Prince – piosenkarz, kompozytor. 10 rzeczy, które powinieneś o nim wiedzieć

–Jeśli lubicie muzykę, sztukę, teatr, seks, duchowość, literaturę, miłość, humor albo filozofię, powinniście zobaczyć Prince'a – tak pisał o sobie sam artysta. Zdecydowanie zasłużył na miano legendy muzyki. Dlaczego? Oto krótkie podsumowanie jego życiorysu.

Tak naprawdę nazywał się Prince Rogers Nelson. Pochodził z Minneapolis. Na scenie występował od ponad  30 lat. Wywarł ogromny wpływ na rozwój muzyki.

Czy wiesz, że…

1. Miał włoskie korzenie

Jego matka była Amerykanką włoskiego pochodzenia. Ojciec był muzykiem jazzowym grającym na pianinie w trio „The Prince Rogers Band”. Młody Prince wzorował się na tacie – wykorzystał niektóre sekwencje akordów używanych przez zespół ojca w swoich przyszłych utworach.

2. Był członkiem Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy

Dołączył do tego związku wyznaniowego w 2001 roku. Regularnie uczęszczał na spotkania w Sali Królewskiej (ośrodek życia religijnego). Ta duchowa przemiana wpłynęła również na jego twórczość – piosenki stały się łagodniejsze, odwoływał się w nich do Boga.

3. Został wprowadzony do prestiżowego muzeum

Rock and Roll Hall of Fame honoruje wybitnych artystów, którzy wnieśli wkład w rozwój konkretnych gatunków muzyki. Prince dołączył do tego zaszczytnego grona w 2004 roku. Był przedstawicielem takich stylów jak soul, funky, dance, rock i jazz rock.

4. Łączył w sobie kilkunastu geniuszy

Mówi się, że był artystą wszechstronnym. Jego debiutancki album zatytułowany „For You” ukazał się w 1978 roku. Muzyk pracował nad nim od października do grudnia 1977 roku. Prince sam zaśpiewał wszystkie partie wokalne, a także samodzielnie zagrał na wszystkich instrumentach, w tym m.in.: gitarze elektrycznej i akustycznej, fortepianie, bębnach i wielu innych instrumentach perkusyjnych.

5. „Purple Rain” stał się jego wizytówką

Zdecydowanie jednym z największych przebojów muzyka stał się nagrany w 1984 roku utwór „Purple Rain”, który niejednokrotnie gościł na liście piosenek wszech czasów.

6. Sprawdził się również jako aktor

„Purple Rain” wykorzystano w filmie o tym samym tytule. Produkcja opowiadała losy młodego artysty, który próbował zaistnieć na rynku muzycznym. Prince zagrał owego muzyka, a za muzykę do filmu zgarnął Oscara.

7. Był uparty i potrafił walczyć o swoje

Prince dał się poznać także jako pewny siebie i charyzmatyczny artysta. W latach 90. Wdał się w konflikt z wytwórnią Warner. Niezadowolony z warunków kontraktu w proteście zaczął podpisywać się jako Artysta Dawniej Znany Jako Prince. Do swojego imienia wrócił dopiero w 2001 roku, na płycie „The Rainbow Children”, którą nagrał już we własnej wytwórni.

8. Walczył z piractwem

Prince zaliczany jest do grona światowej sławy artystów, którzy jako pierwsi zaczęli transmitować swoje koncerty w internecie. Muzyk był porażony piractwem w sieci, dlatego jego wytwórnia płytowa potępiała nielegalne publikacje jego utworów na YouTube i serwisach społecznościowych.

9. Zaczarował Polskę tylko raz

Polscy fani Prince’a mieli tylko jedną okazję podziwiać go w naszym kraju. Muzyk dał koncert podczas festiwalu Open’er w Gdyni w 2011 roku. Rok później artysta miał zawitać na stadionie piłkarskim we Wrocławiu, ale niestety spółka zarządzająca obiektem sportowym nie dogadała się z menedżerem muzyka.

10. Bywał ekscentryczny

W ostatnich latach jego kariery, zagraniczna prasa rozpisywała się na temat spektakularnych występów muzyka. Szerokim echem odbił się koncert w nowym Jorku, który na życzenie muzyka rozpoczął się dopiero o 3 w nocy. Poza tym słynął z kolorowych kreacji, a w jego zespołach występowały przeważnie tylko kobiety.

Najnowsze krążki artysty „Hit N Run" i „Hit N Run: Phase Two", są dostępne są jedynie w serwisie streamingowym TIDAL. W całej swojej karierze nagrał 39 albumów. W 2017 roku miała ukazać się jego autobiografia pt. "The Beautiful Ones".

Ciało legendarnego muzyka znaleziono w jego studiu nagraniowym 21 kwietnia. Gwiazdy i fani z całego świata opłakują Prince'a na portalach społecznościowych.

Na razie nie znane są przyczyny jego śmierci.

Radio ZET/SJ

Więcej: