Drukuj

  • a
  • a
  • a

Jerzy Szmajdziński

Gość Radia ZET: Jerzy Szmajdziński

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Jerzy Szmajdziński wicemarszałek sejmu, były minister obrony narodowej, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Jerzy Szmajdziński: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Kandydat do urzędu prezydenta, kandydat SLD, smukły jak Obama, opanowany jak Putin, czarujący jak Sarkozy, to jest dobra charakterystyka?

Jerzy Szmajdziński: Tak, każdy może mnie opisywać już teraz, jak chce od momentu, w którym konwencja podjęła decyzję.

Monika Olejnik: Ale to nie jest taki każdy, wie pan, kto pana tak opisał.

Jerzy Szmajdziński: No Leszek Miller.

Monika Olejnik: A to było złośliwe, jak pan myśli, czy...

Jerzy Szmajdziński: Nie, życzliwe.

Monika Olejnik: Życzliwe.

Jerzy Szmajdziński: Życzliwe i chodziło o to żeby wywołać jakąś tam emocję.

Monika Olejnik: A co pan ma w sobie z Putina?

Jerzy Szmajdziński: Z Putina – może żelazną konsekwencję.

Monika Olejnik: Ale Putin nie jest pana idolem?

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie.

Monika Olejnik: Nie?

Jerzy Szmajdziński: Poznałem go i nie jest moim idolem, lepiej mi się rozmawiało z byłym ministrem obrony Federacji Rosyjskiej Sergiejem Iwanowem.

Monika Olejnik: No właśnie, bo Władimir Putin się niezbyt dobrze kojarzy i pomyślałam, że to jest złośliwe ze strony Leszka Millera jednak.

Jerzy Szmajdziński: Nie, myślę, że trzeba patrzeć na całość, a nie tylko na jedno nazwisko.

Monika Olejnik: Panie marszałku, czy pan jest za parytetami, czy parytety powinny wynosić 50 proc.?

Jerzy Szmajdziński: Tak, jestem za parytetami uważam, że to jest niezbędny instrument, aby zachęcić, zmotywować kobiety do pójścia do partii politycznych i wzięcie większej odpowiedzialności.

Monika Olejnik: Może nawet zmusić, po co zachęcać, trzeba je zmusić, dać im 50 proc.

Jerzy Szmajdziński: Nie, to jest zachęta, to jest zachęta i to jest standard skandynawski.

Monika Olejnik: Dobrze, a jak nie będzie tych 50 proc., to co zrobić, SLD będzie chodziło z latarką, jeździło z latarką po Polsce i szukało kobiet na siłę.

Jerzy Szmajdziński: Wpierw odbędą się wybory samorządowe i myślę, że te wybory pokażą, jaka jest zdolność partii politycznych i kobiet do tego żeby brać odpowiedzialność za jeszcze ważniejsze sprawy.

Monika Olejnik: Ładnie powiedziane, partii politycznych i kobiet, takie troszkę seksistowskie, bym powiedziała.

Jerzy Szmajdziński: No wie pani, partii w tym sensie, że tych, tego co się nazywa ciało – przepraszam za brzydkie słowo – ciała statutowe, które muszą chcieć, muszą same być...

Monika Olejnik: Rozumiem, ale 50 to jest dobrze tak, według pana, 50 proc., tak?

Jerzy Szmajdziński: To jest standard skandynawski i powinien taki być polski. Owszem, znam też poglądy kolegów, którzy mówią – zacznijmy od 30 proc., bo to jest bardziej realne i nie wykluczone, że na tych 30 proc. by się skończyło, gdyby PiS i Platforma Obywatelska, także PSL no poparły ten obywatelski projekt. Zobaczymy to w ciągu czterech miesięcy, bo w ciągu czterech miesięcy projekt obywatelski musi być poddany pierwszemu czytaniu.

Monika Olejnik: A liczy pan na poparcie telewizji publicznej w czasie pana kampanii wyborczej?

Jerzy Szmajdziński: Nie, liczę na poparcie wyborców.

Monika Olejnik: Ale telewizji publicznej, która oczywiście odgrywa, media odgrywają dużą rolę, jak wiadomo.

Jerzy Szmajdziński: Tu w równym stopniu liczę na nie przychylność a obiektywizm i TVN, i Polsatu i Superstacji i Telewizji Publicznej i w Plus.

Monika Olejnik: No, ale zapewnione ma pan poparcie w Dwójce, w drugim programie telewizji?

Jerzy Szmajdziński: Niczego nie mam zapewnionego.

Monika Olejnik: Ale nie pytał pan Grzegorza Napieralskiego, jak to będzie?

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie pytałem.

Monika Olejnik: Czy może się pan spodziewać takiej laurki, jaką Lech Kaczyński, jaką Lech Kaczyński otrzymał w zeszłym tygodniu, na swoje czterolecie, nie wiem czy pan oglądał?

Jerzy Szmajdziński: Widziałem, widziałem, to straszne było po prostu, to przypominało mi naprawdę najgorsze czasy, gdzie aż nieprawda skrzeczała i po prostu to był dysonans w stosunku do rzeczywistości, do nastroju społecznego, do wszystkiego. Niedobre to było, ale to sobie ci, którzy zarządzają telewizją publiczną sami ten los gotują, przecież ludzie skończą oglądać wiadomości te o 18.50 w Polsacie i o 19 w TVN i koniec.

Monika Olejnik: Ale jak wiemy panie marszałku ten los zgotowali politycy SLD i PiS, telewizji publicznej.

Jerzy Szmajdziński: Czyli różni ludzie podejrzewani o to, że są kojarzeni z lewicą takiej formuły bym się trzymał i żałuję...

Monika Olejnik: Podejrzewani...

Jerzy Szmajdziński: Podejrzewani o związki tak, bo nie wszyscy, którzy są o to podejrzewani naprawdę coś wspólnego mają z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. A oczywiście ubolewam, że to nie jest przynajmniej porozumienie z środowiskami twórczymi i Polskim Stronnictwem Ludowym. Jeśli Platforma Obywatelska, zwłaszcza jej przywódca nie chce, nie rozumie i uważa, że media publiczne nie są potrzebne, bo to taki stan był wyjściowy.

Monika Olejnik: No, ale teraz uważa, że potrzebne. Czy będąc prezydentem...

Jerzy Szmajdziński: Znaczy uważa, że są potrzebne, a kiedy tak powiedział?

Monika Olejnik: No spotkał się ze środowiskami twórczymi.

Jerzy Szmajdziński: Spotkał się? A, no to, że się spotkał, znaczy ze środowiskami twórczymi, ale ...

Monika Olejnik: Dobrze, panie marszałku czy według pana prezydent nie powinien podpisać wniosku o wysłanie większej liczby żołnierzy do Afganistanu?

Jerzy Szmajdziński: Tak uważam, że nie mamy zdolności wojskowych takich, które pozwalałyby nam wysłać więcej żołnierzy, oprócz tej ilości, którą angażujemy w tej chwili.

Monika Olejnik: I uważa pan, że powinniśmy zakończyć naszą misję w Afganistanie?

Jerzy Szmajdziński: I uważam, że powinniśmy wziąć udział w ustaleniach dotyczących przyszłości Afganistanu, tej przyszłości politycznej, gospodarczej, tej związanej z zapewnieniem bezpieczeństwa przez Afgańczyków – Afganistanowi. Jeśli natomiast do takich ustaleń i do takiego kalendarza i takiego kalendarza by nie ustalono to my powinniśmy ustalić datę wyjścia z Afganistanu ze względu na ograniczone zdolności wojskowe. Bo jeśli do Afganistanu jadą już, jadą żołnierze, którzy są czołgistami, to nie chcę rozwijać tego tematu i tego wątku, czy oni mogą być w pełni...

Monika Olejnik: To znaczy, uważa pan, że powinniśmy wyjść z Afganistanu pomimo tego, gdyby na przykład państwa NATO stwierdziły, że misja jest, ma być kontynuowana?

Jerzy Szmajdziński: Proszę pani no dobrze, no można takie decyzje, można tak stwierdzać, można, można, można.

Monika Olejnik: Nie, nie, pytam się, bo kiedy Grzegorz Napieralski, szef SLD stwierdził, że trzeba natychmiast wyjść z Afganistanu to pan wtedy był innego zdania.

Jerzy Szmajdziński: Tak i, bo jestem właśnie innego zdania i to inne zdanie tutaj prezentuję. Otóż trzeba mierzyć decyzje polityczne zdolnościami i możliwościami wojskowymi. Ile razy – pytam się może żołnierz brać udział, jechać ponownie do Afganistanu – trzy razy, cztery razy, otóż uważam, że nie, że góra trzy razy ze względów psychofizycznych, ze względu na stres, ze względu na dziesiątki innych rzeczy. Z tych żołnierzy, którzy pojadą cztery razy nie będzie znaczącego pożytku.

Monika Olejnik: Kto dla pana jest groźniejszym przeciwnikiem Donald Tusk, Lech Kaczyński, czy Andrzej Olechowski?

Jerzy Szmajdziński: Wszyscy mają swój ciężar gatunkowy.

Monika Olejnik: A który z nich ma największy ciężar gatunkowy.

Jerzy Szmajdziński: To wyborcy tylko mogą ocenić i oni ocenią to sprawiedliwie, jak sądzę.

Monika Olejnik: No wiem, ale gdyby pan miał zasiąść do debaty, to z kim najtrudniej by było według pana.

Jerzy Szmajdziński: Ja wiem, dzisiaj faworytami są faworyci, ja do faworytów się nie zaliczam, ale znam mecze, w których faworyci przegrywali, więc tak się ustawiam do tej kampanii, że faworyci mogą przegrać.

Monika Olejnik: A dlaczego pan jest taki nikły w sondażach.

Jerzy Szmajdziński: Wie pani, nie będę się zajmował sondażami. Nikły jestem w sondażu „Rzeczpospolitej”, który zaczął być robiony nim się konwencja zaczęła, w sondażach jest badany Włodzimierz Cimoszewicz, ale gdyby popatrzeć na te inne to mi pięciokrotnie wzrosło, ale to w ogóle nie ma żadnego znaczenia dzisiaj.

Monika Olejnik: I o tym porozmawiamy na www.radiozet.pl, czy pan wie, zna pan dowcipy o sobie – z daleka przypomina?

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie znam, z daleka mogę przypominać bardzo różne postaci.

Monika Olejnik: Gregory Peck i zapraszamy na www.radiozet.pl

Jerzy Szmajdziński: A podobno Nałęcz ma bilbordy z Obama.

Monika Olejnik: Proszę?

Jerzy Szmajdziński: Nałęcz ma bilbordy z Obamą, widziała pani?

Monika Olejnik: Nie, naprawdę?

Jerzy Szmajdziński: Tak, jest Nałęcz na tle pałacu i jest Obama.

Monika Olejnik: Ale to gdzieś wisi, w kraju?

Jerzy Szmajdziński: Tak, w Warszawie i jest napis – „Gdybym wierzył w sondaże to bym nigdy nie został prezydentem USA”.

Monika Olejnik: A, to dobrze, to bardzo dobry pomysł. A usiadłby pan, Tomasz Nałęcz kandydat Unii Pracy, albo kandydat niezależny, bo się pogubiłam, kandydat niezależny, nie, Unii Pracy?

Jerzy Szmajdziński: Nie, nie, nie, Unia Pracy...

Monika Olejnik: Kandydat.

Jerzy Szmajdziński: Kandydat z DPl i kandydat Partii Demokratycznej.

Monika Olejnik: Nic, to koledzy pracują, no dobrze, czy debata – proponuje pan Nałęcz – debata Szmajdziński, Olechowski żeby panowie jeździli po Polsce i co?

Jerzy Szmajdziński: Yhm. Nie widzę takiej możliwości, ani potrzeby. Andrzej Olechowski jest politykiem centroprawicy, więc nie... może trzeba wyłączyć z kontaktu.

Monika Olejnik: Nie, to chyba się nie da, nie, bo to nie leci ze słuchawek tylko ogólnie ze studio gdzieś tutaj leci.

Jerzy Szmajdziński: No trzeba by przeciąć kable.

Monika Olejnik: Trzeba by przeciąć jakieś kable, ale nic, ale dajmy sobie radę, jesteśmy twardzi.

Jerzy Szmajdziński: Tak jest.

Monika Olejnik: Dobrze, panie marszałku czy jest pan przeciwko krzyżom. Była teraz, nie wiem czy pan słyszał, ale wiele kazań w czasie świąt poświęcono krzyżom i temu, że źle się dzieje.

Jerzy Szmajdziński: Że się źle dzieje? No źle się dzieje, bo Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo, w którym w jednakowym stopniu należy dbać o tych, którzy są osobami wierzącymi, tymi, którzy są osobami niewierzącymi. W Polsce, krzyż ma oczywiście szczególny wymiar, jest symbolem nie tylko religijnym, ale i kulturowym. Ja to rozumiem i w związku z tym nie postuluję zachowań ekstremalnych, tylko mówię, że w Polsce potrzebny jest kompromis między dwiema wrażliwościami, wrażliwością osób wierzących i niewierzących i należy szukać kompromisu, aby żadna z tych wrażliwości nie czuła się dyskomfortowo. I to nie jest tak, jak chce prawica, czy uważa prawica, że demokracja polega na tym, że rację ma większość tylko prawdziwa definicja demokracji to racje i rządy są większości z poszanowaniem praw mniejszości.

Monika Olejnik: No dobrze, czy...

Jerzy Szmajdziński: I są takie miejsca użyteczności publicznej, w których symbole religijne nie powinny wisieć, być prezentowane. Ale dojście do tego...

Monika Olejnik: Na przykład szkoły?

Jerzy Szmajdziński: Szkoły są też instytucjami użyteczności publicznej i trzeba to robić, na pewno w klasach, w klasie, w której jest religia oczywiście tak, ale naprawdę powinno się w tych sprawach postępować z niezwykłym umiarem i wrażliwością na osoby, które nie są osobami wierzącymi.

Monika Olejnik: A rozumie pan krucjatę Kościoła przeciwko metodzie in vitro?

Jerzy Szmajdziński: Nie, kompletnie nie i kompletnie nie rozumiem dlatego, że to stoi w sprzeczności w moim przekonaniu z naukami Kościoła, który mówi o rodzinie, o szczęściu rodzinnym, jako czymś najważniejszym. No nie ma szczęścia rodzinnego jeśli nie ma dzieci, jeśli ta kwestia dotyczy kilku milionów, kilkuset tysięcy par w Polsce i jeśli ta metoda jest stosowana na świecie i przynosi efekty, daje szczęście to myślę, że trzeba czekać na innego papieża, który to zrozumie.

Monika Olejnik: Ale to jest tak, czy pan rozumie pytam w tym kontekście, bo trzy lata temu, cztery lata temu w ogóle nie słyszeliśmy o tym, żeby Kościół protestował. Protest zaczął się dopiero wtedy, kiedy Platforma Obywatelska zajęła się tą sprawą.

Jerzy Szmajdziński: To prawda. I Kościół się odezwał wtedy, kiedy myśmy wystąpili żeby te zabiegi były finansowane z Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli żeby zaczęły dotyczyć tych najsłabszych ekonomicznie.

Monika Olejnik: No tak, ale kiedy SLD rządziło, to panie marszałku prawda jest taka, że nawet nie było takiego pomysłu, gdzieś był taki mały pomysł posłanki Joanny Senyszyn, ale nie było tak, że całe SLD chciało żeby metoda in vitro była finansowana z budżetu państwa, nie.

Jerzy Szmajdziński: Pani Senyszyn w parlamencie jest tylko cztery lata.

Monika Olejnik: No, ale ja nie słyszałam żeby rządził Leszek Miller, żeby były takie propozycje.

Jerzy Szmajdziński: No.

Monika Olejnik: Trudno rozmawiać, bo cały czas muzyka, więc to jest bez sensu.

Jerzy Szmajdziński: To fakt, że wtedy nie przywiązywaliśmy do tego takiej wagi, to przyznaję.

Monika Olejnik: W każdym razie, pani Kempa, pan Wassermann mają, pani Kempa, pan Wassermann nie wrócą do komisji śledczej tak uważa pan Sekuła.

Jerzy Szmajdziński: No tak mówi pan Sekuła.

Monika Olejnik: Ma rację, czy nie ma racji?

Jerzy Szmajdziński: Ja uważam, że mogą wrócić do komisji i wtedy, kiedy będą rozpatrywane sprawy działań rządu Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego to musieliby się wyłączać, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie żeby byli aktywni, wtedy kiedy są badane sprawy Platformy Obywatelskiej, czy prehistoryczne dotyczące SLD.

Monika Olejnik: To dlaczego to robi Platforma, o co tutaj chodzi?

Jerzy Szmajdziński: Tu chodzi o coś, co już się w znacznym stopniu udało, jak słyszałem dzisiaj jedną z publicystek tygodnika „Polityka” to właściwie to już ta komisja, która mówi, to właściwie to już ta komisja, ale właściwie to o co już chodzi, to już chyba o nic nie chodzi, przecież tu się już nic nie da ustalić, jaka afera, niczego w tym wszystkim nie ma przecież – no więc cel został osiągnięty.

Monika Olejnik: Ale ja tylko powiem, że ta publicystka, o której pan mówi od początku miała takie zdanie, także niczego

Jerzy Szmajdziński: No to dzisiaj rano mnie nie zaskoczyła.

Monika Olejnik: Także nic się nie zmieniło. Wierzy pan w siebie, że pan może wygrać wybory?

Jerzy Szmajdziński: Wierzę w to, że mogę wykonać dobrze zaplanowaną, konsekwentnie zrealizowaną, dobrze zaplanowaną pracę, dobrze wykonaną, że mogę zrobić wszystko, co się da zrobić w tych warunkach. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że startuję po to żeby nie wygrać, bo to byłby błąd oczywisty, startuję po to żeby wygrać. Tak jak do każdego meczu przystępowałem z kolegami, grając w piłkę, w koszykówkę, czy w tenisa – zawsze, nawet jak jest ktoś lepszy, ktoś wyżej notowany to gram żeby wygrać i w tych, w tej konkurencji tak samo.

Monika Olejnik: Z Ryszardem Kaliszem pan wygrywa w tenisa?

Jerzy Szmajdziński: No nie sprawia mi żadnych kłopotów.

Monika Olejnik: A Aleksander Kwaśniewski?

Jerzy Szmajdziński: No nie, no proszę... w ostatnich latach, w ostatnich latach – w ostatnich ośmiu latach, jak grywaliśmy to tylko po tej samej stronie kortu w debla i zawsze wygrywaliśmy, każdy mecz wygraliśmy.

Monika Olejnik: Aha, ale jest pan lepszy czy nie w tenisa od Kwaśniewskiego?

Jerzy Szmajdziński: Jestem dobry.

Monika Olejnik: Ale lepszy, czy dobry.

Jerzy Szmajdziński: Jak gramy w debla...

Monika Olejnik: No nie, proszę nie być takim skromnym.

Jerzy Szmajdziński: Jak gramy w debla wygrywamy i to jest najważniejsze, niech Aleksander Kwaśniewski powie.

Monika Olejnik: A w piłkę pan lepiej gra od Donalda Tuska?

Jerzy Szmajdziński: Nie wiem czy teraz gram lepiej, kiedyś grałem w drużynie mistrza Dolnego Śląska juniorów i braliśmy udział w półfinale mistrzostw Polski juniorów.

Monika Olejnik: 19 września to jest dobra data wyborów prezydenckich?

Jerzy Szmajdziński: To jest pierwsza możliwa, ostatnia możliwa dla pierwszej tury to jest 3 października, no to jest decyzja, która oznacza, że studenci i pracownicy środowisk naukowych są w miejscu zamieszkania, a nie na uczelniach. No więc to tego typu decyzje proponuje pan Bronisław Komorowski.

Monika Olejnik: Ale źle, czy dobrze?

Jerzy Szmajdziński: Ja uważam, że wybory powinny być w momencie, w którym studenci są na uczelniach i wzięli przeniesienia z możliwością głosowania, bo...

Monika Olejnik: Bo tak to co, to jest ułatwianie...

Jerzy Szmajdziński: Bo we wrześniu studenci no, sporo ich jest poza granicami kraju na różnych wyjazdach, różnych wyprawach.

Monika Olejnik: Czyli to jest lepsze dla kogo.

Jerzy Szmajdziński: Nie wiem dla kogo, nie wiem czy Bronisław Komorowski w ogóle zwrócił na to uwagę, myślę, że koledzy mu zwrócą uwagę, że lepiej żeby to robić 3 października.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Jerzy Szmajdziński

Komentarze

Lewicowe rządy w Hiszpanii zrujnowały ten kraj w 3 lata. Czego chce ten pan lewicowy ? Chce nam coś zaoferować czy chce podzielić nasze pieniądze ?
Przez 50 lat lewaki pokazały co to znaczy socjalizm. Kartki na jedzenie i rozstrzelani górnicy. Tym Panom Polacy już podziękowali. Trzeba mieć tupet aby jeszcze pokazywać się publicznie.

$UPER OKAZJA - BEZPŁATNIE WYGRAJ SAMOLOT, SZYBOWIEC, SAMOCHÓD I INNE CENNE NAGRODY!

DROGI PRZYJACIELU / DROGA PRZYJACIÓŁKO,

Fakt, że zainteresował Cię ten temat dowodzi, że jesteś rozsądną osobą -
więc czytaj dalej. Teraz chcę Ci zaproponować coś co odmieni Twoje życie.
Wyobraź sobie, że mieszkasz w normalnym kraju, we własnym domku z pięknym
ogrodem, w garażu stoi samochód Twoich marzeń a w przydomowym hangarze
jakiś prywatny statek powietrzny. Może to być mały śmigłowiec np.
amerykański Robinson R-22 lub mały samolot np. Cessna, Mooney, czy Bellanca
albo Commander - też produkcji amerykańskiej. Oczywiście w domu masz szybki,
szerokopasmowy internet i wszelkie inne udogodnienia. Pieniądze zarabiasz
prowadząc mały dochodowy biznes we własnym domu. Wakacje spędzasz odwiedzając
egzotyczne kraje, a z Twojej twarzy nigdy nie znika uśmiech. Przyznasz,
że fajnie jest tak pomarzyć. Ale to nie marzenia. Wszystko to stanie się
rzeczywistością. Oto jedyna okazja w Twoim życiu. Te marzenia staną się
rzeczywistością, jeżeli tylko zadasz sobie bardzo niewiele trudu. Jak to osiągnąć?
Wystarczy, że poprzesz kandydaturę ROMANA WŁOSA z Katowic na prezydenta RP
w wyborach w 2010 roku. Musisz wiedzieć, że aby ROMAN WŁOS mógł kandydować
musisz się wpisać na listę poparcia i pomóc mu zdobyć 100,000 (sto tysięcy)
podpisów. Przyznasz, że niewiele. Nie przegap takiej okazji. Już dziś
napisz po BEZPŁATNY formularz listy poparcia. Koniecznie załącz znaczek na
odpowiedź. Otrzymany formularz skopiuj w jak największej liczbie egzemplarzy
i rozpowszechniaj gdzie się tylko da. Złóż tam Twój podpis oraz zbierz podpisy
od przyjaciół i znajomych. Pisz na adres - ROMAN WŁOS, BOX 1328-zet,
40-001 KATOWICE, POLAND. Skopiuj także ten tekst, który teraz czytasz
i rozpowszechniaj go w tak dużej liczbie egzemplarzy jak to możliwe. Wysyłaj
e-maile do znajomych i nieznajomych, wysyłaj do gazet i innych mediów,
zamieszczaj ten tekst na forach internetowych i w księgach gości.
Dziękuję Ci za czas poświęcony na przeczytanie tego listu. Przesyłam pozdrowienia
i życzę wszystkiego najlepszego.

ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2010,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)

***://**.romanwlos.go.pl
tel. +48 662 620 163

p.s. koniecznie obejrzyj film pod adresem -

***://**.tvs.pl/informacje/4923/
oraz
***://**.tvs.pl/film.php?id_materialu=1891

p.p.s.
każdy kto wpisze się na listę poparcia weźmie udział w BEZPŁATNYM
losowaniu cennych nagród jak samochody, samoloty, szybowce, komputery,
sprzęt RTV/AGD, itp. - każdy coś wygra - szczegóły niebawem w mediach,
dlatego nie zwlekaj - czasu zostało niewiele -
zacznij działać natychmiast - dziękuję

W sumie zaczyna być interesujące, jaką irytację, na razie jeszcze maskowaną, wzbudziło wystawienie przez SLD kandydatury Szmajdzińskiego na urząd prezydenta. Kandydatury wyraźnie lewicowej, nie kontestującej na przykład jednoznacznie, a prori, dokonań PRL. Na początku lekceważaco twierdzono, że takowy kandydat nie będzie miał nigdy więcej niż 3% poparcia. Teraz już twierdzi się, że SLD nie ma żadnej alternatywy dla Polski ( ale oczywiście tej prawicowej), naturalnie zapominając o dokonaniach rządu lewicowego i lewicowej prezydentury Kwaśniewskiego. I wyciąga się już armatę nieco grubszego kalibru, twierdząc, że to typowy bolszewicki kandydat i nie ma co się nim zajmować. A Szmajdziński spokojnie i z uśmiechem mówi swoje... Dla wielu jest to nie do przełknięcia. Spokojnie, będą musieli się przyzwyczajać. Do rzeczowej debaty na temat na przykład konieczności przeprowadzenia w 1945 r. reformy rolnej, odbudowy Warszawy, zagospodarowania ziem zachodnich i pólnocnych, odbudowy przemysłu, budowy wielu gałęzi przemysłu od podstaw, zlikwidowania analfabetyzmu, stworzenia powszechnej opieki zdrowotnej, rozwoju szkolnictwa, stworzenia wielu szkól wyższych też.

Co się tak ujmujecie za bolszewikami wszelkiej maści?Mieli swoje 45 lat od 1944r.?Wystarczy, żeby się wykazać? No i wykazali się.Gam over!!

W tym "lustrze" zobaczyłem cały Pisek!

Nie zna pan Jana Nowaka? Tak, Tego Jana Nowaka, z Gniezna, zamieszkałego na ul. Jasnej 6, co to na każdej skrzynce pocztowej Rzeczypospolitej jest? Nie? Nie zna pan, a więc wnoszę wniosek o to, że świadek kłamie. Tak w skrócie można opisać manewr najwybitniejszego logika PO posła Jarosława Urbaniaka. Poszło o jakieś nazwisko – chyba Pan Maślak, czy Maślany, którego to nazwisko przewijało sie przez akta komisji śledczej, i który ma stawić się jako świadek przed komisją. Poseł Wasserman stwierdził, że nie kojarzy tego nazwiska. I wtedy wytrwali widzowie mogli zobaczyć coś, co można nazwać twarzą triumfującego idioty. Tak bowiem wyglądała twarz Posła Urbaniaka. Jak twarz tego Haskovego Żandarma, który stwierdził, że szeregowy Józef Szwejk jest na pewno szpiegiem rosyjskim bo pochodzi z Pragi, tej Pragi, dzielnicy Warszawy. A więc – zawołał Poseł Urbaniak, mam cię, kłamiesz! Musisz znać Maślaka, bo czytałeś dokumenty, a jak mówisz, że nie znasz to znaczy kłamiesz.
Oczywiście aby wyjaśnić dokładnie czy Poseł Wasserman kłamie trzeba zorganizować specjalne, niejawne posiedzenie komisji. Takie posiedzenie jak to kiedyś były na komisji do spraw służb specjalnych gdzie ewidentnie podniecony Poseł Graś mówił o niesłychanych rzeczach i o tym, że mamy w Polsce STASI i SECURITATE. I to razem wzięte! No i takie przesłuchanie pewnie będzie. Jak nic wyjdzie, że to Wasserman spotykał się z Sobiesiakiem na cmentarzu w Marcinowicach...
Oglądałem całą transmisję przesłuchania Posła Wassermana. Winno być znane czytelnikom niniejszego bloga, że Poseł Wasserman swoim spokojem, wiedzą, prawnym ( a nie politologicznym czyt. propagandowym) jest dla mnie wzorem podchodzenia do spraw państwowych. Ale wracam do transmisji. Więc zasadniczo cały czas nasłuchiwałem jaki komentarze są w serwisach informacyjnych odnośnie przesłuchania. Żyjąc już dwa lata w kraju rządzonym przez PO trzeba przyzwyczaić się, że nie ważne jak faktycznie wygląda przesłuchanie, co i jak mówią posłowie PO czy PIS i tak najważniejszy jest jak to zostanie skomentowane przez media. Media widać idą tropem, że ta komisja jest po prostu śmieszna i nic nigdy nie wyjaśni, a Poseł Wasserman jako że pochodzi z PIS to i tak musi być winny.
I z takim myśleniem oto pędzimy do katastrofy. Bankowiec Neumann, Logik i nauczyciel Urbaniak, Chemik – Pierdoła Sekuła okazują się lepszymi śledczymi od wieloletniego Prokuratora Wassermana. Okazuje się, że taki ktoś jak Urbaniak, uśmiechnięty brodacz ***://**.jaroslawurbaniak.pl/ może zarzucać z taką lekkością, najgorszą obelgę dla kogokolwiek związanego z wymiarem sprawiedliwości, jaką jest zarzut kłamstwa. Nic się nie dzieje. Jedyna nadzieja w tych sondażach – tylko 13 % Polaków uważa, że Rząd Tuska dobrze dba o interesy.
PS
Korepetycje prawne dla Posłów PO konieczne. Karpiniuku do dzieła!
Przeczytane w "salonie24".

Członkowie komisji hazardowej z PO zachowują się jak taki koziołek matołek, który krążył po całym świecie w poszukiwaniu Pacanowa i nigdy nie mógł do niego trafić. Jedyna różnica polega na tym, że ludzie platformy wiedzą, gdzie ten Pacanów leży, tylko celowo szukają go po całym świecie, by w końcu powiedzieć, że właśnie zaczęli go szukać w Polsce, ale żeby do niego trafić, zabrakło czasu.
Ot, cała bajeczka dla dorosłych, do obejrzenia w TVP.

Ja zagłosuje na Szmajdzińskiego, uważam że jest to kandydat podobny do Kwaśniewskiego. Bardzo inteligentny, nie unosi się nie ubliża innym opanowanie na poziomie, wie co odpowiedzieć nawet na najbardziej uszczypliwe pytania dziennikarzy.

Bardzo inteligentnie wybrnął z pytania o Kościół i krzyże w miejscach publicznych.

B. Obama też miał małe poparcie społeczne, tak jak Szmajdziński i wygrał wybory i tego życzę Szmajdzińskiemu.

Konkordat podpisany został że Stolicą Apostolską. Jaka jest właściwa nazwa - Stolica Apostolska czy Watykan?

Kolejne plagiaty rydzykola.
***://glosrydzyka.blox.pl/2009/12/Wesolych-Swiat.html

1.Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu. Cytat z filmu "Miś" Barei.

Łatwo zrozumieć i dziś sens tego hasła gdy czyta się co wypisuje/mówi ta zakompleksiona i niedowartościowana, wyprana z mózgów przez lewackie media lumpeninteligencja. Spece od socjotechniki doskonale wiedzą, że właśnie tacy z ambicjami lenie umysłowi mający wstręt do samodzielnego myślenia najbardziej uwielbiają podawane na tacy "gotowce".

Ta szczególna cecha sprawia, że współczesny Roch Kowalski jest cenniejszy niż złoto. On nie chce zadawać pytań. Chce tylko w coś wierzyć. Uwierzył więc w medialnego boga. Dlatego tak pilnie uczestniczy w codziennych rekolekcjach, kazaniach i katechezie - wysłuc**ąc z nabożeństwem głoszone przez medialnych księży z medialnej ambony prawdy objawione.

To nowa pogańska religia której wyznawcy żarliwie wierzą w medialnego boga i nieomylność jego kapłanów.

Dzięki tej bałwochwalczej wierze można tą tłuszczą dużo łatwiej manipulować niż średniowiecznym chłopem dzięki nieograniczonemu dostępowi do ich czerepów przez 24 godziny/dobę. Pytanie tylko czy ten pogański bóg ma jakieś zasady w dążeniu do wyznaczonego celu. Bo jego wyznawcy na pewno nie. To zgraja prymitywnych chamów. Bezmyślna zezwierzęcona dzicz.
----

Teraz chyba łatwiej zrozumieć dlaczego ci współcześni poganie są wręcz niezbędnym narzędziem w realizacji brudnych celów przez określone media i pozbawionych etyki dziennikarzy. Realnych władców świata.

Michnik już w 1989 roku zrozumiał, że ten kto ma w swych łapach media jest panem sytuacji. Ten decyduje co myśli, kogo kocha a kogo nienawidzi ta barbarzyńska dzicz. Goebbels też to wiedział. Wiedział też, że ten tłum zakompleksionych klakierów będzie wywierał ogromną presję na pozostałą część społeczeństwa. Tak wiec mając media, możesz poczuć się prawdziwym bogiem.

Będą cię wielbić bezgranicznie i będziesz mógł poprowadzić ich tam gdzie tylko zechcesz. W lewo (jak Michnik), w prawo, w górę, w dół (jak Goebbels), nieważne. Ty decydujesz co motłoch myśli i kogo nienawidzi.

Ale niestety, w Polsce, jak i w całej złajdaczonej europie zdecydowana większość mediów znajduje się w łapach wyplutych z wszelkich zasad lewackich faszystów. Tej nowej rasy panów. Nieomylnych nadludzi. Więc to oni rządzą. Oni decydują o wszystkim.

Lustro,Geobels byl tak w "prawo" jak ty jestes "inteligentny".

Jasiu, ofiaro losu, już 2 raz piszesz to samo.

Gdzie ja nieuku napisałem, że Goebbels był na prawo gamoniu?? No GDZIE?? Baranie jeden??

Do nauki cymbale bezmyślny, bo tu tylko tracisz czas, pierdoło intelektualna!

Widze,ze nie panujesz nad soba,****U.

Lustro,jak juz mnie tak usilnie pytasz,gdzie to jest napisane,to ja tobie chetnie odpowiem:w tym przylepionym przez ciebie tekscie,a takze w twojej chorej wyobrazni,w ktorej za sprawa galaletowatej substancji,ktora nie wiadomo czemu nazywasz mozgiem rodza sie takie czy inne absurdalne potworki.

Lustro,jak juz mnie tak usilnie pytasz,gdzie to jest napisane,to ja tobie chetnie odpowiem:w tym przylepionym przez ciebie tekscie,a takze w twojej chorej wyobrazni,w ktorej za sprawa galaletowatej substancji,ktora nie wiadomo czemu nazywasz mozgiem rodza sie takie czy inne absurdalne potworki.

Lustro, przestań już zaśmiecać to forum bo to jest nudne. Ciebie nie stać już nawet na kulturalny język.

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS