Drukuj

  • a
  • a
  • a

Krzysztof Putra

Gość Radia ZET: Krzysztof Putra 4.03.2010

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicemarszałek sejmu Krzysztof Putra, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Krzysztof Putra: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Schudł pan, czy będzie pan kandydował na szefa PiS?

Krzysztof Putra: Nie, nie będę.

Monika Olejnik: Czy będzie pan kandydował w wyborach prezydenckich?

Krzysztof Putra: Też nie będę.

Monika Olejnik: Czy Janusz Palikot zostanie przyjęty do Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli zostanie wyrzucony z Platformy Obywatelskiej?

Krzysztof Putra: Nie będzie przyjęty, jak sądzę i nie będzie wyrzucony też z Platformy Obywatelskiej, chociaż gdyby Platforma tak jak zapowiadała zawsze wysokie standardy to Janusz Palikot nie byłby nigdy w Platformie Obywatelskiej, raczej byłby w kabarecie, który by go zechciał może przyjąć, a może sam by założył kabaret.

Monika Olejnik: Panie marszałku, a co pan powie na słowa Ludwika Dorna, który mówi tak – jeżeli ktoś mówi, że nie ma koalicji PiS i SLD to znaczy, że jest matołem, czy świadczy to o matołectwie, jest taka koalicja czy jej nie ma.

Krzysztof Putra: Trudno jest komentować takie słowa pana Ludwika Dorna i nie chcę tego komentować.

Monika Olejnik: Ale jest koalicja PiS i SLD.

Krzysztof Putra: Nie będę komentował słów pana Ludwika Dorna.

Monika Olejnik: Ale nie, ja nie mówię, teraz ja pytam, ja, Monika Olejnik pytam czy jest taka koalicja.

Krzysztof Putra: Nie ma koalicji PiS z SLD w mediach publicznych.

Monika Olejnik: Nie ma?

Krzysztof Putra: Bo nie ma ani PiS, ani SLD w mediach publicznych.

Monika Olejnik: A to co widzimy, to co widzimy?

Krzysztof Putra: Tam pracują dziennikarze, pracują profesjonaliści, a politycy są na Wiejskiej, są w sejmikach, może w jakiś samorządach jeszcze niższego szczebla, ale nie w radio i w telewizji publicznej.

Monika Olejnik: I jest pan przekonany, że nie było żadnego układu tak, między PiS a SLD.

Krzysztof Putra: Jestem przekonany, że nie było żadnego układu. Natomiast było rzeczywiście dużo zrobione ku temu żeby media publiczne mogły się utrzymać.

Monika Olejnik: Wczoraj, nie wczoraj, tylko kilka dni temu Marek Jurek napisał do prezesa Jarosława Kaczyńskiego list, w którym nawołuje do zerwania współpracy z SLD w mediach publicznych, czy Marek Jurek widzi coś innego niż pan?

Krzysztof Putra: Nie wiem co widzi pan Marek Jurek, pan marszałek Marek Jurek, nie znam tego listu, więc też nie będę się do tego odnosił.

Monika Olejnik: No, ale ja panu cytuję, ten list to jest publiczny, ale to jest publiczny list.

Krzysztof Putra: Nie widziałem tego listu, nie znam jego treści, jak pan Marek Jurek do mnie napisze to ja z chęcią mu odpiszę.

Monika Olejnik: „Są rzeczy skandaliczne, coraz gorsze, widzieliśmy długą serię takich odwołań, najpierw odwołanie Bronisława Wildsteina, jeszcze wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński był premierem, odwołanie Skowrońskiego, odwołanie Krzysztofa Nowaka, a teraz się okazuje, że programy są zdejmowane z anteny, tak jak „Towarzysz Generał” – powiedział w Radiu ZET Marek Jurek i pisze list, że to jest skandal, taka koalicja.

Krzysztof Putra: Ale oczywiście, że skandalem jest, że się odwołuje pracownika telewizji publicznej, panią Anitę Gargas, za to, że się ukazał film o generale Jaruzelskim.

Monika Olejnik: No to prezes telewizji, pan Orzeł, gdyby był na miejscu to by nie była odwołana, ale chyba zrobił to, nie wiem dlaczego nie był na miejscu, kiedy było głosowanie.

Krzysztof Putra: Ja też tego nie wiem, jak było, ja wiem, że to jest sytuacja nie do przyjęcia.

Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że w ogóle nie ma takiej koalicji, a o tej koalicji mówi prezes Jarosław Kaczyński, to znaczy, że też coś widzi innego, powiedział, że nawet z diabłem się dogada byleby w telewizji publicznej było, tak jak jest.

Krzysztof Putra: Nie, pan Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości i były premier mówi o tym, że media publiczne powinny być wspierane, bo to jest niezbędny warunek żeby polski system demokratyczny dobrze funkcjonował.

Monika Olejnik: No powiedział, że nawet z diabłem, na pytanie czy jest koalicja, powiedział, że nawet z diabłem się dogada.

Krzysztof Putra: Ja już odpowiedziałem pani na pytanie.

Monika Olejnik: To znaczy, że jedynie Krzysztof Putra nie wie o tym, że jest taka koalicja, tak, a wszyscy wiedzą, nawet prezes Kaczyński wie, pan Lipiński wie.

Krzysztof Putra: Ja mam swoje zdanie w tej sprawie, jeszcze raz powtórzę – nie ma koalicji, natomiast zdecydowanie żeśmy wspierali i będziemy wspierali to, żeby media publiczne mogły funkcjonować.

Monika Olejnik: Dobrze, ale co to jest, jak w jedynce pracują tylko dziennikarze prawicowi, a w dwójce tylko lewicowi, to jest jakaś koalicja, czy nie ma.

Krzysztof Putra: Ja nie sprawdzam legitymacji dziennikarzom, nie mam takich uprawnień. Każdy dziennikarz zapewne ma swoje poglądy i to jest jego sprawa.

Monika Olejnik: To dobrze, to proszę powiedzieć, co się dzieje z byłym marszałkiem sejmu Markiem Jurkiem, który pisze taki listy o zerwaniu.

Krzysztof Putra: No jeszcze raz mówię, nie widziałem tego listu, nie znam tego listu więc trudno jest się do tego odnosić. Pan marszałek Marek Jurek z tego, co wiem zgłosił się na kandydata na prezydenta.

Monika Olejnik: Nie, jako kandydat, nie na kandydata, jako kandydat.

Krzysztof Putra: Przepraszam no jeszcze nie, nie, to jest kandydat na kandydata, bo trzeba zebrać sto tysięcy podpisów, formalnie jeszcze nie ma kalendarza wyborczego, to marszałek sejmu obecny, który też zresztą zapewne będzie kandydował to on rozpisuje wybory, zgodnie z przepisami.

Monika Olejnik: Czyli uważa pan, że to jest retoryka wyborcza Marka Jurka, tak?

Krzysztof Putra: Sądzę, że tak to należy zaliczyć, do takiej kategorii.

Monika Olejnik: A marszałek Marek Jurek również mówi o tym, że ustawa przeciwko pornografii została zablokowana przez przewodniczącego Gosiewskiego, i że panowie i panie na rozkaz pana Gosiewskiego wycofali się z podpisu przeciwko tej ustawie, i że Gosiewski uległ lobby pornograficznego.

Krzysztof Putra: Ale o jakiej ustawie pani mówi i kiedy to było?

Monika Olejnik: W zeszłej kadencji.

Krzysztof Putra: Nie, nie przypominam sobie tego projektu, więc trudno mi to jest skomentować.

Monika Olejnik: A jak pan skomentuje słowa prezydenta Kaczyńskiego, który mówi, że nie wie czy będzie kandydował, bo nie popiera go żadna poważna siła?

Krzysztof Putra: To jest wypowiedź moim zdaniem bardzo roztropna. Pan prezydent Lech Kaczyński to człowiek o dużym doświadczeniu, bardzo roztropny człowiek, doświadczony, odważny, wiarygodny, nie ma jeszcze takiej decyzji. Ale zapewne, jak pani mnie pyta, to jestem przekonany, że pan Lech Kaczyński będzie ponownie ubiegał się o urząd prezydenta i będzie to skuteczne ubieganie się i na pewno uzyska poparcie Prawa i Sprawiedliwości, wszystko jest jeszcze przed nami.
Monika Olejnik: Ale co oznaczają te słowa, że nie popiera mnie żadna poważna siła polityczna.

Krzysztof Putra: Jak sądzę, no bo nie było takich decyzji, przynajmniej ze strony Prawa i Sprawiedliwości, kongres jest przed nami, wszystko się jeszcze toczy.

Monika Olejnik: A może się zdarzyć, że Prawo i Sprawiedliwość poprze kogoś innego.

Krzysztof Putra: Fakty historyczne są takie, że pan Lech Kaczyński został zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość w 2005 roku i skutecznie ubiegał się o prezydenturę.

Monika Olejnik: Nie, ale ja nie mówię o tym, co było.

Krzysztof Putra: I jak sądzę uzyska takie poparcie zdecydowane Prawa i Sprawiedliwości.

Monika Olejnik: Ale dlaczego prezydent tak mówi, że nie ma poparcia poważnych sił.

Krzysztof Putra: No stwierdził fakt, który ma miejsce, to znaczy, że Prawo i Sprawiedliwość jeszcze nie podejmowało w tym zakresie żadnej decyzji, ja tak to interpretuję, a nie inaczej.

Monika Olejnik: A może to jest tak, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest poważną siłą, może tak można interpretować.

Krzysztof Putra: A to już jest pani interpretacja.

Monika Olejnik: Nie, no ja pytam, może tak można interpretować.

Krzysztof Putra: Ja z pokorą podchodzę do wszystkich opinii o Prawie i Sprawiedliwości. Swoją wypowiem, sądzę, że Prawo i Sprawiedliwość jest poważną siłą polityczną, ma bardzo sprawnego, dobrego szefa, człowieka niezwykle przenikliwego, mówię o prezesie partii, który ponownie zapewne zostanie wybrany w ten weekend prezesem.

Monika Olejnik: A może ktoś inny się zgłosić na prezesa?

Krzysztof Putra: Zawsze może się zgłosić, ja nawet żartobliwie mówiłem, gdyby parytety obowiązywały to może jakaś pani by się z głosiła.

Monika Olejnik: No dobrze, ale czy pan wie, że ktoś się zgłosi, czy pan nie ma wiedzy na ten temat.

Krzysztof Putra: Nie sądzę, żeby ktoś stawał w szranki z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim dlatego, że nie miałby w moim przekonaniu żadnych szans, ale sprawa jest otwarta przecież.

Monika Olejnik: Ale dlaczego nie, nie miałby szans.

Krzysztof Putra: Jak sądzę, mam jakąś własną ocenę, pozycja pana Jarosława Kaczyńskiego jest tak silna, że moim zdaniem każdy kto by próbował, no niestety nie miałby szans i jak sądzę z tego powodu nie będzie startował.

Monika Olejnik: A zgadza się pan z Adamem Bielanem, że to był błąd, wywiad pana prezesa Kaczyńskiego dla „Newsweeka” i błąd pana Błaszczaka, że nie autoryzował tego wywiadu i dopuścił do tego, że on się ukazał.

Krzysztof Putra: Ja bym to inaczej zinterpretował, słowa pana Jarosława Kaczyńskiego były zbyt mocno potem interpretowane, pan Jarosław Kaczyński nigdzie nie użył słowa haki.

Monika Olejnik: Ale moje pytanie było inne.

Krzysztof Putra: To dziennikarze na użytek zaostrzenia...

Monika Olejnik: Czy zgadza się pan z Adamem Bielanem, że to był błąd ten wywiad.

Krzysztof Putra: Czy błędem był wywiad?

Monika Olejnik: Tak.

Krzysztof Putra: Nie sądzę żeby tutaj był jakiś błąd, natomiast mówię o interpretacji.

Monika Olejnik: I teraz przechodzimy w sprawie interpretacji na www.radiozet.pl, Monika Olejnik i Krzysztof Putra, wicemarszałek sejmu Prawo i Sprawiedliwość. W każdym razie pan Bielan powiedział, że to jest błąd Błaszczaka, zgadza się pan z tym, że to błąd Błaszczaka.

Krzysztof Putra: No, ale jaki tu może być błąd Błaszczaka.

Monika Olejnik: Ja nie wiem, pytam się, no tak powiedział, tak napisał nawet.

Krzysztof Putra: To nie Mariusz Błaszczak udziela odpowiedzi, tylko udzielał Jarosław Kaczyński. Natomiast jeszcze raz to powtórzę interpretowanie przez dziennikarzy, że to jest zbieranie haków no to jest po prostu śmieszna sytuacja.

Monika Olejnik: Nie, dziennikarze nie mówili, że jest to zbieranie haków, dziennikarze...

Krzysztof Putra: Nie, nie, ale tytuł

Monika Olejnik: przepraszam, ale

Krzysztof Putra: ...ale tytuł na pierwszej stronie

Monika Olejnik: Ale ja nie mówię o tytule.

Krzysztof Putra: ... na pierwszej stronie „Newsweeka” był prosty, haki.

Monika Olejnik: Ale ważne jest meritum, prezes powiedział, że coś wie na temat Sikorskiego, wie, ale nie powie.

Krzysztof Putra: Nie.

Monika Olejnik: No jak to?

Krzysztof Putra: To już później, później już to wszystko zostało tak ujęte, nikt już nie mówił o treści artykułu, odpowiedzi pana Jarosława Kaczyńskiego...

Monika Olejnik: Nie, przepraszam bardzo, ale...

Krzysztof Putra: Tylko haki, haki, haki.

Monika Olejnik: Nie, przepraszam bardzo, ale czytałam komentarze, słuchałam dyskusji, sama prowadziłam dyskusję i dyskusja dotyczyła tego, że prezes Kaczyński powiedział, że jego wiedza powoduje to, że wie, iż Radosław Sikorski nie powinien zostać ministrem spraw zagranicznych. Potem jeszcze dodał, że niech odtajni tę wiedzę ABW, dodawała na konferencjach, już nie pamiętam w jakim mieście była ta konferencja, więc – nie chodzi mi o słowo hak, tylko o to, co powiedział o Sikorskim.

Krzysztof Putra: Ale to tak zostało nazwane, że to są haki.

Monika Olejnik: No dobrze.

Krzysztof Putra: A jakież to są haki.

Monika Olejnik: Ale czy ja powiedziałam o hakach?

Krzysztof Putra: Nie, nie.

Monika Olejnik: Ale ja z panem nie rozmawiam teraz o hakach, ja w ogóle nie użyłam słowa hak, ja pytam czy powinien w ten sposób mówić o Sikorskim, który był ministrem obrony w państwa rządzie.

Krzysztof Putra: Jeśli ma wiedzę, wiedzę, która jest istotna to w systemie demokratycznym trzeba się dzielić wiedzą, bo osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe, albo aspirujące o najwyższe urzędy w państwie powinny być prześwietlane bardzo dokładnie, tak jak robimy prześwietlenie człowieka za pomocą rentgena czy tomografu, tak to wszystko powinno być robione. W systemach demokratycznych nie ma obowiązku startu w wyborach, a jak ktoś startuje, no to podlega pełnej ocenie. I tak powinno być. I ja tutaj niczego złego nie widzę. Natomiast, jak mówimy w ogóle o samym wywiadzie, to jeszcze raz to powtórzę – to była tak głęboka nadinterpretacja...

Monika Olejnik: Nie, ale rozmawiamy o czymś innym, ja w ogóle nie używam słowa hak, ja mówię o słowach wypowiedzianych pod adresem Radosława Sikorskiego, pod adresem urzędującego ministra spraw zagranicznych, tylko o tym mówię.

Krzysztof Putra: Ale ja pani udzieliłem odpowiedzi, pełnej w moim przekonaniu, nawet więcej niż pełnej.

Monika Olejnik: Dobrze, Radosław Sikorski mówi o tym, że prezydent może być niski, ale nie mały, co pan na to.

Krzysztof Putra: Znaczy powiem pani tak, ja tak trochę z żalem słucham pana Radosława Sikorskiego, który wydaje się po prostu, że nie dorósł do tego urzędu, który dzisiaj piastuje, bo szef dyplomacji powinien umieć trzymać język na wodzy. Polecałbym śp. pana prof. Skubiszewskiego panu Sikorskiemu. Pan Skubiszewski sączył słowa, może to nie jest najlepsze wyrażenie, ale celowo używam takiego wyrażenia, ważył słowa, a pan Sikorski zachowuje się jakby wybiegł na boisko w krótkich spodenkach i rzuca a to piaskiem, a to jakąś łopatkę gdzieś tam wrzuca, po prostu zachowuje się, jak chłopak w krótkich spodenkach.

Monika Olejnik: A jak się zachowywał Antoni Macierewicz mówiąc o byłych ministrach spraw zagranicznych.

Krzysztof Putra: A to pani pyta o inną sprawę.

Monika Olejnik: Tak, a pytam pana, jak pan ocenia tę wypowiedź.

Krzysztof Putra: Ja nie znam szczegółowych tych wypowiedzi pana ministra Macierewicza, który odpowiadał za...

Monika Olejnik: No przecież pan, przecież pamięta pan, co mówił na temat ministrów spraw zagranicznych?

Krzysztof Putra: W jakim kontekście to było?

Monika Olejnik: Że byli agentami – nie pamięta pan tego.

Krzysztof Putra: Nie, nie użył takiego sformułowania, że byli agentami.

Monika Olejnik: A jakiego użył?

Krzysztof Putra: Ja nie pamiętam, ale na pewno nie...

Monika Olejnik: Nie pamięta pan, tak, to niech pan sobie przypomni jakiego sformułowania użył.

Krzysztof Putra: Ja nie mam aż takiej dobrej pamięci, ale z przyjemnością...

Monika Olejnik: Ale pan marszałek, pan marszałek ma doskonałą pamięć co mówi Sikorski, a nie pamięta pan na przykład...

Krzysztof Putra: Bo to, co mówił Sikorski, pan Sikorski...

Monika Olejnik: I nie wie pan, co napisał Marek Jurek, kilka dni temu.

Krzysztof Putra: To kilka dni temu.

Monika Olejnik: Ale Marek Jurek trzy dni temu napisał list.

Krzysztof Putra: Nie mam obowiązku czytać wszystkich listów.

Monika Olejnik: Ale to jest w gazetach napisane.

Krzysztof Putra: A to z przyjemnością się zapoznam z treścią tego listu. Ja tylko wrócę jeszcze do głównego wątku.

Monika Olejnik: A Ludwik Dorn, który prosi, ale przepraszam, a Ludwik Dorn, który prosi żebyście przeprosili pana Libickiego za to, że był oskarżony o to, że współpracował z wywiadem? Ma rację, czy nie?

Krzysztof Putra: My nie oskarżyliśmy pana Libickiego o nic, o nic. Tylko opieraliśmy się o to, o czym było głośno w mediach i nie chcieliśmy być atakowani i z tego powodu nie został on umieszczony na naszej liście do Europarlamentu.

Monika Olejnik: A o czym było głośno w mediach.

Krzysztof Putra: A to już proszę tak, jak pani do mnie mówiła, zajrzeć, zrobić kwerendę.

Monika Olejnik: No nie, ale proszę powiedzieć, no skoro pan mówi.

Krzysztof Putra: Mówiono, że są wątpliwości wobec pana Marcina Libickiego i my z tego powodu żeśmy podjęli taką, a nie inną decyzję.

Monika Olejnik: Ale nie wstydzi się pan tej decyzji?

Krzysztof Putra: My nie rozstrzygaliśmy...

Monika Olejnik: ...teraz, jak okazuje się, że to była nieprawda.

Krzysztof Putra: My nie rozstrzygaliśmy.

Monika Olejnik: No dobrze, ale czy to nie jest wstyd, ta opinia była nieprawdziwa.

Krzysztof Putra: Nieumieszczenie na liście nie jest żadnym oskarżeniem kogokolwiek. Pana Marcina Libickiego o nic żeśmy nie oskarżali, tylko nie ujęliśmy go na liście kandydatów do Europarlamentu, to jest co innego.

Monika Olejnik: Z powodu tych wątpliwości.

Krzysztof Putra: Z powodu tych wątpliwości i myślę, że wolno nam było to zrobić.

Monika Olejnik: No tak, ale czy teraz nie jest panu wstyd, że został oskarżony.

Krzysztof Putra: Nie został oskarżony.

Monika Olejnik: No, skoro nie został umieszczony, to znaczy, że został oskarżony.

Krzysztof Putra: Nie, nie został oskarżony przez nas żaden człowiek, kierujemy się w tym wszystkim roztropnością, ja wiem, że to jest przykre, przykre dla pana Marcina Libickiego i dla nas też jest przykre, że tak to się kończy.

Monika Olejnik: Dobrze, a słowa pana Sikorskiego, który mówi, że prezydent nie powinien zachowywać się jak zuch i wałęsać się po górach Kaukazu.

Krzysztof Putra: To naprawdę, gdyby to rzucił ktoś w kabarecie to bym to rozumiał, a jak takie słowa używa pan Sikorski, minister polskiej dyplomacji, to go dyskwalifikuje i to w takim olbrzymim stopniu go dyskwalifikuje.

Monika Olejnik: Ale dyskwalifikuje go tak, to jest pana opinia, bo rozumiem, że...

Krzysztof Putra: To jest, oczywiście, że to jest moja opinia, ja uważam, że pan Radosław Sikorski – przepraszam, że użyję takiego sformułowania, ale jest nadpobudliwy, powinien trzymać język na wodzy.

Monika Olejnik: A był dobrym ministrem obrony, kiedy był w rządzie Jarosława Kaczyńskiego?

Krzysztof Putra: Moim zdaniem był słabym ministrem, miałem okazję kilka razy przy okazji uroczystości rozmawiać z panem Radosławem Sikorskim, nie o kwestiach jakiś głęboko merytorycznych, ale uważam, że pan Radosław Sikorski nie był zbyt odważny żeby armię oczyszczać z tych ludzi, którzy mieli bardzo głębokie korzenie w poprzednim systemie. I to jest sprawa niezwykle istotna. Jak ktoś mówi, bo Radosław Sikorski z jednej strony chętnie mówi, że trzeba zburzyć Pałac Kultury i Nauki, to ja rozumiem, że mu nie chodzi o sam budynek tylko o to, co było w przeszłości i jak to wszystko funkcjonowało czyli kwestie mentalne, kwestie programowe z tamtego okresu, żeby z tego jednak Rzeczpospolitą oczyszczać, żeby Rzeczpospolita była krajem demokratycznym i bardzo profesjonalnym, konkurującym z innymi krajami Unii Europejskiej?

Monika Olejnik: To dlaczego był tak długo ministrem obrony narodowej, skoro był złym ministrem, słabym, przepraszam pan powiedział słabym.

Krzysztof Putra: No bo był czas na refleksję, refleksja chyba nie nadeszła i były potem decyzje.

Monika Olejnik: Ale czemu ta refleksja tak długo trwała.

Krzysztof Putra: To już proszę pytać ówczesnego premiera.

Monika Olejnik: Czyli prezesa Kaczyńskiego, tak?

Krzysztof Putra: To, już ja odpowiedziałem.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET, w każdym razie, jeszcze wracając do kongresu, który będzie w przyszłym tygodniu, panie marszałku, czyli będzie pan apelował o to żeby na kongresie poprzeć Lecha Kaczyńskiego, jako kandydata na prezydenta Polski, tak, żeby kongres poparł.

Krzysztof Putra: To jest oczywiste, że Prawo i Sprawiedliwość udzieli poparcia panu Lechowi Kaczyńskiemu, dlatego że to bardzo dobry prezydent, przede wszystkim jest to bardzo dobry człowiek, doświadczony, wiarygodny, z piękną kartą niepodległościowej walki o demokrację, w systemie komunistycznym, zaznaczył się wyraźnie.

Monika Olejnik: Bronisław Komorowski też ma piękną kartę.

Krzysztof Putra: Tak, ja mówię, że to będzie w ogóle mówiłem to od bardzo dawna, że nie wystartuje Donald Tusk, mówiłem to panu Komorowskiemu jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, jak byliśmy na Słowacji i dobrze by było gdyby starli się dwaj kandydaci, pan Bronisław Komorowski, który też ma piękną kartę i Lech Kaczyński i chciałbym żeby to była kampania, w której wyraźnie będzie zaznaczona wizja Polski, wizja rozwoju Polski, miejsce Polski w Unii Europejskiej, jak ma wyglądać i w odniesieniu do innych krajów na świecie. Chciałbym żeby to była poważna debata publiczna, a nie zabiegi piarowe, bo jeśli ta kampania będzie tak wyglądała, jak to robi pan Radosław Sikorski, jak to zaproponował, no to jest żadna rozmowa, żadna debata publiczna o Polsce. Mnie najbardziej zależy na tym żeby młode pokolenie miało szanse wsłuchać się w to, co mówią kandydaci...

Monika Olejnik: Ale młode pokolenie popiera Radosława Sikorskiego.

Krzysztof Putra: Ja bym tak nie powiedział, to młode pokolenie jeśliby spojrzeć tylko tak na obrazek, na wygląd, na to jak się kandydat zachowuje to być może i Radosław Sikorski no w tym kontekście najlepiej wygląda. A jak sądzę młodzi ludzie myślą nie tylko o samym wyglądzie, nie tylko mówią o tym, ile kto zna języków, tylko zastanawiają się co dany człowiek później będzie robił i co z tego będzie wynikało dla młodego człowieka.

Monika Olejnik: Rozumiem, że to byłaby największa porażka dla Prawa i Sprawiedliwości, gdyby Lech Kaczyński przegrał wybory z Radosławem Sikorskim.

Krzysztof Putra: Nie sądzę, jak ktoś staje do walki wyborczej to musi zakładać, że wygra lub przegra.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale chodzi mi o

Krzysztof Putra: musi być przygotowany i na to, i na to.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale chodzi mi o konsekwencje, że inaczej, inna jest przegrana z Bronisławem Komorowskim, nie wiadomo jakie będą wyniki, a inna jest przegrana z Radosławem Sikorskim, przyzna pan rację.

Krzysztof Putra: Pani redaktor w cuglach wygrałby Lech Kaczyński z Sikorskim tylko, że Sikorski nie będzie kandydatem. Kandydatem na sto procent będzie pan Bronisław Komorowski.

Monika Olejnik: Tego nie wiadomo, bo...

Krzysztof Putra: ...Radosław Sikorski już udowodnił, że na to stanowisko się nie nadaje i mało tego...

Monika Olejnik: Ale wie pan...

Krzysztof Putra: ...już bardzo wielu ludzi mówi, że on po tych wypowiedziach udowadnia, że nie powinien być na tym miejscu, na którym dzisiaj jest.

Monika Olejnik: Ale wie pan, tylko że to nie my będziemy decydować kto będzie kandydatem Platformy, tylko Platforma sobie zadecyduje, a w terenie dużo ludzi mówi, że są za Sikorskim.

Krzysztof Putra: A to jest już ich problem, wie pani, no...

Monika Olejnik: Tylko ja panu mówię, tylko ja panu mówię...

Krzysztof Putra: ... to samo - podważa wiarygodność swoją niezwykle mocno podkopał Donald Tusk, jak mówił, że jego nie interesuje pałac, nie interesują go żyrandole...

Monika Olejnik: Wie pan no tak podważył

Krzysztof Putra: ...i zaszczyty, ale momencik, ale momencik

Monika Olejnik: ...przepraszam, tak podważył, że oni mają 58, a PiS ma 25.

Krzysztof Putra: Ale momencik, to ja zaraz na to odpowiem, ale momencik. Chodzi o to, że później z kolei zarządził prawybory, takie trochę śmieszne prawybory bo naznaczył od razu dwóch kandydatów i co, to wielkie prawybory zarządzanie, znaczy zaprzątanie opinii Polaków i co, i o żyrandol i o zaszczyty to jest. W Ameryce prawybory...

Monika Olejnik: Wie pan sztuka mieć kandydatów, a czy PiS ma jakiś kandydatów oprócz Lecha Kaczyńskiego, nie ma, no i właśnie na tym to polega, a w Platformie Obywatelskiej są kandydaci.

Krzysztof Putra: Jeśli pani pyta o to, na pewno PiS miałby, mógłby mieć wielu kandydatów, ale najlepszym kandydatem

Monika Olejnik: Ale jakich!? Proszę wymienić nazwiska tych kandydatów.

Krzysztof Putra: Najlepszym kandydatem jest Lech Kaczyński.

Monika Olejnik: Ale najlepszym z tego jednego Lecha Kaczyńskiego, to proszę powiedzieć jakich jeszcze by pan kandydatów znalazł.

Krzysztof Putra: Mógłbym wymienić z pięciu.

Monika Olejnik: To proszę wymienić.

Krzysztof Putra: A po co, nie będę wymieniał żadnego.

Monika Olejnik: No bo nie ma żadnego.

Krzysztof Putra: Lech Kaczyński jest obecnie prezydentem.

Monika Olejnik: No nie ma żadnego.

Krzysztof Putra: I będzie kandydatem w następnych wyborach, ale jeszcze tylko jedno zdanie w sprawie tych prawyborów, w Ameryce są prawybory, bo w Ameryce prezydent to jest osoba, która rzeczywiście rządzi i podejmuje decyzje, stoi na czele rządu, ma takie uprawnienia, w których rzeczywiście, z których rzeczywiście wynika, że obywatele, że formacje polityczne, tam są republikanie i demokraci najpierw prowadzą półtoraroczną kampanię, prawybory...

Monika Olejnik: No dobrze, no wiemy, tak.

Krzysztof Putra: Ale nigdy w Ameryce jeszcze do tej pory się nie zdarzyło, że obecnie urzędujący prezydent bierze udział w prawyborach, po prostu, jeśli się decyduje, jeśli uzyskuje dominację, no to po prostu jest kandydatem. Podobnie jest w naszym przypadku. No u nas nie są potrzebne żadne prawybory

Monika Olejnik: No, ale chodzi o to, że Lech Kaczyński jeszcze się nie zdecydował, czy będzie kandydował, no, a jak powie, że nie będzie kandydował, to co wtedy zrobi PiS?

Krzysztof Putra: To wtedy my odpowiemy na to, ale ja jestem przekonany, że Lech Kaczyński, pan Lech Kaczyński będzie kandydował.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Krzysztof Putra, dziękuję.

Komentarze

Nie tylko na Radosława Sikorskiego, ale też na Mirosława Drzewieckiego, a nawet na ówczesnego lidera SLD Wojciecha Olejniczaka zbierano haki za rządów PiS.
Kogo uda się złapać na hak?Kogo uda się złapać na hak?

U schyłku rządów PiS, po wybuchu tzw. afery gruntowej, sejmowa komisja ds. służb specjalnych przesłuchała Janusza Kaczmarka - byłego prokuratora krajowego, a następnie ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Później, podczas utajnionego posiedzenia Sejmu, jego zeznanie zostało odczytane wszystkim posłom. Kaczmarek zeznawał, że za rządów PiS wszystkie sprawy z prokuratury, w których pojawiały się nazwiska znanych polityków, natychmiast trafiały na biurko ówczesnego ministra sprawiedliwości - Zbigniewa Ziobry. Tak miało być z historią dotyczącą polityków lewicy: Wojciecha Olejniczaka i Krzysztofa Janika.

Poznaliśmy fragmenty relacji Kaczmarka. Informował on posłów, że do prokuratury zgłosił się wówczas człowiek, którzy twierdził, że ci dwaj politycy lewicy, stosując przemoc, wykorzystali go seksualnie. Wkrótce okazało się, że rzekomy pokrzywdzony zgłasza się do różnych jednostek prokuratury i wszędzie opowiada równie niewiarygodnie brzmiące historie. Mimo to sprawa trafiła do Ziobry. Według Kaczmarka, miał on wówczas zwrócić się do dwóch "zaprzyjaźnionych" dziennikarzy, z propozycją by opublikowali artykuły na ten temat, a prokuratura na podstawie doniesień prasowych będzie mogła wszcząć śledztwo. W ten sposób chciano, zdaniem Kaczmarka, odwrócić uwagę opinii publicznej od seksafery w Samoobronie. Sprawa była jednak tak "cienka", że żaden z dziennikarzy nie zdecydował się na publikację.

Kaczmarek zeznał również, że politycy PiS poważnie zainteresowali się sprawą rzekomego zażywania narkotyków przez jednego z najbliższych wówczas współpracowników Donalda Tuska - późniejszego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego (dla pełności obrazu dodajmy, iż niedawno przed sejmową komisją ds. nacisków Ludwik Dorn zeznał, że to Kaczmarek - jeszcze jako prokurator krajowy - zainteresował tym tematem Zbigniewa Ziobrę i Jarosława
Kaczyńskiego).

Informacja ta pochodziła z zeznań gangstera Macieja W. ps. Waluś (licząc na złagodzenie wyroku współpracował on z prokuraturą w śledztwie przeciwko tzw. "młodemu miastu" - kilku łódzkim grupom przestępczym, które walczyły ze sobą o schedę po rozbitej ośmiornicy). Zeznał on, że dostarczał "miastowym" wysokiej jakości kokainę i że kilkakrotnie był świadkiem, jak zażywał ją siedzący w towarzystwie gangsterów Drzewiecki. Choć prokuratorzy nie byli pewni, czy Maciejowi W. chodziło o tego Drzewieckiego (polityk PO ma brata, który miał problemy z narkotykami) i choć przestępstwo - nawet jeśli popełnione - przedawniło się w 2003 r., to odrębne śledztwo w tej sprawie prowadzono do jesieni ubiegłego roku.

W grudniu 2007 r., wkrótce po objęciu przez Mirosława Drzewieckiego funkcji ministra sportu, na blogu europosła PiS Ryszarda Czarneckiego pojawił się wpis: "Mirosław Drzewiecki, zwany dotąd Drzewkiem, ma mieć ksywkę Biały Nos". Parę tygodni później, przygotowując artykuł o Drzewieckim, zapytałam go o sprawę narkotyków. Twierdził, że był to jeden z wielu haków, jakie przygotowywało PiS, aby skompromitować polityków PO. - Była wytypowana piątka najważniejszych ludzi w Platformie: Tusk, Schetyna, Drzewiecki, Nowak i Graś - przekonywał wówczas. Te właśnie osoby, według Drzewieckiego, miały znaleźć się w kręgu szczególnego zainteresowania PiS.

Drzewiecki twierdził, że nie tylko jego nazwisko chciano powiązać ze sprawą narkotyków: - Ma pani tutaj następnego faceta: Sikorski. Też chcieli go wrobić w prochy. Też. No i co? (.) A Schetynę nie? (.) To jest najprostszy pomysł, żeby kogoś skompromitować. Można mu coś podłożyć, podrzucić. Gdyby ktoś panią nazwał [narkomanką] - to można zbadać. Ale na prowokacje tego typu - nie ma rady - przekonywał. Gdy zauważyłam, że jeśli chodzi o Schetynę - sugerowano raczej, że prowadził on w przeszłości podejrzane biznesy, Drzewiecki odparł: - Jak się okazało, że nie biznesy - to różne były sugestie. A wiem, co mówię.

Dziś Grzegorz Schetyna nie chce komentować tej sprawy. Gdy Roman Giertych ogłosił w mediach, że Jarosław Kaczyński zastanawiał się jak Schetyna zareagowałby na aresztowanie jego żony, szef klubu parlamentarnego PO zachowywał się jakby pierwszy raz usłyszał o metodach, do jakich posuwali się politycy PiS by skompromitować przeciwników.

Radosław Sikorski, pytany o narkotykowe haki przesłał nam oświadczenie: "Istotnie docierały do mnie, z powtarzalnością, uwiarygodnione sygnały, iż takie insynuacje się pojawiają. Pamiętam dobrze, bo zbiegło się to w czasie z inspekcją w Żandarmerii [Wojskowej]; korzystając z okazji poddałem się testom i mam stosowny certyfikat zaświadczający, iż nie stwierdzono u mnie nawet śladowej obecności substancji odurzających".

Wizytę w Żandarmerii Sikorski złożył w styczniu 2007 r., jako minister obrony narodowej w rządzie PiS. Media relacjonowały wówczas, że służyła ona sprawdzeniu przygotowania ŻW do walki z problemem narkomanii wśród żołnierzy wyjeżdżających na misję do Afganistanu. Dziś okazuje się, że mógł być to pretekst, by poddać się badaniom i w ten sposób zdementować krążące plotki.

Haki, manipulacje, plotki - za rządów PiS należały do kanonu działań politycznych. Gromadzone lub tworzone kompromitujące informacje dotyczyły nie tylko politycznych przeciwników, ale także urzędujących ministrów. Minęły dwa lata odkąd partia Jarosława Kaczyńskiego pożegnała się z władzą, a żadnej z opisanych spraw nie wyjaśniono. Haki i niby-haki wciąż żyją swoim życiem.

KOCHAM Monikę Olejnik i proszę jej nie obrażać.
Pięnie mówi, bardzo dobre pytania.
Życzę wszystkim, mądrości Moniki Olejnik.
Kobieta na poziomie z klasą.
Nikt ją nie zaszczeka bzdurami.
Na tą wspaniałą kobietę nie ma HAKA I HAKÓW.
POZDRAWIAM PANIĄ MONIKĘ OLEJNIK

Kim jest babcia Monisia Olejnik? 100% Semitka, z wykształcenia jest agrotechnikiem ze specjalnością hodowli drobiu ale najważniejsze wykształcenie zdobyła w "firmie" kiedy jej ojciec pułkownik SB zatrudnił ją na początku stanu wojennego w mediach, scisle zwiazana z J.Urbanem i Szechterem. Znana i ceniona przez plebs za wyjatkowo chamskie szczekanie i wsciekle ataki na przedstawicieli PIS i Pana Prezydenta L. Kaczynskiego. Znana rownierz jako zajadły wrog koscioła, polskosci, wartosci patriotycznych.

Wstydź się wstrętny samcu putro i do budy

Jak jej(M.Olejnik) zarzucił Michalkiewicz na form publicznym to o czym piszesz, krzyczała że poda go do Sądu , nie podała do dziś.
Uzupełniając twój wpis, w/w Michalkiewicz stwierdził iż przed słynnymi konferencjami Urbana w latach 80 tych, otrzymywała kartki z pytaniami i ochoczo je zadawała.

Kolejny Pisowski hak - były ORMO-wiec, który wie jaką łyżką je, a którą miesza. Kapuś czy Żyd ?
A Twój tatuś już spalił akta ?!

Psiarnia pisowska czerpie garściami z UBeckich doświadczeń. Teraz grunt pali im się pod nogami i dlatego tak szaleją.

...dlatego ta miernota moralna Olejnik nie ma prawa dzialac w tym kraju jako dziennikarz polityk, najpierw propaganda pod PZPR, teraz PO, takie plugawe scierwo jak ta dziennikarzyna mogl splodzic tylko ubek w PRLu... :D

samcu-do budy jaja prezesowi lizać!

Również zawsze przez " ż", a nie "rz". Dyskwalifikujace, jeżeli idzie o znajomość ortografii.

Samiec-jesteś wyjątkowo prymitywny!Boli,że Babcia może tak super wyglądać. Zapamiętaj ,że jeszcze trochę upłynie czasu i będziesz *********ł dla fanatycznego polskiego kościoła!Ty ciemnoto!

Pan Samiec wymienia wiele ZALET i POCHWAL dla Moniki Olejnik,ktore w jego
pojeciu sa WADAMI.

Pan Putra pokazał jak wybiórczą ma pamięć, dobrze pamięta o sprawach wygodnych dla siebie i swojej parti a nic nie pamiętao sprawach niewygodnych i trudnych do skomentowania. A co do wiarygodności PIS i Prezydenta to przypominam że przed wyborami do wyborców rozesłano pismo w którym napisano między innymi że podatki należy obniżać wszystkim a nie tylko najbogatszym a po wyborach obniżono znacznie najbogatszym i symbolicznie pozostałym twierdząc że wprowadzono podatek prawie liniowy pomimo że wcześniej sprzeciwiano się pomysłom PO wprowadzenia podatku liniowego. Osobiście nie widzę żadnej różnicy między standardami PO i PIS czy też Putry i Sikorskiego. Te partie powinny zjednoczyć się jako POPiS. Merytorycznie różni je niewiele a dzieli tylko chęć sprawowania władzy.

Za odwrócenie się plecami do swoich wyborców płaci się słono i taką cenę zapłacą zrówno obecny Prezydent jak i PIS.

Jaki POpis? Chcesz połączyć ogień z wodą? Gdzie Ty człowieku widzisz jakieś podobieństwa?
Jedna partia jest bolszewicka a druga liberalna.
Wolałbym sobie palca uciąć, jak zagłosować na PiS.

Oo.. tak markomp ma racje.
Donald tusk na prawdę ma liberalne poglądy.
Tylko zawiesił je bo mu sie nie opłacają.

Dzisiaj NIK podał kolejny sukces
naszych złodzieji z PO.
Kompletne fiasko restrukturyzacji PKP

PKP jest restrukturyzowane od 2001 - obecnie w trakcie bessy znowu 4 spółki przynoszą zyski. NIE KŁAM ORMO-wcu !!!

Markomp, cz ty już nie pamiętasz że w najbardziej istotnych sprawach te partie były jednomyślne: wprowadzenie podatku prawie liniowego, ustawy lustracyjne, powołanie CBA, likwidacja WSI itd.

...Panu marszalkowi Putrze nie jestescie godni nawet butow lizac podejrzane politycznie swinie... :D

Hej Samiec , a co ty mu liżesz że tak się podniecasz ? Putra niestety to prymitywny typ i szkoda jakiej kolwiek dyskusji!

Zastanawiam sie, czy Pan Putra zna wiecej niz 500 slow w jezyku polskim.
Po Jego prymitywnych wypowiedziach mozna miec watpliwosci.

Pan Putra pokazał że mentalnie głęboko tkwi w systemie króry tak krytykuje.

Nie tylko mentalnie.

....feee jaki tu smrod! Wystarczy, ze zrobie mala pauze i chwasty znowu szaleja.... Trzeba tu posprzatac wiec czytajcie uwaznie plugawe POpaprane swinie:

1.Kim jest elektorat PO? Wiekszosc to kryminalisci, dzieci przestepcow, oraz zwyczajna zmanipulowana cholota zasiadajaca codzien gremialnie przed tvn i wchlaniajaca wszysko co aplikuje ITI jako prawda objawiona... Przypominam wybory w zakladach karnych, np. ten w Chelmie - 428 glosow na PO, 13 na PiS. Bandyta zawsze zaglosuje na bandyte.

2. Jakie sa rezultaty rzadow Przestepczej Organizacji wspieranej gremialnie przez wszystkie zaklady karne w Polsce oraz przestepcow nadal przebywajacych na wolnosci? Same cuda, zacznijmy od polityki zagranicznej: haniebna postawa wasala w UE i poza nia, jestesmy ostro r.żnieci w d.upe nawet przez Bialorus... Gospodarka: Prywatyzacyjne GRADO-BICIE - niewybaczalnym grzechem rządu wybitnych "fachowcow"jest to ,że nie potrafi tworzyć atmosfery konkurencyjności pomiędzy potencjalnymi inwestorami w trakcie negocjacji prywatyzacyjnych . Wyprzedaż czołowych spółek polskiej gospodarki odbywa się w skandalicznie szybki i niezorganizowany sposób. Dowodem na to jest nieudana sprzedaż stoczni , fiasko prywatyzacyjne ENEI czy też publiczna oferta akcji PGE na której skorzystali wybrańcy kupując akcje poniżej ich rynkowej wartości. Po stoczniach pozostała społeczna wściekłość i rozpacz ludzi , którzy stracili bądź stracą pracę. A skarb państwa wyłożył na tą nieudaną stoczniowa operację ponad 1,5 mld złotych. PiS budowal stadion za 1,2mld zl. jednak okazalo sie ze fachowcy z PO musza wybudowac go za 2mld :) W tej sprawie mamy tez typa Sobiesiaka i inne swinie. Spraw podobnych jest maasaa! Obronnosc kraju: rozlozyli nasza armie na lopatki, analitycy twierdza, ze gdyby zaatakowala nas teraz Bialorus, nie mielibysmy szans na obrone. I tak mozna pisac do rana o sluzbie zdrowia, rolnictwie, szkolnictwie itd itd itd... W skrocie - ciagle afery kompromitacje i wyjatkowa nieudolnosc.

3.Kim jest babcia Monika Olejnik? 100% Semitka, z wykształcenia jest agrotechnikiem ze specjalnością hodowli drobiu ale najważniejsze wykształcenie zdobyła w "firmie" kiedy jej ojciec pułkownik SB zatrudnił ją na początku stanu wojennego w mediach, scisle zwiazana z J.Urbanem i Szechterem. Znana i ceniona przez plebs za wyjatkowo chamskie szczekanie i wsciekle ataki na przedstawicieli PIS i Pana Prezydenta L. Kaczynskiego. Znana rownierz jako zajadły wrog koscioła, polskosci, wartosci patriotycznych.

...szkoda mi was zmanipulowane sieroty Michnika i Rydzyka, oczy macie niby szeroko otwarte ale tak naprawde niczego nie dostrzegacie....

samiec posprzątaj psie kupy, bo strasznie tu cuchnie po tobie

A dlaczego sądzisz kapusiu, że nas interesuje twój donos ?! Pilnuj swojej teczki, ORMO-wcu !

Samiec, już raz prostowałem twoje nieprawdziwe informacje o wykształceniu Moniki Olejnik, ale po przerwie puszczasz znowu te same fałszywe bzdury. Monika Olejnik jest absolwentką SGGW, póżniej ukończyła podyplomowe studia dziennikarskie. Wcześniej ukończyła znaną w Warszawie szkołę średnią ogólną. SGGW zaś to szkoła wyższa z długimi i pięknymi tradycjami. Zajrzyj no w biogram M.O. Chyba umiesz czytać ze zrozumieniem tekstu pisanego.
A co to znaczy 100 % Semitka? Wyjaśnij no , łaskawco, bo do tej pory nie było cię na to stać.

....koleszko plugawe komusze oczko: naucz sie czytac ze zrozumieniem i nie powtarzaj sie bo sie osmieszasz :D Skoro nie rozumisz terminu SEMITA, zapraszam na google. Przyjmij do wiadomosci ograniczony komuchu ze Olejnik corka ubeka jest agrotechnikiem po szkole gospodarstwa wiejskiego, sprobuj wbic to info w swoj gejowski plugawy rozumek, poza tym nie zycze sobie komentazy zboczencow pod moimi postami, chyba jasno sie wyrazilem...

Błąd ortograficzny w słowie " koleszko" - zawsze słowo to piszemy przez "ż".
Ta uwaga to tak dla nauki.

wielka jest mysl polityczna krzysztofa putry.wielka tak wielka ze on sam jej nie rozumie.bulgotek i mamrotek.kropka.

byłem 20 minut w PRL.dawno nie słuchałem takiego betonu.taki kretyn tylko z pis.

Służy braciom, włazi w tyłek
ot po prostu zwykły zgniłek
nie ma też własnego zdania
Prezes stawia mu zadania
po cóż więc myślenia trudy
gdy zysk daje szczyt obłudy
i to jest ta norma w PiS-ie
bądź służącym nawet w "zwisie"!

nie nabijaj się z nazwisk faj-fusie/ walcie pis

zagłosuję na Sikorskiego pod warunkiem, że: 1. dorznie watahę, 2. zburzy Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie

Radosław Sikorski lepiej niech się zastanowi nad tym, co wygaduje.
Jeżeli zaś będzie nadal plótł prawicowe frazesy w dotychczasowym stylu, też bardzo dobrze, bo sam przysparza głosów kandydatowi lewicy.
W sumie, przy dominacji PO i PiS-u na scenie politycznej, wybór kandydata lewicowego jest najrozsądniejszym krokiem ze strony racjonalnie myślącego wyborcy.
A " dorzynanie watah" i " zburzenie PKiN" Sikorski niech sobie wybije z głowy, tylko niech myśli wraz z rządem o opanowaniu sytuacji finansów publicznych. Znalazł się prawicowy oszołom, który zamiast rozwiązywania realnych problemów chce zrównać z ziemią palac, będący teraz symbolem Warszawy, bo źle mu się politycznie kojarzy.
Co za bzdura, tylko że, jak zwykle w wykonaniu prawicy, niebezpieczna.

Popieram w całej rozciągłości.
Nie zapominajmy też o spaleniu kukły p.Prezydenta - nowa świecka tradycja, zapoczątkowana przez braci mniejszych/Leszka i Jarka/.

RADEKKK!!!
Żebyś ty jeszcze gotowac umiał!

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS