Ludzie, którzy słuchają tej muzyki, uprawiają najwięcej seksu

Brytyjczycy postanowili sprawdzić, przy jakiej muzyce publiczność festiwali najczęściej uprawia seks, a zatem zbadali, jaka muzyka najbardziej skłania do erotycznych igraszek. Jesteś jej fanem?

Twórcy zabawek erotycznych brytyjskiej marki Lovehoney przeprowadzili badania na temat tego, na których muzycznych festiwalach publika uprawia najwięcej seksu. Przy okazji na jaw wyszło kilka ciekawych faktów na temat wpływu muzyki na seksualne zachowania ludzi.

Nie do dziś wiadomo, że muzyka zmienia ludzki charakter. Inne gatunki preferujemy do ćwiczeń, joggingu, a inne do seksu. Jednak, wbrew pozorom, wcale nie zawsze muszą to być romantyczne miłosne ballady typu „I Can’t Live Without You” Mariah Carey, czy „I Will Always Love You” Whitney Houston. Badacze z Lovehoney zapytali 1000 uczestników różnych brytyjskich festiwali, jaka muzyka ich zdaniem jest najlepsza do seksu. Co powiedzieli? Oto wyniki!

Najlepszą muzyką, która skłania do seksu jest… R&B. Odpowiedziało tak 25% ankietowanych. Potem dance i rock (po 22%), indie (11%), metal (8%), pop (6%), i na szarym końcu rap - tylko 1%.

Oprócz gatunku muzyki badacze ustalili też, czyja muzyka najbardziej zachęca do seksu. Na pierwszym miejscu jest Rihanna, którą wybrało 30% ankietowanych. Potem Red Hot Chilli Peppers - 17%, Adele - 10%, Coldplay - 9%, Muse - 7.5%, nieco mniej Queen - 7%, Iron Maiden - 6.5%, Kasabian - 5%, The Cure - 3%, i na końcu Justin Bieber z wynikiem 2%.

Jaki z tego wniosek? Taki, że jeśli wymienieni powyżej artyści są waszymi ulubionymi, to prawdopodobnie należycie do grupy, która najczęściej uprawia seks. Zgadzacie się?

Więcej: