Bardzo pechowy ślub. Pan młody rozbił warte milion złotych ferrari

Pewna para młoda młoda Anglii chciała uczcić dzień swojego ślubu bardzo wyjątkowo. Nowożeńcy wypożyczyli ponad 500-konne ferrari i ruszyli w niezapomnianą podróż, która nie trwała jednak zbyt długo…

Do zdarzenia doszło w angielskim mieście Burnley. Usman Ali i jego świeżo poślubiona żona Sakina Parveen wyszli właśnie z kościoła i wsiedli do wypożyczonego sportowego ferrari spider. Auto słynie ze swoich piekielnych osiągów - 500 koni mechanicznych, które rozpędzają samochód do 100 km/h w mniej niż 4 sekundy, zrobią wrażenie na niejednym kierowcy.

Niestety, aby kierować takim samochodem, trzeba mieć spore umiejętności. A tych zabrakło panu młodemu. Pracujący na co dzień jako wulkanizator Usman Ali twierdzi, że jechał bardzo ostrożnie. Jednak kiedy wyjeżdżał z podporządkowanej ulicy, pomylił gaz z pedałem hamulca.

Jazda zakończyła się na pobliskim budynku, a sportowe auto czeka teraz droga naprawa. Szczęście w nieszczęściu, że para młoda wyszła z wypadku bez szwanku.

Nowożeńcy będą teraz musieli mocno liczyć na bogatą zawartość kopert od gości weselnych. Koszty naprawy ferrari będą oni musieli pokryć bowiem z własnej kieszeni. A nie mówimy tu o małych kwotach…

Aby wypożyczyć 500-konny samochód, małżonkowie musieli wpłacić zaliczkę w wysokości 5 tys. funtów (ok. 20 tys. złotych). Z jasnych przyczyn, cała ta suma nie zostanie im zwrócona. Oprócz tego Burney i Sakina będą musieli zapłacić 25 tys. funtów (ok. 100 tys. złotych) za naprawę zniszczonego samochodu.

Liczą się umiejętności

O tym, że umiejętność prowadzenia tak szybkich samochodów jest bardzo cenna, przekonał się nie tylko pan młody z Anglii. W listopadzie 2015 roku w stolicy Węgier również doszło do wypadku z udziałem supersamochodu.

Mężczyzna jadący Ferrari LaFerrari - wyprodukowano tylko 499 sztuk tych samochodów - zdecydowanie przecenił swoje umiejętności prowadzenia i spowodował wypadek, w którym oprócz czerwonego supersamochodu, ucierpiały jeszcze trzy inne zaparkowane na pobliskim parkingu.

Radio ZET/SK

Więcej: