Ile dać na wesele, czyli jaka suma do koperty?

21.06.2017 11:05

Sezon ślubny w pełni - nic dziwnego, że w sieci popularny jest temat ślubnych prezentów. Najczęściej internauci zastanawiają się, jaką kwotę włożyć do koperty. Ile dać, by nie popełnić gafy? Jak ustalić wysokość prezentu finansowego?

ile dać na wesele?

fot. sxc.hu

Kiedy dostajemy zaproszenie na czyjś ślub i wesele, zaczynamy się zastanawiać, jaki prezent można państwu młodym ofiarować. Dawniej naturalne było przynoszenie podarunków "do domu" - zastawy stołowej, kompletu sztućców, eleganckiej karafki czy innych praktycznych rzeczy. Dziś jednak, kiedy ludzie mieszkają ze sobą już przed ślubem i często mają wspólne, w pełni wyposażone mieszkanie, znalezienie czegoś "potrzebnego" jest trudniejsze. Ani młodzi, ani obdarowujący nie chcą ryzykować, że w rękach obdarowanych znajdzie się piąty blender, dlatego popularne stało się wręczanie "koperty" z pieniędzmi. Coraz częściej też spotykamy się sytuacją, kiedy to państwo młodzi sami wręcz sugerują, że zamiast "zwykłego" prezentu wolą upominek finansowy. Abstrahując od faktu, że sugestia taka jest - patrząc przez pryzmat savoir-vivre'u - nietaktem, to jednak przyjęło się ją akceptować. W tej sytuacji pojawia się pytanie o to, jak dużo należy do koperty włożyć.

Ile dać, by nie popełnić gafy?

Jakimi zasadami kierować się przy podejmowaniu decyzji o wielkości takiego prezentu? Nie ma jednej reguły, która może to określać. W sieci często pojawiają się dyskusje internautów, którzy sprzeczają się o to, co należy brać pod uwagę. Są zwolennicy rozliczania za "talerzyk" - zgodnie z zasadą, by koszt poniesiony przez młodych na organizację wesela się zwrócił. Są tacy, którzy uznają za stosowne dać tyle, "by się zwróciło" i jeszcze trochę zostało. Inną możliwością jest dawanie tyle, na ile nas stać.

Która z tych zasad jest najwłaściwsza? Cóż, niestety tu też nie ma jednego rozwiązania i wiele zależy od naszego wyczucia. O wypowiedź w tej sprawie poprosiliśmy Halinę "Hal" Kozłowską, autorkę bloga "Szkoła Dam", którego tematem przewodnim jest klasyczny styl życia oparty na zasadach savoir-vivre.

"Oczywiście najrozsądniej byłoby odpowiedzieć, że daje się tyle, na ile nas stać, jednak wiadomo, że wszyscy ulegamy zwykle jakiemuś mniemaniu w tej kwestii. Przyjętą zazwyczaj normą jest równowartość tzw. "talerzyka", czyli dajemy mniej więcej tyle, ile gospodarze zapłacili w restauracji za jednego gościa. Oczywiście nie będziemy pytać o to, jaki to jest koszt, ale po oględzinach - chociażby na stronie internetowej - restauracji, w której ma się odbywać przyjęcie możemy mniej więcej zorientować się w poniesionych przez gospodarza kosztach. Nie jest też tajemnicą, że zwykle im bliższa rodzina, tym bardziej wartościowy prezent, a w miarę oddalania się pokrewieństwa, powinowactwa, czy też zażyłości prezenty maleją, by zatrzymać się na minimum, czyli właśnie na poziomie owej równowartości "talerzyka"" - mówi nam Hal Kozłowska i przypomina jednocześnie, że tak jak z dawaniem prezentów, jak i ich przyjmowaniem, wiążą się pewne zasady.

Dawanie i przyjmowanie prezentu ślubnego

"Za wszystkie prezenty, zarówno te duże, jak i skromne należy równie serdecznie podziękować nie komentując ich wartości i pamiętając, że wesela nie organizujemy po to, by na nim zarobić, tylko po to, by celebrować niezapomniane chwile z ważnymi dla nas ludźmi".

To ostatnie zdanie szczególnie warte jest zapamiętania, zwłaszcza że podejście do szacowania takiego pieniężnego prezentu u wielu osób zmienia się zależnie od tego, kto występuje w roli obdarowywanego: czy to my sami zapraszamy, czy też my jesteśmy zapraszani. Skoro idąc do kogoś dajemy np. mniej niż równowartość talerzyka, to urządzając swoje wesele nie narzekajmy na to, że "nawet częściowo się nie zwróciło".

Może więc pewnym rozwiązaniem będzie założenie, że skoro wybieramy się na czyjś ślub i wesele, bo chcemy razem z "młodymi" świętować ich zaślubiny, to dajmy tyle, ile sami byśmy oczekiwali?

Kiedy mówić "na zdrowie" i czy wypada życzyć "smacznego"? Rozwiąż QUIZ wiedzy o savoir vivre:

savoir vivre

fot. sxc.hu

RadioZET.pl/AS