niedawno zmarł właściciel 7-letniego jamnika, zaopiekowała się nim Melissa Anderson ze schroniska dla psów K-9 w Houston w stanie Teksas. Aby uratować zdrowie i życie czworonoga, kobieta zarządziła restrykcyjną dietę.

"

Był taki moment, że ledwo mogłam odróżnić, czy Vincent stoi czy leży. Był naprawdę bardzo gruby, a to nie jest zdrowe dla żadnego psa – powiedziała Melissa portalowi „Telegraph”. "

Początkowo ograniczono jedzenie dla Vincenta i prowadzano go na basen. Po kilku tygodniach pies był na tyle silny, że odchudzanie mogło wkroczyć w kolejny etap. Pracownicy schroniska wychodzili z Vincentem na kilkugodzinne spacery przynajmniej 5 razy dziennie.

Na efekty takich działań trzeba było trochę poczekać, ale z pewnością się one opłaciły. Vincent po kilku miesiącach stracił 10 kilogramów i ponownie wrócił do swojej sprawności.

"

Vincent jest dla mnie najsłodszym i najfajniejszym psem, jakiego poznałam. A proszę mi uwierzyć, ze z czworonogami przebywam na co dzień. W końcu to moja praca – przyznała zadowolona właścicielka jamnika. "

Otyłość zwierząt

Okazuje się, że nie tylko psy – w tym przypadku Vincet – mają skłonności do tycia. W ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych zapanowała ogromna plaga… grubych wiewiórek. Okazało się, że kojarzone ze sprytem i zwinnością zwierzęta, mają ogromną tendencję do tycia.

W internecie regularnie pojawiały się zdjęcia puszystych wiewiórek, a sprawa stała się na tyle emocjonująca, że doczekała się komentarza naukowców.

"

Mamy do czynienia ze zjawiskiem synurbanizacji. Wiewiórki, które żyją w mieście, zaczynają się zachowywać odmiennie do swoich odpowiedników żyjących w naturalnym środowisku. Związane jest to z pojawieniem się w ich diecie nowych elementów np. odpadków spożywczych – tłumaczył Adam Tarkowski, doktorant z Zakładu Zoologii Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. "

Wielu użytkowników sieci zastanawiało się wówczas, w jaki sposób otyłe zwierzęta są w stanie wchodzić do dziupli czy skakać po drzewach. Odpowiedź na to pytanie zna tylko sama natura (i wiewiórki).

Radio ZET/SK

Więcej: