Kiełbasy i sery zamiast narkotyków. Poznajcie psich celników

Psy odgrywają bardzo ważną rolę na granicach i lotniskach. Ich nosy są w stanie wykryć w bagażach przemycane towary. Jak się żyje takim psom?

Na lotnisku w Manchesterze w Wielkiej Brytanii psy tropiące nie znalazły żadnych narkotyków klasy A od siedmiu miesięcy. Zamiast tego jeden z nich wykrywa dość często kiełbasy i sery - towary, które nie są poważnym zagrożeniem dla tego państwa. Zwierzęta te w okresie od listopada 2014 do czerwca 2015 nie znalazły żadnych narkotyków typu A, czyli heroiny i kokainy. 

Władze lotniska opracowują strategię, która zwiększyłaby skuteczność poszukiwań przemycanych narkotyków.

Psy pracujące na polskich granicach

A jak skuteczne są psy na naszych granicach i lotniskach? Skontaktowaliśmy się z Ryszardem Chudym, rzecznikiem prasowym Izby Celnej w Olsztynie.

"

Nasze psiaki są bardzo skuteczne. My, jako Izba Celna w Olsztynie, zatrzymaliśmy 1 mln 650 tys. paczek papierosów. Psiaki wskazały z tego aż 450 tys. paczek. Najwięcej, bo prawie 100 tys. paczek, znalazła Czira na przejściu granicznym w Bezledach. Natomiast w tym roku psiaki wskazały około 160 tys. paczek papierosów w pierwszym kwartale. Rekordzistą jest Fuks - labrador pracujący w Gołdapi. On pokazał 31 tys. paczek - przedstawia statystyki Ryszard Chudy. "

Psy pilnie strzegą polskich granic. 

"

Na terenie Warmii i Mazur pracuje 20 psów, które rozmieszczone są głównie na granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Tylko jeden z nich szuka narkotyków. Pozostałe szukają tytoniu. Wynika to ze specyfiki regionu i z naszej pracy. Służba celna Warmii i Mazur zajmuje się ochroną granicy z Rosją. To granica dość trudna, bo podejmowane są tutaj częste próby przemytu papierosów - wyjaśnił Ryszard Chudy. "

Psy swojego „zawodu” uczą się pośród domowego zacisza, wśród rodziny przewodnika. 

"

Pies pracujący to takie narzędzie kontroli, choć urzędnik celny za takie określenie się obrazi. U nas filozofia jest inna. My wybieramy psy, małe szczeniaki. Jest specjalna komisja, która je bada. Potem psiak trafia pod opiekę wybranego wcześniej przewodnika. Ci ludzie muszą spełnić wiele warunków. Po pierwsze muszą przejść testy psychologiczne, czy się nadają do tego, żeby opiekować się zwierzętami. Jest jeszcze jeden istotny warunek, a mianowicie czy mają odpowiednie warunki mieszkaniowe. My kupujemy psa, a ten trafia do przewodnika, nie do klatki - opowiada Chudy. "

Psy pracujące w Izbie Celnej w Olsztynie są traktowane przez swoich przewodników jak członkowie rodziny. 

"

Taki pies funkcjonuje jak każdy pupil w rodzinie. Przez pierwsze miesiące zżywa się z przewodnikiem i jego rodziną. W tym czasie obserwuje się zabawy takiego psiaka. Potem, gdy szczeniak będzie miał około 9 miesięcy, razem z przewodnikiem wyjeżdża na trzymiesięczny kurs do ośrodka szkolenia psów w Kamionie koło Skierniewic. Tam uczy się procesu: poznaje zapach, szuka go i wskazuje. Konsekwencją wszystkiego jest zabawa. Przewodnik każe znaleźć, pies szuka, znajduje, zaznacza i w nagrodę się bawi. To skojarzenie powoduje, że psy w naszej służbie są przekonane, że ta praca to jest dobra zabawa - opowiada o trudnym procesie szkolenia Ryszard Chudy.  "

A jakie rasy nie nadają się do bycia psem pracującym?  

"

W większości mamy labradory, ale też przekonujemy się do innych ras. Pracują z nami też owczarki belgijskie malinois. Są one bardzo wytrzymałe, pracowite i skuteczne. Mamy też malutkiego teriera walijskiego. On znakomicie się spisuje. Wszędzie może zajrzeć, można wrzucić go na dach ciężarówki. W Czechach międzynarodowe zawody wygrał pudel. Zależy to mniej od rasy, a samych predyspozycji. Jeżeli pies potrafi skupić się na pracy i ma dobry węch, to nadaje się do takiej pracy. Generalnie większość mogłaby być używana do takich kontroli - wyjaśnia Ryszard Chudy. "

Co przemycają ludzie?

Przez granice ludzie przemycają różne rzeczy - od narkotyków, po papierosy, aż po żywe zwierzęta.

W marcu funkcjonariusze udaremnili nielegalny transport na Ukrainę ponad 170 kilogramów żywej rafy koralowej. Próbowali wywieźć ją z Polski dwaj Ukraińcy. Obaj podróżni, 46-latek i jego o dziesięć lat młodszy krajan, podczas kontroli granicznej w Zosinie zgłosili, że wiozą kamienie do akwarium. Deklarowany wystrój akwarystyczny był starannie zapakowany do kartonowych pudeł, dodatkowo zabezpieczony folią i styropianem. W trakcie szczegółowej rewizji towaru okazało się jednak, że w pudłach, zamiast zwyczajnych kamieni, znajdują się fragmenty rafy koralowej – tzw. żywej skały (czyli wapiennej konstrukcji, powstałej m.in. ze szkieletów obumarłych koralowców rafotwórczych) wraz ze stanowiącymi jej integralną cześć gatunkami organizmów morskich. W kartonach mundurowi znaleźli 83 fragmenty rafy, ważące w sumie 171,3 kg.

W połowie marca natomiast przez granicę próbowano przemycić żywe rasowe szczenięta i kocięta bez żadnych dokumentów. 31-letniego mieszkańca województwa lubelskiego zatrzymali funkcjonariusze Straży Granicznej ze Świnoujścia. Podczas kontroli drogowej okazało się, że mężczyzna kierował samochodem, pomimo orzeczonego zakazu sądowego i był pod wpływem narkotyków. Dlatego został zatrzymany. Podczas przeszukania samochodu 31-latka strażnicy graniczni znaleźli w bagażniku cztery szczeniaki rasy shar pei, dwa pinczery miniaturowe oraz dwa małe koty rasy sfinks, na które mężczyzna nie miał żadnych dokumentów. Twierdził, że zwierzęta nie są jego własnością i miał je tylko przewieźć.

Radio ZET/MB

Więcej: