Kuchenne Rewolucje. „W komunie tak źle nie gotowali, to jest szpitalne żarcie"

„Kuchenne Rewolucje" znów nabierają tempa. Tym razem Magda Gessler udała się do Lubina na Dolnym Śląsku, by przeprowadzić zmiany w restauracji Rodzinna. Jak jej poszło?

Kuchenne Rewolucje: restauracja Rodzinna w Lubinie

Początki nie należały do najłatwiejszych. Magdzie Gessler nie podobało się właściwie nic, no może oprócz zaangażowania właścicielki. 

„Takiego świństwa dawno nie jadłam. Stary ryż… Tu gotuje jakaś ilość osób, która pracowała w szpitalu i prowadziła dietę żołądkową. Pamiętam, że leżałam w szpitalu po operacji wyrostka, miałam 18 lat i dawali mi właśnie takie świństwa. Ale to było ile lat temu. To jest taki szajs, jakiego dawno nie jadłam" – mówiła Gessler bez ogródek o daniach podawanych w Rodzinnej. „W komunie aż tak źle nie gotowali, chyba że w szpitalu. To jest szpitalne żarcie" – podsumowała propozycje restauracji.

Właścicielka Dorota była załamana słowami Gessler. Na szczęście wspierał ją mąż, który liczył, że jeszcze uda im się wyjść na prostą. Personel nie miał jednak najlepszego zdania o właściciele. Stres przyczyniał się do tego, że zachowywała się nerwowo i była niezorganizowana. Gessler postanowiła jej pomóc. Zdecydowała, że restauracja zmieni nazwę na Miedziana – tak nazywa się też kopalnia w Lubinie. Postanowiono zmienić także jadłospis na taki, w którym zasmakują także goście z Czech i Niemiec.

Po rewolucji Dorota uwierzyła w siebie. Magda Gessler wręcz dodała jej skrzydeł. Gdy restauratorka odwiedziła Miedzianą, nie kryła dumy. Dania bardzo zasmakowały restauratorce z Warszawy, co więcej: poleciła ona Miedzianą wszystkim telewidzom. „Będę wam bardzo sekundować. Jest wspaniale" – podsumowała.

RadioZET.pl/SI