Popularna na Instagramie 18-latka usunęła konto. Dlaczego?

W dzisiejszych czasach ilość polubień, obserwatorów czy udostępnień decyduje o naszej popularności, a nawet wartości. Nastoletnia gwiazda Instagrama zrezygnowała jednak z blichtru, by zdemaskować mechanizmy rządzące social mediami.

Rozwijające się social media to potężna władza w rękach każdego człowieka. Za pomocą Facebooka, Instagrama, Twittera czy Snapchata można zrobić oszałamiającą karierę, zyskać sławę i zarobić duże pieniądze.

Dobrze wiedzą o tym osoby, które dzięki pokazywaniu swoich zdjęć i rosnącej popularności w sieci zbijają niemałą fortunę. Portale społecznościowe stały się morzem reklam i sztuczności. Można nauczyć się w nim pływać... albo utonąć. Przekonała się o tym Essena O'Neil, która postanowiła zdemaskować fałsz rządzący profilami społecznościowymi.

Na przekór

18-letnia Essena to modelka pochodząca z australijskiego Queensland. Jej konto na Instagramie śledziło ponad 730 tysięcy obserwujących. Publikowała na nim wszystko: selfie w lustrze, zdjęcia z wycieczek, z domu, pokazywała nowe ubrania, zachwalała produkty firm, z którymi wiązały ją kontrakty reklamowe. Przygodę z social mediami rozpoczęła w wieku 16 lat, a w ciągu trzech lat osiągnęła coś, o czym wiele osób marzy - stała się gwiazdą Instagrama. Brzmi jak bajka? Niezupełnie.

Nastolatka postanowiła powiedzieć głośne STOP zakłamaniu i koloryzowaniu rzeczywistości. Z ponad 2 tysięcy zdjęć zostawiła jedynie kilka tych, które wymownie podpisała. Z podpisów możemy dowiedzieć się, jakie prawdziwe uczucia towarzyszyły jej w tych konkretnych sytuacjach. Takiego manifestu internet jeszcze nie widział.

- Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że moją młodość spędziłam będąc całkowicie uzależniona od mediów społecznościowych. Potrzebowałam uznania z każdej strony, obserwowałam ilość polubień moich statusów, patrzyłam ile lajków i komentarzy zbierają moje fotki. Ćwiczyłam tylko po to, żeby dobrze wyglądać na zdjęciach. Social media zabrały mi radość z życia, a sposób, w jaki się nimi posługiwałam był całkowicie oderwany od rzeczywistości - powiedziała w poruszającym wideo.

Przekroczona granica

Większość wolnego czasu spędzała na odpisywanie internautom. Średnio zajmowało jej to ponad 50 godzin tygodniowo. Jak przyznała, jej charakter i system wartości ukształtowała głównie silna potrzeba społecznej akceptacji. Uzależnienie od sprawdzania portali społecznościowych i ciągłego bycia "na topie" powodowało, że granica pomiędzy światem rzeczywistym a wirtualnym brutalnie się zatarła.

- Oszukiwałam was wszystkich, bo media mi na to pozwoliły. Nie musiałam płacić za ubrania, które oglądaliście w moich postach. Wszystko to oszustwo i naiwny kult ciała. Jedyne, co musiałam robić codziennie to pstrykać tysiące zdjęć, żeby spośród nich wybrać tych kilka, które przyciągną największą uwagę. Pozowałam na seksowną dziewczynę, którą wcale nie jestem. Widzieliście tylko to, co chciałam żebyście zobaczyli. Wydawało Wam się, że żyję w bajce, bo mam te wszystkie rzeczy za darmo? Tak naprawdę byłam nieszczęśliwa - wyznała.

Essena przyznała też, że życie "w sieci" znacząco się różniło od tego realnego. W prawdziwym świecie nie musi nikomu niczego udowadniać ani utwierdzać się w przekonaniu, że jest wyjątkową dziewczyną. Zapowiada powrót do normalności, a wideo które zamieściła na YouTubie jest ostatnim w jej karierze.

Co myślicie o tym kontrowersyjnym wyznaniu?

Radio ZET/JM

Więcej: