- a
- a
- a
Jarosław Gowin
Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Jarosław Gowin, Platforma Obywatelska, witam Monika Olejnik, dzień dobry.
Jarosław Gowin: Witam serdecznie.
Monika Olejnik: Panie pośle wczoraj, we wczorajszej „Rzeczpospolitej” biskup Tadeusz Pieronek powiedział, „że Episkopat jest zadymiony PiS”, czy to jest odwaga ze strony biskupa, czy to jest prawda w ogóle, według pana?
Jarosław Gowin: Odwaga na pewno, czy prawda nie wiem, bo nie mam dostatecznej wiedzy żeby ocenić czy biskup Pieronek ma rację, czy się myli. Mogę powiedzieć na pewno, na podstawie faktów, że w ostatniej kampanii wyborczej wielu szeregowych księży zaangażowało się w kampanię Jarosława Kaczyńskiego. Przy czym, gdy mówię wielu to trzeba też pamiętać o proporcjach, wielu – to znaczy 10, 20 procent.
Monika Olejnik: Ale czy Episkopat bardziej sprzyja PiS, niż innym partiom?
Jarosław Gowin: Ja przypuszczam, że wewnątrz Episkopatu sympatie polityczne są podzielone. Problem polega na czym innym, problem polega na tym, że ci, którzy sprzyjają Prawu i Sprawiedliwości uważają, że mają prawo, a może nawet obowiązek wyrażać to swoje poparcie publicznie, podczas gdy zwolennicy Platformy, a wiem z prywatnych rozmów, że i tacy są w Episkopacie, uważają w moim przekonaniu w pełni słusznie, że misją Kościoła, zwłaszcza misją księży biskupów, nie jest nawoływanie do głosowania na tego czy innego kandydata, na tą czy inną partię, tylko adresowanie nauczania Kościoła do wszystkich ludzi dobrej woli, niezależnie od sympatii politycznych.
Monika Olejnik: To na czym polega odwaga biskupa Pieronka.
Jarosław Gowin: Na tym, że dotknięcie tak drażliwego tematu, jak różnice w poglądach i, co więcej, różnice w sposobie pojmowania relacji Kościół hierarchiczny – polityka, przez jednego z biskupów takie otwarte wyartykułowanie tych problemów to zawsze wymaga odwagi, w każdej zbiorowości, a już zwłaszcza w zbiorowości takiej, jaką są, jaką jest Episkopat.
Monika Olejnik: „Biskupi nie powinni się zajmować sprawą krzyża – mówi bp Pieronek – na Krakowskim Przedmieściu, gdyż w tym konflikcie nie chodzi o krzyż, jako symbol religijny, ale o pomnik i politykę, chodzi o budowanie siły partii na grobowcu” – nie powinni się zajmować, czy powinni?
Jarosław Gowin: A tu akurat nie do końca się z księdzem biskupem Pieronkiem zgadzam. Rzeczywiście, tak jak on uważam, że w tym sporze na
Krakowskim Przedmieściu chodzi bardziej o politykę niż o wiarę, bardziej o atak na Platformę niż o obronę krzyża, co nie znaczy jednak w mojej ocenie, że biskupi nie powinni się tą sprawą zajmować. Moim zdaniem powinni zarówno publicznie, jak i poprzez poufne rozmowy, mocniej się zaangażować w rozwiązanie tego problemu, bo czy nam się to podoba, czy nie, tam jednak chodzi o krzyż. A tam, gdzie jest krzyż, tam nie może zabraknąć Kościoła.
Monika Olejnik: Ale arcybiskup Michalik mówi „Krzyż to nie nasza sprawa”.
Jarosław Gowin: Nie podzielam takiego poglądu, to jest zbyt łatwe uchylenie się od współodpowiedzialności za rozwiązanie tego problemu. Bo nawet jeżeli Kościół hierarchiczny nie miał, a w mojej ocenie nie miał, nic wspólnego z wywołaniem tego konfliktu, to jednak od momentu, gdy konflikt się pojawił wydaje mi się, że księża biskupi powinni się mocniej, niż to zrobili, zaangażować w jego rozwiązanie.
Monika Olejnik: A czy to nie jest umywanie rąk, kiedy mówią żeby zajęli się tym politycy, żeby politycy zajęli się budową pomnika, czy też godnie uczcili śmierć tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, to powinien zrobić prezydent, premier i politycy wszystkich partii.
Jarosław Gowin: Generalnie mam wrażenie, że wszyscy staramy się umyć ręce od tej sprawy, wszyscy mamy poczucie bezradności. Tam się rozpętały bardzo złe emocje na Krakowskim Przedmieściu, tam rządzą złe duchy, po jednej i po drugiej stronie i po stronie tych samozwańczych obrońców krzyża i po stronie tych, którzy, jak ostatnio przeczytałem, gasili znicze własnym moczem.
Monika Olejnik: No tak, ale jakoś ten konflikt trzeba rozstrzygnąć, czy według pana tam powinien, powinna w tym miejscu stać tablica, powinien być pomnik – wczoraj społeczny komitet budowy pomnika ofiar, tragedii narodowej pod Smoleńskiem, zaapelował żeby w tym miejscu, gdzie jest krzyż była tablica i żeby był pomnik w pobliżu pałacu prezydenckiego, obok seminarium.
Jarosław Gowin: Atmosfera tak ostrego konfliktu politycznego, jaka towarzyszy sporowi o krzyż to nie jest dobry moment na rozstrzyganie takiej sprawy. Najpierw ten konflikt trzeba rozwiązać poprzez realizację porozumienia zawartego między Kurią warszawską, kancelarią prezydenta i harcerzami, czyli poprzez przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny, a potem możemy zacząć zastanawiać się czy i gdzie powinien stanąć pomnik.
Monika Olejnik: A według pana powinien stanąć?
Jarosław Gowin: Przed pałacem prezydenckim, w mojej ocenie, nie.
Monika Olejnik: Dlaczego nie?
Jarosław Gowin: Ja nie widzę powodu, dla którego akurat w tym miejscu mielibyśmy uczcić ofiary tej katastrofy. One powinny być czczone na wiele sposobów, przede wszystkim powinny być uczczone zupełnie innym sposobem uprawiania polityki, innym językiem polityki niż to się dzieje, zwłaszcza po drugiej turze kampanii prezydenckiej. I mówiąc szczerze, jeżeli ktoś wykorzystuje sprawy katastrofy politycznie tak, jak wykorzystują to niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie domaga się postawienia tam, w tym miejscu, pomnika to dla mnie to jest przejaw ogromnej, moralnej hipokryzji.
Monika Olejnik: Pod tym apelem podpisuje się również Jarosław Kaczyński, tak mówi pani Zuzanna Kurtyka.
Jarosław Gowin: Przykro mi to mówić, ale moim zdaniem Jarosław Kaczyński, zwłaszcza po tej drugiej turze wyborów prezydenckich, albo traktuje sprawę pomnika w sposób instrumentalny, nie chcę powiedzieć cyniczny, albo po prostu nie panuje nad swoimi emocjami, co no, skądinąd jest wytłumaczalne ogromem tragedii, która go spotkała.
Monika Olejnik: Abp Sławoj Głódź mówi – „za tragicznie zmarłego prezydenta szydzono i kpiono, nikt go do tej pory nie przeprosił” – tak mówił na Jasnej Górze.
Jarosław Gowin: A tu akurat, co rzadko mi się zdarza, przyznałbym częściowo rację księdzu arcybiskupowi Głodziowi, bo rzeczywiście pod adresem Lecha Kaczyńskiego padło wiele słów drastycznie krzywdzących i szkoda, że chyba faktycznie nikt z tych, którzy te słowa wypowiadali nie zdobył się na odwagę żeby po całym tym tragicznym wydarzeniu te słowa odwołać, przeprosić, wyrazić żal.
Monika Olejnik: No tak, ale nie słychać żeby któryś z biskupów wyrażał żal nad tym, że umniejsza się rolę Bronisława Geremka, którą odegrał w 80 r., a tę rolę umniejsza Jarosław Kaczyński, umniejszał podczas zjazdu „Solidarności”.
Jarosław Gowin: Racja i ma pani redaktor rację. Ma pani redaktor rację, jedno i drugie jest moralnie nie do przyjęcia, tylko ja nie chciałbym się podsłuchiwać taką etyką Kalego, że ponieważ jedni robią źle, to inni mają prawo do tego żeby robić źle.
Monika Olejnik: Ja wiem, ale jak pan sądzi, o co chodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu, o co chodziło na zjeździe „Solidarności”, jak pan słuchał jego wystąpienia.
Jarosław Gowin: Ja mam coraz więcej problemów ze zrozumieniem o co chodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Generalnie rzecz biorąc wydaje mi się, że doszła do głosu ta, no nieprzyjemna dla mnie metoda polemizowania, czy metoda traktowania swoich oponentów, znaczy, jeżeli ktoś się nie zgadza z Jarosławem Kaczyńskim to on uważa nie tylko, że ta osoba nie ma racji, ale że ta osoba jest jeszcze podła, nikczemna i trzeba ją moralnie zdyskredytować.
Monika Olejnik: Przypomina wczoraj Jarosław Kaczyński na swojej stronie internetowej, w wywiadzie, że Henryka Krzywonos nie zatrzymała strajku.
Jarosław Gowin: No to jest właśnie ten przejaw ogromnej małoduszności w polemice, bo jakie znaczenie ma to, czy Henryka Krzywonos była pierwszą, drugą, czy trzecią osobą, która zatrzymała tramwaj, wiadomo, jak ogromną rolę wtedy odegrała, wiadomo, jak, z jak poważnym ryzykiem takie zachowanie wtedy się wiązało. Jest bezsprzecznie jedną z bohaterek tamtych czasów i żadne próby zdyskredytowania jej nie pomogą Jarosławowi Kaczyńskiemu. Przeciwnie, mam wrażenie, że takimi wypowiedziami on całkowicie pozbawia się szans na jakąkolwiek ważną rolę polityczną w przyszłości.
Monika Olejnik: I na koniec panie pośle, czy nie jest panu głupio za pana partię? Część partii, piszą posłowie, poseł Raś, napisał list do proboszczów, w którym mówi, że zajmowaliśmy się obiektami sakralnymi i będziemy mieli to na uwadze, będziemy pomagać.
Jarosław Gowin: Cieszę się, że pani redaktor, jako pierwsza w mediach zauważyła, że to nie jest, jak się powszechnie mówi list małopolskiej Platformy, tylko list jednego z posłów, no skądinąd przewodniczącego regionu, ja powiem w ten sposób – sam pomysł żeby napisać list do księży i wyrazić stanowisko, wyrazić w tym liście stanowisko Platformy wobec tych trudnych problemów, o których my dzisiaj tutaj w studio rozmawiamy...
Monika Olejnik: No tak, ale jednocześnie – pomożemy wam.
Jarosław Gowin: ...to jest dobry pomysł. Natomiast co do wykonania, to powiem tyle, że ja bym na pewno ten list napisał inaczej.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był, był Jarosław Gowin, z którym nie przechodzimy na naszą stronę słynną www.radiozet.pl.
Jarosław Gowin: Bo ja niestety rozmawiam z Krakowa z państwem.
Monika Olejnik: Tak, dziękuję bardzo.
Dodaj do:
oto ja do 'arbi'
Poniedziałek, 6 Września 2010, 06:10
Zgłoszenie wysłane