"Malinka" doprowadziła nastolatka do śmierci

"Malinka" to dobrze znane określenie na niewielki ślad, jaki może powstać na skórze po pocałunku. Okazuje się, że ten "miłosny znak" może być niebezpieczny dla zdrowia. Przekonał się o tym pewien nastolatek, który za niewinną malinkę zapłacił życiem.

Zrobiłeś kiedyś lub ktoś Tobie zrobił "malinkę"?

Julio Macias Gonzalez to 17-latek z Meksyku, który stracił życie z powodu tzw. "malinki", którą poprzedniej nocy zrobiła mu jego partnerka. Następnego dnia po spotkaniu z kobietą nastolatek jadł obiad ze swoją rodziną. Nagle dostał drgawek i stracił przytomność. Niestety, nie udało się mu pomóc i chłopak zmarł. Okazało się, że przyczyną tej przykrej sytuacji była właśnie malinka. Jest to nic znak na ciele, który powstaje z powodu przekrwienia. Krew zassana podczas pocałunku krzepnie w jednym miejscu, przez co powstaje charakterystyczny ślad. Najczęściej jest to niegroźna plamka, która znika po kilku dniach, jednak zdarza się, że prowadzi do powstania większych zakrzepów. Jeśli te wraz z krwią przedostaną się do mózgu, to mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia.

Kobieta, która zrobiła Gonzalezowi malinkę zniknęła, jednak jest już poszukiwana przez policję. Rodzina oskarża ją o doprowadzenie do śmierci Julia i chce wyciągnąć z tego konsekwencje.

Śmierć Meksykanina z powodu malinki nie jest odosobnionym przypadkiem. Wcześniej problemy zdrowotne z tej samej przyczyny miała kobieta z Nowej Zelandii. Choć nie straciła ona życia, to jednak została częściowo sparaliżowana. Jak widać, robienie malinek może być ryzykowne. Niestety, jest to bardzo popularna praktyka - szczególnie wśród nastolatków, które są nieświadome konsekwencji. Czy warto ryzykować dla żartu czy głupiego psikusa?

Więcej: