Drukuj

  • a
  • a
  • a

Andrzej Olechowski

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Andrzej Olechowski kandydat, kandydat na prezydenta, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Gość Radia ZET: Andrzej Olechowski

Pobierz oryginalny plik

Andrzej Olechowski: Dzień dobry pani.

Monika Olejnik: Już pan się uśmiecha, bo pan usłyszał, że Waldemar Pawlak proponuje prezydenturę pełną uśmiechu i poczucie humoru, i pogody ducha, a pan?

Andrzej Olechowski: No, jak pani wie ja...

Monika Olejnik: Jestem radosny, bo wstałem o poranku, tak?

Andrzej Olechowski: Nie, bo nie traciłem czasu na sen, dlatego że wczoraj późno wróciłem, także dzisiaj rano wstałem i przez to mam dłuższe 48 godzin, co jest bardzo oczywiście dobre.

Monika Olejnik: Czy w drugiej turze wyborów poprze pan Bronisława Komorowskiego?

Andrzej Olechowski: Nie wiem kogo poprę, może pan Bronisław Komorowski poprze mnie, więc to jest wszystko za wcześnie, pytała go pani o to?

Monika Olejnik: Ale patrzę na sondaże i nie sądzę, no przy całym szacunku do pana, że pan z 6 proc., 4 przepraszam, no w takie większe.

Andrzej Olechowski: Czterech, a nawet trzech tam się też zdarzyły.

Monika Olejnik: Też się zdarzyło, więc pytanie jest poważne.

Andrzej Olechowski: Nie bardzo chcę wierzyć i poważnie odpowiadam – nie bardzo mi się chce wierzyć, że jest tak, jak to mówią niektórzy posprzątane, że jest skończone. Tak jak sobie myślę o naturalnych reakcjach ludzi to nie sądzę żeby już wszyscy rzeczywiście podjęli decyzje, myślę że ludzie się jeszcze wahają. Nie widzę tu nigdzie danych na temat ludzi wahających się tak naprawdę, na tych, którzy jeszcze nie podjęli decyzji.

Monika Olejnik: No bo, jak się wahają to trudno żeby były dane, wie pan, no to jest takie...

Andrzej Olechowski: Nie, wczoraj widziałem taki sondaż, który pokazywał, że 34 proc. ludzi jeszcze nie zdecydowało, nie wiem czy to prawda. Wiem, że w tej chwili szaleją cały czas wielkie emocje i myślę, że jeszcze preferencje wyborcze nie są ustabilizowane, jeśli są ustabilizowane to oczywiście w ogóle nie ma o czym mówić.

Monika Olejnik: No są, to jest zaklinanie rzeczywistości panie ministrze, dlatego że są ustabilizowane, widać, że dwie największe siły to jest Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość i nie ma innej siły, nawet pan jest bezsilny.

Andrzej Olechowski: Dwie partie, choć jak pani wie duży może więcej.

Monika Olejnik: No duży może więcej, tak.

Andrzej Olechowski: Dwie wielkie partie rzeczywiście...

Monika Olejnik: Ale Napoleon nie był taki duży.

Andrzej Olechowski: ... dwie wielkie partie, bo nikt nie powiedział, że mały też nie może dużo, nie, tego nie mówię.

Monika Olejnik: Czyli średni wygra.

Andrzej Olechowski: Średni najgorzej.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy – bo jak pan wie najtrudniejsza będzie pierwsza tura, najtrudniejsza pierwsza tura będzie dla Bronisława Komorowskiego, jeżeli przegra pierwszą turę, to być może przegra drugą turę, czy zamyśla pan o tym żeby na przykład zrezygnować.

Andrzej Olechowski: Nie, w tej chwili nie zamyślam o tym żeby zrezygnować, choć to mi oczywiście przechodzi przez głowę, ale głównie zamyślam nad tym i zastanawiam się, jak powiedzieć Polakom, że poddają się emocjom, które a. – nie mają nic wspólnego z tymi wyborami, ponieważ wybieramy konkretnego człowieka do konkretnych zadań, o tym w ogóle nie myślą, a b. jak ich przekonać żeby się nie poddawali strachowi, któremu wyraźnie w tej chwili się poddają. Jedni się boją powrotu IV RP, a inni się boją powrotu, czy nasilenia wielkiej manipulacji.

Monika Olejnik: A pan się boi powrotu IV RP?

Andrzej Olechowski: Ja się boję obu tych rzeczy dlatego, że uważam, że – boję się obu tych rzeczy z powodów, które są oczywiste, ale głównie sądzę, że zwycięstwo jednego strachu nad drugim strachem nic nam nie daje. To nie jest dobry wybór w polityce, dlatego że pokonani oczywiście nigdy nie uznają swojej porażki, będą tylko zapieką się w swojej niechęci, w swoim strachu i w swoim żalu i będziemy kolejnych pięć lat, gorszych niż te, które minęły dlatego, że będziemy mieli więcej żenujących kłótni o krzesła i samoloty, co by się nie działo...

Monika Olejnik: A dlaczego, uważa pan, że będą kłótnie o krzesła i samoloty, kiedy Bronisław Komorowski będzie prezydentem?

Andrzej Olechowski: A wyobraża pani sobie, że drugi obóz w tym momencie odpuści wszystko i nie będzie kłótni o samoloty i krzesła, czyli symbolicznie pokazuję w powietrzu cudzysłów, chodzi o to, że będziemy mieli kłótnie o detale, cały czas politykę prowadzoną złośliwie i politykę przez to jałową.

Monika Olejnik: Dobrze, ale kto będzie

Andrzej Olechowski: Jeśli któraś z tych stron przegra...

Monika Olejnik: Dobrze, ale kto będzie złośliwie, no to wie pan, no to ma pan jeszcze wybory samorządowe to też ktoś może przegrać, ktoś wygrać, ma pan wybory parlamentarne, też ktoś wygra, ktoś przegra.

Andrzej Olechowski: Tak, ale wybieramy, oczywiście wszędzie będą w lokalnych, jak pani wie to się rozkłada, tu wygrał, tu przegrał, w parlamentarnych będzie znowu frontalne starcie i w parlamentarnych musimy mieć takie zwycięstwo, ale w wyborach prezydenckich nie musimy mieć zwycięstwa jednej ze stron, które to zwycięstwo jest porażką dla Polski. Możemy wybrać osobę niezależną i to jest to, co ja dzisiaj chcę Polakom przekazać i to, co przekazuję. I cały czas mówię tak – ludzie nie bójcie się, tylko kiedy rzeczywiście was straszą weźcie głęboki oddech, policzcie do dziesięciu i zastanówcie się co powinno się zrobić.

Monika Olejnik: Podpisał się pan pod listą dla Jarosława Kaczyńskiego.

Andrzej Olechowski: Podpisałem.

Monika Olejnik: To oznacza, że pan się podpisał, bo pan chce żeby Jarosław Kaczyński był prezydentem?

Andrzej Olechowski: No, nie wyobraża pani sobie, że ja nie chcę żeby kandydował w wyborach na prezydentach przedstawiciel PiS, co to by były za wybory, jakieś zupełnie kulawe, nieprawdopodobne.

Monika Olejnik: A myślał pan, że bez pana podpisu nie będzie tylu...

Andrzej Olechowski: Nie, no byłem na ulicy, stolik – stolik podszedł młody człowiek, zapytał czy podpiszę, nie miałem wahań, że oczywiście, że chcę by kandydował.

Monika Olejnik: A gdyby podszedł – nie wiem – Janusz Krowin- Mikke też by pan podpisał?

Andrzej Olechowski: Bym się zastanowił.

Monika Olejnik: Andrzej Lepper?

Andrzej Olechowski: No, pan Andrzej Lepper uważałem, że nie powinien kandydować w tych wyborach, więc bym się nie podpisał.

Monika Olejnik: A gdyby ktoś od Bronisława Komrowskiego to by się pan podpisał?

Andrzej Olechowski: Też bym się podpisał.

Monika Olejnik: A, to pan ma dobre serce po prostu.

Andrzej Olechowski: Mnie się, nie, mnie się też podpisywali ludzie, których ja sam przekonywałem i mówili tak, wie pan co, ale ja już wybrałem, ja mówię – ale to nie o to chodzi, pan teraz jeszcze nie głosuje, chodzi o to żeby pan powiedział, żebym ja mógł przedstawić swój program, a on mówi, a to jest bardzo dobry pomysł.

Monika Olejnik: Dobrze, a chciałby pan żeby Jarosław Kaczyński był prezydentem?

Andrzej Olechowski: Ja bym upieram się cały czas, może tak powiem, pani redaktor czy ja chcę żeby wróciła IV RP? No nie chcę żeby wróciła IV RP.

Monika Olejnik: Ale nie wróci, to już jest inny Jarosław Kaczyński, on się zmienił podobno.

Andrzej Olechowski: Czy ja bym chciał żeby wróciły, żeby w Polsce uzyskały podwyższoną platformę te idee, te rozwiązania dotyczące polityki bieżącej i historycznej, które propaguje Jarosław Kaczyński – odpowiedź jest nie, nie chcę. Jak mnie pani spyta, a czy ja chcę żeby w Polsce rzeczywiście jedno środowisko miało monopol na całą władzę odpowiem nie, nie chcę. Nie chcę, ani pana Kaczyńskiego, ani nie chcę pana Komorowskiego, proszę mi uwierzyć.

Monika Olejnik: Ale co zrobić, jak ludzie nie chcą Olechowskiego.

Andrzej Olechowski: No, ale pani mnie pyta, pani mnie pyta trochę tak – proszę pana, no nie chcę pan ani szyneczki, ani polędwicy tylko pan mówi łosoś, łosoś, nie ma łososia. Jak nie będzie łososia już na pewno, ja się upewnię, że kuchnia nie da, nie przyniesie, to ja wtedy dokonam wyboru.

Monika Olejnik: Może pan będzie wegą po prostu.

Andrzej Olechowski: Ale dzisiaj, dzisiaj niech mi pani pozwoli...

Monika Olejnik: Nie chce pan być wegą.

Andrzej Olechowski: Niech mi pani pozwoli, wegą nie chcę, nie, wegę nie chcę, niech mi pani pozwoli ludzi przekonywać, że nie szyneczka, nie polędwica tylko łosoś.

Monika Olejnik: No dobrze, a jeżeli nie ta szyneczka, nie polędwica

Andrzej Olechowski: Zdrowszy, zdrowszy łosoś.

Monika Olejnik: Tak, tak i już dobiegamy do 20 czerwca i widać, że Andrzej Olechowski no dalej ma te 3 proc., albo 4 proc. i jest tak, że się zmniejsza dystans między Komorowskim a Kaczyńskim to co robi wtedy Olechowski, mówi bohatersko – rezygnuję.

Andrzej Olechowski: Zaprosi mnie pani wtedy, ja odbędę bohaterską...

Monika Olejnik: Ale czy pana Platforma zaprosi i na przykład panu zaproponuje ambasadora w Stanach Zjednoczonych?

Andrzej Olechowski: Nie, no wie pani, to jacyś, co to za ludzie, że...

Monika Olejnik: Tak myślą, że pan taki merkantylny, tak.

Andrzej Olechowski: Nie, myślę, że są tacy ludzie co siedzą w swoich tam mieszkaniach, nie wiem, nie mają znajomych, nie mają nic ciekawego do roboty i wymyślają po prostu, starają się wymyślić jakieś złośliwości. Zaprosi mnie pani, ja odbędę bohaterską jazdę przez Warszawę żeby do pani zdążyć i wtedy pani powiem, dobrze.

Monika Olejnik: Dla tych, którzy nie wiedzą, gdzie jest Radio ZET, jesteśmy w centrum miasta, na ulicy Żurawiej, dla wszystkich Polaków w Polsce. Andrzej Olechowski, Monika Olejnik, www.radiozet.pl, przechodzimy dalej.Monika Olejnik: Kiedy powinniśmy wejść do euro.

Andrzej Olechowski: Odpowiedź jest tak żeby nie kręcić dlatego, że to dzisiaj okazuje się, że są rzeczy bardzo też obserwowane – tak szybko, jak to jest możliwe, czyli tak szybko, jak spełniamy kryteria i tak szybko jak żeśmy przygotowali się do tego. Ja uważam, ja bym chciał żeby ta data nie była przypadkowa, to znaczy tak, że ona się zdarzy, ja bym chciał żeby to był cel polskiej polityki, żebyśmy powiedzieli sobie chcemy wejść wtedy i wtedy, na pewno to nie będzie wcześniej niż w 2015, ale powiedzmy chcemy wejść w 2015 czy 2016 i realizowali politykę, która do tego prowadzi.

Monika Olejnik: Czyli nie jest pan przeciwnikiem wejścia do strefy euro, jest pan za, że Polska musi być, tak.

Andrzej Olechowski: No w żadnym wypadku, tak, wie pani wejście do euro dopiero dokompletuje całość korzyści, które mamy z Unii Europejskiej. Dzisiaj nasi przedsiębiorcy najbardziej narzekają na to, że ich koszty finansowe są wyższe niż ich konkurentów ze strefy euro. No to musimy zlikwidować. A dla nas konsumentów to oczywiście doprowadzi do większej przejrzystości cen i tego, że nie będą nas rąbać na marżach jakiś kolosalnych.

Monika Olejnik: No tak, ale gdybyśmy teraz byli w strefie euro czy to by było dla nas dobre?

Andrzej Olechowski: No na przykład nie miałoby wielu z naszych słuchaczy takiej niemiłej niespodzianki, że w poniedziałek kiedy płacili raty kredytu ta rata była o 10 proc. wyższa niż normalnie, to czasem są bardzo poważne koszty.

Monika Olejnik: Ale z drugiej strony Polska by ponosiła koszty pomocy Grecji.

Andrzej Olechowski: Grecji, no raz nam pomogą, raz my pomożemy, to trzeba patrzeć w długim okresie, to jest poważna inwestycja i poważna decyzja.

Monika Olejnik: Czy według pana szefem NBP powinien być na przykład Leszek Balcerowicz?

Andrzej Olechowski: Nie na przykład, a konkretnie, ja bym uważał to za bardzo dobry pomysł. Wie pani, jak jest sytuacja niepewna, wbrew temu co się oczywiście mówi i propaguje, bo tak to powiedzmy delikatnie, sytuacja gospodarcza nie jest dobra. Widzimy co się dzieje w Europie, my żyjemy w Europie, Niemcy kichają, u nas jest bardzo poważna grypa wtedy, w związku z tym najbliższe lata będą latami nie takiego spacerku po plaży, gdzie przyjemna pogoda, bryza i w ogóle, tylko w trudnym terenie.

Monika Olejnik: Czyli Leszek Balcerowicz.

Andrzej Olechowski: I wtedy są potrzebni poważni przewodnicy, są doświadczeni ludzie, dobra ręka. Leszek Balcerowicz bardzo by mi odpowiadało, ja nawet pisałem, wychodziłem też z tą inicjatywą, znaczy pisałem, tam na blogu, wychodziłem z tą inicjatywą.

Monika Olejnik: Ale nie uważa pan, że byłaby to odwaga ze strony Platformy Obywatelskiej żeby nie czekać na wybory tylko żeby już poczynić starania żebyśmy mieli szefa NBP, bo to jest takie...

Andrzej Olechowski: Ja nie rozumiem tej, ja nie rozumiem tego hasła i tego apelu żeby czekać na wybory, ja nie rozumiem tego zupełnie. Są decyzje, które trzeba podejmować i za każdym razem trzeba podejmować w takiej świadomości, albo to jest stanowisko ważne i wtedy trzeba wypełnić wakat jak najszybciej, albo jeśli wakatu nie musimy wypełniać to dobrze funkcjonuje, no to może zlikwidować to stanowisko, bo ono wtedy jest nieważne, prawda.

Monika Olejnik: Czy prezydentura Lecha Kaczyńskiego była dobra?

Andrzej Olechowski: Nie, ja zawsze uważałem i śmierć tragiczna pana prezydenta nie zmieniła tego, to była zła prezydentura. To była prezydentura stronnicza, prezydentura dzieląca Polaków bardzo i chaotyczna w sprawach międzynarodowych.

Monika Olejnik: A w czym na przykład chaotyczna.

Andrzej Olechowski: No pan prezydent wyraźnie zmieniał koncepcje stosunków międzynarodowych, próbował różnych modeli, a to najpierw sąsiedzkich, a później polityka jagiellońska, miał pan prezydent wielkie problemy, moim zdaniem, z uznaniem, z zaakceptowaniem faktu, że Polska jest na trwałe w Unii Europejskiej, to było widać, to się rzucało w oczy.

Monika Olejnik: A był rusofobem według pana, czy nie.

Andrzej Olechowski: Nie wiem czy to się, czy to ma coś wspólnego z własnymi poglądami, ale niewątpliwie nie był, nie widać było w nim życzliwości dla Rosjan. A ja uważam, że największym problemem relacji polsko-rosyjskich była nieżyczliwość z jednej i z drugiej strony, taka napędzająca się – ja powiem coś złośliwie, ty powiesz coś złośliwie, no tak, jak też mówię na spotkaniach, prawda, jak skakał Polak to Rosjanie dobrze mu nie życzyli, jak skakał Rosjan to Polacy mu też dobrze nie życzyli. Na szczęście nie życzyliśmy sobie na tyle źle, żeby to był wielki kłopot. Ale kiedy relacje są nieżyczliwe wtedy trudno mówić o pojednaniu, o jakiś krokach, symbolach, no tu zaczyna się od prezydenta. W takich sprawach prezydent jest bardzo ważną osobą.

Monika Olejnik: A kandydat na prezydenta Jarosław Kaczyński, który miał przesłanie dla Rosji, czy to przesłanie pan odebrał jako coś nowego w relacjach polsko-rosyjskich przez pryzmat Prawa i Sprawiedliwości.

Andrzej Olechowski: Niewątpliwie był to nowy język, którego żeśmy od braci Kaczyńskich nie słyszeli. Ponieważ to są, jest to ważny polityk to było bardzo ważne. Swoją drogą widziałem taki sondaż, który mówił, że 40 ponad chyba procent nie wierzy, że Rosjanie, nie ufa Rosjanom jeśli chodzi o śledztwo. Polacy, jak też żeśmy dzisiaj w pani radiu słyszeli sobie nawzajem nie ufają, więc trudno żeby ufali Ruskim, prawda. No, ale generalnie duża grupa nie ufa.

Monika Olejnik: A pan ufa Ruskim, ufa Ruskim, że przeprowadzą dobrze to śledztwo.

Andrzej Olechowski: W tej sprawie uważam, że – nie mogę nic powiedzieć o poziomie profesjonalizmu, ale patrzę na nasz poziom to bym specjalnie nie był butny i nie mówił, że inni są mniej doświadczeni, czy mniej dociekliwi niż my. Więc tu byłbym ostrożny w ferowaniu takich wyroków. Chodzi mi o to czy działają w sposób otwarty i czy współpracują lojalnie. Z tego, co słyszymy od urzędników państwowych, od prokuratorów tak się dzieje. Natomiast Polacy mają inne wrażenie, dlatego wydaje mi się, że byłoby dzisiaj w duchu tego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, gdyby politycy PiS też postarali się poskromić języki i nie burzyć tego, co się zaczęło tak obiecująco budować, czyli pewnej sympatii i pewnego właśnie, nadziei na to, że ta nieżyczliwość zniknie, co umożliwi konkretne kroki. No, ale to jest niestety, może tak jak to, jak ta nadzieja premiera Pawlaka na radosną...

Monika Olejnik: Na pogodę ducha.

Andrzej Olechowski: Na radosną prezydenturę, może to są z mojej strony nadzieje naiwne, ale chciałbym tę naiwność w sobie kultywować.

Monika Olejnik: Ale czy według pana rząd popełnił błąd nie domagając się tego żeby śledztwo było prowadzone w Warszawie, a nie w Moskwie?

Andrzej Olechowski: Mnie to się, ja nie jestem prawnikiem międzynarodowym, ale mnie się wydaje, że jeśli duży samolot mi spadnie na moje terytorium to w życiu ja nie pozwolę żeby ktoś inny prowadził śledztwo, tylko ja sam prowadzę, prawda.

Monika Olejnik: A tu jeszcze jest prowadzone śledztwo przy współudziale polskiej prokuratury.

Andrzej Olechowski: Zostawmy to, jest natomiast, ja dostrzegam poważny, strukturalny problem w polityce informacyjnej rządu. Wie pani, że w takich doświadczonych demokracjach jest coś takiego, jak codzienne briefingi, nie to, że dygnitarz czy urzędnik udziela informacji wtedy, kiedy ma ochotę, codziennie jego rzecznik wychodzi i codziennie odpowiada na pytania dziennikarzy. Taki rzecznik jest pośrednikiem między nimi a dziennikarzami i codziennie jeśli jest o coś pytany, to w końcu na drugi, trzeci dzień przyniesie.

Monika Olejnik: Tak, gdyby codziennie powtarzano tak, Polacy są od początku do końca, tak, jesteśmy przy badaniu czarnych skrzynek, tak, jeżeli ... i tak codziennie.

Andrzej Olechowski: Tak jest, nawet gdyby to był detal, drobiazg, wie pani.

Monika Olejnik: Oczywiście.

Andrzej Olechowski: To w tym momencie ludzie by czuli, że oni są informowani, owszem tego się nie mogę dowiedzieć...

Monika Olejnik: Codziennie by słyszeli, nie mogliby powiedzieć, że nie słyszą, że nie słyszeli tak, jakby się im codziennie, no niestety.

Andrzej Olechowski: Dokładnie, dokładnie.

Monika Olejnik: Czy Donald Tusk jest dobrym przywódcą Platformy Obywatelskiej, dobrym przywódcą państwa?

Andrzej Olechowski: Chciałbym, chciałbym dalej w to wierzyć. Wczoraj przeczytałem, widzi pani, powiem pani tak, ja byłem pod wrażeniem, że to, co się wydarzyło po katastrofie stworzyło taką przestrzeń, otworzyło się nagle okno, że można by rzeczywiście Polaków trochę ze sobą zbliżyć. Ja pomijam pozycje ekstremalne czy takie interesowne, czy pozycje, którym chodziło o konfrontację, było bardzo wielu ludzi, którzy wyszli na ulice żeby zademonstrować taką wspólnotę w zasadzie i przywiązanie do ojczyzny i to mi się wydawało, że politycy będą chcieli w jakiś sposób podtrzymać. Niestety to tylko spowodowało zmianę retoryki, słów, słowa są wybierane łagodniej. Wczoraj, pan Donald Tusk w swoim wywiadzie dla „Wyborczej”, bardzo interesującym, powiedział między innymi, że on nie dopuści do tego żeby była zimna wojna Polaków z Polakami, prawda. A dwa zdania dalej mówi, że gdybyśmy przegrali te wybory, gdyby Platforma przegrała te wybory, to wtedy Polska będzie zdestabilizowana, więc jak się ma jedno do drugiego. Jeśli pani uważa, że drugi obóz to jest czarny lud, który chce zniszczyć Polskę, on zresztą gdzieś używa tam o siłach zła przeciwko białym rycerzom, to jest takie znane porównanie pana premiera, jest dla niego test teraz, czy on będzie starał się utrzymać jedność Polaków, czy będzie jednakże straszył Polaków i będzie Polaków dzielił.

Monika Olejnik: A myśli pan, że to Tusk dzieli Polaków, a nie Prawo i Sprawiedliwość dzieli Polaków zawłaszczając tragedię, nie czuje pan, że ta tragedia jest zawłaszczana?

Andrzej Olechowski: Pani redaktor dużo się kręcę wśród ludzi, tak byśmy powiedzieli. Mnie nie chodzi o to, nie zawsze mi chodzi o to, jak jest, chodzi o to co ludzie czują, co ludzie odbierają. Ludzie po obu stronach są przestraszeni, proszę mi uwierzyć, tak ja to w każdym razie widzę. Ludzie są przesadnie przestraszeni oczywiście, ludzie się boją, czy też nie wiem czy w rzeczywistości, czy tylko takich słów używają, ale boją się o Polskę. To jest przesadny strach, Polska jest w NATO, Polska jest w Unii Europejskiej, Polska jest krajem stabilnym, konstytucja działa doskonale, przeszliśmy trudny moment w sposób bardzo stabilny, mocnym krokiem. .

Monika Olejnik: I świat się nie zawali, jak Jarosław Kaczyński zostanie prezydentem, albo jak Bronisław Komorowski zostanie prezydentem.

Andrzej Olechowski: Tak jest. Stracimy pięć lat, to prawda, dlatego że moim zdaniem obaj są na przykład osobami, które nic nie wniosą jeśli chodzi o gospodarkę w Polsce, a ja przypominam, że gdziekolwiek na świecie prezydent leci za granicę to, jak wraca to go rozliczają z tego jakie kontrakty przywiózł, jakie inwestycje dowiózł, co załatwił

Monika Olejnik: Przez 10 lat Aleksander Kwaśniewski był prezydentem i nie wiem czy on taki był aktywny gospodarczo, aktywny był żeby zwalić projekt podatkowy Leszka Balcerowicza.

Andrzej Olechowski: No tak, a ja mówię, wyraźnie powiedziałem w świecie, jak pani czyta, jeśli leci gdzieś prezydent Sarkozy, czy leci prezydent Obama pilnują interesów gospodarczych.

Monika Olejnik: Sarko tak pilnuje, że nawet nie przyleciał na 9 maja do Moskwy.

Andrzej Olechowski: No dokładnie. A natomiast, o widzi pani rodzaj postawy, czyli powiada, prezydent Sarkozy powiada dzisiejsza sytuacja, dzisiejsze zagrożenie dla portfeli moich obywateli jest ważniejsze niż żebym celebrował zwycięstwo sprzed – ile tu jest lat...

Monika Olejnik: No nie chciało mu się, no trzy godziny, co on w niedzielę by zrobił, od godziny, nie wiem od 9. była defilada, do 12, to co on by tam zrobił w sprawie euro.

Andrzej Olechowski: No mógłby, mógłby tak jak marszałek Komorowski wspomnieć, jak tam nie dotarli, czy dotarli żołnierze napoleońscy prawda, co swoją drogą było bardzo niezręczne.

Monika Olejnik: Ale przyzna pan, że marszałek tak, był na Łubiance, składał kwiaty, no nie można, no naprawdę już ten marszałek Komorowski dostaje od wszystkich po głowie, był na Łubiance, składał kwiaty, był w Smoleńsku, rozmawiał z Miedwiediewem, no co jeszcze miał robić w tej Moskwie.

Andrzej Olechowski: Jedyna rzecz, która mnie interesuje jako rezultat, cel tej wizyty to wyłącznie czy ona służy poprawie stosunków polsko-rosyjskich, czy nie służy, wszystko reszta, cała reszta jest wyłączeni...

Monika Olejnik: A służyła czy nie.

Andrzej Olechowski: Tylko dokończę, cała reszta jest fasadą i teatrem, cała reszta służy balsamowaniu jakiś dusz i wypełnianiu

Monika Olejnik: Ale trzeba balsamować dusze żeby było dobre – relacje.

Andrzej Olechowski: Natomiast już chcę, właśnie nie wiem, wie pani, jak pani chce mieć prezydenta od balsamowania, proszę uprzejmie, tylko dlatego pani mówię, że stracimy pięć lat.

Monika Olejnik: Wie pan, to tak samo, no nie, to tak samo, jak martwiliśmy się, że Kwaśniewski siedział w tylnym rzędzie, a nie z przodu, a jakie to miało znaczenie, to chodziło o balsamowanie duszy, o balsamowanie duszy.

Andrzej Olechowski: Dlatego ja się wtedy tym nie martwiłem. Moim zdaniem to są drugorzędne rzeczy.

Monika Olejnik: Nie, to są symbole, ważne w polityce.

Andrzej Olechowski: Chcę, chcę dokończyć, no widzi pani, jeśli będziemy traktować urzędy państwowe jako urzędy symboliczne i będziemy chcieli żeby one służyły balsamowaniu naszej duszy to powiedziałem, powtarzam, wtedy wybory są rzeczywiście rozdane i pięć lat jest stracone.

Monika Olejnik: Dobrze, czyli Andrzej Olechowski będzie nam kontrakty przywoził.

Andrzej Olechowski: I to...

Monika Olejnik: Gospodarcze kontrakty.

Andrzej Olechowski: I o to by nam chodziło.

Monika Olejnik: I o to będziemy walczyć, dziękuję bardzo Andrzej Olechowski był Gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik.

Komentarze

NIE BLOKUJCIE DODAWANIA KOMENTARZY POD WYWIADEM Z NIEUDOLNYM BUCEM ROSTOWSKIM !

NIE BLOKUJCIE DODAWANIA KOMENTARZY POD WYWIADEM Z NIEUDOLNYM BUCEM ROSTOWSKIM !

Mariusz Handzlik do Radosława Sikorskiego: Szanowny Panie Ministrze. Uprzejmie informuję, że w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą mordu polskich jeńców wojennych w lesie katyńskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński planuje oddać hołd ofiarom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu. 23 lutego Andrzej Kremer (MSZ) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (...) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (...) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej. Ta korespondencja, opublikowana przed chwilą na stronach Wprost, ostatecznie wyjaśnia sprawę rzekomego "wciskania się" nieproszonego Kaczyńskiego na katyńskie uroczystości.

Nie ulega już wątpliwości nie tylko to, że prezydent zaplanował swój wyjazd na długo przedtem zanim Putin zaplanował wyjazd Tuska, ale też że była to delegacja jak najbardziej oficjalna, a o jej przewodniczenie prezydent został poproszony przez MSZ Radka Sikorskiego. Jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii rodzi jednak nowe pytania. Dlaczego polska dyplomacja nigdy oficjalnie nie potwierdziła tego, o czym świetnie wiedziała i na co miała dokumenty, tylko dopuściła do żenującej i upokarzającej głowę państwa, a więc i samo państwo, dyskusji na temat rzekomego wpychania się prezydenta na uroczystości? Czy bierne przysłuchiwanie się kolejnym wypowiedziom poniżającym prezydenta i podważającym zasadność jego wyjazdu do Katynia było zgodne z polską racją stanu?

Dlaczego polskie media w tym akurat przypadku zaniechały swoich funkcji kontrolnych i aż do dzisiaj nie sprawdziły jak to naprawdę było i kto w tym gorszącym sporze ma rację? Dlaczego dziennikarze zamiast informować wzięli czynny - świadomy lub nie - udział w kampanii dezinformacji, nie tylko nie prostując ewidentnych jak widać przekłamań, ale także wzmacniając je swoimi komentarzami lub "listami do redakcji"? Dlaczego Tusk przyjął zaproszenie Putina na osobne uroczystości, a jego kancelaria wspólnie z kancelarią Putina uzgodniła ich datę na o trzy dni wcześniejszą niż oficjalne polskie obchody (Centrum Informacyjne Rządu "Datę spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smoleńsku (7 kwietnia) ustaliły w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rządów"), zamiast zaprosić Putina do wzięcia udziału w oficjalnych polskich uroczystościach odbywających się jak co roku 10 kwietnia? Dlaczego politycy Platformy i kibicujące im media (o postkomunistach i licznych użytecznych idiotach bez przydziału nie wspominając) włożyły tyle wysiłku w obniżenie rangi polskich oficjalnych uroczystości, a premier dał się użyć do podniesienia rangi rosyjskich (bo nie wspólnych) uroczystości, zamiast zadbać o odpowiednią rangę, oprawę i gości uroczystości polskich?

"Dlaczego dziennikarze zamiast informować wzięli czynny - świadomy lub nie - udział w kampanii dezinformacji, nie tylko nie prostując ewidentnych jak widać przekłamań, ale także wzmacniając je swoimi komentarzami lub "listami do redakcji"?" A dlaczego Pan/Pani to robi - dezinformuje na całego? Część spraw wyjaśniłem niżej. Teraz co do daty... Putin zadzwonił do Tuska i powiedział, że chce zorganizować rocznicowe obchody w Katyniu. Mówił to Rosjanin, w imieniu rosyjskiego rządu, który jeszcze niedawno udawał, że z tym Katyniem, to on nie wie, o co chodzi. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że zorganizowanie rosyjskich uroczystości państwowych to większy gest niż udział rosyjskich urzędników w polskich uroczystościach. Opcje były: a) zignorować gotowość Rosji do wielkiego gestu (głupie) b) oddać im uroczystości 10 kwietnia (bez sensu) c) pozwolić im zrobić osobną uroczystość. Trzecia opcja najzręczniejsza - polskie tradycyjne obchody zostają jak były, a Rosjanie dostają okazję, żeby się wykazać.

"premier dał się użyć do podniesienia rangi rosyjskich (bo nie wspólnych) uroczystości" Oczywiście, że tak - premier swoją obecnością dowartościował oficjalne rosyjskie uroczystości ku czci pomordowanych w Katyniu! Powtórzę - Rosjanie w Katyniu urządzili uroczystość upamiętniającą pomordowanych polskich oficerów! Oczywiście, że należało jak najwyżej podnieść rangę tych uroczystości. Wyobraźcie sobie, że 20 lat temu ktoś Wam mówi, że Rosjanie urządzą państwowe uroczystości ku czci pomordowanych w Katyniu, z udziałem rosyjskiego premiera! Ja bym nie uwierzył... Naprawdę sądzi Pani/i, że znaczenie takiego gestu należało minimalizować i wysłać tam woźnego z MSZ?! Siłą tego gestu był fakt, że to nie Polska ani żadna wspólna komisja, ale rząd Rosji organizuje te uroczystości. Rząd bardzo dobrze wybrnął z potencjalnych problemów, Prezydent nie docenił wagi wydarzenia, nie zrozumiał lub zapomniał kogoś spytać, zanim zaczął się pieklić. Bardzo dobrze, że premier był na rosyjskich uroczystościach ku czci pomordowanych Polaków, bardzo dobrze, że ROPWiM rządziła swoje obchody (jak zwykle), dobrze, że jechała na nie taka zacna delegacja z prezydentem na czele, bardzo źle, że po drodze zdarzył się ten tragiczny wypadek.

Mariusz Handzlik do Radosława Sikorskiego: Szanowny Panie Ministrze. Uprzejmie informuję, że w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą mordu polskich jeńców wojennych w lesie katyńskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński planuje oddać hołd ofiarom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu. 23 lutego Andrzej Kremer (MSZ) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (...) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (...) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej. Ta korespondencja, opublikowana przed chwilą na stronach Wprost, ostatecznie wyjaśnia sprawę rzekomego "wciskania się" nieproszonego Kaczyńskiego na katyńskie uroczystości. Nie ulega już wątpliwości nie tylko to, że prezydent zaplanował swój wyjazd na długo przedtem zanim Putin zaplanował wyjazd Tuska, ale też że była to delegacja jak najbardziej oficjalna, a o jej przewodniczenie prezydent został poproszony przez MSZ Radka Sikorskiego. Jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwesti...

To rozstrzyga, że Prezydent miał jechać 10 kwietnie na obchody organizowane przez ROPWiM. Nie pamiętam, żeby ktoś miał wobec tego jakiekolwiek wątpliwości. Wspomniane "wpychanie się" miało dotyczyć nie dorocznych obchodów, tylko uroczystości wyjątkowo w tym roku organizowanych przez władze rosyjskie, które miały miejsce 7 kwietnia. I Kaczyński okrasił to głupim tekstem, że nie wie, czy dostanie wizę. Chodziło o to, że premier Rosji zaprosił swojego polskiego odpowiednika, a ludzie Kaczyńskiego mieli pretensje, że prezydenta nie zaprosił. Nie trzeba być ekspertem od protokołu dyplomatycznego, żeby rozumieć, dlaczego premier zaprosił premiera, a nie prezydenta. Nikt też nie mówił, że to nie jest wyjazd oficjalny. Chodzi tylko o to, że to nie była wizyta państwowa, tzn. przedstawiciela Państwa Polskiego nie przyjechali do Państwa Rosyjskiego, tylko polscy przedstawiciele jechali na polskie obchody na rosyjskim terytorium. Przepraszam, jeśli niewyraźnie tłumaczę. Starałem się wyjaśnić podstawowe sprawy, bo widzę ogromny brak zrozumienia mechanizmów polityki międzynarodowej i jej prawideł.

Pani monika to słaba dziennikarzyna. Dno! Ostatnio oglądałem wywiad z panem olechowskim na tvp "Z refleksem" jak pani redaktor zaczęła cisnąć olechowskiego to o mało sie nie przekręcił i podziwiam że tej pani krzywdy nie zrobił. A tu co mamy lanie wody, opieranie się na opiniach innych, szukanie taniej sensacji, zlepek frazesów.

Czy jeszcze ktokolwiek czyta te komentarze? -Wątpię, ponieważ sam tego nie robię. Jeśli chciałbym wyrazić koherentną opinię ustosunkowującą się do wcześniejszych komentarzy musiałbym stracić ogromną ilość czasu... Czasu, który każdy musi wykorzystać do bycia na bieżąco z szeroko rozumianą: 1. kulturą: teatr, kino, muzyka, opera, a czasami jeszcze jakieś dvd 2. literaturą: po prostu ważną 3. publicystyką(4 tygodniki, 3 dzienniki, 8 miesięczników, 2 kwartalniki) + radio 4. wiedzą biznesową i czasami polityką 5. a... jeszcze czas na rodzinę, znajomych 6. studia i może jeszcze najważniejsze: własny biznes Wszystko to robię symultanicznie, walcząc o własną uczciwość, ale na jedno brakuje mi czasu, na okazanie obywatelskiego feedback'u, co teraz czynię. Zakładam, że wiele osób rozumie to uczucie, bo jak przypuszczam dla każdego ważna jest taka wartość jak rozwój... Dlaczego to piszę tutaj? - Ponieważ jeżeli już to ktoś czyta, w co wątpię, to chciałbym okazać wyraz poparcia dla A. Olechowskiego, ponieważ ma on najbardziej precyzyjną wizję prezydentury, czyta on dobrze sytuację młodych polaków i rozpoznaje on główne problemy stojące przed Polską Dlaczego mu ufam? - Ponieważ jest to człowiek biznesu, wiedzący, że emocje czy to w polityce, czy to we własnej działalności gospodarczej, czy to na giełdzie, są zgubne. Z tego powodu, jak się domyślam, jest bardzo opanowany i spokojny.

Taki z Olechowskiego prezydent jak z koziej du.py trompka. Moze go Prezydent Bronek kamerdynerem zrobi jesli przeprosi. PO Pany!

Ruscy- to Pani Redaktor - mają świetnych śledczych- kto nie wierzy- niech przeczyta "Zbrodnię i karę"- to bardzo inteligentny, nieufny, sprytny i logiczny naród- podobny do nas- same cwaniaki- a oszukać cwaniaka z Petersburga trudniej niz warsiawskiego... Pytanie: Czy Rosjanie zrobia śledztwo, które może pokazac ich w złym świetle??? Czy im na rękę jakaś obca komisja??? Zagadka... kto nadaje się na frajera??? Czy premier frajer nie kompromituje całego narodu??? czy przypadkiem nie jest to na rękę naszym sąsiadom- żeby ciężko i na dłuższy czas- zdołować ten naród- kompromitacja na cały swiat...??? Ergo- kto??? strącił samolot a potem trafił na Wawel--- ha ha ha - ale ci Polacy to idioci...śmieje się cały świat- od Chin po Stany... a jak obsmiany- to oszukany- na ropie, na gazie, na ziemi, na walucie, na węglu... a kogo obchodzi biedny emeryt z Nowej Soli... śmierć frajerom.

Przepraszam najmocniej wszystkich Panstwa za swoje klamstwa i prowokacje na tym forum. Wydawalo mi sie ze jako wierny wyznawca Gazety Wyborczej Radia Zet i TVNu stane sie prawdziwym inteligientem z krwi i kosci. Dzis jestem swiadom tego ze nigdy nie bede godzien nawet spluniecia Pana profesora Lecha Kaczynskiego i innych, ktorzy tak tragicznie zgineli w lesie katynskim. Juz w szkole specialnej wytykano mi naiwnosc, glupote i homoseksualizm. Obiecuje wszystkim Panstwu poprawe, obiecuje zerwac swoje stosunki seksualne z Jerzym Urbanem i nigdy wiecej nie uprawiac propagandy antypolskiej. Jeszcze raz najmocniej Panstwa przepraszam :(

markomp cwaniaczku nie badz taki do przodu :D

no też nosi pejsa pod nosem, ale przynajmniej uczciwszy od Komorowskiego, bo się przyznaje, że agent.

Zobaczcie Kochani, co się dzieje! Wystarczy napisać uczciwy komentarz, by w odzewie przeczytać stek obelg, przekleństw i kłamstw wciskanych w usta przez zwolenników platformy. A miało być tak spokojnie i bez ciskania obelgami. Nie ładnie koledzy PO-wcy (dawniej pisałem platf-ORMO-wcy, ale po tragedii zmieniłem ton na bardziej pokojowy). Nie ładnie...

Pamiętam, arbi, to o urbanie - gdyby Urban włożył turban to zamiast ......itd..

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS