Brigitte Bardot krytykuje kampanię #MeToo. To „przejaw hipokryzji"

18.01.2018 20:30

Brigitte Bardot ostro skrytykowała kampanię #MeToo. Twierdzi, że to „przejaw hipokryzji".

– Wiele aktorek flirtuje z producentami, aby dostać rolę. Potem, kiedy opowiadają historie, mówią, że były nękane. W rzeczywistości, zamiast im to pomóc, tylko im to szkodzi – powiedziała Bardot w rozmowie z „Paris Match".

W ten sposób francuska gwiazda dołączyła do kampanii przeciwko akcji #MeToo, którą zapoczątkowała inna gwiazda z Francji – Catherine Deneuve.

„Gwałt jest zbrodnią. Ale uporczywa czy niezręczna próba podrywania nie jest przestępstwem, a szarmanckość szowinistyczną agresją" – można przeczytać w opublikowanym w serwisie dziennika „Le Monde" tekście, pod którym podpisały się francuskie pisarki, aktorki, naukowczynie i dziennikarki.

W swym liście kobiety – poruszone „powrotem purytanizmu" i nadejściem feminizmu „nienawidzącego mężczyzn i seksualności" – odcinają się od ruchu #MeToo, narodzonego w związku ze skandalem wokół Weinsteina, którego w ostatnich miesiącach kilkadziesiąt kobiet ze świata filmu i mediów oskarżyło o molestowanie seksualne.

„Bronimy wolności do naprzykrzania się, niezbędnej dla wolności seksualnej. Jesteśmy obecnie wystarczająco zaniepokojone, by przyznać, że popęd seksualny jest ze swej natury agresywny i dziki, ale jesteśmy także wystarczająco przenikliwe, by nie mylić niezręcznego flirtu z agresją seksualną" – uważają m.in. pisarki Catherine Millet i Catherine Robbe-Grillet, a pod tekstem podpisały się, oprócz Deneuve, także dziennikarka Elisabeth Levy czy spikerka radiowa i dawna aktorka porno Brigitte Lahaie.

Zdaniem tych Francuzek mężczyźni są karani lub zmuszani do odejścia z pracy, „podczas gdy jedynym ich błędem było dotknięcie kolana, próba skradzenia pocałunku, mówienie o sprawach intymnych podczas służbowych kolacji czy wysyłanie wiadomości o podtekście seksualnym do kobiety, która nie odwzajemnia zauroczenia".

Odpowiedź na ten manifest wystosowały w środę francuskie feministki, których tekst opublikowano na stronie radia France Info. "Gdy robi się chociaż półmilimetrowy krok w stronę równego traktowania, dobrzy ludzie od razu nam przypominają, że możemy popaść w skrajność" – można przeczytać w liście podpisanym przez ok. 30 kobiet, m.in. aktywistek i dziennikarek.

Ich zdaniem panie podpisane pod tekstem w „Le Monde" "celowo zestawiają relację uwodzenia, opartą na szacunku i przyjemności, z przemocą".

„We Francji każdego dnia setki tysięcy kobiet padają ofiarą molestowania. Dziesiątki tysięcy agresji seksualnych. I setki gwałtów" – czytamy dalej.

Według feministek większość kobiet podpisanych pod listem w „Le Monde" to „recydywistki w dziedzinie obrony pedokryminalistów czy apologii gwałtu", które "po raz kolejny wykorzystują swoją obecność w mediach do bagatelizowania przemocy seksualnej" i „w rzeczywistości pogardzają milionem kobiet, które padają lub padały ofiarą" takiej przemocy.

RadioZET.pl/SI

Oceń