Teraz gramy

United Airlines z nową, kontrowersyjną kategorią biletów

21.04.2017 12:44

Wygląda na to, że po serii niedawnych wpadek linie lotnicze United Airlines znów nie przysporzą sobie pozytywnych komentarzy. Przewoźnik właśnie wprowadził nową kategorię biletów i już pojawiły się zarzuty, że wszystko jak zwykle po to, by klient dostał mniej, płacąc tyle samo. O co chodzi?

United Airlines

fot. sxc.hu

W ostatnich tygodniach linie United Airlines zaliczyły kilka wpadek - m.in. siłą, w brutalny sposób wyrzucili z pokładu jednego z "nadprogramowych" pasażerów, a innym razem wyprosili młodą parę, lecącą na swój ślub. Teraz wprowadzili nową kategorię biletów: Basic Economy.

Okazuje się, że zaproponowana taryfa wywołała sporo kontrowersji. Z jakiego powodu? Bo skorzystanie z niej oznacza podróż bez jakiegokolwiek bagażu - nawet podręcznego. Przewoźnik dopuszcza możliwość zabrania tylko "małego przedmiotu osobistego, który zmieści się pod siedzeniem". Trudno doprecyzować, co to może być, ale pasażerowie muszą pamiętać, że próba wniesienia czegokolwiek innego poza "osobistym przedmiotem" obciążona będzie karną opłatą. Oczywiście każdy z podróżnych może dokupić sztukę bagażu podręcznego, ale jest to właściwie nieopłacalne, bo cena z bagażem będzie wyższa, niż dotychczasowa najniższa stawka za lot z bagażem podręcznym. Poza tym, wybierając BE nie dostanie też bezpłatnego posiłku. Posiadacze takiego biletu na pokład wchodzą jako ostatni i nie doliczają się im "pełne mile" za podróż. Nie ma także możliwości wprowadzania zmian w rezerwacji i nie obowiązują też wszystkie regulacje o zwrocie kosztów przy rezygnacji z lotu.

Nie byłoby tylu kontrowersji, gdyby nie fakt, że ceny biletów w nowej taryfie nie są zdecydowanie niższe, niż te do tej pory najtańsze z bagażem. Pojawiły się nawet opinie, że chodzi tu o to, by w zawoalowany sposób doprowadzić do zwiększenia ceny przelotów z bagażem.

Nie trudno się z tym nie zgodzić, bo w większości przypadków zabranie nawet najmniejszego bagażu jest po prostu konieczne - w jakiejkolwiek podróży służbowej czy prywatnej. Z pewnością znajdą się osoby, które za obiecane 15 dolarów mniej chętnie wsiądą na pokład - dosłownie mówiąc - tylko w tym, co mają na sobie. Ale czy taka taryfa się rzeczywiście sprawdzi? To zweryfikuje rynek.

RadioZET.pl/United/NPR/fly4free/SA