Urodziła dziecko, wzięła je na ręce i... musiała za to zapłacić!

Szpital naliczył kobiecie opłatę za to, że po porodzie mogła potrzymać w ramionach swoje nowo narodzone dziecko. Wściekła matka postanowiła napiętnować w sieci absurdy opieki zdrowotnej.

Choć o polskiej służbie zdrowia krążą prawdziwe mity, to na szczęście ten przypadek nie wydarzył się u nas. W USA, gdzie obowiązuje rynkowy model opieki zdrowotnej, pacjenci w szpitalach często zmuszeni są płacić za najdziwniejsze nawet "usługi". Właśnie taki przypadek postanowił nagłośnić w sieci jeden z internautów, którego żona 23 września w jednym z amerykańskich szpitali musiała zapłacić za to, że... tuż po porodzie mogła potrzymać przez chwilę swoje dziecko. Na Reddicie opublikowane zostało zdjęcie rachunku za usługi szpitalne, opiewającego na ponad 1600 dolarów. W kwocie tej znalazło się $39,35, około 150 złotych, za "skin to skin after c-sec" - czyli właśnie kontakt fizyczny pomiędzy matką a jej dzieckiem tuż po cesarskim cięciu. Halfthrottle w rozmowie z innymi internautami na Reddicie napisał:

"

Pielęgniarka pozwoliła mojej żonie potrzymać dziecko na piersi. Nawet pożyczyła mi aparat żebym mógł zrobić kilka naszych zdjęć. Wszystko, co się działo podczas porodu było swietne i nasze odczucia są rewelacyjne. Jednak zaśmialiśmy się, kiedy zobaczyliśmy to na naszym rachunku. "

Halfthrottle napisał w innych komentarzach, że nie był zły o samą opłatę, bo szpital zrobił kawał dobrej roboty. Jednak chce pokazać, jak bardzo absurdalna może być opieka zdrowotna w USA. "Tuż po porodzie pielęgniarka spytała żonę czy chce potrzymać przez chwilę dziecko, czego oczywiście nie odmówiłby nikt. Dopiero dziś zauważyliśmy to na szpitalnym rachunku".

Okazuje się jednak, że w rozmowie na Reddicie wypowiedziała się też położna. Wyjaśniła, skąd może wziąć się taka dodatkowa opłata. Chodzi podobno o to, że potrzebna jest dodatkowa osoba, która może doglądać dziecka, kiedy spoczywa w ramionach matki.

"

Jako położna mogę to wyjaśnić. Nie wiedziałam, że szpitale liczą za oddanie matce dziecka do potrzymania tuż po porodzie, ale wymaga to obecności dodatkowego pracownika, który będzie pilnował dziecka, gdy trzyma je matka. Do tej pory najczęściej dziecko od razu było zabierane na inną salę, by specjaliści mogli ocenić, czy jego życiu nic nie zagraża. Kontakt bezpośredni matki z dzieckiem po porodzie to stosunkowo nowa rzecz, a jeśli do tego dochodzi, na sali musi pojawić się ktoś, kto oceni zdrowie malucha. "

Po tej dziwnej sytuacji redditowiec postanowił dowiedzieć się, jak dokładnie wyceniane są w amerykańskich szpitalach porody i podobne usługi. Okazuje się, że... nikt nie jest w stanie udzielić w tym temacie dokładnej odpowiedzi. Wszystko to prowadzi do kompletnej dezorientacji klientów, którzy po prostu nie wiedzą, ile mogą zapłacić za poród w jednym szpitalu, ile w innym. Stwarza to warunki do zawyżania cen przez placówki a jednocześnie nie daje klientom gwarancji świadczenia usług na wyższym poziomie.

Takie rzeczy - tylko w Stanach!

Czy znasz polski lepiej niż gimnazjalista? [QUIZ]

Rozwiąż QUIZ
Więcej: