- a
- a
- a
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Hanna Gronkiewicz-Waltz prezydent Warszawy, witam Monika Olejnik, dzień dobry.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Dzień dobry.
Monika Olejnik: Pani prezydent, jak Warszawa może pomóc Lwowi, Lwów prosi o pomoc, na Ukrainie strach przed grypą panuje.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Myśmy myśleli o Kijowie, bo to jest nasze partnerskie miasto, ale oczywiście też możemy napisać do Lwowa, dzisiaj poślemy – co możemy przysłać, ponieważ pomoc jest dopuszczana przez prawo rzeczowe. Tak, że to co będzie potrzebne, czy będą to maseczki, a nie chcemy tak w ciemno wysyłać tam kolejnych tysięcy maseczek, może są potrzebne jakieś inne lekarstwa, w związku z tym dziś się skontaktujemy z Kijowem, bo to jest nasze miasto partnerskie, jeśli Lwów...
Monika Olejnik: Czytam, że Lwów też prosi.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Też prosi, tam zdaje się Wrocław jest partnerski z Lwowem, także już część wysłał, także skoordynujemy to z innymi miastami żeby w jedno miejsce poszło wszystko, a w inne nie, także będziemy pomagać rzeczowo.
Monika Olejnik: Ale jesteśmy w stanie pomóc, tak?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jesteśmy w stanie, tak, dlatego że zawsze jest jakaś pewna rezerwa budżetowa pod koniec roku, która pozwoli na to żeby – nie jakieś może olbrzymie środki, ale to, co jest najpotrzebniejsze posłać, właśnie w takim rzeczowym wymiarze.
Monika Olejnik: Czytam dzisiaj w „Gazecie Wyborczej”, „Gazeta Sport” wstrząsającą informację, jak to się zachowali kibice po śmierci Jana Wejherta, śpiewali „jeszcze jeden, jeszcze jeden” tak zaśpiewał zapiewajło na meczu Legii z Ruchem.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No to jest oczywiście straszne. To nie są kibice tylko pseudokibice, ja mam nadzieję, że Legia doprowadzi do tego, ponieważ bardzo pilnuje żeby chuligaństwo się nie rozprzestrzeniało, stąd powiedziałabym nasza wcześniej zaczęta, jeszcze przede mną współpraca z Legią, ponieważ wyraźnie właściciele klubu powiedzieli, że nie będą wpuszczać tych, którzy się tak zachowują, po prostu wilczy bilet.
Monika Olejnik: Zakaz stadionowy.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Zakaz stadionowy, tak. No i to jest okropne, myślę, że jakaś odpowiedzialność karna jest też w tym przypadku możliwa, ale są takie grupy ludzi, jedni się cieszyli, że odszedł Geremek, teraz, że Jan Wejhert, no to są tacy odczłowieczeni ludzie, no niestety w każdym społeczeństwie się znajdują, możemy z tego powodu ubolewać, ale trzeba się przed nimi absolutnie bronić. I tacy ludzie już w ogóle, do końca życia, już nigdy do końca życia na Legię nie powinni mieć wstępu.
Monika Olejnik: Hanna Gronkiewicz-Waltz jest dzisiaj gościem Radia ZET, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, Zbigniew Chlebowski odezwał się, Zbigniew Chlebowski broni się i atakuje Ministerstwo Finansów i jednocześnie mówi, że 26 sierpnia na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, Donald Tusk zapytał go, jaka była jego rola w pracach nad ustawą o hazardzie.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, no myślę, że powoli ta sytuacja zacznie się wyjaśniać, będzie komisja. Myślę, że dobrze, że jest komisja z tego względu, że będzie można każdego zapytać i opinia publiczna będzie wiedziała co oni na dane pytania odpowiadają.
Monika Olejnik: No, a tak Mariusz Kamiński prosił premiera o dyskrecję, a tymczasem pan premier zapytał wprost Zbigniewa Chlebowskiego po tym, jak dostał stenogramy.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, no to myślę, że ja już nie wiem o co Mariusz Kamiński prosił, mnie się wydaje, że Mariusz Kamiński prosił o sprawdzenie procesu legislacyjnego, więc trudno go w sposób jakiś taki tajny sprawdzać, dlatego że nie tylko odbywa się taka poprawka, jak w przypadku ministra Drzewieckiego, że się zmienia tekst ustawy, ale również odbywają się różne kontakty przewodniczącego klubu bezpośrednie z ministrem finansów.
Monika Olejnik: A nie zaskoczył panią minister sportu, minister Drzewiecki, który nie chciał pieniędzy dla stadionów?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: To znaczy to wszystko musi być wyjaśnione, dlaczego on się zdecydował, czy to było związane tylko i wyłącznie z tą zmianą koncepcji, że tylko będzie stadion przez, bezpośrednio z budżetu, czy niestety był to, no wygląda to tak samo, że może to być lobbing i poddanie się temu lobbingowi jeśli chodzi o ministra sportu Drzewieckiego. Także to wszystko normalnie powinno być wyjaśnione w prokuraturze, my jeszcze mamy dodatkowy instrument na który wszyscy się zgodzili, czyli komisję śledczą i myślę, że to będzie bardzo przejrzyste. Ja muszę powiedzieć, że to jak gdyby ta sytuacja z tym hazardem, że to wpłynęły to uważam, że to jest bardzo dobre, dlaczego – dlatego, że ten hazard w sposób niekontrolowany się w Polsce rozprzestrzenia. Ja mogę powiedzieć, że w Warszawie, ja wszystkie wnioski odkąd zostałam prezydentem opiniowałam negatywnie, bo tylko mam prawo do opinii jeśli chodzi o kasyna, bo jeśli chodzi o salony gier to izba skarbowa wydaje i w moim odczuciu wydawała ich za dużo.
Monika Olejnik: No dobrze, ale teraz będzie tak, że zyskają na tym kasyna, tak jak chciał Rycho, bo w kasynach będą jednoręczni bandyci.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Wie pani, ale kasyna są bardzo ograniczone.
Monika Olejnik: Nie, no miliardy będą teraz zarabiać na tym.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, no to 250 tysięcy ludzi musi być żeby było jedno kasyno, można w ogóle nie zezwalać, ale nie może być częściej niż na 250 tysiącach, więc nie będzie we wioskach, nie będzie w małych miasteczkach, bo miasto musi mieć co najmniej 250 tysięcy mieszkańców, żeby miało jedno kasyno. Natomiast co tam jest w środku w kasynie, powiem, że nie jestem tak biegła w tych przepisach, no ale w Monte Carlo też są jednoręcy bandyci, nawet nie trzeba jeszcze tego dziesięcioro płacić, jak się wchodzi, więc powinno być tak jak w kraju, który ma stosunkowo restrykcyjne przepisy, uważam, że nie ma co wyważać otwartych drzwi, trzeba po prostu jak gdyby w jakimś sensie skopiować.
Monika Olejnik: Centrum Adama Smitha protestuje i mówi, że należy pozostawić kwestie hazardu samorządom, że to samorząd powinien decydować o tym.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: O, wie pani, to byśmy mieli każdego wójta i tu akurat się zgadzam z Chlebowskim, jakby każdy wójt miał zdecydować czy jest hazard czy nie, to oczywiście serce mieliby miękkie. Ja się bardzo cieszę, że to jest w organach centralnych, że opinia rady dzielnicy w naszym przypadku moja i uchwała Rady Warszawy ma tylko w sumie znaczenie opiniodawcze decyduje o tym resort ministerstwa finansów.
Monika Olejnik: No, ale liberalny rząd zakazuje działalności gospodarczej.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No nie, ale mi się wydaje, że liberalny jeśli chodzi o działalność gospodarczą, konkurencję w różnych sektorach. Pamiętajmy, że wszędzie na świecie jest działalność koncesjonowana, że jest działalność regulowana, że obrót bronią też nie jest dowolny, także to żaden liberalny rząd tego nie złagodzi, raczej wydaje mi się, że zaostrzają państwa ze względu na terroryzm, mówię o broni. A jeśli chodzi o hazard to wiadomo, w tej chwili dopiero wiemy ile ludzi się leczy tak naprawdę, to znaczy, że jeszcze kiedyś mieli po kilku klientów ci psycholodzy, pacjentów można powiedzieć, a teraz mają po kilkudziesięciu, albo setki. Dla mnie tutaj autorytetem jest Ewa Woydyło, która wyraźnie powiedziała, że takiej samowoli, jak w Polsce jeśli chodzi o hazard, nigdzie nie ma, w Ameryce to jest skupione w Las Vegas jeszcze w kilku innych miejscach, że tam zresztą są duże większe, a kraj jest raczej liberalny, Stany Zjednoczone, że jeśli chodzi o...
Monika Olejnik: No nie bardzo, jeżeli chodzi o picie alkoholu to nie jest liberalny.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No, ale generalnie...
Monika Olejnik: To Polska jest liberalna, bo w Polsce można kupić alkohol poniżej 18 roku życia i nikt nie zwraca na to uwagi, nie odbierane są koncesje restauracjom, pubom, klubom.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, tak, ale kraj mówię jako gospodarka no nie jest nadmiernie regulowana w Ameryce, mówię o całej gospodarce, natomiast pewne rzeczy i to właśnie pokazuje, że mimo, że się ma poglądy liberalne na gospodarkę to są dziedziny, które muszą być koncesjonowane, regulowane i do tego prawo musi być stosowane.
Monika Olejnik: No tak, ale e-hazard mógłby być koncesjonowany, a w Polsce się zakazuje.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Co mógłby być koncesjonowany?
Monika Olejnik: Hazard, hazard po prostu, no gra – nie wiem...
Hanna Gronkiewicz-Waltz: O nie, no są kraje, z tego co wiem Skandynawskie, z tego co czytałam pobieżnie różne te informacje, gdzie nie ma tego e-hazardu, że trzeba to zablokować, no bo e-hazard to jest taki sam hazard, jak każdy inny.
Monika Olejnik: No dobrze, ale dlaczego rząd mi zabrania postawić sobie – nie wiem – 2.20
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Pani może nie zabrania.
Monika Olejnik: Na klub angielski, na ligę angielską.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: To nie, ja nie myślę żeby było zabronienie całkowite.
Monika Olejnik: Tak, ma być całkowite, pan Kapica mówił, że każdy kto tylko będzie chciał hazardować się, że tak powiem, w Internecie będzie traktowany jak przestępca, chce również to zablokować.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja jestem za bardzo ograniczonym hazardem, od zawsze miałam bardzo jednoznaczne zdanie, spotkałam bardzo dużo ludzi uzależnionych, kiedy jeszcze byłam aktywna w różnych takich grupach, które zajmowały się uzależnionymi. Spotkałam matkę, która 10 lat nie miała dziecka, i która po 10 latach, dziecka się doczekała i dziecko skończyło kilka czy kilkanaście dni i wychodziła codziennie na noc do kasyna, bo to było silniejsze od dziecka oczekiwanego.
Monika Olejnik: No dobrze, ale pani prezydent, kluby piłkarskie żyją dzięki zakładom bukmacherskim.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No to trudno, to będą musiały mieć innych sponsorów, natomiast myślę, że to powinno być tak uregulowane, jak w najbardziej restrykcyjnym kraju w Unii Europejskiej.
Monika Olejnik: No, a dlaczego do tej pory pani tego nie mówiła, dopóty nie było afery Zbigniewa Chlebowskiego.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Wie pani, bo ja działam na poziomie samorządowym.
Monika Olejnik: Ale jest pani wiceprzewodniczącą Platformy, więc mogła pani powiedzieć, że jest skandal, że jednoręcy bandyci się rozprzestrzeniają po Polsce.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ale jakbym się wszystkim zajmowała to były izby skarbowe. Ja mogę powiedzieć – powiedziałam i radni niektórzy mieli do mnie pretensje, bo jak pierwsze zezwolenie zaopiniowałam negatywnie, powiedziałam, że nigdy do mojej kadencji nie zaopiniuję pozytywnie. I na 33 prośby, wnioski, żadnego nie zaopiniowałam, jeszcze przekonywałam radnych żeby tego nie robili. Oni przy niektórych przypadkach się złamali.
Monika Olejnik: No tak, ale z drugiej stron jest to dosyć zabawne, kiedy premier polskiego rządu ogłasza, że będzie można grać na jednorękim bandycie od 18 roku życia, kiedy tak jest, tylko prawo nie jest przestrzegane, bo w Polsce nie jest przestrzegane prawo, tak samo w sprawie picia alkoholu.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No nie jest, tak samo w sprawie alkoholu
Monika Olejnik: Jak i jednorękich bandytów, nikt nie jest sprawdzany.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No niestety mamy taki stosunek do przepisów, że generalnie brzydzimy się donosami, podczas, gdy ja przez cztery lata w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju pracowałam tylko na donosach, że ktoś ewentualnie bierze łapówki, czy coś innego robi, to było moje główne narzędzie działania.
Monika Olejnik: Czy jakiś klub w Warszawie został...
Hanna Gronkiewicz-Waltz: A w Polsce, ze względu na historię, że zaborcy, że okupacja się nie donosi, a to jest podstawowe narzędzie pracy.
Monika Olejnik: Ja wiem, ale czy w Warszawie się zdarzyła taka historia, że jakiś klub nocny zabrano mu koncesję z tego względu, że 15 letnie dziewczyny, chłopcy piją alkohol?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie mieliśmy takiej informacji.
Monika Olejnik: No właśnie.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie mieliśmy takiej informacji, bo niewątpliwie powinni dostarczać takiej informacji ci, którzy tam sprzedają.
Monika Olejnik: Tam się bawią. Nie, ci co sprzedają no to nie dostarczą takiej informacji, bo zarabiają na trym przecież.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ale w innych krajach jednak tak jest. W Wielkiej Brytanii, jak przez cztery lata mieszkałam to jednak to było niedopuszczalne, po prostu są sankcje i potem ktoś ma wilczy bilet do pracy w takim miejscu.
Monika Olejnik: Powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz a teraz przechodzimy na www.radiozet.pl.Monika Olejnik: Może tak powinno być, że straż miejska powinna robić naloty do takich klubów.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja myślę, że straż miejska naprawdę robi wiele, różnego typu nalotów, tylko musi być określona suma na utrzymanie straży. My nie możemy zatrudniać, jak już powiedziałam, tyle samo, co policja, bo ona jest jednak do porządku. Myślę, że jak będą działania dotyczące monitoringu, będzie więcej kamer jeśli chodzi o bus-pasy, jeśli będzie sprawa kupców uporządkowana to oczywiście.
Monika Olejnik: Te bus-pasy, ja protestuję pani prezydent to, co się wydarzyło
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Bo pani jeździ samochodem.
Monika Olejnik: Tak, to co się wydarzyło na Trasie Łazienkowskiej przez bus-pasy, to jest straszne.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja jechałam teraz Trasą Łazienkowską, uważam, że to jest bardzo dobre rozwiązanie to było w planie wszystkich partii politycznych.
Monika Olejnik: I pani jedzie pięć minut po 6.30, 6.35 to już się zaczyna taki straszny korek.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ja jechałam o 7. tak więc stałam w strasznym korku, ale za to widziałam, jak ludzie, którzy – te 70 proc. pasażerów, którzy jeżdżą autobusami śmigali koło mnie.
Monika Olejnik: Tak, śmigali, ale nim wjadą na Trasę ślimakiem to też muszą postać, to nie jest takie proste, a poza tym za krótki odcinek zrobiono żeby można było zmienić pas, jak się wjeżdża w Aleje Ujazdowskie.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, problem polega na tym, że część ludzi jeździ po prostu i tak, my oczywiście zakładamy tam kamery. Ja cztery lata funkcjonowałam
Monika Olejnik: I nie wszyscy przestrzegają, jeżdżę codziennie, wszyscy przestrzegają, nikt nie jeździ.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie wszyscy, koło mnie, ja liczyłam powiem pani, 15 minęło samochodów.
Monika Olejnik: 15, to byli strasznie odważni, bo jak ja jeżdżę to w ogóle
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie jechało. I bardzo łagodnie przejechałam, powiedziałabym zupełnie normalnie, dzisiaj tak.
Monika Olejnik: Nie, naprawdę, warszawiacy są...
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ci, którzy jeżdżą samochodami, ja muszę powiedzieć, że cztery lata mieszkałam właśnie w Londynie, tylko niech pani mi nie mówi, że jest metro. Metro się psuje w Londynie, jest daleko do przystanków i wiele razy trzeba wysiąść, bo ja jeździłam też metrem. No, ale także, no ale będziemy to po kolei robić żeby rzeczywiście się przebrać do transportu publicznego.
Monika Olejnik: Dobrze, a wracając do polityki, wielkiej polityki, czy myśli pani, że ta afera hazardowa osłabi Platformę Obywatelską.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No trudno mi powiedzieć, mam nadzieję, że szybka reakcja premiera i taka determinacja jego, jeśli chodzi o regulację tego całego typu usług, przemysłu hazardowego, usług hazardowych, że wpłynie na to, że zostanie to w sposób definitywny ukrócone. Pamiętajmy, że te wszystkie, ci jednoręcy bandyci byli wprowadzeni ustawą 2003 r., przedtem ich nie było.
Monika Olejnik: Tak i tam właśnie w tej ustawie z 2003 roku była mowa o tym, że można grać na jednorękim bandycie od 18 roku życia.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ale jednocześnie do 2003 roku jakoś żeśmy robili transformację, wiele rzeczy się zmieniało, a jednorękich bandytów nie było. One są niezwykle uzależniające, zwłaszcza młodych ludzi.
Monika Olejnik: No tak, ale jak idzie straż miejska to mogłaby zajrzeć do takiej budki i sprawdzić legitymacje, czy dowód osobisty. Można wyglądać na 30 lat, a sprawdzane są w Londynie, prawda.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Oczywiście, ale tam też jest inna, tak jak mówię kultura, tam sprawdzają, tam sprzedawca sprawdza.
Monika Olejnik: Nie, nie, ale skoro u nas nie ma takiej kultury, że barman nie pyta o wiek i sprzedaje alkohol to może trzeba restrykcyjnie do tego podejść.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja mam półtora tysiąca strażników, którzy mają przede wszystkim pomagać mieszkańcom i nie pełnią tej funkcji policyjnej, ale ja tego nie wykluczam jeżeli tylko prawo zezwala.
Monika Olejnik: Nie, ale oni głównie się zajmują tym żeby wyłapywać starsze panie, które sprzedają róże albo sznurowadła.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie, oni też zlikwidowali wiele takich nielegalnych bazarów, które szpecą Warszawę i bazary są, a nawet chcemy żeby w każdej dzielnicy były co tydzień, tylko wszyscy się przyzwyczaili do tego, że można w każdym miejscu handlować, nie. I zajmują się Krakowskim Przedmieściem na interwencje.
Monika Olejnik: No dobrze, ale żeby nie sprzedawano alkoholu małolatom to co z robić? Właściciele na tym zarabiają i nie mają ...
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja myślę, że my płacimy przecież w końcu policji kilkaset etatów, tak zwanych prewencji, przecież około 20 milionów złotych co roku dajemy policji, także myślę, że policja też powinna się tym zainteresować. Ale ja, jak powiedziałam no te tysiąc pięćset strażników na całą Warszawę, a kiedy każdy etat zwiększamy to są ogromne koszty, musi to być efektywne. Zastanawiam się, jak to zrobić żeby rzeczywiście takie kontrole od czasu do czasu były, czy się sprzedaje, z tym, że takich punktów sprzedaży jest dużo. Ja akurat w przeciwieństwie do hazardu ich nie zmniejszałam, bo zawsze uważam, że w sensie alkoholu no to niestety ta szara strefa dużo szybciej by wybuchła, niż w przypadku hazardu, bo ta do hazardu jest do opanowania. W końcu sprzedaż alkoholu i samo pędzenie jest dużo łatwiejsze, jak Polacy wiedzą, więc ja tutaj nie ograniczam na przykład. Jeżeli są warunki, zgodnie z przepisami oddalone od szkoły, od kościoła, innych miejsc publicznych, o których się mówi w ustawie to wtedy dajemy zezwolenie i trzeba to sprawdzać. Tak, trzeba to sprawdzać.
Monika Olejnik: Wystarczy parę tych takich najsłynniejszych restauracji, klubów, restauracji to nie, ale klubów, pubów w Warszawie i...
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No, ale tak, jedno to jest puby, a drugie pamiętajmy, że sklepy, że młodzie kupuje alkohol, poniżej często 18 lat życia i idzie sobie na prywatkę i też nie powinno tak być.
Monika Olejnik: No tak, ale już na prywatce to nie będziemy sprawdzać.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie będziemy sprawdzać, natomiast sklepy też trzeba sprawdzić czy ekspedientka sprzedaje.
Monika Olejnik: No, oczywiście, że tak, jak paru właścicielom zabrano by koncesje.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Niestety boję się, że biedniejsza młodzież raczej kupuje w sklepie i idzie do pubu.
Monika Olejnik: Paru by odebrano koncesje to, w ten sposób również zlikwidowałoby się nieletnią prostytucję itd., bo to jednak się wszystko łączy.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, tak, będziemy o tym też myśleć, tylko tak jak mówię, ci strażnicy mają naprawdę dużo roboty.
Monika Olejnik: Za co karę poniósł Grzegorz Schetyna?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Grzegorz Schetyna? Grzegorz Schetyna myślę, że przede wszystkim został skierowany na odcinek ważny, to znaczy, jako przewodniczący klubu żeby zorganizować też proces ustawodawczy, bo to okazało się, że wiele ustaw się rozmywa, że Chlebowski ma dużo tych ustaw, kontroluje, ale nie na tyle powiedziałabym sprawnie organizacyjnie, a poza tym myślę, że premier też chciał uniknąć sytuacji, że...
Monika Olejnik: Coś skapnie jeszcze?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie, że ciągle mówiono prawda tam Zbychu, Rychu i Grześ, prawda, no i w związku z tym ponieważ wymieniano to jego imię więc premier uważa, że lepiej żeby to poszło wszystko razem do komisji i dlatego również przyjął dymisję Grzegorza Schetyny.
Monika Olejnik: A Chlebowski atakuje, w dzisiejszym „Newsweeku” mówi – to niemoralne, że ktoś, kto nie potrafi rozliczyć się ze swojej kampanii wyborczej, że swojego gigantycznego majątku dziś żąda ode mnie odejścia z partii, to o Palikocie.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No on ma na myśli Janusza Palikota. Ja muszę powiedzieć tak, ja w przypadku Chlebowskiego to bym chciała po prostu posłuchać co on ma do powiedzenia przed tą komisją, która już będzie, z tego względu, że on sprawia wrażenie osoby takiej, powiedziałabym, która jest mało asertywna, co oczywiście też w jakimś stopniu go dyskwalifikuje jeśli chodzi o polityka. Polityk musi być niemiłosiernie asertywny. Ale w Polsce niestety tak jest, że ludzie dzwonią, ja w moim życiu publicznym już tyle lat jestem i mają pretensje o bardzo różne rzeczy. Ja pamiętam kiedyś raz w życiu była jakaś dewaluacja jak byłam jeszcze w NBP i iluś znajomych, wydawałoby się uczciwych ludzi mi się spytało, a czemuś nam nie powiedziała, myśmy mieli akurat kupić mieszkanie i popatrz, popatrz, dobrze żeśmy wtedy tych dolarów nie sprzedali. I po prostu takie przypadki są można powiedzieć na porządku dziennym.
Monika Olejnik: Niestety, jak się jest politykiem i posiada się ważne wiadomości to trzeba milczeć.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, no tak, to trzeba oczywiście milczeć.
Monika Olejnik: Ale co, rodzinie nawet pani nie powiedziała.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie, moja mama jak mnie zobaczyła w telewizji o 20. bo ja wtedy przyjechałam z Mazur, pamiętam, mówi tak, a czemu dziecko nic mi nie mówisz, że jesteś w domu i do matki się nie odzywasz. Ja mówię – wiesz, już teraz się mogę do ciebie odezwać. Naprawdę tak było. Więc to było w 93 bodajże, ja wracałam wtedy, minister Osiatyński dał mi znać, że trzeba wracać z urlopu, bo akurat była misja Funduszu Narodowego, który się tego domaga. Ale to historia. W każdym bądź razie no niestety trzeba mieć, trzeba być takim niesympatycznym, nieprzyjemnym, niestety to jest niewdzięczna rola. Ja w miarę jestem wydaje mi się asertywna, ale też nie lubię jakby tak, że tak powiem nie odzywać się, zwłaszcza, że ludzie różne rzeczy mają po prostu wszędzie i on wygląda na mało asertywnego, to jest prawda. Skąd on go poznał, tego pana Sobiesiaka, nie wiem, bo to też takie środowisko, jakieś hazardowe.
Monika Olejnik: Z Wrocławia się pewno znają, tak jak Grzegorz Schetyna go zna, bo był przecież wiceszefem jego klubu, piłkarskiego.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, tak, on był...
Monika Olejnik: Wszędzie piłka.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: On był, on wszedł przez można powiedzieć przez piłkę. Także no, ja nie jestem takim Katonem od spraw sądu, ale chciałabym zobaczyć, jak to wygląda, więc w tym sensie mogę powiedzieć, że nie byłam tak ostra w stwierdzeniach, jak Janusz Palikot, dlatego że chciałabym po prostu wysłuchać ludzi, Zbigniewa Chlebowskiego do końca. Gdyby się okazało, że on w ogóle nie działał, tylko tak zbywał tych ludzi no to jego grzech jest zdecydowanie mniejszy, ale czy tak było, tego nie wiemy, tego możemy się dopiero dowiedzieć.
Monika Olejnik: Przed komisją. Dziękuję bardzo Hanna Gronkiewicz-Waltz była dzisiaj gościem Radia ZET.
Dodaj do:
Obserwator
Wtorek, 1 Grudnia 2009, 08:48
Zgłoszenie wysłane