Teraz gramy

Rzeczy, które musisz sprawdzić przed wysłaniem CV i listu motywacyjnego

12.04.2017 10:59

Przygotowałeś pełen komplet dokumentów niezbędnych do procesu rekrutacyjnego. CV oraz list motywacyjny już czekają jako załączniki w Twojej skrzynce mailowej, za moment klikniesz „wyślij”, ale... stój! Wróć do plików jeszcze raz i sprawdź, czy nie popełniłeś tych częstych, drobnych błędów, które mogą sprawić, że dokumenty będą wyglądać jak przygotowywane w pośpiechu i niechlujne.

Rzeczy, które musisz sprawdzić przed wysłaniem CV i listu motywacyjnego

fot. Pexels

Nazwa firmy, nazwiska...

Sprawdź dziesięć lub nawet jedenaście razy, czy wszystkie nazwy własne użyte w dokumentach są napisane poprawnie. Dotyczy to przede wszystkim nazwy firmy – naprawdę nie chcesz zrobić literówki właśnie w tym miejscu. Gorsza może być chyba tylko pomyłka w nazwisku osoby, do której adresujesz list motywacyjny (jeśli je znasz). No dobrze, niezbyt imponująco wygląda również (bardzo częsta!) literówka we własnym nazwisku. Zweryfikuj to naprawdę bardzo dokładnie, a najlepiej poproś o przeczytanie także inną osobę. 

Odpowiednie daty

Sprawdź, czy daty, których używasz w liście motywacyjnym, szczególnie jeśli posługujesz się wzorem (nie radzimy!), są właściwe. Jeśli rekruter zobaczy w dokumencie zeszłoroczną datę, będzie jasne, że Twoim sposobem na przygotowanie dokumentów jest „kopiuj-wklej” – nie robi to dobrego wrażenia. Dla świętego spokoju przejrzyj przed wysłaniem wszystkie daty.

Dane kontaktowe

Naprawdę nie chcesz, żeby Twoja aplikacja wylądowała w rekrutacyjnym niebycie z powodu takiego jak literówka w adresie mailowym lub brak jednej cyfry w numerze telefonu. Nie staraj się przekonać, że przecież jeśli firmie zależy, może odpisać na adres, z którego dotarła aplikacja. Na tym etapie to Tobie zależy bardziej, a jeśli CV przechodzi przez system, naprawdę nikt nie będzie się starać, żeby odnaleźć właściwy kontakt do Ciebie, dlatego też sprawdź to jeszcze kilka razy. Pamiętaj o tym, że jeśli umieszczasz mail i telefon w kilku różnych miejscach (CV, list motywacyjny, mail), wszędzie powinny być takie same. 

Literówki i błędy gramatyczne

„Ale przecież rekruterzy też je popełniają! – powiesz. Oczywiście, jednak Twoje dokumenty świadczą tylko o Tobie i nawet jeśli w ogłoszeniu o pracę znalazłeś pięć byków, zerknij na swoje dokumenty. Zweryfikuj, czy wszystko jest spójne (punktory, wielkie litery) i czy do treści nie wkradła się literówka lub, co gorsze, błąd ortograficzny. Jeśli czujesz, że nie jesteś mistrzem w tym obszarze, poszukaj korektora, który zrobi to dla Ciebie (tańsza wersja to znajoma studentka polonistyki, której oddasz przysługę ;) ). 

Format dokumentów

Niestety nie każdy używa tego samego programu do otwierania plików, więc po Twojej stronie jest zdobycie jak największej pewności, że dokument nie „rozjedzie się” na monitorze rekrutera. Najbezpieczniejszym formatem jest pdf. Dla pewności przed wysłaniem sprawdź, jak Twoje dokumenty wyglądają na różnych urządzeniach – dwóch komputerach, telefonie czy tablecie.

Na koniec – po napisaniu pięknego maila z aplikacją, sprawdź, czy rzeczywiście dodałeś wszystkie załączniki ☺

piotr jablonski

Piotr Jabłoński

CEO & Founder & Career Coach at Career & CV Experts

Piotr Jabłoński - były rekruter, zdobywał doświadczenie w firmach doradztwa personalnego i w wewnętrznych działach HR. Przeprowadził ponad 200 procesów rekrutacyjnych na różne szczeble stanowisk dla polskich i międzynarodowych organizacji. 

Szum informacyjny, brak wiedzy kandydatów na temat mechanizmów rządzących rynkiem pracy w epoce mediów społecznościowych oraz kłopoty w komunikacji na linii: kandydat - rekruter - pracodawca, zainspirowały go do przejścia na „trzecią stronę mocy” i założenia firmy doradczej Career & CV Experts (http://cvexpert.pl/). Gdzie wraz z zespołem Konsultantów od ponad 5 lat skutecznie wspiera swoich Klientów w podejmowaniu strategicznych decyzji, związanych z rozwojem ich karier oraz efektywnym poruszaniu się po rynku pracy.

Wierzy, że gdyby przynajmniej połowa kandydatów, którzy nie otrzymali obiecanej informacji zwrotnej od rekruterów, zamiast obrażać się na nich, nagłośniłaby sprawę w mediach społecznościowych, to zjawisko szybko przestałoby istnieć.