Drukuj

  • a
  • a
  • a

Grzegorz Schetyna

Gość Radia ZET: Grzegorz Schetyna 3.03.2010

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, szef klubu Platformy Obywatelskiej, były minister spraw wewnętrznych, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Panie przewodniczący, panie ministrze były, wczoraj w Pułtusku w biały dzień napadnięto na policjanta, na policjanta, który był w mundurze, trzech nastolatków chciało mu odebrać pistolet, który miał w teczce, policjant schował się w sklepie, panie w sklepie zamiast zadzwonić na policję uciekły, schowały się gdzieś za ladą bały się, czy coś się dzieje złego w Polsce?

Grzegorz Schetyna: Tak i to trzeba sobie powiedzieć wprost, że rzeczywiście tych ataków na policjantów jest coraz więcej, szczególnie w ostatnim czasie. Jest taka zła moda, z którą trzeba bardzo konsekwentnie, trzeba podjąć decyzje o przerwaniu takiej mody i takiego stanu.

Monika Olejnik: To czwarty napad, to jest właśnie napad w wykonaniu małoletnich.

Grzegorz Schetyna: No tak i to jest, źle się dzieje i rozumiem, że inicjatywa ministra sprawiedliwości temu ma służyć żeby to przerwać, zatrzymać taki stan.

Monika Olejnik: Ale co, surowsze kary powinny być za napady na policjantów?

Grzegorz Schetyna: Nie powinno, znaczy powinny być surowsze kary tak, powinno być też, nie powinno takiej zmowy milczenia, czy odwracania się od takich sytuacji. Bo to co mieliśmy na przykład w przypadku Woli, tej tragicznej śmierci policjanta, no to tam wszyscy patrzyli na to, jak on walczył z tymi bandytami. Chodzi o to żeby nie akceptować takich sytuacji, żeby je po prostu przerywać, czy nie dopuszczać do nich.

Monika Olejnik: Ale jak to się dzieje, że policja ma taką, może policja ma złą opinię w ogóle.

Grzegorz Schetyna: Nie wiem, to trudno powiedzieć, raczej to pokolenie młodych ludzi jest po prostu, to trochę w tym mody jest, trochę takiego szpanu i ta agresja w taki sposób właśnie się pokazuje, ale to jest kwestia i takich bandyckich...

Monika Olejnik: A czy to nie jest ta, że rzeczywiście Polska jest dzikim krajem, gdzie się napada na policjantów, w Ameryce to jest w ogóle niemożliwe coś takiego.

Grzegorz Schetyna: Niemożliwe, ale kiedyś było możliwe, to jest kwestia po prostu zachowań i policjantów i społecznej niezgody na takie zachowania. Też proszę pamiętać o tym, że w Polsce policjant bardzo rzadko używa broni, to jest rzeczywiście, używa jej w ostateczności. Być może też tutaj jest problem, że tacy bandyci muszą wiedzieć, że policjant może użyć broni, jej w takich sytuacji zagrożenia życia używał.

Monika Olejnik: Dobrze, trzeba zmienić przepisy żeby za zabójstwo policjanta było 25 lat więzienia, albo dożywocie.

Grzegorz Schetyna: Tak i trzeba te przepisy egzekwować, bo nie kwestia tylko zmiany prawa, kwestia twardych, surowych przepisów, ale też niezgody, społecznej niezgody na takie zachowania, to znaczy, że jeżeli ktoś podnosi rękę na policjanta musi wiedzieć, że będzie ukarany, w bardzo surowy sposób.

Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, dlaczego Polska jest krajem gorszym dla homoseksualistów, homoseksualista wczoraj Trybunał w Strasburgu orzekł, że nie może być dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Grzegorz Schetyna: Ja nie myślę, że Polska jest gorszym krajem. Jest po prostu krajem, który musi takie sprawy też ustalić.

Monika Olejnik: To może trzeba zmienić wreszcie przepisy żeby pary homoseksualne miały prawo do dziedziczenia, nie wiem, do pytania się o zdrowie w szpitalu itd., itd.

Grzegorz Schetyna: No to jest kwestia, która będzie wracać i też nie można...

Monika Olejnik: Jak będzie wracać to trzeba coś zmienić, trzeba zmienić przepisy.

Grzegorz Schetyna: Tak, no tak.

Monika Olejnik: Ale co tak, no zmieni Platforma Obywatelska przepisy, będzie się starała zmienić przepisy?

Grzegorz Schetyna: Ja myślę, że ten wyrok Trybunału w Strasburgu pokazuje, że przepisy są nieaktualne. Jeżeli będzie propozycja ich zmian, czy wprowadzenia w taki racjonalny sposób tych zapisów to będziemy o tym rozmawiać. To nie jest tak, nie jesteśmy...

Monika Olejnik: No SLD ma taką propozycję czy Platforma zgodzi się na to.

Grzegorz Schetyna: Będziemy rozmawiać, bo to kwestia konkretnych zapisów i szczegółów. To nie jest coś, o czym nie chcemy rozmawiać.

Monika Olejnik: Czy będzie rozmowa z Januszem Palikotem, Janusz Palikot atakuje Radosława Sikorskiego za to, że był w rządzie PiS, za to, że być może, jeżeli będzie kandydatem na prezydenta to otoczy się ludźmi z PiS, itd., czy będzie ukarany Palikot za ostre sowa.

Grzegorz Schetyna: Złamał zasady Palikot i to w taki sposób bardzo twardy i niepotrzebny, kompletnie niezrozumiały dla mnie, ponieważ ustaliliśmy, że te prawybory muszą być przede wszystkim pokazaniem klasy i te relacje między kandydatami i ludźmi, którzy popierają jednego lub drugiego z nich muszą być absolutnie i przezroczyste i takie budujące, te emocje muszą być pozytywne, bardzo nam na tym zależało i zależy. Palikot po raz kolejny załamał tę zasadę. Ta sprawa jest w rękach Hanny Gronkiewicz-Waltz i komisji wyborczej, ona – wiem, że będzie się dziś tym zajmować. Jeżeli potwierdzi się to, że ta zasada została złamana, powiedzieliśmy sobie na zarządzie wprost, jeżeli ktoś złamie zasady, dżentelmeńskie zasady rywalizacji w prawyborach opuści, znaczy będzie surowo ukarany i to jest przypadek Palikota.

Monika Olejnik: Ale jakie to są kary.

Grzegorz Schetyna: No łącznie z opuszczeniem partii, z wyrzuceniem z Platformy.

Monika Olejnik: A według pana złamał zasady?

Grzegorz Schetyna: Złamał.

Monika Olejnik: Czyli powinien opuścić Platformę Obywatelską?

Grzegorz Schetyna: Powinien zostać ukarany. Jaka to będzie kara to już zależy od propozycji Hanny Gronkiewicz-Waltz i komisji wyborczej.

Monika Olejnik: A dla pana, jaka to powinna, według pana jaka to powinna być kara?

Grzegorz Schetyna: Poważniejsza niż te wszystkie, które były doświadczeniem Palikota, bo złamał zasadę świętą, to znaczy w Platformie i w tych prawyborach, w tym procesie, nie możemy – znaczy wszyscy jesteśmy z Platformy, nikt nie jest przeciwko nikomu, ponieważ te prawybory są czymś nowym w polskiej polityce. Chcieliśmy pokazać, że polska polityka może się, może być też czymś pozytywnym.

Monika Olejnik: No dobrze, to znaczy, chciałby pan żeby Palikot został wyrzucony z partii?

Grzegorz Schetyna: Nie, nie chcę tego.

Monika Olejnik: Z klubu?

Grzegorz Schetyna: Tylko chcę żeby został, uważam, że powinien zostać ukarany za to co zrobił.

Monika Olejnik: Ale jak, co ma stać w kącie.

Grzegorz Schetyna: Ale to jest, powiedziałem, propozycja Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie jestem, ja tutaj jestem osobą, która organizuje prawybory, a nie proponuje karę, ale ta sprawa musi znaleźć swój finał.

Monika Olejnik: A według pana Radosław Sikorski zachowuje się elegancko atakując urzędującą głowę państwa, minister spraw zagranicznych mówi o prezydencie, że prezydent może być niski, ale nie mały.

Grzegorz Schetyna: Wie pani, to nie jest eleganckie oczywiście, ale proszę dobrze zrozumieć, prawybory też mają swoją dynamikę, kandydaci znajdują się w mediach, prowadzą swoją kampanię, ale znaleźć się w mediach, żeby znaleźć się w mediach trzeba powiedzieć coś twardego, coś kontrowersyjnego.

Monika Olejnik: No właśnie, minister mówi, że on tyle pięknych rzeczy mówił, a to wszystko wyrwane z kontekstu

Grzegorz Schetyna: Bo to też jest prawda. Znaczy ja nie chcę atakować oczywiście mediów, ale przebija się to co pikantne i co konkretne...

Monika Olejnik: No oczywiście, Jarosław Kaczyński też mówił, że udzielił fantastycznego wywiadu w „Newsweeku” a przebiła się tylko sprawa życiorysu i haków.

Grzegorz Schetyna: I haków.

Monika Olejnik: Tak, no.

Grzegorz Schetyna: No tak jest, ale to jest kwestia odpowiedzialności. I rzeczywiście urzędujący minister spraw zagranicznych nie powinien mówić takich rzeczy o prezydencie. Ja takich rzeczy nie akceptuję i nie jest wytłumaczeniem to, że są prawybory i Sikorski walczy o nominację Platformy w wyborach prezydenckich.

Monika Olejnik: No mówić o tym, że zachowuje się jak zuch, wałęsa się po górach Kaukazu – słyszał pan o tym.

Grzegorz Schetyna: No tak, no słyszałem, to wszystko bo cytuje pani tę samą wypowiedź.

Monika Olejnik: Tak, tak, tę samą wypowiedź w Bydgoszczy i były prezydent i okrzyki „były prezydent, były prezydent”.

Grzegorz Schetyna: No tak, uważam, że już nie powtórzy takich wypowiedzi.

Monika Olejnik: Rozumiem, że Platforma Obywatelska teraz jest otwarta dla LPR, bo dwóch członków LPR, pan Bosak i drugi pan, który chciał zatrzymać marsz za tolerancją, stali się członkami Platformy Obywatelskiej.

Grzegorz Schetyna: Nie, nie stali się członkami Platformy Obywatelskiej, mówi pani o sytuacji w sejmiku małopolskim.

Monika Olejnik: Małopolskim, tak, tak.

Grzegorz Schetyna: To jest zawsze polityka lokalna i ta sejmikowa, ale też na poziomie powiatów czy miast - jest domeną lokalnej, regionalnej Platformy. Taką decyzję podjęli działacze Platformy małopolskiej, chodziło o stabilne wsparcie dla większości w sejmiku małopolskim.

Monika Olejnik: Czyli pan Stachura i pan Bosak...

Grzegorz Schetyna: Ale to nie jest tak, że jest przyjęcie tych panów do Platformy, to nie jest jakaś koalicja, tylko jest wsparcie klubu sejmikowego i to nie ma się nijak do...

Monika Olejnik: Nie ma się nijak?

Grzegorz Schetyna: ...bo widzę, że zaraz będą pytania o Romana Giertycha, nie ma się nijak

Monika Olejnik: No właśnie.

Grzegorz Schetyna: ... do Romana Giertycha.

Monika Olejnik: Nie, to nie jest pomoc Romanowi Giertychowi, nie?

Grzegorz Schetyna: Nie, nie ma żadnej polityki, żadnej strategii Platformy Obywatelskiej, ani współpracy, ani wspólnej przyszłości.

Monika Olejnik: No dobrze, dobrze, Grzegorz Schetyna – a teraz przechodzimy na www.radiozet.pl i porozmawiamy o tym, jak to premier Donald Tusk wczoraj dał ciała, a ciała dał na boisku. Monika Olejnik.

Monika Olejnik: Jak to było, podobno były bardzo dobre podania Koska.

Grzegorz Schetyna: Koseckiego.

Monika Olejnik: Koseckiego, ale w skrócie Koska, pseudonim Kosek.

Grzegorz Schetyna: Kosa.

Monika Olejnik: Kosa.

Grzegorz Schetyna: No tak, tak graliśmy dobry mecz i zakończyło się przyzwoicie bo 3:3, czyli byliśmy gościnni też dla Węgrów.

Monika Olejnik: Z Węgrami.

Grzegorz Schetyna: Tak, tak to byli, był premier Węgier i jego najbliżsi współpracownicy, pracownicy kancelarii premiera, był minister finansów i inni członkowie rządu.

Monika Olejnik: Ale nie nasz minister finansów.

Grzegorz Schetyna: Minister finansów rządu węgierskiego.

Monika Olejnik: No właśnie, bo zdziwiłam się, że nasz.

Grzegorz Schetyna: Nie, nie, nasz nie, na bramce mógłby zagrać, ale nie grał. I graliśmy, no tak sympatycznie, bo chcieli zobaczyć Orliki, chcieli zobaczyć na czym polega ten fenomen Orlika, a w związku z tym, że są kibicami i grają amatorsko.

Monika Olejnik: Ale dlaczego premier zmarnował trzy szanse.

Grzegorz Schetyna: No to tak bywa w sporcie i w piłce nie zawsze się trafia, nie zawsze się jest skutecznym, w polityce też. Ale nie daliśmy ciała, jak pani powiedziała, bo skończyło się remisem wszystko, także wszystko było dobrze.

Monika Olejnik: Powiedziałam, że premier dał ciała, to chyba miałam rację.

Grzegorz Schetyna: Aha, ja też trafiłem w poprzeczkę, to tak bywa, ale graliśmy dobrze i nie przynieśliśmy wstydu.

Monika Olejnik: A jak gra premier Węgier.

Grzegorz Schetyna: On stał na bramce, bardzo dobrze, zaskakująco dobrze, podobno jeszcze czasami występuje w drużynie czwartoligowej, bardzo dobrze się rusza, bardzo dobrze broni, mieliśmy chyba pięć słupków i poprzeczek, także też mieli trochę szczęścia Węgrzy, ale wszystko skończyło się dobrze 3:3.

Monika Olejnik: No dobrze, ale jak to jest, że rząd może grać z Gromem, to jest zarzut ministra Szczygły, że to jest skandal, że rząd gra z oficerami Gromu mecze.

Grzegorz Schetyna: Ale to kompromitujące jest to, co mówi pan minister Szczygło. Graliśmy rzeczywiście w piłkę, w zamkniętym miejscu, bez żadnych kibiców, taka – grać w piłkę to zawsze jest coś sympatycznego, takiego budujące, daje dobre emocje. Nie wiem dlaczego PiS, rozumiem, że PiS nie lubi Platformy, a że jeszcze nie lubi piłki nożnej, to już tego nie rozumiem.

Monika Olejnik: No nie chce demaskacji oficerów Gromu.

Grzegorz Schetyna: Ale przecież nikt nie demaskował, przecież nie graliśmy ani w kominiarkach, ani z napisami na koszulkach.

Monika Olejnik: No to właśnie, nie graliście w kominiarkach.

Grzegorz Schetyna: Czyli mieliśmy grać w kominiarkach, albo w maskach gazowych, to jest...

Monika Olejnik: Gdybyście grali w kominiarkach to wtedy nie byłoby demaskacji.

Grzegorz Schetyna: Ale nie graliśmy ani w kominiarkach, ani z napisami z nazwiskami na koszulkach, więc graliśmy normalnie, po prostu przyzwoity, fajny mecz, który skończył się też remisem i też 3:3. Także już po prostu nie mam słów do tego żeby opisać, jak PiS robi politykę z czegoś, co polityką nie jest, bo jest po prostu czymś sympatycznym i fajnym.

Monika Olejnik: Czy sądzi pan, że w prawyborach będą jeszcze leciały pióra, bo jeszcze bardzo dużo rzeczy, znaczy nie dużo rzeczy, ale dużo dni zostało do 27 marca, 25 marca.

Grzegorz Schetyna: 25 marca, bo to będzie ostatni dzień głosowania internetowego. Uważam tak, że będą jeszcze emocje, ale myślę, że takie pozytywne, to znaczy emocje, które będą pokazywać pomysły na przyszłość, na prezydenturę, na całą kampanią wyborczą.

Monika Olejnik: A miał prawo...

Grzegorz Schetyna: ...że będzie więcej pozytywu, mniej agresji i personalnych wycieczek.

Monika Olejnik: A miał prawo Bronisław Komorowski skrytykować Radosława Sikorskiego za okrzyki „były prezydent”?

Grzegorz Schetyna: Ale on nie krytykował go, zdystansował się od tego.

Monika Olejnik: Powiedział, że nie zgadza się z tym.

Grzegorz Schetyna: Tak, ale miał prawo. Uważam, że – ale te relacje między nimi będą bardzo ważne i też będą istotne w samej kampanii i w prawyborach i potem w kampanii wyborczej. Bo właśnie, tak jak mówiłem wcześniej chcemy pokazać, że kampania może być też pozytywna i z klasą. Chcemy to pokazać.

Monika Olejnik: Pan będzie głosował za Bronisławem Komorowskim?

Grzegorz Schetyna: Ja umówiłem się z przewodniczącym partii, że nie ujawnimy swoich wskazań.

Monika Olejnik: Ale już pan ujawnił u mnie, że to będzie Bronisław Komorowski.

Grzegorz Schetyna: A to było jeszcze wcześniej, jak się umówiłem z premierem i z przewodniczącym partii.

Monika Olejnik: A kiedy pan się umówił?

Grzegorz Schetyna: A to, potem jak podjęliśmy decyzję odnośnie uchwałę zarządu. Będę głosował tak, nie mówię za kim, ale będę głosował na pewno tak.

Monika Olejnik: Ale nie, ale kiedy została podjęta decyzja o nieujawnieniu.

Grzegorz Schetyna: No, z parę tygodni temu.

Monika Olejnik: Ale to już pan mi powiedział w ciągu tych paru tygodni, pan mi mówił, że będzie pan...

Grzegorz Schetyna: Nie, to może nie na antenie.

Monika Olejnik: Jak to nie antenie.

Grzegorz Schetyna: Na antenie, tak, musimy to sprawdzić.

Monika Olejnik: Aha, tak na antenie i nie tylko na mojej, ale na innej też, nie będę wymieniała tej innej anteny.

Grzegorz Schetyna: Żeby nie reklamować.

Monika Olejnik: Żeby nie reklamować, słabiaków. No i co, czyli tak, tak?

Grzegorz Schetyna: Ważna rzecz żebyśmy, żeby frekwencja przy tym głosowaniu była duża. Chcemy pokazać, że Platforma wprowadza nowy obyczaj do polskiej polityki, że członkowie partii mogą rzeczywiście współdecydować, że to jest wszystko prawdziwe, że to zaangażowanie, obecność liderów, kandydatów, ich przekonywanie i ich styl prowadzenia tej kampanii wszystko to kończy się pozytywem, głosowaniem i wskazaniem tej osoby, która jest przedstawicielem, reprezentantem całej Platformy i naszego elektoratu. Chcemy to, chcemy wprowadzić nowy obyczaj do polskiej polityki i mam nadzieję i wierzę, że to właśnie tak się stanie.

Monika Olejnik: A nowym obyczajem było wprowadzenie Kazimierza Barczyka do Trybunału, który no sfałszował swój życiorys?

Grzegorz Schetyna: Nie wprowadziliśmy go. On rzeczywiście był kandydatem naszym, ale wycofał się.

Monika Olejnik: Ale co, nie można było sprawdzić tego, co on mówi o sobie.

Grzegorz Schetyna: Życiorysu jego?

Monika Olejnik: Tak.

Grzegorz Schetyna: No sprawdziliśmy i dlatego...

Monika Olejnik: Nie, no prześwietliła „Gazeta Wyborcza”.

Grzegorz Schetyna: No tak, ale sprawy nie ma, znaczy jest zamknięta, oczywiście każdy, trzeba wyciągać wnioski z każdego wskazania personalnego. Uważam, że tutaj było dużo takich bardzo emocji nastawionych przeciwko Barczykowi, bo to też przecież jest osoba z wielkim życiorysem i z wielkim doświadczeniem, także w polityce. Więc ja już uznaję tę sprawę za zamkniętą i będziemy przedstawiać następnego kandydata.

Monika Olejnik: Coś miałam jeszcze zapytać, ale wyleciało mi chyba z głowy, a dlaczego Mirosław Drzewiecki sobie przedłużył urlop?

Grzegorz Schetyna: Będzie na następnym posiedzeniu sejmu, już tutaj. Tam kwestie zdrowotne chyba wchodzą w grę, ale wiem, że już w marcu, po 10, będzie w Polsce.

Monika Olejnik: Powinien odejść z polityki?

Grzegorz Schetyna: To jest jego decyzja. Wiem, że jest umówiony na rozmowę z premierem. Nie wiem, bo patrzymy na to przez pryzmat, na jego obecność w polityce przez pryzmat tej wypowiedzi, nawet nie całej rozmowy tej z pola golfowego, ale tych paru zdań. Więc uważam, że trzeba nabrać dystansu do tego i porozmawiamy tutaj w Polsce po jego powrocie, to zawsze jest jego decyzja. On jest w polityce zbyt długo żeby – nie wiem – pół zdania, czy półtora zdania miały przekreślać jego obecność w polityce.

Monika Olejnik: Ja myślę, że ten wywiad chyba nie jest najważniejszy, ale to w ogóle te jego rozmowy, kontakty z Sobiesiakiem, to nie chodzi o to żeby się nie kontaktować z biznesmenami, ale sposób załatwienia różnych spraw jest kompromitujący.

Grzegorz Schetyna: No tak, ale to już są te historie wcześniejsze, które będą zamknięte sprawozdaniem, raportem komisji śledczej.

Monika Olejnik: A pan by chciał żeby został Drzewiecki?

Grzegorz Schetyna: No nie wiem, ja uważam, że jest osobą na pewno z wielkim doświadczeniem, ja go bardzo długo znam i bardzo długo razem pracowaliśmy i wiem, jak dużo dobrego zrobił dla Platformy i nie chcę o nim mówić w polityce w czasie przeszłym. Uważam, że to będzie jego decyzja.

Monika Olejnik: A może pan ukarać Palikota, jako przewodniczący klubu, bo jest pan przewodniczącym klubu, a on jest pana zastępcą.

Grzegorz Schetyna: Tak, ale czekam na dyspozycje i wskazanie komisji wyborczej Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie chcę robić tego, bo on nie popełnił...

Monika Olejnik: Ale w czym powiedział nieprawdę Palikot, w czym powiedział nieprawdę?

Grzegorz Schetyna: Zaatakował Sikorskiego w sposób taki nie do zaakceptowania, dlatego że oskarżył go o to, że reprezentuje PiS w Platformie, no to jest nieprawda.

Monika Olejnik: Ale nie był w rządzie PiS?

Grzegorz Schetyna: No nie, no ale teza tej wypowiedzi była taka, bo to przecież było napisane na blogu, czyli przemyślane, to nie było powiedziane przy okazji, teza była taka, że głosowanie na Sikorskiego, czy obecność Sikorskiego w Platformie to jest realizacja sojuszu z PiS, koalicji z PiS i tak naprawdę Sikorski jest bardziej z PiS niż z Platformy, to jest nieprawda. Nie możemy mówić na początku naszej rozmowy, że atakuje prezydenta i to jest kontrowersyjne i nie do zaakceptowania, mówię o Sikorskim, a po 10 minutach mówić o tym, że on jest z PiS, no to jest absurd.

Monika Olejnik: Prezydent wczoraj powiedział, że nie wie czy będzie kandydował, bo nie popierają go poważne siły.

Grzegorz Schetyna: Tak powiedział?

Monika Olejnik: Tak.

Grzegorz Schetyna: To nie słyszałem tego.

Monika Olejnik: I co pan na to.

Grzegorz Schetyna: Nie, no PiS go popiera, trzeba wierzyć w PiS, chyba że uważa, że PiS jest niepoważną siłą.

Monika Olejnik: A może pan prezydent chciałby żeby Platforma go poparła i wtedy to byłaby poważna siła.

Grzegorz Schetyna: Będzie to trudne, bo nie bierze udziału w prawyborach, my poprzemy tę osobę, która wygra prawybory, ona będzie naszym kandydatem i wybierze ją konwencja krajowa 16 maja.

Monika Olejnik: No dobrze, dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Grzegorz Schetyna.

Komentarze

"Bohater i znieczulica. Kolejny odcinek narodowej opery mydlanej.

Poważnie zaczynam się o siebie martwić, bo i o kogo mógłbym się martwić i kto to za mnie zrobi? Martwi mnie nadmierna asertywność i kompletny brak asymilacji, a mówiąc po ludzku, płacę coraz wyższą cenę za niewyparzoną gębę. Nie nauczyłem się przez całe życie i chyba już się nie nauczę, potakiwać tam gdzie świętość, tabu, społeczna presja. Gęba mi się nie zamaka przed żadną świętością, odruchowo mi się otwiera i najpierw we mnie, a potem na zewnątrz krzyczy. Od rana media zaatakowały mnie bohaterem i ten bohater nie daje mi żyć. Przedstawiono mi kogoś jako bohatera i jeszcze dodatkowo potraktowano mnie znieczulicą społeczną, przyznaję, zabolało mnie przy porannej kawie. Wypada powiedzieć o kogo chodzi, kim jest ten bohater, ale lepiej chyba będzie zacząć od tego jaki bohater jest.

Najkrócej mówiąc to jest klasycznie polski bohater, nie lubię tego typu uogólnień, niemniej w tym wypadku uogólnienie jest nieodzowne. Dlaczego klasycznie polski? Ponieważ spełnia wszystkie warunki polskiej klasyki. Po pierwsze bohater jest martwy, co w przypadku polskiego bohatera jest warunkiem koniecznym. Po drugie bohater jest romantyczny, sam ruszył przeciw całemu złu. Po trzecie bohater jest heroiczny, z gołymi rękoma rzucił się na noże. Po czwarte jego śmierć jest bezsensowna i nie tylko niczemu nie zapobiegła, ale zafundowała dodatkową tragedię, w tym konkretnym przypadku na szczęście nie całemu narodowi, ale najbliższej rodzinie. Po piąte poeta, w tym wypadku media, mają żal do ludu, że nie ruszył za bohaterem, oczywiście poeta chory „na suchoty” z Paryża nadaje, gdyby nie to, przecież pomógłby bohaterowi.

Teraz widać wyraźnie, że nie miałem wyjścia, musiałem się posłużyć stereotypem polskiego bohatera i pewnie zaraz zostanę potraktowany stereotypem polskiego zdrajcy i sługusa morderców narodu. Jak nie zaraz, to na pewno po tym co za chwilę sprofanuję. Sportretowałem bohatera, który zginął na służbie, chociaż był w cywilu. Bohater był policjantem w czasie prywatnej podróży tramwajem, na jednym z przystanków dostrzegł margines społeczny, okładający koszem na śmieci przystanek. Nie jestem profesjonalistą, nikt mnie nie szkolił w zakresie, nie miałem zajęć z psychologii i ćwiczeń na strzelnicy, ale jedno wiem na pewno. Policjant czy to prywatnie, czy na służbie powinien myśleć jedną kategorią. Chronić obywatela, a nie wystawiać za zagrożenie i to jeszcze śmiertelne zagrożenie. Policjant powinien być racjonalistą nie romantykiem, tego od policjanta oczekuję.

Gdy policjant widzi, że dwóch napakowanych sterydami i piwem z Biedronki, wali kawałkiem metalu w inny kawał plastiku, powinien obudzić w sobie zawodowy instynkt, ale od razu skojarzyć instynkt z zajęciami psychologicznymi. W takiej sytuacji robi się rzecz prostą, jaką widać na każdym amerykańskim filmie. Halo Huston? Przyślijcie posiłki. Podjeżdża radiowóz wyskakuje czterech z bronią schwytaną oburącz i rzuca męty społeczne na glebę, skuwa na plecach, nie dbając o to, czy łapy w obojczykach się wywichną. No tak, ale przecież mogliby uciec? No i co? Gdyby uciekli spieprzyłby się kolejny piękny odcinek mydlanej opery z polskim romantycznym bohaterem? Dzieci miałyby ojca, żona męża, policja żyjącego funkcjonariusza, media spadek reklam?

Do **y z taką postawą? Policjant, który na chłodno ocenia sytuację nie dostanie pośmiertnego orderu od prezydenta. Jest dwóch pijanych gówniarzy, niszczą kawałek blaszanego kubła na śmieci i pleksi z przystanku, w końcu ciskają kubłem w tramwaj. Nie ma żadnego zagrożenie dla życia i zdrowia osób trzecich, wydaje się komendę motorniczemu aby ruszał, dzwoni się po kolegów, robi fachową interwencję i jest po kłopocie. Tymczasem co robi policjant bohater? Prosi tramwajarza aby otworzył drzwi i wypuścił bohatera na samotną walkę. W ten sposób policjant bezsensownie naraża swoje życie, naraża życie pasażerów i co najgorsze media z opinią publiczną, wyzywają od znieczulicy społecznej wszystkich, którzy policjantowi nie pomogli. No to ja bardzo proszę społecznych i medialnych bohaterów, zapraszam, kobiety, dzieci, staruszków i cherlawych facetów do rzucania się z gołymi rękoma na noże wyszkolonych bandytów. Polskie bohaterstwo i polskie stawianie spraw na łbie. Może są jacyś idioci, jedyni żywiciele z dwójką dzieci w domu, którzy oddadzą życie za kubeł na śmieci i plastikową szybę, co więcej odwalając robotę za policję, ale na mnie proszę nie liczyć. W tym czasie gdy toczy się bohaterski bój, ja krzyczę do tramwajarza: „panie starszy spieprzajmy stąd”.

Kompletnie idiotyczne zachowanie świętej pamięci policjanta, idiotyczna presja medialna nawołująca by cywile ginęli razem z amatorskimi policjantami, to jest jakieś obłęd narodowy. Dzień, w którym policjant w tramwaju zachowa się jak profesjonalista, powinien być dniem chwały służb mundurowych i całego narodu. Rozumiem sytuację, kiedy dwóch karczków katuje kobietę, czy innego człowieka dowolnej płci, wtedy policjant nie ma czasu na ceregiele, ale i to powinien wyłowić ze czterech tęgich pomocników i z nimi wyskoczyć na odsiecz. Wtedy można mówić o znieczulicy, chociaż sam nie mam bladego pojęcia, czy zdobyłbym się na taką brawurę, nie potrafię machać pięściami, tym bardziej nożem. Pozostaje mi liczyć, że na sam wygląd mojej gęby napastnik da sobie spokój, na nic więcej liczyć nie mogę, ponieważ nie jestem przygotowany na szarpaninę ze szkolonymi bandytami. Ratować życie człowieka narażając własne, to jest bohaterstwo, obrona kubła na śmieci to jest czysta głupota i amatorszczyzna. O co mam największy żal do czynników oficjalnych i społecznej bezmyślności?

O budowanie wzorca bohatera i postaw społecznych, które są nie tylko groteskowe, ale po prostu szkodliwe i śmiertelnie niebezpieczne. Kultywowanie bezsensownej śmierci i nazywanie brawury bohaterstwem, to jest podpowiadanie kolejnych nieszczęść. Deprecjonują się słowa i deprecjonują się czyny. Bohater? Słowo zarezerwowane dla kogoś, kto co czyni coś wyjątkowego, wielkiego i pożytecznego. A cóż zrobił ten nieszczęśnik? Rzucił się na ratunek kubłowi na śmieci? Co dobrego narobił? Zginął frajerską śmiercią i zafundował tragedię swojej rodzinie. Jego bezsensowna śmierć staje się przyczynkiem do rozpętania bezmyślnej kampanii wokół bohaterskich postaw. Jest coś niebywałego w tym, że media i opinia publiczna wiesza psy na tych, którzy przeżyli i nie dali się wciągnąć w szaleństwo amatorskiego funkcjonariusza. Policjant, która naraża na niebezpieczeństwo obywateli nie jest moim bohaterem. Przykro mi, że swój brak profesjonalizmu i co tu dużo mówić, głupotę, przypłacił życiem, ale ta akcja powinna trafić do wszystkich komisariatów jako materiał szkoleniowy. Materiał zatytułowany: „Skandaliczne naruszenie procedur przez funkcjonariusza, bezmyślne amatorstwo ze skutkiem śmiertelnym”."

Z kontrowersje.net

To policja ma bronić ludzi a nie ludzie policję! Po to mają broń palną i pałki aby strzelać i zabijać bandytów oraz w każdej sytuacji tłuc pałami nawet na śmierć! Bandzior powinien tak oberwać aby - jeżeli przeżyje - opowiadał swoim wnukom jak to dostał od policjanta! I co najważniejsze to prawo winno być takie, iż policjant za zastrzelenie bandyty lub pobicie pałką powinien dostać wyróżnienie a nie być włóczonym latami po sądach!!!!!!!

Święta prawda w Stanach te gnoje już by nie żyli a u nas zajmuje się nimi psycholog w Izbie Dziecka!!!!! Zabijać to gnojostwo i koniec!!!!!

Glupio gadasz. Zebys kiedys wracajac podpity z imprezy nie zostal zakwalifikowany jako bandyta i zastrzelony na miejscu. Zenujace jest to co mowisz. Policja ma bron nie po to zeby zabijac bandytow. Matoł.

Za wyciągnięcie broni podczas interwencji , trzeba napisać 4 strony raportu jak ma się tępego dowódcę!

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS