Bohaterska pomoc leśników z Cisnej. Uratowali 2-miesięcznego niedźwiadka [WIDEO]

W Cisnej został znaleziony 2-miesięczny niedźwiedź brunatny. Zwierzę było odwodnione i przemarznięte. Pracownicy Nadleśnictwa przeprowadzili bohaterską walkę o życie maleństwa. 

Pracownicy Nadleśnictwa otrzymali sygnał o błąkającym się niedźwiadku w Cisnej.

"

Pierwszy sygnał o porzuconym niedźwiadku dostaliśmy w Niedzielę Wielkanocną. Od razu pojechaliśmy na miejsce, żeby odnaleźć malucha. Niestety, tego dnia nie natknęliśmy się niego - powiedział w rozmowie z RadiemZET.pl Mateusz Świerczyński, specjalista z Nadleśnictwa w Cisnej. "

To nie były jedyne sygnały. Do Nadleśnictwa dzwoniło kilka osób. Pracownicy codziennie bardzo dokładnie patrolowali teren, na którym widziany był mały niedźwiedź. 

"

Ludzie dzwonili i informowali o niedźwiedziu i natychmiast uciekali z tego miejsca. Bali się, że gdzieś w pobliżu kręci się matka malucha. A wiadomo, że wtedy może być bardzo niebezpiecznie. Samica może zaatakować w obronie młodego - wyjaśnił Świerczyński. "

Kolejne dni poszukiwań były bezowocne. Dopiero w piątek leśnicy otrzymali sygnał od patrolującego lasy pracownika GOPR. 

"

Natychmiast pojechaliśmy na miejsce. I rzeczywiście, w pobliżu drogi siedział maluch. Chudy, osłabiony. Trząsł się z zimna. Miał zatracony instynkt, nie uciekał na widok ludzi. Od razu zadzwoniliśmy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Pracownicy tej instytucji nie potrafili nam pomóc. Następny telefon wykonaliśmy do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Na początku, jak usłyszeli o małym niedźwiadku, pomyśleli, że to żart. Podpowiedzieli jednak, że nie ma na co czekać i trzeba malucha ratować. Złapaliśmy w klatkę i natychmiast zawieźliśmy go do Przemyśla - zrelacjonował w rozmowie z RadiemZET.pl Świerczyński. "

2-miesięczny niedźwiedź brunatny przeszedł serię badań. Został podłączony do kroplówki. Lekarze weterynarii nawodnili go. 

"

Miś mógł nie przeżyć nadchodzącej nocy. Był tak słaby. Po prostu zdechłby z głodu. Maluch ważył 3800 gram, a powinien w tym wieku 10 kilogramów. Wiele nocy spędził sam. To była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć - powiedział Świerczyński. "

Dalszą opiekę nad niedźwiedziem przejmą lekarze weterynarii z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu

"

Teraz szukamy matki. Możliwe, że się gdzieś kręci w pobliżu i szuka malucha. Niedźwiadek mógł się po prostu zgubić. Intensywnie patrolujemy okolicę, ale niestety nie natrafiliśmy na żaden trop. A odnalezienie matki, to moim zdaniem, jedyna szansa na powrót malucha na wolność. Lekarze weterynarii pewnie podejmą próbę przywrócenia malucha naturze. Będzie to jednak możliwe dopiero, jak niedźwiedź skończy 2 lata. Wtedy stanie się samodzielny. W innym przypadku, wydaje mi się, że miś trafi do ogrodu zoologicznego. Jednak to i tak lepsze, od śmierci głodowej - opowiedział Świerczyński.  "

Życzymy niedźwiadkowi zdrowia i siły, oraz tego, żeby jego matka się odnalazła. 

Historia z happy endem

Takie historie przywracają wiarę w dobro. A było takich wiele.

Jedną z nich, która głośnym echem obiegła media społecznościowe, była historia pewnego psa. Zwierzę podczas zabawy w jeziorze zaczęło się topić. Czworonoga zauważyła jedna z przechodzących obok osób. Mężczyzna bez zastanowienia wskoczył do wody i wyciągnął psa. Okazało się jednak, że Zena nie oddycha. Odważny mężczyzna rozpoczął reanimację psa. Szybko znalazł też pomocników. Pojawiła się osoba, która wykonała sztuczne oddychanie. W pobliżu znajdowała się też grupa strażaków. Gdy tylko zauważyli zamieszanie i tłum gapiów, przybiegli sprawdzić co się dzieje. Mężczyźni udostępnili grupie specjalne maski, służące do wykonywania sztucznego oddychania. Film z bohaterskiej walki o życie psa zrobił furorę w internecie. 

Trzymacie kciuki za małego niedźwiadka? :)

Radio ZET/MB

Więcej: