Drukuj

  • a
  • a
  • a

Jerzy Szmajdziński

Gość Radia ZET:Jerzy Szmajdziński

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicemarszałek sejmu Jerzy Szmajdziński, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Jerzy Szmajdziński: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Czy będzie pan kandydował w wyborach prezydenckich?

Jerzy Szmajdziński: Biorę pod uwagę taką możliwość, gdyby ludzie lewicy, wyborcy lewicy, sympatycy, członkowie partii w powszechnych konsultacjach dokonali takiego wskazania.

Monika Olejnik: Dlaczego Grzegorz Napieralski mówiąc o kandydatach bardzo jakoś tak chłodno o panu mówi, albo nie mówi.

Jerzy Szmajdziński: No może trzyma tą wiadomość jako niespodziankę, w zanadrzu.

Monika Olejnik: Ale niespodziankę dla pana, czy dla społeczeństwa, czy dla swoich kolegów z SLD.

Jerzy Szmajdziński: Czy dla wszystkich.

Monika Olejnik: Czy Aleksander Kwaśniewski namawia polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej do tego żeby na kongresie, który się zbliża, SLD, pozbawić funkcji Grzegorza Napieralskiego?

Jerzy Szmajdziński: Być może to jest jakaś teza, która ma straszyć Aleksandrem Kwaśniewskim wymyślona, nie wiem, przez rzecznika, przez okolice rzecznika, bo to są osoby, które mają najczęstszy kontakt z panią redaktor Wronowską, z panem Graczykiem.

Monika Olejnik: A kim, to są...

Jerzy Szmajdziński: To dziennikarze gazety „Dziennik”, znaczy ci, co mają kontakt z dziennikarzami gazety „Dziennik” być może wymyślili taką teorię.

Monika Olejnik: A czy pan znowu źle mówi o dziennikarzach, coś się złego dzieje?

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie, dobrze mówię.

Monika Olejnik: Tym razem dobrze, wszystko dobrze.

Jerzy Szmajdziński: Nie, dobrze mówię, że mają źródła.

Monika Olejnik: Mają źródła, tak?

Jerzy Szmajdziński: Tak, pani Wronowska i pan Graczyk mają źródła w okolicach...

Monika Olejnik: Czyli nie jest prawdą, Aleksander Kwaśniewski nie mówił...

Jerzy Szmajdziński: Nigdy się nie zajmował, takimi rzeczami się nie zajmuje. Prezydent nie może zajmować się...

Monika Olejnik: Były...

Jerzy Szmajdziński: Były prezydent nie może zajmować się, nie zajmuje się takimi rzeczami. Może jeśli czymś się zajmuje to tym co zrobić, jaką wizję, jaki program, jakie koncepcje.

Monika Olejnik: No właśnie, chce żeby Jerzy Szmajdziński, Aleksander Kwaśniewski chce żeby Jerzy Szmajdziński był kandydatem.

Jerzy Szmajdziński: Bardzo sobie to cenię, bo to było dziesięć lat świetnych dla polskiej pozycji międzynarodowej na pewno.

Monika Olejnik: Ale czy to, że Aleksander Kwaśniewski mówi o panu, pana to wzmacnia?

Jerzy Szmajdziński: Mnie nie przeszkadza osobiście, wie pani, pani, znaczy każdy z nas mówi, jak o nas się dobrze mówi. A ponieważ nie są to czasy, w których inni ludzie o innych dobrze mówią, raczej szukają dziury w całym, no to to jest dobry sygnał.

Monika Olejnik: Ale Wojciech Olejniczak, eurodeputowany nie wykluczył, mówiąc tu w Radiu ZET, że może dojść do zmiany na stanowisku lidera SLD, że może się pojawić taki wniosek.

Jerzy Szmajdziński: No to jest, nie ma kwestii wniosku, czy nie wniosku, jest normalna statutowa konwencja, każdy z 30 członków zarządu naszej partii będzie poddany indywidualnej ocenie, więc tyle, mam nadzieję, że odbędzie się coś ważniejszego niż tego typu rozstrzygnięcia, czy dyskusje, i że konwencji będzie towarzyszył raczej nastrój oczekiwania, z jaką to wizją prezydentury, z jaką wizją Polski Sojusz Lewicy Demokratycznej wystąpi, kto uzyska poparcie Sojuszu w wyborach prezydenckich, bo 19 grudnia, według mnie jest ostatnim dniem, w którym należy podjąć tę decyzję poprzedzając ją tymi powszechnymi konsultacjami, tym powszechnym zapytaniem.

Monika Olejnik: Ja wiem, a pan mówi tak, pan nie odmawia.

Jerzy Szmajdziński: Ja mówię tak, jeśli tak powiedzą wyborcy.

Monika Olejnik: Tak, no wyborcy...

Jerzy Szmajdziński: Wyborcy lewicy...

Monika Olejnik: Wiem, wiem, wiem. Włodzimierz Cimoszewicz znowu się pojawił w rankingu „Rzeczpospolitej”, chociaż mówi nie.

Jerzy Szmajdziński: No, wie pani to jest taka zabawa, gry i zabawy ludowe polegające na tym, że gazety, wydawcy, czy redaktorzy naczelni – wydawcy, żeby nie mówić o dziennikarzach prawda, biorą udział w grze, która nie ma żadnego sensu. No, jaka jest wiarygodność sondażu, w którym występują osoby, które nie kandydują, no.

Monika Olejnik: Nie chcą i mówią, że nie.

Jerzy Szmajdziński: Mówią, że nie chcą, bo gdyby nie mówili, prawda, tworzyli wątpliwości może, a może jednak, a może nie – nie, mówią nie i oni są poddawani badaniom. Przecież zerowa wiarygodność takiego sojuszu, być może celowa.

Monika Olejnik: Sondażu.

Jerzy Szmajdziński: Sondażu...

Monika Olejnik: Bo sojuszu zerowa wiarygodność, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, freudowska...

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie, sojuszu wydawcy z ośrodkiem badania opinii publicznej, bo cóż może ośrodek badania.

Monika Olejnik: No tak, a pan jest pewien, że Włodzimier Cimoszewicz jak mówi nie to jest tak.

Jerzy Szmajdziński: Tak, ja uważam, że tak.

Monika Olejnik: A zgadza się pan z krytyką Włodzimierza Cimoszewicza, krytykuje Sojusz Lewicy Demokratycznej strasznie. Przejechał się po was.

Jerzy Szmajdziński: Wie pani, nie zgadzam się z tonem tej krytyki, nie zgadzam się z, nie zgadzam się dlatego, że Włodzimierz Cimoszewicz naprawdę mógłby pomóc, gdyby poradził nam, jak poradzić sobie z największym problemem, którego nie miała żadna partia w ostatnich 20. latach. Ma swoich wyborców nasza partia w pobliżu Platformy Obywatelskiej, a musimy być w opozycji do rządzących, bo to jest natura demokracji. Jak sobie z tym poradzić. I tego od Włodzimierza Cimoszewicza

Monika Olejnik: Może się zlikwidować?

Jerzy Szmajdziński: I tego od Włodzimierza Cimoszewicza nie usłyszeliśmy. Natomiast on w pewnym sensie oddaje wrażenie, jakie powstaje, jakie powstaje dotyczące realizacji przez nas polityki, no takie jest wrażenie w wielu środowiskach i to trzeba wziąć pod uwagę, tego nie warto lekceważyć.

Monika Olejnik: No dobrze, czy Sojusz Lewicy Demokratycznej będzie za radykalizmem premiera Donalda Tuska i bez poprawek przyjmie pomysły pana premiera dotyczące hazardu?

Jerzy Szmajdziński: Oczywiście kierunek jest słuszny, trzeba ograniczać hazard tylko jednocześnie trzeba mówić, że temu musi towarzyszyć zwiększanie nakładów na oświatę, na kulturę, na sport, na wszystko inne.

Monika Olejnik: Ale na sport się nie da, dlatego że sportowi w ten sposób odbiera się pieniądze, bo kiedy się zlikwiduje e-hazard, to kluby sportowe stracą wiele milionów złotych.

Jerzy Szmajdziński: To właśnie dlatego, od tego zaczynam, że jeśli chcesz likwidować hazard i jeśli chcesz żeby ludzie wykształcili w sobie inne nawyki, nawyki uprawiania kultury fizycznej, uczestnictwa w kulturze, to zrób wszystko co możliwe żeby te sfery były doinwestowane i wtedy będziesz skutecznie likwidował hazard i nie będzie podziemia hazardowego, nie będzie tego, co jest z aborcją i innych rzeczy. W moim przekonaniu podstawowym powodem, dla którego premier przedstawił taką wizję jest to, że rząd się spóźnił z ustawą, która podnosi podatki w tym obszarze i żeby uniknąć krytyki, że jeszcze cały przyszły rok byłoby zbyt niskie opodatkowanie przedsiębiorców prowadzących tą działalność, wymyślono na poczekaniu wielki program ograniczania hazardu żeby przykryć, absolutny bałagan w rządzie. Bo we wrześniu powinna do sejmu trafić ustawa, która podnosić podatki w tym obszarze.

Monika Olejnik: Dobrze, czy Sojusz Lewicy Demokratycznej jest za zakazem hazardu w Internecie? Krótko tak czy nie.

Jerzy Szmajdziński: My jesteśmy za czymś, co jest realne, ja nie wiem czy to jest realne, według mojego syna to jest mało realne.

Monika Olejnik: Według pana syna?

Jerzy Szmajdziński: Tak.

Monika Olejnik: A za likwidacją jednorękich bandytów w budkach i przeniesieniem do kasyn?

Jerzy Szmajdziński: W budkach tak i oczywiście z dziesiątków, setek miejsc tych jednorękich bandytów trzeba wyeliminować, to oczywiste. Natomiast komu się zrobi dobrze, kiedy się to przeniesie do 27 dzisiaj istniejących kasyn? No to na to pytanie też powinniśmy znać odpowiedź nim podniesiemy rękę, prawda, bo to jest eliminacja...

Monika Olejnik: Panu na B. na przykład, panu na S.

Jerzy Szmajdziński: No więc chcemy to wiedzieć, powinniśmy to wiedzieć i opinia publiczna powinna to wiedzieć, co to będzie oznaczało.

Monika Olejnik: Ale to można sobie zrobić wykaz.

Jerzy Szmajdziński: Że to będzie monopol czterech ludzi, którzy mają dzisiaj wielkie pieniądze, a będą mieli gigantyczne pieniądze, to może trzeba to w inny sposób zrealizować. Może w ogóle nie ma być jednorękich bandytów, również w kasynach.

Monika Olejnik: Również w kasynach.

Jerzy Szmajdziński: Tak.

Monika Olejnik: I za tym się opowiada Sojusz?

Jerzy Szmajdziński: Za tym ja się opowiadam.

Monika Olejnik: Nie, no pan, pan wicemarszałek.

Jerzy Szmajdziński: Tak.

Monika Olejnik: Jerzy Szmajdziński, Monika Olejnik, a teraz przetupiemy na www.radiozet.pl.

Jerzy Szmajdziński: Propozycję przedstawioną.

Monika Olejnik: Że to jest za późno, tak?

Jerzy Szmajdziński: Tak, dlatego że do końca listopada musi być ogłoszone w Dzienniku Ustaw zmiana podatkowa, jeśli ma dotyczyć przyszłego roku.

Monika Olejnik: No tak, bo nie można...

Jerzy Szmajdziński: W tej sprawie są dziesiątki orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Monika Olejnik: Tak, nie można powiedzieć za późno, no tak.

Jerzy Szmajdziński: Tak. I w związku z tym ten Kapica, cały ten, całe to ministerstwo finansów spowalniając, nie podejmując decyzji, nie przedstawiając projektu ustawy de facto działali na korzyść całego tego sektora biznesu hazardowego, bo jak nie ma zmiany do końca listopada to przyszły rok jest hulaj dusza.

Monika Olejnik: Ale wie pan, niech pan synowi powie, że w Norwegii jest zakaz hazardu w Internecie, kontrolowany.

Jerzy Szmajdziński: Tak, tak. Nie, ja wiem, z tym, że to jest po pierwsze bardzo trudne.

Monika Olejnik: Nie, Norwegowie odcięli.

Jerzy Szmajdziński: OK., to dobrze, ja jestem za tym żeby nie było żadnych wątpliwości.

Monika Olejnik: Nawet za tym żeby obywatel nie mógł sobie postawić na jakąś ligę?

Jerzy Szmajdziński: A to, wie pani, jestem przeciwny...

Monika Olejnik: No bo w Internecie są tylko zakłady bukmacherskie, no, no co tam jeszcze jest.

Jerzy Szmajdziński: Nie, można grać w karty też.

Monika Olejnik: W pokera, no dobrze, ale te zakłady bukmacherskie.

Jerzy Szmajdziński: No to jest, znaczy przesada, wydaje się, że przesada, dlatego nie można się zgodzić na to, że pan premier ogłosi miastu i światu, a my mamy wszyscy ręce podnieść w górę, bo jak nie podniesiemy to znaczy, że mamy w tym jakiś prywatny interes, albo formacyjny, prawda.

Monika Olejnik: Czyli, że jedną rękę trzymamy z bandytą.

Jerzy Szmajdziński: No dokładnie, no więc stworzenie takiego nastroju jest po prostu niepoważne, czyli tego premier robić nie powinien. Powinien zaproponować w tej sprawie dyskusję, a nie tworzyć atmosferę podejrzeń w stosunku do każdej osobie, która powie, no Ludwik Dorn i Poloczek powiedzieli – 380 euro od automatu, a premier mówi 480, no to znaczy co, tą stówę to chce Dorn wziąć dla siebie. Nie róbmy, nie róbmy tego.

Monika Olejnik: No tak, bo premier ogłasza na konferencji prasowej, że to ma być bez poprawek, tak jak on powiedział.

Jerzy Szmajdziński: Bez poprawek, tak, dokładnie. Więc ktoś by chciał zarobić, a on nie daje zarobić. To jest po prostu bez sensu. I te uwagi, które mówią czy w Polsce mamy wystarczające siły reagowania, porządku i stojące na straży przestrzegania prawa, które są w stanie nie dopuścić lub wykryć wszystko to, co będzie podziemiem hazardowym, bo Polska jest dosyć dużym krajem. Więc do tej operacji muszą być przygotowani wszyscy i wszyscy muszą powiedzieć, wszystkie instytucje czego potrzebują żeby można było skutecznie działać.

Monika Olejnik: Wie pan, jeżeli żyjemy w kraju, gdzie jest zakaz sprzedaży alkoholu do 18 roku życia...

Jerzy Szmajdziński: To nikt nie sprawdza tego.

Monika Olejnik: Nikt tego nie sprawdza, zabiera się licencje przedsiębiorcom, a nie sklepom, nie odbiera się licencje restauracjom, to o czym my mówimy.

Jerzy Szmajdziński: Tak, tak.

Monika Olejnik: Jakoś w Ameryce potrafili ten zakaz wprowadzić, a u nas nie.

Jerzy Szmajdziński: Dokładnie, także jest co robić na pewno i nie może to być akcja, właśnie taka piarowska, no to weźmy wszystkie te sprawy, o wszystkich ich spokojnie o tym porozmawiajmy i rozwiązujmy je po kolei, a nie tylko dlatego, że mija termin podniesienia podatków, niestety do tego to sprowadzono.

Monika Olejnik: Mówi pan moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina?

Jerzy Szmajdziński: Tak, moja, przykro mi.

Monika Olejnik: To niech pan powie.

Jerzy Szmajdziński: Przykro mi, że w moim wywiadzie znalazły się słowa, które nie znajdują potwierdzenia w faktach, to będzie oznaczało dla mnie wielokrotnie sprawdzanie informatorów, do których nawet mam duże zaufanie. Być może trzeba będzie, na pewno trzeba zmienić informatorów, a po drugie weryfikować u lepszych informatorów.

Monika Olejnik: Zawsze trzeba w trzech źródłach sprawdzić, panie marszałku, trzy – zasada dziennikarska, trzy źródła, polecam panu.

Jerzy Szmajdziński: To były dwa, to były dwa.

Monika Olejnik: Były dwa, widzi pan.

Jerzy Szmajdziński: No zgadza się, sprawdziło się, jeszcze raz się sprawdziło...

Monika Olejnik: ... czyli pana Rymanowskiego i pana Gmyza...

Jerzy Szmajdziński: Przepraszam.

Monika Olejnik: Bardzo. A czy wiceszef ABW powinien stracić stanowisko, albo ktoś z prokuratury powinien ponieść konsekwencje za zaglądanie do materiałów w procesie...

Jerzy Szmajdziński: Znaczy premier zastosował PSL-owskie standardy.

Monika Olejnik: To znaczy?

Jerzy Szmajdziński: Są dużo niższe niż obowiązywały w Platformie Obywatelskiej, to teraz w tej sprawie zastosował PSL-owski standard, bo była taka sprawa, gdzie premier Pawlak powiedział, że nic się nie stało i premier przyjął to do wiadomości i powiedział – u nas w Platformie nie do pomyślenia, no to teraz szedł do tego samego poziomu, w którym no niestety wykorzystano stanowisko, wykorzystano swoją pozycję do tego żeby lepiej wystąpić w procesie sądowym.

Monika Olejnik: Czyli nie wypada żeby wiceszef ABW takie rzeczy robił?

Jerzy Szmajdziński: Niestety nie wypada, ponieważ był dysponentem wiedzy, której nikt inny nie miał, a jego przełożony powinien być pierwszym, który nie pozwoli na takie rzeczy, bo teraz to wszyscy już musimy być równo traktowani, bo jakie tu były szczególne okoliczności, które dały prawo prokuratorowi na podjęcie tej decyzji? To już nie ma szczególnych okoliczności, to już wszystkim się należy, tylko teraz jest pytanie co zrobić żebyśmy wszyscy mieli wiedzę kto jest podsłuchiwany lub nie. Źle się bawią panowie z służbami, którymi kierują.

Monika Olejnik: A BBN, który donosi na ABW w sprawie metanu?

Jerzy Szmajdziński: No to już jest paranoja, bo przecież śledztwo w tej sprawie jest prowadzone przez prokuraturę, bo każdy wypadek tego typu jest badany przez prokuraturę. Jeśli są znane jakieś dodatkowe okoliczności to się formalnie, pismem, informuje, a nie robi takiej hecy, że jedna instytucja państwowa donosi na drugą instytucję państwową.

Monika Olejnik: Czyli, nie wiem, Aleksander Szczygło wyobraża sobie, że agent ABW powinien zjechać pod ziemię i sprawdzać, co się dzieje z metanem, tak?

Jerzy Szmajdziński: No być może, być może tak. To kompromitująca sytuacja naprawdę, to jest kompromitująca sytuacja, to nie trzyma żadnych standardów.

Monika Olejnik: A jak pan patrzy na telewizję to, co pan sobie myśli na to, co się dzieje w telewizji publicznej?

Jerzy Szmajdziński: Oglądam inne stacje.

Monika Olejnik: Nie ogląda pan telewizji publicznej?

Jerzy Szmajdziński: Bardzo rzadko, chyba że wiem, że zostanie nadany materiał o mnie no to wtedy tak.

Monika Olejnik: Ale, a syn nic nie mówi o tym, że jest deal między PiS i SLD i widoczny jest ten deal w telewizji?

Jerzy Szmajdziński: Nie, pyta się po co to, po co to tak i co tam robi jeden, drugi czy trzeci pan, to się pyta.

Monika Olejnik: A pan się pyta też swoich kolegów, którzy tak ustalili?

Jerzy Szmajdziński: Ja już wszystko w tej sprawie powiedziałem i swoje stanowisko przedstawiłem, ciężkim błędem jest to, że powstało wrażenie, bo to wystarczy, wystarczy tylko wrażenie, zamiast zrobić porozumienie ze środowiskami twórczymi, z Polskim Stronnictwem Ludowym i owszem z częścią Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, bo bez tego się nie da, w obronie mediów publicznych przykro powiedzieć, przed Platformą Obywatelską, która nie docenia, nie lubi i nie szanuje i nie chce i w ogóle uważa, że są zbędne i wtedy jest inna sytuacja, a tak jest niestety wrażenie, że bierzemy udział w czymś, w czym udziału brać nie powinniśmy.

Monika Olejnik: Podobno Robert Kwiatkowski codziennie zachodzi na Woronicza.

Jerzy Szmajdziński: Tego nie wiem.

Monika Olejnik: Nie?

Jerzy Szmajdziński: Nie mam takiej wiedzy.

Monika Olejnik: Nie ma takiej wiedzy Jerzy Szmajdziński, dziękuję bardzo, gość Radia ZET.

Komentarze

Zainspirowany ciekawą dyskusją na temat SLD i wywiadu Jerzego Szmajdzińskiego, onegdaj odwiedziłem stronę internetową tego oto posła SLD. To jest, panie drogi, nie do przyjęcia. Ubożuchno, skromniutko, praktycznie malutka odrobinka informacji. Jak na osobę, która oświadcza, że gotowa jest podjąć wyzwanie kandydowania na urząd prezydenta, znacznego, jak by nie patrzeć, polityka SLD, taka strona internetowa to po prostu wstyd. Napisz tam, chłopie, porządny życiorys, i nie wstydź się swojej przeszlości - nie masz czego, a i tak ją przenicują w najdrobniejszych szczegółach, kiedy ewentualnie zostaniesz tym kandydatem. Napisz, jaki jest twój osobisty program poselski i poglądy jako polityka lewicy. za czym się opowiadasz, a z czym chcesz walczyć. Grudzień, twierdzisz, to ostatni moment na wybranie kandydata SLD na prezydenta i ogloszenia programu wyborczego. Słusznie. Ale do diaska, a cóż to stoi na przeszkodzie, ażebyś sam stworzył projekt takiego programu i opublikował na swojej stronie ?Zacznie się w końcu dyskusja. Stwórz na stronie odrębne forum dyskusyjne i prezentuj poglądy swoje i lewicy - będą logować się w wiekszości przeciwnicy. ale i niezdecydowani - możesz ich przekonać i pozyskać. Internet to potężny oręż w walce politycznej - vide casus posła Palikota. Rzeczywiście, profesjonalny doradca medialny jest w Twoim przypadku niezbędny. I aktywność. Panie drogi, weź się szparko do roboty !

Bez Millera SLD jest ślepy i głupi. Ciemno widzę.

Słuszna uwaga. Wystarczy tylko wejść na stronę internetową Leszka Millera i jego blog w "Onecie". Widać róznicę klasy, chociaż z kandydowaniem do Sejmu z listy "Samoobrony" popełnił idiotyczny błąd.

Poruszono już szereg problemów SLD, wytworzonych zresztą często na własne zyczenie tej partii. Rzeczywiście, kwestia tożsamości jest chyba kluczowa. Przecież SLD pod kierunkiem Leszka Millera jeszcze całkiem niedawno zmiótł AWS ze sceny politycznej, zdecydowanie wtedy - jako postkomuniści ! -wygrywając wybory. Aleksander Kwaśniewski dwukrotnie był prezydentem, a był jednym z twórców i SdRP, i SLD - legitymacja partyjna nr 1. Dla ówczesnego obozu postsolidarnościowego to był szok. Prędziutko okazało się bowiem, że magia etosu styropianiu. solidaruchów i pampersów ( kto teraz to pamięta ) wcale społecznie nie dziala. SdRP, potem SLD, a i pamięć o PRL to była bardzo realna alternatywa polityczna dla wyborców ! I teraz SLD mocno liczy się w wyborach samorządowych.Niby Polacy mają już nabyte kapitalistyczne pojmowanie polityki, ale ten mały kryzys szybko weryfikuje poglądy... Określić się w SLD, kim jesteśmy i czego chcemy. Skąd pochodzimy, co chwalimy, co potępiamy. Porządna deklaracja programowa, z konkretami, bez mowy-trawy ogólników. Obszerna i wielofunkcyjna strona internetowa jako forum do dyskusji. Żadnych porozumień z PiS-em - przecież to samobójstwo. Punktować błędy PO. Bić się o świadczenia emerytalne, rentowe, bezplatny dostęp do oświaty, swobody obywatelskie, ograniczenie imperium służb specjalnych.Nie bać się zlamania politycznej poprawności. Pokazywać własne propozycje zmian. Nie dac się ciągle straszyć aferą Rywina i aferą starachowicką, tylko nie w stylu, w jakim robi to Grzegorz Napieralski. Po prostu wyjść z narożnika, i będzie może dobrze.

Można poszerzyć jeszcze problemy SLD, o których pisze się w komentarzach po wywiadzie Szmajdzińskiego. Jeden z głównych - kwestia tożsamości. Ta partia ma bardzo mocne korzenie tkwiące w PRL-u. Musi określić swój stosunek do tamtego okresu. to jednak nie była "czarna dziura". Zawsze będą wytykać SLD, że to komuchy. I trzeba się do tego odnieść. KIm jest SLD? To partia lewicowa, czyli jaka - socjalistyczna, socjaldemokratyczna czy liberalna z odcieniem czerwieni ?Trzeba zdecydowanie się zdefiniować . Słusznie zauważono, że potrzebny jest program SLD i nowa deklaracja programowa. Ten wątek winnien tam być jasno opisany. SLD ma tez problem z Aleksandrem Kwaśniewskim. Kwaśniewski jest postrzegany jako polityk lewicowy i tak się sytuuje, ale nie jako polityk blisko związany z SLD ! Pilnuje swoich źródel utrzymania, i raczej recenzuje, niż popiera SLD. Nie należy więc na niego liczyć. SLD musi znależć wyrażną róznicę pomiedzy sobą a PO - tego nie ma. Macie, cłhopcy, co robić. I nie dajcie się wodzić za nos dziennikarzom.

Ileż Polska jeszcze straci
przez dywersję mniejszych braci
tych co podle dla Narodu
chcą kryzysu, nędzy, głodu!
I wciąż wszystkich obrażają,
ludzi pracy opluwają
bo to dla nich tylko ZOMO
oni zaś z „lepszego domu”,
„z górnej połki” – Jarek głosi
no i żąda wciąż przeprosin!
Niech przeprasza ich „hołota”
- jego, Lecha no i kota!
Bo jak nie to bojkot będzie
lub wymemła Lech orędzie,
śpiewy „Sto lat!” na cmentarzu
i buczenie przy ołtarzu,
CBA znów coś uknuje
i kabaret zafunduje,
IPN też jest w odwodzie
on każdego wszak obsmrodzi,
Guzikiewicz odznaczony
spali kukły i opony
no i Śniadka banda cweli
będzie bić obywateli!
Długo to będziemy znosić!?
Czas przy urnach ich wykosić!

Jarek został mistrzem świata
w sterowaniu swego brata
za tym trener Rydzyk stoi
ten co to ciemniaków doi!
On to PiS-u jest ikoną
i w zadymach Jarci stroną,
która o tym decyduje
dokąd Lecha się skieruje!
Traktat trzeba storpedować
albo wszystko zawetować
nie ma sprawy dla OjDyra
wszystko to wykona pyra!
Z Napieralskim wiernym sługą
nas wykończą już nie długo
bo podsłuchy, prowokacje
i cieknące tajne akcje
wszczęły też te same gnidy
- sprawcy śmierci Pani Blidy!
Dziś chcą zniszczyć nasze Państwo
- czas powstrzymać owe draństwo!

Dlaczego radio Zet w idiotyczny i bezsensowny sposób przerywa w połowie tak interesujące wywiady p.Olejnik, przechodząc na internet.
Traci się w ten sposób większość słuchaczy korzystających z radia w samochodzie,a ja zanim załączę komputer i otworzę stronę ,to wywiad zazwyczaj już się skończył.
Pani Moniko, po co to się robi?

Dlaczego radio Zet w idiotyczny i bezsensowny sposób przerywa w połowie tak interesujące wywiady p.Olejnik, przechodząc na internet.
Traci się w ten sposób większość słuchaczy korzystających z radia w samochodzie,a ja zanim załączę komputer i otworzę stronę ,to wywiad zazwyczaj już się skończył.
Pani Moniko, po co to się robi?

Któż odgadnie myśli kleszcza,
który nowy plan obwieszcza
jak przechwycić ukochaną
władzę strasznie pożądaną!
Lecz cóż myślą o tym inni,
zwykli ludzie wszak niewinni!
Czy też pragną tak powrotu
tych kartofli i kłopotów
z podsłuchami, teczek, „haków”
oraz kajdaniarskich znaków
nagrywanych w „gwoździach” Ziobry!
Czyż ma wrócić czas niedobry,
gdy „warchołów” Jar musztrował
a prezydent nie wetował
- wszystko podpisywał „z góry”
choćby nawet zwykłe bzdury!
Czyż powrócić ma to wszystko
oraz dalej trwać igrzysko,
które w świecie nas ośmiesza,
w kraju mętną wodę miesza!
Bo chcą władzy no a potem
mściwym cieszyć się chichotem!

Po cóż to udawać ludzi
gdy się wszystko gównem brudzi
i kobiety się obraża
tak się podły PiS obnaża!
To śmieciuchy podłe, głupie
każdy Polak ma ich w dupie
lecz gdy Polskę chcą podpalić
czas najwyższy was wywalić!
Gabon, Gruzja, Pernambuko
tam potrzeba takich tłuków
więc z kurduplem swym na czele
spierdalajcie stąd menele!

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS