Jim Carrey oskarżony o śmierć byłej dziewczyny

Aktor Jim Carrey jest oskarżony o doprowadzenie do śmierci swojej byłej partnerki, Cathriony White, która rok temu przedawkowała leki. Mark Burton, który w chwili zgonu White był z nią już w separacji, twierdzi, że to dzięki Carreyowi kobieta zdobyła medykamenty, które przedawkowała. W ten sposób, zdaniem Burtona, Carrey przyczynił się do jej śmierci. Aktor właśnie wydał oświadczenie w tej sprawie.

Cathriona White przedawkowała kilka różnych leków, które przypisywane są na receptę. Kobietę martwą znaleziono w jej domu, jednak wykluczono samobójstwo. Jak czytamy w pozwie Burtona, Carrey nie tylko wykorzystał swoją fortunę i status gwiazdy, by pod fałszywym imieniem i nazwiskiem (Arthur King) kupić dla 30-latki lekarstwa, ale także poczynił działania, które miały zatrzeć jego udział w jej śmierci.

Jim Carey winny śmierci Cathriony White?

Jak wynika z relacji znajomych odtwórcy głównych ról w filmach „Maska” czy „Psi Detektyw”, Carrey i White wielokrotnie się rozstawali i schodzili. Jednak podobno tuż przed śmiercią Cathriona zerwała z aktorem kontakt. Dzień przed znalezieniem jej ciała Carrey wysłał do niej sms, w którym pyta, gdzie ukryła leki. Zdaniem Burtona wiadomość ta jest próbą zatarcia śladów i odwrócenia uwagi od możliwego udziału aktora w całej sytuacji.

Oświadczenie Carreya

Właśnie w mediach opublikowane zostało oficjalne oświadczenie Jima Carreya w sprawie pozwu i oskarżenia o udział w śmierci jego byłej partnerki. Aktor oznajmia w nim, że będzie publicznie bronił swojego honoru.

"

Co za wstyd! To byłoby dla mnie łatwe zamknąć się w pokoju z prawnikiem tego człowieka i zakończyć całą sprawę, ale są takie momenty w życiu, że musisz stanąć i bronić swojego honoru (…). Nie będę tolerował takich bezdusznych prób wykorzystania mnie lub kobiety, którą kochałem. Kłopoty Cat pojawiły się na długo przed tym, kiedy mnie poznała, a jej tragiczny koniec był poza czyjąkolwiek kontrolą. Mam nadzieję, że któregoś dnia ludzie przestaną czerpać z tego wszystkiego profity i pozwolą jej spoczywać w pokoju. "

W tej chwili nie wiadomo, jak dalej rozwinie się sytuacja.

Więcej: