Lewandowska miała „destrukcyjny wpływ na młode matki”? Komentarz psychodietetyka

30.01.2018 12:49

Anna Lewandowska jest znaną propagatorką zdrowego stylu życia. Zachęca do regularnego ruchu i zbilansowanego odżywiania. Czy może być w tym coś złego? Okazuje się, że tak.

Anna Lewandowska fot. Instagram

Choć dbanie o swoją sylwetkę i dobrą kondycję fizyczną przez regularny ruch i właściwe nawyki żywieniowe — do czego zachęca dziś m.in. Anna Lewandowska — wydawać się może samym dobrem, to jednak zdaniem specjalistów nie zawsze tak jest. Psychodietetyk Laura Osęka w rozmowie z gazetą.pl przyznaje, że wiele osób w niewłaściwy sposób podchodzi do szczupłej sylwetki i tego, jaką pracę trzeba wykonać, by uzyskać „wymarzone” ciało. Jak twierdzi, osoby ze zdrowym podejściem do jedzenia mogą szukać inspiracji do przygotowywania zdrowych, odżywczych posiłków na Instagramie, jednak jeśli zaczynamy odczuwać „parcie na perfekcyjność”, to z pewnością nie jest to korzystne dla naszego zdrowia.

Laura Osęka przyznaje, że Instagram bombarduje jedzeniem, na którego przygotowanie nikt normalny nie ma czasu. Stwierdza, że parcie na bycie perfekcyjnym „może generować problemy, szczególnie wśród nastolatek i młodych matek” i dodaje, że oglądanie błyskawicznego powrotu Anny Lewandowskiej do formy po porodzie ma destrukcyjny wpływ.

„Widziałam, jak destrukcyjny wpływ na te ostatnie [młode matki - przyp. aut.] miało to, że Ania Lewandowska w ciągu kilku tygodni odzyskała formę sprzed ciąży. Większość kobiet nie jest w stanie tego zrobić i to wywołuje ogromne wyrzuty sumienia” — mówi Osęka. Uważa, że idealnie utrzymane i zadbane domy kobiet, które dopiero urodziły, to rzadkie zjawisko, często wręcz kreowane w instagramowej rzeczywistości.

„Proszę też moje klientki, żeby odlajkowały profile fitnesserek, by nie łapać doła i nie karmić kompleksów. Warto pamiętać, że zdjęcie na Instagramie często wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Wiadomo, że ktoś, kto spędza sześć godzin dziennie na siłowni, będzie miał inne ciało niż ktoś, kto ćwiczy dwa razy w tygodniu. Wielu użytkowników Instagrama ustawia wręcz studio i robi sesję aparatem, a dopiero potem przerzuca zdjęcia na telefon. Gdybyśmy zgromadzili sto kobiet z dowolnego zakątka świata, to wątpię, by chociaż pięć z nich wyglądało tak, jak te ultrafitnesserki z Instagrama” — wyjaśnia Laura Osęka.

Nietrudno się z tym zgodzić. Już jakiś czas temu badania pokazały, że przeglądanie zdjęć na Instagramie może mieć zły wpływ na psychikę — szczególnie młodych osób. Oglądanie „idealnych” zdjęć, superszczupłych figur czy tego, jak rewelacyjnie inni spędzają czas, sprawia, że zaczynamy patrzeć na siebie w czarnych barwach. Odczuwamy niepokój przez to, że nam przecież nie wszystko się udaje. A lepiej po prostu wyłączyć komputer.

RadioZET.pl/gazeta.pl/SA

Oceń