Wpadka w TVP. Telefon od widza okazał się... nagrany

„Jest niesamowita sprawa, ktoś się do nas dodzwonił” – tak zapowiedział telefon od widza redaktor Marcin Wolski w ostatnim odcinku programu „W tyle wizji”. Niestety, radość dziennikarza TVP okazała się przedwczesna. Widzowie bardzo szybko przekonali się, że telefon był nagrany.

Program „W tyle wizji” możemy oglądać na antenie TVP od 1 kwietnia, od poniedziałku do piątku o 21:50. Pod redakcją Marcina Wolskiego dziennikarze i publicyści komentują wydarzenia bieżącego dnia. I robią to z przymrużeniem oka.

Jednym ze stałych elementów „W tyle wizji” jest kontakt prowadzących z widzami, którzy również mogą wyrażać swoje zdanie odnośnie poruszanych tematów za pośrednictwem telefonu do studia.

Niestety, interakcja z odbiorcą zawiodła w odcinku wyemitowanym 8 kwietnia. Widzowie bardzo szybko zorientowali się, że wypowiedź słuchacza jest nagrana. Została bowiem puszczona dwa razy.

Wpadkę TVP najgłośniej komentują internauci.

Tego nie było w scenariuszu

Programy nadawane na żywo mają to do siebie, że czasem wymykają się spod kontroli prowadzących. Dziennikarze bardzo często zaliczają wpadki, zwłaszcza słowne.

Do historii przejdzie komentarz prowadzącego program „Prawy do lewego”, który w bardzo dosadny sposób skomentował teczkę Lecha Wałęsy. Nie obyło się bez przekleństwa. Szczerość Mariusza Ziomeckiego nie przeszła bez echa w internecie.

Wulgarny komentarz na widok pękniętego kostiumu łyżwiarza wypsnął się także Pawłowi Zygmuntowi. Podczas zawodów łyżwiarskich wielokrotny mistrz łyżwiarstwa szybkiego zapomniał, że na antenie nie powinien używać wulgaryzmów. Sportowiec po chwili przeprosił widzów TVP.

Przejęzyczenie zdarzyło się także Maciejowi Kurzajewskiemu, który podczas noworocznej transmisji zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich przekręcił nazwisko Stefana Huli.

Też jesteście zaskoczeni nagrywaniem komentarzy przed programem?

Radio ZET/SJ

Więcej: