Drukuj

  • a
  • a
  • a

Bartosz Arłukowicz

Gość Radia ZET: Bartosz Arłukowicz

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Bartosz Arłukowicz poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej, lekarz pediatra, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Bartosz Arłukowicz: Dzień dobry, witam.

Monika Olejnik: Panie pośle wczoraj się odbywały dantejskie sceny w szpitalach, od 1 stycznia chemioterapia niestandardowa, w szpitalach, w którym nie pracują wojewódzcy konsultanci do spraw onkologii jest zakazana i jest straszna awantura, płaczą pacjenci.

Bartosz Arłukowicz: No to jest rzecz bulwersująca absolutnie. Wczoraj rozmawiałem telefonicznie z kilkoma profesorami onkologii, dzwoniło do mnie kilku pacjentów. Opowiadali mi o dantejskich scenach w ich szpitalach i nawet padały propozycje żebym przyjechał to zobaczyć. Pomyślałem, że dużo bardziej skuteczne będzie jednak porozmawianie na forum publicznym na ten temat, zrobiłem konferencję prasową, gdzie poinformowałem publicznie o tym rozporządzeniu, szefa NFZ, mówiącym o tym, że ludzie leczących się w różnych ośrodka onkologicznych, z najcięższych form nowotworu podkreślam, tu chodzi o ludzi z najcięższą postacią raka – raka wątroby, nerki, jelita grubego, którzy jednym rozporządzeniem szefa NFZ nie mogą się leczyć w swoich ośrodkach tylko muszą wędrować po całych województwach, szukając miejsca, gdzie pracuje konsultant wojewódzki. No kuriozum tej sytuacji, absurdalność przekracza wszelkie granice.

Monika Olejnik: No dobrze, ale kto jest winien, co na to minister zdrowia, bo wczoraj była komisja zdrowia i była pytana przez pana koleżankę pani minister o to rozporządzenie.

Bartosz Arłukowicz: No i pani minister z całą pewnością powiedziała, że to rozporządzenie nie obowiązuje, ponieważ wydała inne rozporządzenie znoszące, problem tylko polega na tym, że szpitale podpisują z NFZ i to jest płatnik i muszą wykonywać polecenia NFZ. A rozporządzenie NFZ obowiązuje dokładnie od 3 listopada 2009, w którym pan prezes bardzo wyraźnie mówi – koniec leczenia ludzi chorych na raka w ośrodkach onkologicznych. Mają jechać tam, gdzie jest konsultant. A sprawa tak w rzeczywistości, w realu będzie polegała na tym, że ustawią się, będą się działy dantejskie sceny, ustawią się ogromne kolejki...

Monika Olejnik: Dobrze, ale dzisiaj w TVN24 minister Kopacz, dla TVN24 powiedziała, że to rozporządzenie zostało cofnięte.

Bartosz Arłukowicz: No problem polega na tym, że nie zostało cofnięte, chyba, że zrobiła to pani minister dzisiaj rano. No jeśli zrobiła to między godziną 7 a 8, czyli kiedy byłem w drodze do pani, to być może tak jest, do godziny 7. to rozporządzenie nie zostało cofnięte. Faktem jest, że 8 grudnia pani minister wydała rozporządzenie, w którym mówi o tym, że leczenie nie ulega, proces leczenia w szpitalach nie ulega zmianie w 2010, ale tak naprawdę rozporządzenia kierunkowe i mówiące o tym, jak będą pacjenci leczeni, wydaje prezes NFZ. I to rozporządzenie, jeszcze wczoraj, późnym wieczorem na stronach NFZ wisiało. Ja zrobiłem sobie pdf z tej strony żeby w czasie dyskusji z panią minister udowodnić jej to, bo pani minister często ma taką tendencję do naciągania rzeczywistości, w związku z tym porozmawiamy z panią minister bardzo precyzyjne na ten temat, a kolejki w szpitalach są. To najbardziej obrzydliwa forma oszczędzania, na ludziach najciężej chorych, którzy nie przyjdą pod sejm.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy pani minister może cofnąć to rozporządzenie NFZ?

Bartosz Arłukowicz: Pani minister przede wszystkim powinna sprawować kontrolę nad szefem NFZ, to jest podstawowa sprawa i podstawowe jej zadanie i musi go kontrolować, a nie robi tego dzisiaj, to ewidentnie widać na tym przykładzie. Rozporządzenie powinien cofnąć szef NFZ, bo on je wydał, on powinien je cofnąć, koniec kropka.

Monika Olejnik: Czyli pani minister powinna kazać mu cofnąć to rozporządzenie?

Bartosz Arłukowicz: Oczywiście, że tak i prezes NFZ powinien czym prędzej, jeśli nie zrobił tego do tej pory to będziemy za chwilę, kiedy tylko wyjdę od pani, będziemy w sejmie na ten temat dalej rozmawiać. Ja wczoraj powiedziałem bardzo wyraźnie, to co...

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy pani minister może jednym telefonem to załatwić, zadzwonić do szefa NFZ, a on powinien cofnąć to zarządzenie.

Bartosz Arłukowicz: Pani redaktor, nie znam stylu współpracy pani minister z szefem NFZ. W mojej ocenie tej sytuacji nie ma w ogóle, ja nawet nie wiem czy oni do siebie dzwonią, bo jak widać pisma piszą do siebie różne z czego wynika bałagan i chaos w polskiej medycynie i próba takiego najbardziej obrzydliwego oszczędzania na pacjentach.

Monika Olejnik: Ale sam pan powiedział, że pani minister 8 grudnia cofnęła, tak.

Bartosz Arłukowicz: Nie, nie cofnęła, nie musimy bardzo precyzyjnie.

Monika Olejnik: Co zrobiła 8 grudnia.

Bartosz Arłukowicz: Pani minister 8 grudnia wydała rozporządzenie, w którym powiedziała, że – cytuję – „Szpital może realizować świadczenia gwarantowane na warunkach określonych w tej umowie w okresie i nie dłużej jednak niż do dnia 31 grudnia 2010”, to bardzo enigmatyczne słowa mówiące ogólnie rzecz biorąc o tym, że szpitale pracujcie dalej, tak jak pracowaliście, ale tylko do końca 2010, czyli też określiła ramę czasową. Zaś obowiązujące szpitale rozporządzenie, to rozporządzenie szefa NFZ, które mówi bardzo wyraźnie i tutaj znowu zacytuję żeby być precyzyjnym „leczenie niestandardowe może być prowadzone tylko i wyłącznie w miejscu pracy konsultanta krajowego lub wojewódzkiego w zakresie onkologii klinicznej”. Cóż to znaczy?

Monika Olejnik: No właśnie.

Bartosz Arłukowicz: To znaczy, że dotychczas leczono się w 30 ośrodkach onkologicznych w Polsce, a dzisiaj tych wszystkich ludzi spycha się do 16, wobec tylu województw tylu konsultantów wojewódzkich w danej dziedzinie.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy ministerstwa zdrowia sprzeciwia się temu, czy nie.

Bartosz Arłukowicz: Nie, pani minister po cichu to akceptuje, no przecież po cichu to akceptuje, tylko kiedy zrobiła się wrzawa medialna, kiedy zrobiła się awantura, kiedy pacjenci zaczęli protestować co wczoraj pokazała telewizja, a dzisiaj wszystkie media o tym mówią, pani minister się zorientowała, że albo popełniła błąd, albo nie dopilnowała, albo zrobiła to świadomie, ja tego nie wiem, zaczęła w sposób dość chaotyczny opowiadać dziennikarzom różne rzeczy, jednemu mówi, że cofnęła, drugiemu mówi, że cofnie, trzeciemu mówi, że dzisiaj rano to zrobi, więc ja oczekuję...

Monika Olejnik: Dobrze, a w jakiej sytuacji dzisiaj będą pacjenci?

Bartosz Arłukowicz: W niezmiennej sytuacji, jeśli nie wyszło rozporządzenie szefa NFZ znoszące tamto rozporządzenie sytuacja w niczym się nie zmieni. Wczoraj wieczorem jeszcze rozmawiałem z jednym z profesorów onkologii pytałem go czy dotarło do niego jakikolwiek dokument powiedział, że nie i kolejki są dantejskie. Poprosiłem pana profesora o natychmiastowy telefon, kiedy takie rozporządzenie do niego przyjdzie, znoszące tamto rozporządzenie z rana telefon milczał.

Monika Olejnik: To chyba jest takie testowanie na pacjentach, bo przypominam sobie, że zdaje się dwa tygodnie temu, albo trzy tygodnie temu, na stronach ministerstwa zdrowia ukazała się informacja, że niestandardowemu leczeniu będą podlegali tylko pacjenci poniżej 18 roku życia. Kiedy Wiadomości zrobiły temat o tym właśnie, wieczorem wiceminister Twardowski powiedział, że to błąd urzędnika jest, może tutaj też się okaże, że to błąd urzędnika.

Bartosz Arłukowicz: Proszę pani, kiedy ja słyszę takie słowa, że ktoś mówi, że leczenie niestandardowe raka będzie dostępne tylko dla ludzi poniżej 18 roku życia, to to jest po prostu nieludzkie. Jeżeli tak się myli urzędnik, ja nie zakładam w ogóle tutaj żadnego błędu, ja myślę, że to było działanie świadome, ale załóżmy, że tak się pomylił urzędnik, to przede wszystkim pana ministra Twardowskiego powinno już dawno nie być. Bo na raka chorują ludzie w każdym wieku i ja myślę, że każdy z nas ja, pani i każdy nasz słuchacz ma w swojej rodzinie otoczeniu, wśród przyjaciół człowieka chorego na raka i każdy z nas doskonale wie, jak straszna to jest choroba i jaka tu ludziom trzeba po prostu zwyczajnie pomóc. Od tego jest państwo i państwo w tym sektorze zawodzi. A pewnego stopnia arogancja polityczna pani minister Kopacz, pokazywana wielokrotnie, no patrz szczepionki, patrz grypa, patrz różne przypadki, z którymi mieliśmy do czynienia pokazuje tylko to, że za dobry nastrój pana premiera i za tą zieloną wyspę na morzu czerwonej Europy w odniesieniu do PKB i wzrostu płacą dzisiaj ci ludzie, płacą ci ludzie, którzy nie przyjdą, nie przyjdą protestować i to jest przerażające, że ci ludzie nie mają metody nacisku.

Monika Olejnik: Dobrze, będziemy dzisiaj testować szefa NFZ i panią minister, czy zostanie cofnięte to rozporządzenie. Panie pośle, jest pan członkiem komisji śledczej, co robi Platforma Obywatelska?

Bartosz Arłukowicz: Jestem, jestem. Platforma Obywatelska robi pewnego rodzaju teatr polityczny, robi takie przedstawienie pokazujące i Platforma Obywatelska próbuje pokazać Polakom, że odpowiedzialność za to, co robił Chlebowski na cmentarzu ponoszą wszyscy, tylko nie ona. Czyli odpowiedzialność za Chlebowskiego ponosi SLD, PiS, dziennikarze, media, CBA, Kamiński, wszyscy tylko nie Platforma Obywatelska. Problem polega na tym, że komisja pracuje już dwa miesiące i jak do tej pory udało nam się przesłuchać kilku świadków, tak naprawdę urzędników w tej sprawie, no i miesięczne przesłuchanie, bo miesiąc to trwa od 4 grudnia, miesięczne przesłuchanie pani poseł Kempy i pana posła Wassermanna. Ja myślę, że to się jednak nie uda...

Monika Olejnik: Czy słusznie wypytywano panią poseł Kempę o jej wykształcenie?

Bartosz Arłukowicz: Słusznie? To zawstydzające było, ja staram się cały czas uczestniczyć w posiedzeniach tej komisji, nie opuszczam jej w ogóle, ale kiedy poseł Urbaniak zaczął dochodzić, poseł logik Urbaniak zaczął dochodzić wykształcenia pani poseł Kempy, ja po prostu nie wytrzymałem, ja siedzę koło niego i ja widziałem, że kamery pokazują posła Urbaniaka, ja nie chciałem być z nim w tej kamerze, po prostu wyszedłem zza tego stołu, bo ja się czułem zawstydzony. I powiem pani, poszedłem sobie tak przez tą salę kolumnową i stanąłem na końcu tej Sali i miałem przerażający widok - siedziało trzech posłów Platformy Obywatelskiej i w sprawie swojej własnej afery hazardowej przesłuchiwało poseł Kempę i przez moment mi przeszło, że to było takie przesłuchanie podobne do przesłuchania, w którym główną rolę grała Krystyna Janda.

Monika Olejnik: A SLD będzie głosowało za tym żeby posłowie Wassermann i posłanka Kempa byli w tej komisji?

Bartosz Arłukowicz: SLD zrobi wszystko żeby komisja wreszcie zajęła się wyjaśnianiem afery hazardowej.

Monika Olejnik: Czy SLD będzie głosowało za tym żeby posłanka...

Bartosz Arłukowicz: Tą decyzję podejmiemy zaraz po programie u pani, o godzinie 8.

Monika Olejnik: Ale jeżeli pana klub podejmie decyzję, że nie, to co pan zrobi?

Bartosz Arłukowicz: Nie zakładam żebyśmy podjęli taką decyzję, nie biorę pod uwagę w ogóle takiej możliwości. Myślę, że zachowamy się rozsądnie i nie będziemy pokazywali PiS, kto ma w tej komisji być. To jest autonomiczna decyzja PiS.

Monika Olejnik: Bartosz Arłukowicz jest gościem Radia ZET, a przechodzimy na www.radiozet.pl. Przemysław Gosiewski stracił fotel szefa klubu dlatego, że komisja będzie go przesłuchiwała?

Bartosz Arłukowicz: Jestem przekonany o tym ja jestem przekonany o tym, zbliża się przesłuchanie pana ministra Banasia, proszę pamiętać o tym, że w przyszłym wtorek już, że będziemy przesłuchiwali pana ministra Banasia, który no był żywo zaangażowany w proces tworzenia prawa w czasach Prawa i Sprawiedliwości i myślę, nawet przeszło mi wczoraj przez...

Monika Olejnik: Wiceminister finansów.

Bartosz Arłukowicz: Tak jest, wiceminister finansów, oczywiście w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i wicepremiera Gosiewskiego. Wczoraj mi przeszła nawet przez myśl taka sytuacja, nie wiem czy ona się potwierdzi, bo to już takie political fiction, ale pomyślałem sobie czy ta dymisja Gosiewskiego nie była ceną, jaką PiS musiał zapłacić za wprowadzenie z powrotem Wassermanna do komisji, już różne scenariusze przemyśliwałem sobie, aczkolwiek dymisja Gosiewskiego była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Obserwowałem tą konferencję prasową widziałem oczy pana posła Gosiewskiego, no nie były to oczy szczęśliwe.

Monika Olejnik: Ale, jak pan zna te dokumenty to rzeczywiście Przemysław Gosiewski może być wypytywany przez członków komisji śledczej, nie w taki sposób, jak posłanka Kempa, ale coś może być na rzeczy.

Bartosz Arłukowicz: Ale pani redaktor, na to są dokumenty, no ja będę mówił w tej chwili czysto o faktach, może to niezbyt ciekawe, ale ja wolę mówić o faktach niż o przypuszczeniach politycznych, jest notatka sporządzona przez pana premiera Gosiewskiego, bodajże z 3 sierpnia 2006, w dacie się mogę mylić, nie mam jej przy sobie, notatka premiera Gosiewskiego, w której stwierdza, że proces tworzenia ustawy hazardowej prowadzony jest w departamencie, który jest uwikłany w cudzysłowie – przesłuchiwana przez nas już pani Anna Cendrowska, szefa departamentu w ministerstwie finansów odpowiedzialnego za, wiceszefowa, za to ustawodawstwo podważyła treść tej notatki. Powiedziała, że ta notatka jest niezgodna z prawdą. Więc jeszcze tylko przesłuchanie posła Gosiewskiego i ja się obawiam, że dojdzie do konfrontacji pana posła Gosiewskiego z panią Cendrowską, szefową departamentu, dlatego że nie zakładam możliwości, żeby poseł Gosiewski wyparł się notatki, którą sam stworzył.
Monika Olejnik: No tak, ale z drugiej strony było tak, że projekt ustawy hazardowej przekazał Przemysławowi Gosiewskiemu wiceminister finansów i prosił o to żeby ten projekt był przedstawiony jako projekt klubowy. A pan Przemysław Gosiewski, wtedy wicepremier, nie zrobił tego tylko przesłał z powrotem do ministerstwa finansów.

Bartosz Arłukowicz: Przesłała to z powrotem i tych niejasności i skąd ten projekt ustawy się wziął i kiedy on w ogóle zniknął z procesu legislacyjnego jest bardzo duży i to wszystko trzeba wyjaśnić. I ja nie stawiam tezy, że afera hazardowa działa się też w PiS, ja tego jeszcze nie wiem. Z dokumentów wynika, że jest bardzo dużo niejasności i zachowanie pana posła Gosiewskiego wymaga dokładnego wyjaśnienia, że tak to delikatnie w tej chwili powiem, nie powiem mocniej dlatego, że nie odbyło się jeszcze przesłuchanie, więc nie chcę stawiać żadnych wniosków, ani wyroków.

Monika Olejnik: Czyli sądzi pan, sądzi pan, że Jarosław Kaczyński wykonał taki ruch ze zmianą na fotelu szefa klubu uprzedzający, tak?

Bartosz Arłukowicz: Ja myślę, że Jarosław Kaczyński doskonale wie, co się działo w jego rządzie, nie mam żadnych wątpliwości.

Monika Olejnik: W sprawie ustawy hazardowej?

Bartosz Arłukowicz: Myślę, że to człowiek o dużej wiedzy w tej sprawie.

Monika Olejnik: I stąd ta decyzja wczorajsza?

Bartosz Arłukowicz: Myślę, że te decyzje są związane z aferą hazardową. Nie chciałbym naprawdę przed przesłuchaniami stawiać wyroków, nie chcę się zachowywać jak politycy PO, którzy wiedzą wszystko z góry, najlepiej, itd. nie wiem tego jeszcze. Myślę sobie tak, że afera hazardowa miała wpływ na decyzje pana premiera Kaczyńskiego. To opowiadanie o tym, że zbliżamy się do kampanii wyborczej, że to trzeba zmienić twarz, no to wszystko jest jakiś tam argument, ale to zbyt gwałtownie, zbyt szybko i proszę zwrócić uwagę, kilka dni po tym, kiedy prezydium komisji hazardowej podjęło decyzje kiedy zaczną być przesłuchiwani uczestnicy tej afery, kiedy tak naprawę komisja wraca do pracy. We wtorek jest już wiceminister finansów z czasów PiS.

Monika Olejnik: Yhm, czy według pana szef komisji sprawdza się jako szef?

Bartosz Arłukowicz: Nie.

Monika Olejnik: Pan Sekuła.

Bartosz Arłukowicz: Nie.

Monika Olejnik: Dlaczego?

Bartosz Arłukowicz: Dlatego, że dezorganizuje pracę komisji i nie pozwala na normalne funkcjonowanie tej komisji, ale to już pół biedy. Najgorsze jest to, że jest tak naprawdę bezwzględnym partyjnym wysłannikiem do tej komisji, realizuje polecenia, nie wiem tylko czyje. Na początku miałem wrażenie, że polecenia płynące z okolic kancelarii premiera, teraz mam wrażenie, że realizuje bardzo bezwzględnie polecenia płynące z okolic szefostwa klubu Platformy Obywatelskiej. Zresztą myślę sobie jeszcze o jednej rzeczy. Kiedy przeczytałem dzisiaj wypowiedź pana premiera, posła Schetyny w tej chwili, który mówi o tym, że będzie dyscyplina, że zarządza dyscyplinę w klubie za odrzuceniem posła Wassermanna z tej komisji, za nie wpuszczenie Wassermanna do komisji, to jest to moralnie po prostu naganne. Bo jeżeli świadek wezwany przed tą komisję człowiek, który – nie wiem czy miał coś wspólnego z aferą hazardową – ale ewidentnie przewija się w różnych podsłuchach, itd., materiałach wydaje decyzje kto będzie go sądził i śledził i zarządza bezwzględną dyscyplinę w swoim klubie to świadczy to o tym, że Platforma już dawno zapomniała o swoich standardach moralnych, etycznych. Jest mi wstyd za te decyzje i szkoda tylko, że one tak gdzieś cichną i bledną w tej całej awanturze politycznej, że tak naprawdę Polacy nie mogą dostrzec sedna tej sprawy. Bo sedno właśnie jest w takich decyzjach. To pokazuje, jaki jest styl rządzenia tą komisją, ta decyzja

Monika Olejnik: A uważa pan, że przesłuchujący może być świadkiem, przecież pan Wassermann brał udział w tworzeniu tej ustawy.

Bartosz Arłukowicz: No pewnie, że brał udział, ale znowu próba...

Monika Olejnik: Ale to nie jest wykluczające, tak, według pana z komisji śledczej?

Bartosz Arłukowicz: No, prawo mówi bardzo jasno, że wykluczyć z komisji śledczej można człowieka, który w sposób nadaktywny brał udział w tworzeniu danego procesu legislacyjnego. No Wassermann i pani poseł Kempa byli członkami rządu i do ich obowiązków należało opiniowanie. Faktem jest, że pan poseł Wassermann, wtedy minister koordynator zmienił trochę treść opinii, która szła do ministerstwa finansów, ale z drugiej strony uniemożliwił wejście na polski rynek wideoloterii, co też nie tworzy go takim świętym, bo uniemożliwienie wpuszczenia wideoloterii może skutkować tym, że utrzymujemy na tym samym poziomie, bądź potencjalnie zwiększamy rynek dotyczący kasyn. To wszystko ma ze sobą związek, to nie jest tak, że jedna decyzja nie pociąga za sobą drugiej. Ale nie chciałbym żeby ta komisja skupiała się na tym czy Wassermann wróci, czy nie. No, tak naprawdę cała Polska od miesiąca, wszyscy dziennikarze, gazety, wszystkie telewizje, żółte paski w telewizorach pokazują „Wassermann wróci, czy nie? Kempa przesłuchana, czy nie”, a Chlebowski przyjechał do sejmu, chodzi uśmiechnięty nikt o nim nie mówi, cisza.

Monika Olejnik: A lubi pan posłankę Kempę?

Bartosz Arłukowicz: To nie ma nic do lubienia.

Monika Olejnik: Ale pytam się?

Bartosz Arłukowicz: Ona wzbudza

Monika Olejnik: Tak po ludzku.

Bartosz Arłukowicz: Tak po ludzku? Ona wzbudza mój uśmiech taki, bo ona jest tak nakręcona, ona jest tak, ona tak jest emocjonalna w tym wszystkim i ma jedną metodę, której nie znoszę w studiu telewizyjnym czy radiowym, kiedy często z nią ostatnio przecież występuję, kiedy ona atakuje bardzo mocno, jest strasznie mocna i twarda i w pewnym momencie mówi tak: proszę mnie nie atakować, jestem kobietą. To jest jej ostatni argument, którego ona używa i zawsze jej wtedy, to proszę się zdecydować jest pani politykiem czy kobietą, bo jeśli kobietą to faktycznie kończymy, a tak jeśli politykiem dyskutujemy dalej. Ale kiedy wczoraj na przykład pan Gontarski, nie wiem czy pani kojarzy taką osobę, osoba wykluczona z eksperta komisji.

Monika Olejnik: Tak.

Bartosz Arłukowicz: Człowiek, który się okazał z nieco ponad dwuletnim

Monika Olejnik: Wiem, wiem, znam jego historię.

Bartosz Arłukowicz: No słuchaczom tłumaczę, prawnikiem, a który był przedstawiany przez pana przewodniczącego Sekułę, jako wybitny prawnik, wczoraj napisał pismo do prokuratora generalnego o wszczęcie postępowania przeciwko mnie, tak, żenująca sytuacja, dodam, że na podstawie materiału ze „Szkła kontaktowego”, pani poseł Kempa przyszła do mnie i powiedziała – nie martw się, damy radę, mówi – pokażemy to Ziobrze coś wymyśli.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, okazuje się, że jest ludzka.

Bartosz Arłukowicz: Dziękuję.

Monika Olejnik: Gościem radia ZET był Bartosz Arłukowicz, dziękuję, Monika Olejnik.

Komentarze

znow sie pytałas wiecej o pis niz po ,czemu sie o schetyne nie spytałas,i czy waserman moze byc pytanym i zadawającym pytania,ta afera jest o czym innym kolezanką ,np,arłukowicz mowi o tym ze chlebowski chodzi zadowolony po sejmie a olejnik na to -lubi pan posłanke kępe,(bez kometarza ) kabaret -kto ją jeszcze w tym radiontrz
trzyma




0

Bardzo mądry człowiek z posła Arłukowicza. Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale gdyby ten pan był z mojego okręgu wyborczego, bez zastanowienia oddałbym nań głos. Świetnie się wypowiada i widać, że to przede wszystkim człowiek, a nie politruk. W programie TVN "Agent" też dobrze wypadł ;)

A kryteria madrosci do Twojej oceny to skad sie biora ? Chyba z opowiesci jednej pani drugiej pani.

Bądźmy dobrej myśli bo PiS w sojuszu z SLD na pewno uzdrowi naszą służbę zdrowia tak jak to już raz zrobili tworząc NFZ - teraz połączą Zakłady Pogrzebowe z placówkami medycznymi i utworzą Fundusz Pierwszego i Ostatniego Kontaktu (FPiOK) gratuluję pomysłu i niech żyje tajna koalicja PiS-SLD bo my to już długo nie pożyjemy!!!! Pewnie pacjenta już przy rejestracji będą klasyfikować czy pójdzie do lekarza czy nadaje się do wizyty u stolarza a ten który pójdzie do lekarza to i tak po wizycie trafi do stolarza - i to jest właśnie idea pierwszego i zarazem ostatniego kontaktu, nadto chciałem zauważyć, iż każdy zakład pogrzebowy jest rentowny!!!

Niewiadomo czy już kocha
ale dla niej rzewnie szlocha
Arłukowicz się nazywa
i to nie jest żadna ksywa!
Bo gdy Kempę torturują
inni silnie się litują
oraz mocne biją brawa
za to, że nie znała prawa!
A że sędziów ustawiała
no bo na tym to się znała!
Wszak jej szef repeciuch Ziobro
także czynił same dobro!
Ale Arłukowicz szlocha
może Kempę już pokochał
tylko trochę to się wstydzi
oprawcami zaś się brzydzi!
Dzisiaj idzie już na całość
by wczorajszą ukryć małość
a w sojuszu więź nakłada
by PiS-owskie bzdety gadać!

W tym czasie, gdy okrutny Urbaniak dręczył anielsko piękną Kempę to Arłukowicz w sposób pornograficzny podniecał się ową udręką PiS-owskiej piękności i niestety na pomoc nie skoczył, dyplomu ukończenia studiów prawniczych jej nie podał ani też nie wydał okrzyków protestu! Dziś natomiast, gdy okrutnie poraniona Kępa odpoczywa i leczy zadane jej przez oprawców rany to poseł Arłukowicz nagle się rozszlochał nad bezeceństwami posłów PO i samego Premiera Tuska jako ich utajnionego inspiratora! I proszę tak dalej trzymać towarzyszu Arłukowicz bo wtedy nagroda z rąk Prezesa a może i Order Orła Białego będzie w zasięgu ręki a to w tajnej koalicji podniesie znaczenie.... no niech towarzysz zgadnie czyje!?!????

Panie pośle Arłukowicz NFZ to twór SLD, który jednocześnie zlikwidował kasy chorych natomiast jeśli idzie o ocenę Pana tajnych koalicjantów z PiS-u, w tym - jak Pan mówi - "udręczoną" przez złego Urbaniaka towarzyszkę Kempę to należy niewątpliwie jej współczuć, iż nie skończyła studiów prawniczych a podaje się za prawnika i była nawet wiceministrem w resorcie sprawiedliwości i wtedy "ustawiała prokuratorów" aby tylko jej mamusię leczyli w szpitalu MSW tym samym, w którym Ziobro skuwał dr Garlickiego a CBA wywoziło samochodami ciężarowymi akta pacjentów! Szło wtedy o zemstę za błędy w leczeniu tatusia Pana Ziobry oraz o odwet za wyrzucenie prof. Religi za pijaństwo i bałagan na oddziale kardiochirurgicznym! W końcu niech Pan też raczy zauważyć, iż "prezydent swojego brata" zawetował wszelkie reformy w służbie zdrowia przy entuzjastycznym poparciu swojego kamrata Napieralskiego i oczywiście SLD, które weta złośliwego Lesia nie odrzuciło! I w tym kontekście niech się Pan oburza dalej i jeszcze mocniej! Pozdrawiam ale nie wybaczam!

Jest dobry, ma potencjał i tę pasję, której nie widać u starych wyliniałych wyjadaczy. Niestety jest zbyt prostolinijny i spontaniczny, co pewnie spotka się z krytyką towarzyszy partyjnych. No bo żeby tak sympatyzować z posłanką PIs-u?! Nie przystoi!

To prawda. Ten gość, Arłukowicz, wydaje się człowiekiem naprawdę uczciwym. Szkoda, że w PO nie ma takich ludzi. Nie ma, przynajmniej wśród tych których pokazują w mediach.

Ci występujący w mediach przedstawiciele PO, to najgorszego sortu zdegenerowani ludzie. Kacykowie przewyższający obłudą, zakłamaniem, podłością i brakiem zasad chyba wszystkich dawnych kacyków komunistycznych.

A najgorsze, że tych skończonych chamów wyzutych z wszelkich już zasad zdemoralizowały te totalitarne lewackie media. Bardzo duża w tym zasługa takich dziennikarzy jak Monika Olejnik.

Na tle tych pajaców bez zasad z PO, poseł Arłukowicz jak na razie nie przynosi wstydu rodzajowi ludzkiemu. O ile z czasem nie zdemoralizuje się, będzie o nim można powiedzieć, że to naprawdę KTOŚ, a nie byle pozerska menda mająca w **ie zasady i dobro kraju.

Chcialoby sie krzyknac do posla Arkulowicza:"w du...pie byles,go....wno widziales" Chodzi mi o slowa,ktore Arlukowicz przytoczyl powyzej,cyt:Przez moment mi przeszlo,ze to takie przesluchanie podobne do tego,w ktorym glowna role grala Krystyna Janda, kon.cyt. Widac go..wniarz nie widzial tego filmu.Tam ubek przeslu***ac bil przesluchiwana po twarzy,zanurzal w zimnej wodzie.A ten ignorant,mlody gnojek nie dostrzegl roznicy w postepowaniu sledczych tych dwu przesluchan.Zalosne.

Czy szanowny cenzor jest na HAJU,ze zagwiazdkowal mi slowo P.R.Z.E.S.L.U.C.H.U.J.E.

Nie przejmuj się. Mi ocenzurował "d.u.pek żołędny", widocznie nigdy nie grał w "kopa".

A jednak wymyślenie takiego systemu stosowania niestandardowego leczenia chorych na raka to totalne badziewie. Skąd PO bierze takich urzędników? I dobrodusznie "karze" ich dobrowolnym zrzeczeniem się jednomiesięcznej pensji? Co za łaskawość !!

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS