Nagrała „najgorszą piosenkę wszech czasów". Teraz wraca z kolejną

Gdy Rebecca Black nagrała w 2011 roku utwór „Friday", stała się rozpoznawalna na całym świecie. I choć media nazwały jej przebój "najgorszą piosenką wszech czasów", a ją "najgorszą piosenkarką świata", Rebecca po zrealizowaniu tylko jednego klipu stała się milionerką. 

„Friday" Rebeki Black powstał nawet na bazie przeboju „Baby" Justina Biebera. Ale fakt, że dziewczynkę oskarżono o plagiat, nazwano ją „najgorszą piosenkarką na świecie", a utwór „najgorszą piosenką wszech czasów" nie zahamował jej żądzy sławy. Nastolatka wciąż wierzy, że uda jej się osiągnąć więcej.

Simon Cowell, słynny łowca talentów i producent telewizyjny, chyba jako jedyny w branży czuł do Rebeki pewną nić sympatii. - Chciałbym ją spotkać. Każdy, kto w tak krótkim czasie wywołuje aż takie kontrowersje, wzbudza mój szacunek. Kocham takich ludzi jak ona. Ci, którzy wieszają psy na jej piosence, zachowują się histerycznie – powiedział przed laty w rozmowie z „People". 

Dziś Rebecca ma 19 lat i twierdzi, że przekreślenie ją przez krytyków muzycznych było błędem. „The Great Divide” to nowy singiel nastolatki, dzięki któremu chce ona znowu wrócić na szczyt popularności. Marzy jednak nie tylko o udostępnianiach w sieci, ale też pozytywnych opiniach mediów branżowych. Czy uda jej się uzyskać sukces i przekonać do siebie surowych krytyków?

Radio ZET/SI