Nie radzisz sobie z rozładowaniem emocji? „Pokój Furii” w Warszawie to miejsce dla Ciebie

Stres, gniew, frustracja… Jeśli nie radzisz sobie z własnym emocjami powinieneś odwiedzić pierwszy stołeczny „Pokój Furii”. Na Ustrzyckiej 9 możesz doszczętnie zniszczyć stary sprzęt AGD czy meble. Zaledwie kilka minut tej wyjątkowej terapii wystarczy, by całkowicie pozbyć się złości. Redakcja Radia ZET sprawdziła to na własnej skórze.

Michał Lechowicz i Oliwer Wangart stworzyli w Warszawie miejsce, w którym za pomocą łomu, młota lub kija bejsbolowego możesz bezkarnie urządzić sobie kompletną demolkę. Oczywiście założyciele „Pokoju Furii” dbają o bezpieczeństwo gości. Każdy „furiat” dostaje specjalny kombinezon ochronny, kask, maskę, stopery i rękawice.

W okrągłym, białym pokoju o powierzchni 31,5 m jesteś tylko Ty, broń i stary sprzęt.

"

Podczas jednej sesji w pomieszczeniu może znajdować się maksymalnie 10 przedmiotów – tłumaczy właściciel. "

Gwarantujemy, że nawet kilka minut tej wyjątkowej terapii wystarczy, by całkowicie rozładować napięcie. Redakcja Radia ZET wzięła na warsztat stary faks i magnetofon. Zobaczcie, co z nich zostało.

Póki co goście mają do dyspozycji jeden pokój, ale właściciele planują „odgracić" także pozostałe pomieszczenia w budynku. Wspólnicy chcą organizować zawody w demolce oraz stworzyć coś, czego w Polsce jeszcze nie było.

"

Myślimy nad stworzeniem specjalnego pomieszczenia dla dzieci cierpiących na ADHD. Konsultowaliśmy się już z psychologiem. Miejsce, w którym nerwowe i niecierpliwe dzieci mogłyby dać upust swojej frustracji, wydaje się być strzałem w dziesiątkę. – zdradził w rozmowie z Radiem ZET Oliwer Wangart. "

„Pokój Furii” w Warszawie działa od niespełna tygodnia, ale z dnia na dzień zgłasza się do niego coraz więcej klientów. Wśród nich są także kobiety.

Moda na wyładowywanie złości poprzez agresję przyszła do Europy zza oceanu. „Pokoje furii", zwane także „pokojami złości", są bardzo popularne w stanach i Kanadzie.

Toronto to miasto, w którym poziom stresu wśród ludzi stale wzrasta. Dlatego postanowiliśmy to zmienić - mówi Tim Cheung, współzałożyciel pierwszego w mieście „pokoju złości". Dodatkową atrakcją kanadyjskiego lokalu jest nagrywanie ataku szału. Znajomi „furiata" mogą także stać za specjalną szybą z pleksi i obserwować jak tornado przetacza się przez Rage Room

Pół godziny w „Pokoju Furii" w Warszawie  kosztuje 120 zł, niszczenie w parze - 200 zł, studenci i służby mundurowe - 100 zł. Aby skorzystać z tej wyjątkowej usługi trzeba mieć ukończone 18 lat.

Do tej pory żaden z gości nie wytrzymał 30-minutowej demolki. Podejmiecie wyzwanie?

Radio ZET/SJ

Więcej: