- a
- a
- a
Bogdan Borusewicz
Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, witam, dzień dobry.
Bogdan Borusewicz: Dzień dobry.
Monika Olejnik: Panie marszałku, co zostało z „Solidarności” po 30 latach, czy to jest związek zawodowy, czy związek polityczny?
Bogdan Borusewicz: No została wolna i demokratyczna Polska i to właśnie zostało. Zaś, jeżeli chodzi o związek, jest to związek zawodowy o ambicjach politycznych.
Monika Olejnik: Co pan myślał słysząc wczoraj słowa szefa „Solidarności” Janusza Śniadka, który mówił – zawiodły nas elity, ma pretensje do rządu o to, że upadły stocznie.
Bogdan Borusewicz: No to musi mieć także pretensje do siebie, bo Janusz Śniadek był w radzie nadzorczej Stoczni Gdyńskiej przez wiele, wiele lat i miał wpływ na to, co się dzieje w stoczni.
Monika Olejnik: A rząd nie ma wpływu na to, co się dzieje w stoczniach, nie ma grzechu zaniechania.
Bogdan Borusewicz: No oczywiście, ma grzech i jeżeli chodzi o stocznie to kolejne rządy mają grzechy zaniechania, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że produkcja statków przesunęła się z Europy do Chin i te stocznie trzeba było restrukturyzować znacznie wcześniej, jakieś siedem, dziesięć lat temu.
Monika Olejnik: Czyli trzeba było je po prostu sprywatyzować i może by nie doszło do tego, że upadły.
Bogdan Borusewicz: No, także zmieniać profil produkcji, wtedy kiedy ten rząd zaczął to robić było już za późno.
Monika Olejnik: Czy to dzisiejsze święto jest smutnym świętem. Eurodeputowany Marek Migalski, eurodeputowany z Prawa i Sprawiedliwości mówi o Lechu Wałęsie „warchoł”.
Bogdan Borusewicz: Nie jest to smutne święto dlatego, że 30 lat temu przecież nastąpiło olbrzymie zwycięstwo, no zwycięstwo wszystkich, co do tego nie ma wątpliwości. Także ci, którzy byli po drugiej stronie przyznali wagę tego sierpnia 80 r. Smutne – no nie, może dla kogoś jest smutne, może akurat pan Migalski jest smutny.
Monika Olejnik: Ale mówić o Wałęsie „warchoł”.
Bogdan Borusewicz: No, to smutno.
Monika Olejnik: To mi się przypomina język z 76 r., kiedy komuniści tak nazywali robotników – warchołami.
Bogdan Borusewicz: 70 roku tak, bo w 80 już tego nie robili. No myślę, że tutaj pan Migalski włącza się w kolejną dyskusję i jakoś musi odrobić te straty, które nastąpiły po jego krytyce Jarosława Kaczyńskiego w PiS, straty w PiS, które nastąpiły.
Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że podlizuje się teraz tak, atakując Lecha Wałęsę.
Bogdan Borusewicz: No tak, pani to tak sformułowała ja to bardziej delikatnie, bo oczywiście tego typu słowa nie powinny padać.
Monika Olejnik: A czy Lech Wałęsa powinien być dzisiaj na zjeździe „Solidarności”, czy powinien być wczoraj w Szczecinie, niektórzy mówią, że pogardza „Solidarnością”.
Bogdan Borusewicz: No nie, no powinien być dzisiaj i powiedzieć wtedy będzie miał możliwość powiedzieć to, co chciał powiedzieć. No powinien być dialog, kontakt z obecnym związkiem, nawet jeżeli on nam się nie podoba, jego kierunek nie podoba się, w którym idzie, to ten dialog powinien być, bo bez kontaktu nie ma dialogu. Stajemy się jakby głusi na argumenty.
Monika Olejnik: Ale co, Wałęsa się boi tego zetknięcia się ze związkowcami.
Bogdan Borusewicz: Nie wiem, nie wiem.
Monika Olejnik: Ten bohater sprzed tylu lat?
Bogdan Borusewicz: Nie wiem, no może ma jakieś obawy, bo przecież był przyjmowany wielokrotnie już bardzo nieprzyjemnie, doświadczył na własnej skórze, ale ja tam będę dzisiaj, także zobaczymy, jakie będą reakcje.
Monika Olejnik: A jaki jest związek Janusza Śniadka, w jakim kierunku idzie, czy ten kierunek się panu podoba?
Bogdan Borusewicz: Związek „Solidarność” od dłuższego czasu popiera zawsze ugrupowania, które są na prawo od centrum, no a w tej chwili, nie w tej chwili, w czasie przecież kampanii prezydenckiej poparł kandydata PiS jednoznacznie i tego typu deklaracje ja nie słyszałem u poprzednich przewodniczących związku. Zawsze w związku, mówię, były takie tendencje, że na prawo od centrum, niemniej to były opinie prywatne, a nie oficjalne i to, ta decyzja i to poparcie oczywiście jest istotne także dla miejsca związku. Związek, kandydat ten przegrał i związek też przegrał. No trzeba brać pod uwagę, że trwa kampania wyborcza w związku, w październiku będą wybory na przewodniczącego i to też ma swoje znaczenie dla tego, co się dzieje w związku, dla interpretacji tego.
Monika Olejnik: Lepiej by było żeby Janusz Śniadek przestał być szefem „Solidarności”?
B ogdan Borusewicz: Nie wiem, nie, no ja tutaj nie mam wpływu, nie chcę mieć wpływu, związek „Solidarność” jest odrębną organizacją, funkcjonuje według swoich wewnętrznych zasad i to jest, z mojego punktu widzenia jest jakby obojętnie kto będzie szefem tego związku.
Monika Olejnik: A zadzwoni pan, panie marszałku do Lecha Wałęsy i powie pan Lechu, przyjdź na zjazd?
Bogdan Borusewicz: Ale ja nie jestem gospodarzem tego zjazdu.
Monika Olejnik: Ale zaprosili, przecież był zaproszony Lech Wałęsa.
Bogdan Borusewicz: No więc sam podejmuje decyzje i te decyzje należą, decyzja czy on będzie należy do niego, nie będę namawiał, ani do przyjścia, ani nie przyjścia, ale na pewno to, co mówię usłyszy.
Monika Olejnik: Panie marszałku, czy na Krakowskim Przedmieściu powinien być pomnik ku czci tych, którzy zginęli 10 kwietnia w katastrofie smoleńskiej, biskupi apelują do polityków żeby zawiązali taki komitet, w którym byliby marszałkowie, prezydent, premier.
Bogdan Borusewicz: Nie, nie powinno być tam pomnika, wystarczą tablice, pomnik zaś będzie na cmentarzu, jest robiony. Wie pani, to jest niekończąca się opowieść można powiedzieć, tak określić to, co się dzieje tam, przed pałacem prezydenckim. Bo i nawet jeżeli będzie decyzja o pomniku to nastąpi dyskusja jakiej wysokości to ma być pomnik, nie trzy metry tylko trzydzieści trzy metry, itd., także tutaj to jest niekończąca się opowieść i przecież nie chodzi o to żeby stanął pomnik tylko żeby tą sytuację przedłużać.
Monika Olejnik: Komu na tym zależy?
Bogdan Borusewicz: No Prawu i Sprawiedliwości to jest jasne, który wszedł w tą sytuację, poparł tą grupę kontestujących już wszystko i władze państwowe, i Kościół i z tego się nie wycofał.
Monika Olejnik: A pomnik nie powinien być dlaczego według pana, na Krakowskim Przedmieściu dlaczego tam nie powinno być pomnika?
Bogdan Borusewicz: No dlatego, że wystarczy pomników na Krakowskim Przedmieściu. Mamy kilka pomników, to wystarczy.
Monika Olejnik: A zawiódł się pan na duchownych, którzy mówią, na przykład abp Michalik „ten krzyż, to nie nasza sprawa”.
Bogdan Borusewicz: Nie zawiodłem się, bo mniej więcej wiedziałem kto, co będzie mówił z duchownych. Słyszałem też takie wypowiedzi przecież, które mówiły, że zmarły prezydent zastał Polskę niesuwerenną i stworzył tą Polskę jakby od nowa, no tego typu wypowiedzi są i one będą, Episkopat jest podzielony i to widać z przewagą niestety na tych, którzy nie pamiętają o napomnieniach Jana Pawła II, naszego papieża.
Monika Olejnik: A czy według pana marszałka ktoś powinien rozwiązać tę sytuację na Krakowskim Przedmieściu i zlikwidować to koczowisko, nie wiem – może straż miejsca, może pani prezydent Warszawy, ktoś powinien się wreszcie zebrać na odwagę.
Bogdan Borusewicz: Ja myślę, że władze państwowe powinny mieć, znaczy powinny, podjąć taką decyzję, bo widać, że każdy przerzuca ten gorący kartofel.
Monika Olejnik: Ale władze państwowe czyli kto, bo mamy różne władze, mamy prezydenta, mamy premiera, czyli kto?
Bogdan Borusewicz: Ja myślę, że prezydent powinien podjąć taką decyzję, bo to jest na jego terenie.
Monika Olejnik: Powinien nakazać likwidację tego, tak?
Bogdan Borusewicz: Powinien przenieść, nie likwidację, pani redaktor.
Monika Olejnik: Nie, nie, ja mówię nie o likwidacji krzyża, tylko o likwidacji koczowiska.
Bogdan Borusewicz: Tak, przenieść, przenieść ten krzyż, no bo przecież to, ta kwestia jest kontrowersyjna i co do tego wszyscy w zasadzie są zgodni. A nawet ci, którzy nie są zgodni nie wypowiadają się publicznie.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był marszałek senatu Bogdan Borusewicz, legenda „Solidarności”.
Bogdan Borusewicz: Dziękuję bardzo.
Dodaj do:
Pola
Czwartek, 2 Września 2010, 16:16
Zgłoszenie wysłane