- a
- a
- a
Barbara Piątkowska/Andrzej Person
Monika Olejnik: Ach, jaką mieliśmy piękną zapowiedź, a gośćmi Radia ZET są Barbara Piątkowska żona Aleksandra Wierietielnego trenera Justyny Kowalczyk i Andrzej Person działacz sportowy, senator Platformy Obywatelskiej witam państwa.
Andrzej Person: Dzień dobry.
Barbara Piątkowska: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Monika Olejnik: Pani Barbaro, jak pani się czuje, kiedy pani rozmawiała z mężem?
Barbara Piątkowska: Oj, rozmawiać to nie rozmawiałam, może dwa tygodnie temu, natomiast esemesujemy, dobrze, że mamy taką możliwość, takie środki, także najczęściej esemesuje mąż, ale tak to zawsze było, dlatego że przyzwyczajona już jestem do tego, że ciągle nie ma, no ale to nie chodzi o to żebym narzekała, w każdym razie cieszę się, bo od tego chciałabym zacząć, że i pewnie on jest szczęśliwy, bo dostarczyły nam te igrzyska olimpijskie wiele radości, na pewno każdy potwierdzi to, co mówię.
Monika Olejnik: Płakała pani oglądając Justynę.
Barbara Piątkowska: Nie, no płakać, to - tak jak mąż pytają go czasem dziennikarze, bo wzruszenie, łezka, itd. – nie, nie jestem aż tak, nie fascynuje mnie aż tak sport żebym w takie chwile płakała.
Monika Olejnik: Ale ten bieg był wyjątkowy, był dramatyczny, te ostatnie pięć kilometrów było fascynujące.
Barbara Piątkowska: Oczywiście i tutaj, oczywiście miałam telewizor włączony, końcówkę oglądałam, chociaż powiem szczerze, nie wierzyłam, że Justyna dosięgnie, czy osiągnie, że w ogóle będzie na medalowej pozycji. Nawet studentom mówiłam – ja uważam, nie uważam, myślę, że to już byłoby za dużo.
Monika Olejnik: Naprawdę pani tak myślała!?
Barbara Piątkowska: Tak myślałam, to mówię całkiem szczerze, bo wydawało mi się, że potencjał kobiety to już mówię jest wyczerpany. Także tu faktycznie heroiczny wysiłek z jej strony, za to ją podziwiam, podziwiam jako kobieta, za to, że wykrzesać potrafi z siebie tyle.
Monika Olejnik: No to teraz przekażę pani słowa męża, tutaj czytam w gazetach „Gratulacje dla wszystkich naszych ekspertów i strategów, którzy mówili, że Justyna jest bez formy i źle przygotowana”.
Barbara Piątkowska: To podobnie było z Adamem Małyszem prawda, też na emeryturę wysyłali go wszyscy, ale to jest chyba – no mówię – fenomen sportowca, jeśli jest zdeterminowany, jeśli ma motywację, a tu w przypadku chyba Adama Małysza, czy w ogóle tych naszych wielkich sportowców, których mamy niewielu, no potwierdza tę zasadę.
Andrzej Person: A ja chciałem jeżeli chciałem dołączyć do tych gratulacji nie tylko dla męża, ale też dla pani, bo przecież znam dobrze tę krętą i bardzo wyboistą drogę i jestem pełen podziwu. Pamiętam po Nagano, jak nieuczciwie, nieobiektywnie się z mężem związek biathlonu obszedł i domyślam się, że państwu było strasznie ciężko wtedy, pamiętam jak mąż przyjeżdżał do Komitetu Olimpijskiego, no była to okropna sytuacja, a przecież tak wiele zrobił, bo mało kto już dziś pamięta, że w 95 r. to on doprowadził Tomka do medalu.
Barbara Piątkowska: Tomka Sikorę.
Andrzej Person: No, ale może wszystko się szczęśliwie skończyło i paradoksalnie może tamten zły moment ze strony tych bezdusznych działaczy biathlonu przyniósł nam wszystkim tyle radości i taki sukces, gratuluję pani też, bo domyślam się, że to były trudne chwile.
Barbara Piątkowska: Bardzo dziękuję, a otrzymaliśmy tą wiadomość w tak no, złym momencie, bo mieliśmy czas na to, wtedy mieliśmy czas na to żeby pojechać na weekend do Szklarskiej Poręby, wróciliśmy do domu i mąż otrzymał od najlepszego kolegi z Polskiego Związku, ten pan już nie żyje, Romek Nowakowski poinformował go o tym: dziękujemy cię Olku za pracę, także było to porażenie, totalne.
Monika Olejnik: Także trudny los miał pani mąż, trener Justyny Kowalczyk, ale teraz jest pełen szczęścia, a proszę powiedzieć, a jakie relacje są między Justyną a pani mężem, między trenerem a zawodniczką - czasami się kłócą.
Barbara Piątkowska: Pani redaktor, kłótnia jest rzeczą ludzką. Wydaje mi się, kłótnia buduje – ja bym tak powiedziała, nie rujnuje, czasem wpływa mobilizująco na to, ja nie wiem, jakie są relacje. Ja tyle mogę powiedzieć, co i państwo wiecie z przekazów, z prasy, dziennikarzy itd., to co mąż mówi sam, a to co mówi jest prawdą. Także mnie też czasem to denerwowało, bo takie napięcia, no tak jak powiedziałam – w tym przypadku te napięcia wpłynęły mobilizująco, motywująco, budująco, tak bym to powiedziała, także – kłótnia jest rzeczą ludzką.
Andrzej Person: Zwłaszcza, że Justyna ma taki hardy charakter, taki góralski, prawda.
Barbara Piątkowska: No właśnie, jest pyskata, wszyscy o tym wiemy, tutaj ja potwierdzam, jeszcze raz to powtarzam, ale gdyby ta kłótnia, którą słyszeliśmy przed tym oczekiwanym złotym medalem, dopięła, czy postawiła kropkę - nie byłoby tego medalu to byśmy, no wszyscy byliby rozgoryczeni, a widać ta kłótnia, tak jak przed chwilą powiedziałam pomogła w tym wszystkim, no i chwała im za to.
Monika Olejnik: Na ile pomogła twardość Justyny, ta góralska twardość w zdobyciu medalu panie senatorze.
Andrzej Person: Ja myślę, że to jest taka sytuacja dla nas niespodziewana, dla kibiców, bo przyzwyczailiśmy się do tego grzecznego, układnego, skromnego Adasia, który wszystkich przeprasza, nigdy nie ma do nikogo pretensji, natomiast Justyna mówi to, co myśli, czasami o pół tempa za szybko, ale chyba ustawia się w takiej sytuacji, która jej odpowiada psychicznie, że kiedy widzi te naciski, że nie wszyscy są zachwyceni tym, co powiedziała to wtedy jakby się jeszcze bardziej motywuje, mam także wrażenie.
Monika Olejnik: Ale Justyna przeprosiła, przeprosiła za to, co powiedziała o Marit Bjoergen, że ta bierze środki, które ją wspomagają, bo jest chora na astmę, przeprosiła, ale jednocześnie dodała, ale trzeba coś z tym zrobić.
Andrzej Person: No bo astma – astmą, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, troszkę tak w tym duchu się wpisał, wspaniała dziewczyna, trenera też podziwiam, bo trener jest taki spokojny, skoncentrowany, ale czasami...
Monika Olejnik: I strasznie skromny.
Andrzej Person: I bardzo skromny.
Monika Olejnik: Bo nie chce być blisko kiedy Justyna dostaje medale.
Andrzej Person: Tak, a jak pamiętam cztery lata temu, który nie wybuchnął i tam się rzucił na operatorów, którzy za blisko podchodzili, przeszkadzali i byli w tym trudnym momencie, jednym słowem trochę w sobie to kumuluje, no bo nie jest łatwo, gdyby takie dwa wybuchowe charaktery jednocześnie eksplodowały.
Monika Olejnik: Pani Barbara Piątkowska, wybuchowy charakter ma mąż.
Barbara Piątkowska: Oj tak, potwierdzam to co pan senator mówi, jest zodiakalnym Lwem, także to może też i tutaj troszeczkę, to jest taki czasem bym powiedziała iluzoryczny spokój. Każdy człowiek, jak go coś tam gnębi, kumuluje to w sobie, kumuluje, a jak nastąpi tak moment, no to eksplozja, jako żywo. Chciałam się właśnie do tego odnieść co takie nieprzyjemne było, to od tego nieprzyjemnego zdarzenia po igrzyskach w Turynie, kiedy mąż właśnie chroniąc Justynę no bardzo tutaj, no nieładnie się zachował tak też to wszyscy mówili.
Monika Olejnik: A, ale trener zawsze powinien chronić
Barbara Piątkowska: podpadnięty, podpadnięty, tak bym powiedziała.
Monika Olejnik: ... swoją zawodniczkę, bo przecież najważniejsza Justyna jest, ale ważny jest trener, ważni są serwis-mani, przecież oni też pomagają bardzo, prawda panie senatorze.
Andrzej Person: No pewnie, wszyscy razem. I mi się wydaje, to też jest pytanie o sukcesy w Vancouver, to znajdują taką odpowiedź, że po raz pierwszym tym wszystkim najlepszym zapewniono, jak najlepsze warunki, inni byli oburzeni, ale sport nie toleruje takiej urawniłowki, że wszystkim po równo, ci najlepsi muszą mieć komfortowe warunki, i to tutaj zaowocowało, to co chcieli wszystko dostali no i fajnie, wszyscy jesteśmy szczęśliwi.
Monika Olejnik: Pani Barbaro, a pani zna Justynę, dobrze.
Barbara Piątkowska: No dobrze to trudno, nie mogę tak powiedzieć, że ją znam dobrze, parę razy, parę lat temu w Wałczu byłam z córką też miałyśmy możliwość tam odpoczywać, w cudzysłowie mówię odpoczywać, bo kiedy mąż jest w pracy, to my też chciałybyśmy będąc zrelaksowanymi prawda, znaczy byłyśmy sobie na luzie to, to nie jest tak do końca, że my sobie możemy z nim porozmawiać, czy pójść gdzieś połazić.
Monika Olejnik: Ciężka rola żony trenera, oj ciężka, a pan Andrzej Person kiwa głową, tak. A pani mąż mówi tak, mówił tak po biegach Otepa– powiedział, że dobrze, że Justyna nie wygrała tego sprintu zamąciłoby jej w głowie, dostała zimny prysznic, bo tak by sobie myślała, że jest niepokonana.
Barbara Piątkowska: On wie zawsze, co mówi, ja tutaj nie śmiem polemizować z jego opiniami, ale jedno, co mogę powiedzieć i co mi się podoba w tym wszystkim, bo on ma taką pracę, ja mam taką, pani ma inną, każdy ma inną pracę i każdy stara się tą pracę dobrze wykonywać, ale tutaj chodzi o to antycypowanie, jeśli on powiedział i słyszeliśmy w telewizji, że ona jest w dobrej formie i będzie dobry wynik, to zawsze się to potwierdzało, myślę sobie jakiś czarodziej. Znajomi też mnie pytali, jak on to przewiduje, ja mówię – bo bez przerwy, jak przyjedzie do domu te notatki, mówię - ciągle pisze, jak nie analizuje kasety wideo, technikę, czy coś takiego, to pisze zapiski także to potem jednak widać.
Andrzej Person: Wspaniały perfekcjonista, pani redaktor chrońmy takich, bo nie mamy ich dużo, nie możemy dopuścić...
Monika Olejnik: No właśnie prezes PKOL, Piotr Nurowski ma problem, bo musi znaleźć dwa miliony i nie wie skąd, na co Justyna mówi tak: niech nie narzeka, tylko niech bierze pożyczkę.
Andrzej Person: I bardzo rozsądnie, młoda ekonomistka odpowiedziała, oczywiście, że tak ja myślę, że jakby tylko takie problemy były to by nie było źle w polskich sportach.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo i gratulujemy mężowi, gratulujemy Justynie, Barbara Piątkowska, żona premiera...
Andrzej Person: Jeszcze nie...
Monika Olejnik: ...trenera Aleksandra Wierietielnego, nomen omen i Andrzej Person, a z Andrzejem Personem przechodzimy do trudnych rzeczy, panie senatorze, teraz bardzo trudnych o pana koledze Radosławie Sikorskim, na www.radiozet.pl, dziękuje Monika Olejnik. Panie senatorze dlaczego pan nie był wczoraj na otwarciu, na paradzie Radosława Sikorskiego.
Andrzej Person: Będąc, jak się domyślam dalszą część pytania, senatorem z województwa Kujawsko-Pomorskiego. No tyle obowiązków olimpijskich, raz na cztery lata są igrzyska, myślę, że pan minister mi to wybaczy, że mnie nie było, był cały komplet parlamentarzystów widziała pani tłum na sali, owacje, atmosfera takiego troszkę amerykańskiego stylu wyborczego.
Monika Olejnik: Podobały się panu okrzyki, że Lech Kaczyński nie będzie prezydentem.
Andrzej Person: Stylistyka kampanii wyborczej jest specyficzna.
Monika Olejnik: Ale przypominam, że tę kampanię prowadzi urzędujący minister spraw zagranicznych.
Andrzej Person: No, ale pamiętamy, co było pięć lat temu i domyślamy się, że teraz kampania będzie podobna. Inna, inaczej wyglądało wczorajsze spotkanie pana Komorowskiego w Białymstoku, inne Sikorskiego w Bydgoszczy, no będzie do wyboru.
Monika Olejnik: No pan Komorowski, marszałek Komorowski powiedział, że o krok za daleko poszedł Radosław Sikorski w tych okrzykach.
Andrzej Person: Jak pewnie pani się domyśla moje emocje i mój stosunek do takiego temperamentu jest może nie negatywny, ale inne mam spojrzenie, a pan Sikorski...
Monika Olejnik: Czyli nie przeszkadza panu, kiedy mówi się, że prezydent nie powinien – może być niski, ale nie powinien być mały.
Andrzej Person: Trochę, ale niezbyt dużo, dużo grosze rzeczy słyszeliśmy, niestety przygotowuję się na to, że spotka nas to jeszcze przez te kilka miesięcy do wyborów prezydenckich pewnie nie raz, natomiast tutaj nasza rywalizacja jest w miarę, w miarę moim zdaniem dżentelmeńska, zostały trzy tygodnie, bo do 25 marca głosujemy w prawyborach, dzisiaj się zaczynały.
Monika Olejnik: Tak, a minister spraw zagranicznych, który mówi o prezydencie Kaczyńskim, że nie powinien udawać zucha i wałęsać się po Kaukazie.
Andrzej Person: Jak pani wie to nie był dobry pomysł żeby jechać w Kaukaz, natomiast jak powiedziałem – specyfika tych wyborów każdych powoduje, że napięcia są większe, ale mogę panią zapewnić, że nie będzie takiej rywalizacji, jak między Obamą a panią Clinton.
Monika Olejnik: Minister Drzewiecki, były minister Drzewiecki dał ciała wywiadem dla TVN24, właściwie dla Polonii.
Andrzej Person: Tutaj dużo trudniejsze pytanie, bo domyślam się, że pani myślała, że ten Radek Sikorski wprowadzi mnie w większe zakłopotanie, natomiast Mirka Drzewieckiego, bo tak mogę mówić, tak też o sobie mówię, byłem prezesem Polskiego Związku Golfa i nawet turniej, który, w którym brał udział, i z którego relacje oglądaliśmy i sponsorowałem w jakimś sensie, bo to jest fajna impreza polonijna, 300 ludzi gra świetnie, podtrzymuje tożsamość naszą i jest znakomitym spotkaniem Polaków. Natomiast no o krok zdecydowanie za daleko powiedział, nie powinno się mówić o dzikim państwie, to co do tego nie mamy oboje wątpliwości i chyba nikt. Był zbulwersowany, ale to też są tylko słowa, słowa i słowa dlatego, że Mirka mi żal.
Monika Olejnik: No tak, ale słowa wie pan...
Andrzej Person: Ranią.
Monika Olejnik: Ranią prawda i słowa też są po to żeby przepraszać i słowa są też po to żeby nie wydawać takich oświadczeń, że wywiad był zmanipulowany, a nie był zmanipulowany, także pan minister brnął dalej.
Andrzej Person: Jakby dodał jedno słowo przepraszam byłoby łatwiej, natomiast nie zmusi mnie pani do oceny działań, bo uważam, że czyny jakie za nim stoją, te dwa lata są fantastyczne, przejdzie do historii sportu bez wątpienia, a może nawet powiem górnolotnie i naszego kraju, bo za kilka lat będziemy oceniać wspaniałe obiekty.
Monika Olejnik: No dobrze, ale jak stadion narodowy będzie tylko takim pustakiem, bo wokół nic się nie będzie działo i będzie zionęło wiatrem to będzie dobrze.
Andrzej Person: On nie będzie taki, sam podpisałem się pod tym żeby była bieżnia lekkoatletyczna, bo też mi trochę żal, że sama tylko piłka tam ma być.
Monika Olejnik: No nie, ale chodziło o to żeby tam baseny były
Andrzej Person: Ja wiem, ale oprócz tego, dokładnie i taka jest koncepcja żeby zacząć później, no nie wszystko się uda, nie na wszystko starczyło pieniędzy. Jak pani pamięta wycena tego stadionu według poprzedniego rządu była abstrakcyjna, z kapelusza, teraz się okazało, że on musi kosztować dwa razy tyle prawie.
Monika Olejnik: A wracając do ministra Drzewieckiego, czy według pana powinien opuścić Platformę Obywatelską?
Andrzej Person: Nie, zgadzam się z Januszem Palikotem i nie jestem tego zdania, powinien troszkę ochłonąć powinien schować się trochę i – oczywiście decyzja należy do premiera, natomiast moim zdaniem to jest radykalne rozwiązanie, po tylu latach na szali tej, gdzie są jego zyski, pozytywy i nasze sukcesy jest dużo więcej czynów niż na tej drugiej.
Monika Olejnik: A nie skompromitował i siebie i Platformy przez nawet zatrudnienie pana Rosła, te kontakt z panem Sobiesiakiem, nie chodzi o to, że polityk nie może się kontaktować z biznesmenem, bo byśmy zwariowali wszyscy, gdyby w ogóle były zakazane takie kontakty, ale sposób rozmowy, tak jak, no z tych rozmów wynikało, że Mirosław Drzewiecki był na posyłki pana Sobiesiaka.
Andrzej Person: To nie była dobra rozmowa i oczywiście nie mam tutaj co do tego wątpliwości, natomiast myślę Rosół był bardzo młodym, zdolnym człowiekiem, który robi dobre wrażenie, kiedy był w partii i miał sporo osiągnięć, jak na tak młody wiek, więc zatrudnienie go tylko i wyłącznie ocena tego wydarzenia to nie byłaby negatywna. Natomiast dalsze działania, no rzeczywiście nie przyniosły mu chluby.
Monika Olejnik: Czyli co, głupio panu za kolegę, golfistę?
Andrzej Person: Trochę tak, bo go znam tyle lat, golfistę, który też był mistrzem Europy parlamentarzystów, czego pani pewnie nie wie w golfie i byliśmy wszyscy szczęśliwi z tego powodu, że oto przyjechali Eskimosi z Polski i ograli jakiś Niemców, Anglików czy Francuzów, ale jeszcze jest takie miejsce i przestrzeń na to żeby powiedzieć przepraszam, żeby na chociaż na chwilę gdzieś napić się zimnej wody i spróbować to odkręcić.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był senator Andrzej Person, dziękuję Platforma Obywatelska.
Dodaj do:
seven sign
Wtorek, 2 Marca 2010, 21:27
Zgłoszenie wysłane