Kobieta gra w grę. Zapomniała, że to wirtualna strzelanina

Renate zagrała w „Brookhaven Experiment” z okularami VR na oczach. Zadaniem dziewczyny było zabicie kilku potworów. Sądząc po jej reakcji, graczka za bardzo wczuła się w wirtualną rzeczywistość. Śmiało możemy powiedzieć, że krzyczała zupełnie jakby stanęła w oko z prawdziwym zabójcą.

Wirtualne okulary powstały po to, by jeszcze bardziej uatrakcyjnić i urzeczywistnić gry komputerowe. Budują większe emocje, a w przypadku gier z pogranicza horroru, budzą większy niepokój i niebezpieczeństwo.

Renate stała przerażona po środku pokoju, osaczona przez krwiożercze potwory. Zupełnie jakby zapomniała, że przecież to tylko gra…

Przerażenie i panikę młodej graczki obejrzało już ponad milion internautów. Ciekawe, czy dziewczyna zdecyduje się na dogrywkę.

Prawdziwe emocje

Gry są nierzeczywiste, ale wyzwalają prawdziwe emocje, które nie zawsze są pozytywne. Jeśli gracz przestanie odróżniać te dwa światy, może popaść w uzależnienie.

Antybohaterem internautów został niedawno nastolatek z Polski. 12-letni gracz opublikował na YouTube film, na którym bardzo emocjonuje się przegraną. Praktycznie cała jego wypowiedź powinna zostać ocenzurowana, bowiem młody fan gier komputerowych klnie jak szewc.

Z kolei pewien Niemiec z powodu uzależnienia od gier podał swojej partnerce narkotyki. Mężczyzna był zły, bo kobieta po powrocie z pracy przeszkadzała mu grać. Wsypał do jej herbaty środki odurzające. Niemka przedstawiła sprawę przed sądem, a ten uznał mężczyznę winnym i nałożył na niego karę.

Czy Was także tak bardzo pochłaniają gry?

Radio ZET/SJ