Drukuj

  • a
  • a
  • a

Marek Jurek

Gość Radia ZET: Marek Jurek 2.03.2010

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest były marszałek sejmu Marek Jurek, kandydat na prezydenta, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Marek Jurek: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Prawica Rzeczypospolitej.

Marek Jurek: Tak, pełna nazwa właśnie, co bardzo ważne żeby nie mylić nas z portalem, który nosi nieco inną nazwę.

Monika Olejnik: Panie marszałku, czy wierzy pan w to, że Jarosław Kaczyński, były premier zbierał haki na opozycję i na koalicję, tak twierdzi Roman Giertych i zamierza pozwać byłego premiera, zamierza go pozbawić immunitetu.

Marek Jurek: Znaczy ja się z żadnymi takimi faktami nie spotkałem i muszę powiedzieć, że jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości w tamtym okresie, przez większą część działania rządu Jarosława Kaczyńskiego i wcześniej Kazimierza Marcinkiewicza, jako członek komitetu politycznego PiS, że z żadnymi takimi przejawami się nie spotkałem, czym innym jest ciekawość no, rzeczy jakiś kompromitujących, czy skłonność do polityki, którą ja nazywam demaskacyjno - kompromitacyjną.

Monika Olejnik: Ale czy miał taką skłonność premier Jarosław Kaczyński.

Marek Jurek: Nie, żadnych takich faktów nie spotkałem, a o ciekawości ludzi to nie będę mówił.

Monika Olejnik: Dlaczego pan nie będzie mówił, ale ciekawił się życiem prywatnym ludzi?

Marek Jurek: Nie, no gdyby te wszystkie sensacje demaskacyjno-kompromitacyjne nie były ciekawe, no to nie miałyby tyle miejsca w gazetach, czy w mediach. Nie, ja mówię jasno i wyraźnie, nie spotkałem się z żadnymi przejawami zbierania informacji kompromitujących przez prezesa PiS w okresie, kiedy PiS był u władzy, najpierw w czasie rządu Marcinkiewicza, a potem w czasie rządu Kaczyńskiego.

Monika Olejnik: Kazimierz Marcinkiewicz ma być świadkiem, świadkiem ma być Janusz Kaczmarek, pan świadkiem nie będzie.

Marek Jurek: No nie, bo ja nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia.

Monika Olejnik: Ale czy Roman Giertych konfabuluje, czy był bliżej od pana i więcej wie?

Marek Jurek: Ja myślę, że Jarosław Kaczyński i Roman Giertych obaj mają skłonność do wygłaszania takich kategorycznych sądów, za które potem trafiają w procesach cywilnych na ogół na salę sądową, no i przegrywają, tak jak – nie wiem – proces Kaczyński versus Dorn, czy Giertych versus Michnik, no i że tak powiem procesy odpryskowe prezydent Kaczyński versus prezydent Wałęsa, czy pan Wierzejski versus Adam Michnik. Wiele było takich historii z reguły chodzi o wypowiedzi, które są łatwo wygłaszane i trudno potwierdzalne.

Monika Olejnik: Ale to o co chodzi Romanowi Giertychowi, że tak się włączył chyżo?

Marek Jurek: No nie wiem, to już trzeba z nim rozmawiać, nie zawsze rozumiałem jego działalność, nie wiem o co mu chodzi.

Monika Olejnik: Pamiętam, jak kiedyś do pana powiedział Jarosław Kaczyński, kiedy był premierem, a pan był marszałkiem i pan postanowił chronić życie poczęte, że panowie się pokłócili, że pan jest agentem, albo wariatem.

Marek Jurek: To było w momencie, kiedy powiedziałem, że rezygnuję ze stanowiska marszałka, przypomniałem prezesowi Kaczyńskiemu, że rezygnuję ze stanowiska marszałka sejmu, jakoś nie mogło się to zmieścić mu w głowie, że ktoś może dobrowolnie rezygnować z wykonywanego urzędu.

Monika Olejnik: I wtedy powiedział, że jest pan agentem, albo wariatem.

Marek Jurek: Był w nerwach, ja nie chcę do tego wracać, zachował się potem grzecznie, jeszcze tego samego dnia, także...

Monika Olejnik: Panie marszałku pisze pan list do prezesa Kaczyńskiego, list żeby PiS zerwało koalicję medialną, która jest w mediach publicznych.

Marek Jurek: No tak, no bo to są rzeczy skandaliczne, coraz gorsze. Widzieliśmy długą serię takich odwołań, najpierw odwołanie Bronisława Wildsteina, jeszcze wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński był premierem, odwołanie Skowrońskiego, odwołanie Krzysztofa Nowaka, a teraz się okazuje, że programy są zdejmowane z anteny, takie, jak „Towarzysz generał”...

Monika Olejnik: Że są dziennikarze wpychani, tacy, którzy mają różne konotacje.

Marek Jurek: No mówię, w telewizji dzieją się złe rzeczy i to ma podwójny wymiar. Jeden to jest programowy, dlatego że jeżeli programy usuwane są z anteny na przykład, nie wiem, po objęciu władzy przez obecne kierownictwo telewizji, zniknęły takie programy, jak „Kwartet polityczny”, czy „Kwartet teologiczny”, no mi to przypomina jako żywo to, co oglądałem w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, kiedy prezesem telewizji został Robert Kwiatkowski, kiedy wcześniej jeszcze, rok wcześniej odwołano Wiesława Walendziaka, to działy się podobne rzeczy.

Monika Olejnik: Ale to koalicja właśnie z Robertem Kwiatkowskim.

Marek Jurek: I ja nie chcę, no właśnie i nie chcę milczeć, kiedy się takie rzeczy dzieją i apeluję do prezesa Kaczyńskiego żeby wycofał się z tej polityki, bo ona się skończy kompromitacją. Ona się skończy kompromitacją, nie zrealizuje nawet swojego celu, na który liczy, to znaczy osłony kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego.

Monika Olejnik: Myśli pan, że właśnie po to to robi Jarosław Kaczyński żeby chronić swojego brata i żeby mieć wpływ na kampanię prezydencką w telewizji?

Marek Jurek: Tak dziennikarze pisali, że to jest koalicja zawarta przeciwko konkurentom politycznym obu tych obozów politycznych, na przykład no przeciwko takim kandydatom, jak ja w kampanii prezydenckiej po prawej stronie, czy po lewej stronie przeciwko ludziom związanym z marszałkiem Borowskim.

Monika Olejnik: Myśli pan, że to się uda, czy nie, kto ma telewizję ten ma władzę?

Marek Jurek: Myślę, że Jarosławowi Kaczyńskiemu się to nie uda, skończy się to tylko kompromitacją.

Monika Olejnik: Czyli co powinni zrobić.

Marek Jurek: Wycofać się z tego, jak najszybciej, przede wszystkim, no skoro są już tam ludzie, którzy korzystają z jego poparcia to powinni zachowywać się normalnie, chronić telewizję publiczną, dbać o wolność dziennikarzy, chronić programy, wycofać się ze złych decyzji, które podejmowali. Dlatego, że z tego, co wiem, a rozmawiam z dziennikarzami pracującymi w telewizji publicznej, to „Towarzysz generał” to był akurat, to był film wyjątkowy w tym sensie, że on został wyemitowany i potem wybuchła afera, a inne programy o historii PRL nie są wyemitowane, dlatego że ludzie związani z SLD są we władzach telewizji publicznej i widzów się chroni przed tego rodzaju niestosownymi emisjami.

Monika Olejnik: To o co chodzi panu prezesowi Kaczyńskiemu?

Marek Jurek: No jak mówię, no chodzi prawdopodobnie o czysto partyjny układ, przez sześć lat pracowałem w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, przez większą część tego czasu w opozycji wobec polityki prowadzonej przez większość tego organu i widziałem rady nadzorcze powoływane wtedy przez koalicję SLD – PSL – Unia Wolności, widziałem tą eksploatację telewizji publicznej, na przykład nasycanie w programach informacyjnych informacjami o każdym wyjeździe preferowanego kandydata.

Monika Olejnik: To jest taki uśmieszek historii, bo w telewizji publicznej pracują ci, którzy tworzyli „Dramat w trzech aktach”, prawda.

Marek Jurek: No to jest, ja mówię, to jest a kompromitacja, ale to jest dopiero pierwszy akt kompromitacji, trzecim tego dramatu w trzech aktach będzie zakończenie z kretesem tej współpracy, kiedy ci, którzy zawierali tą koalicję z SLD zorientują się, że nie uzyskali nawet tych niegodnych celów, o które zabiegali.

Monika Olejnik: Dlaczego pan nie chce żeby Lech Kaczyński był prezydentem.

Marek Jurek: Znaczy ja się nie zgadzam, uważam, że to jest prezydentura zawiedzionych nadziei, nie zgadzam się z wieloma elementami jego polityki. Przede wszystkim no jego taki zasadniczy błąd to jest obniżenie pozycji Polski w Unii Europejskiej na szczytach międzyrządowych, czyli w Radzie Europejskiej około 40 proc., dlatego, że ta większość ważona to jest na przykład w stosunku do Niemiec o połowę.

Monika Olejnik: I co jeszcze?

Marek Jurek: A w stosunku do Francji i Wielkiej Brytanii o jedną trzecią. Nie zgadzam się z obroną partyjnej oligarchii przez prezydenta Kaczyńskiego. Tego rodzaju inicjatywy, jak na przykład pytanie do Trybunału Konstytucyjnego – czy obniżenie finansowania dwóch największych partii jest zgodne z konstytucją, bo to są działania dokładnie przeciwne do tych, które prezydent powinien prowadzić, dlatego że on powinien bronić równości obywatelskiej, wolności debaty publicznej, a nie partyjnej oligarchii. Nie zgadzam się z takimi rzeczami, skoro mówimy o mediach, jak na przykład sytuacja, w której szef kancelarii prezydenta, wcześniej najbliższy współpracownik prezydenta w ratuszu warszawskim, jeszcze prezydenta Warszawy - zostaje szefem telewizji, bo mi to bardzo przypomina sytuację, w której Robert Kwiatkowski jako bliski współpracownik kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego został szefem telewizji. Uważam, za wielki błąd i szkodę wyrządzoną Polsce rolą, jaką prezydent odegrał w czasie prac nad potwierdzeniem w konstytucji prawa do życia, trzy lata temu, wtedy kiedy odchodziłem z PiS i krótko mówiąc uważam, że prezydent wybrany przez wyborców prawicowych prowadzi politykę, która w wielu sprawach ich zawiodła. W ostatnich wyborach europejskich zrobiliśmy taki pierwszy mały krok, potwierdziliśmy, że ...

Monika Olejnik: Musimy zrobić teraz krok panie marszałku na www.radiozet.pl i tam będziemy omawiać.

Marek Jurek: To zaraz dokończę o tym pierwszym kroku.

Monika Olejnik: Marszałek, były marszałek Marek Jurek, kandydat na prezydenta Prawicy Rzeczpospolitej, Monika Olejnik, Radio ZET zapraszam.

Marek Jurek: Reprezentujemy tych wyborców, którzy zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2005 roku z Platformą Obywatelską i oni zasługują na szacunek. Ale generalnie w Polsce potrzeba zmienić w ogóle charakter życia publicznego, dlatego że ja wszędzie naokoło widzę negację zasad, przekonań, odpowiedzialności polityków. Na przykład no to, co się dzieje w mediach, w mediach publicznych to jest kompletny dowód nieodpowiedzialności dlatego, że degraduje się bez przerwy ich nie tylko rolę społeczną, ale w konsekwencji sytuację majątkową.

Monika Olejnik: A o tym ratuszu to pan myślał o Andrzeju Urbańskim, że został szefem.

Marek Jurek: No tak, tak i tych mediów publicznych za dwa trzy lata może nie być, jeżeli rzeczywiście nie podejmie się działań żeby ten fragment życia publicznego funkcjonował normalnie.

Monika Olejnik: Czyli to jest zła prezydentura według pana?

Marek Jurek: To jest kandydat, jeżeli prezydent Kaczyński zdecyduje się kandydować to na pewno będzie to kandydat lepszy od niektórych innych kandydatów, no bliższy mi. Natomiast w żadnym wypadku nie jest to taka prezydentura, o której mógłbym powiedzieć, że w pełni realizuje możliwości interesu publicznego.

Monika Olejnik: A dlaczego Radio Maryja chce popierać prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a nie kandydata Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka.

Marek Jurek: No zadaje mi pani pytania, na które nie potrafię pani w pełni odpowiedzieć. Jeżeli chodzi o popieranie mojej kandydatury przez media to ja w ogóle nie oczekuję od mediów poparcia tylko informacji o mojej kampanii wyborczej.

Monika Olejnik: Nie, pytanie jest inne – dlaczego Radiu Maryja jest bliższy Marek Jurek z takimi poglądami, a nie Lech Kaczyński.

Marek Jurek: Mówię, ale pierwsze, ja nie wiem czy media powinny mieć swoją politykę dlatego za każdym razem, jak jestem pytany o poparcie Radia Maryja w kampaniach politycznych, czy w życiu politycznym, to zawsze odpowiadam, że moim zdaniem media katolickie tak jak wszystkie inne, a nawet jeszcze bardziej powinny owszem bronić swoich kryteriów, standardów życia publicznego, ale nie udzielać poparcia politycznego komukolwiek.

Monika Olejnik: Czyli razi pana to, że Antoni Macierewicz na falach Radia Maryja namawia do kandydowania, do popierania Lecha Kaczyńskiego.

Marek Jurek: Nie, minister Macierewicz mówi to, co myśli ma do tego prawo. Inna rzecz, że ja nie do końca rozumiem jego politykę dlatego, że bardzo radykalnie krytykuje Traktat Lizboński, który wszedł w życie i nic na to nie poradzimy w tej chwili. Zanosi skargę do Trybunału Konstytucyjnego, mimo że jego wyrok jest z góry pewny, a wtedy, kiedy ten traktat był negocjowany i zawierany to w najlepsze kandydował z listy PiS, nie robiąc nic żeby wywrzeć wpływ na polityków, którzy decydowali o jego zawarciu i żeby wpłynąć na zmianę ich polityki, choćby to, czego ja się domagam. Bo ja zawsze mówię, że udział w procesie politycznym zobowiązuje nas do sensownych działań na każdym etapie, nawet jeżeli państwo już prowadzi politykę odstającą od tego, co uważamy za najwłaściwsze. Największym błędem w tym wypadku było to, że nie zgłoszono żadnych warunków dodatkowych wtedy, kiedy rząd zdecydował się bronić arytmetycznej pozycji Polski na szczytach międzyrządowych.

Monika Olejnik: A czy podoba się

Marek Jurek: I Macierewicz o to nie zabiegał.

Monika Olejnik: A czy podoba się panu atak ministra Sikorskiego na prezydenta, że zachowuje się jak zuch jeżdżąc do Gruzji.

Marek Jurek: Nie, nie, to ja nawet w ogóle uważam to za wypowiedź głęboko niewłaściwą, nienadającą się nawet do polemik i mam nadzieję, że minister Sikorski zmieni swojej kampanii przedwyborczej, no bo to nie było stosowne. Prezydent Rzeczypospolitej jest prezydentem do ostatniego dnia swojego urzędowania, nawet wtedy, kiedy przestanie być prezydentem, kiedy będzie już inny prezydent elekt to prezydent Rzeczypospolitej będzie nadal prezydentem i zasługuje na szacunek, również w czasie kampanii. Ja przed chwilą powiedziałem jakie mam zastrzeżenia do polityki prezydenta Kaczyńskiego, dlaczego kandyduję i w ten sposób, w moim przekonaniu, powinien postępować każdy kandydat, a nie obrażać głowę państwa, a tym bardziej minister spraw zagranicznych, który jako jeden z niewielu ministrów ma taki palcem wskazany w konstytucji obowiązek współpracy z prezydentem, nie powinien urządzać tego rodzaju widowisk, nawet jeżeli ktoś chce odwoływać się – nie wiem – do elektoratu młodzieżowego, czy zachowywać się tak, jak nauczyciel, który chcąc pokazać, że jest równy przychodzi do ubikacji na papierosa z uczniami. Chce być równy i mówi jakimś językiem, który ma być zrozumiały. No to nie jest, nie jesteśmy na szkolnym obozie, państwo jest rzeczą poważną, naprawdę.

Monika Olejnik: A nie żałuje pan, że na prawicy nie było prawyborów tak jak w Platformie Obywatelskiej, bo mamy kandydata Ludwika Dorna, kandydata Marka Jurka, prawdopodobnie kandydata Lecha Kaczyńskiego, czy nie lepiej by było żeby był wybrany jeden.

Marek Jurek: Nie, prawybory byłyby rzeczą zdecydowanie dobrą, ja jestem w ogóle zdecydowanym zwolennikiem reformy naszego systemu politycznego, zniesienia tego przymusowego finansowania partii politycznych, z którym w tej chwili mamy do czynienia w budżecie, no mechanizm, który tak naprawdę bosom partyjnym służy nie tylko do uprawiania propagandy i nieuczciwej konkurencji politycznej, ale również do kontrolowania swoich partii, bo wszyscy dysydenci z góry wiedzą, że mogą znaleźć się w sytuacji pozbawienia środków do realnej konkurencji politycznej. Uważam, że trzeba zmienić prawo wyborcze na okręgi większościowe w jednomandatowych okręgach wyborczych.

Monika Olejnik: A czemu Jarosław Kaczyński nie zgodził się na prawybory, jak pan sądzi.

Marek Jurek: Ja myślę, że w tej chwili w Polsce takich realnych warunków do prawyborów jeszcze nie ma, ale chciałbym do nich doprowadzić. Dlatego, że gdybyśmy mieli partie takie jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie do dwóch wielkich partii należy siedem milionów ludzi, czyli tak porównując liczbę ludności, to tak jakby półtoramiliona ludzi było gotowych brać udział w prawyborach na prawicy, nie wiem, w centrum liberalnym, czy pewnie też na lewicy to wtedy mielibyśmy warunki, bo to wtedy decydują nie układy partyjne, ale to są rzeczywiście otwarte wybory. Ja bym bardzo chciał kiedyś, żeby takie wybory się odbyły i uważam, że one naprawdę poddałyby kontroli społecznej proces demokratyczny.

Monika Olejnik: A zgadza się pan z Ludwikiem Dornem, że Jarosław Kaczyński paraliżuje Lecha Kaczyńskiego, a Lech Kaczyński paraliżuje Jarosława Kaczyńskiego?

Marek Jurek: No jest to układ trudny we współpracy. Jest to układ trudny we współpracy, szczególnie jeżeli na przykład, no ma się dobre relacje z jednym, ja zawsze żywiłem przyjaźń i sympatię do nich obu, ale rzeczywiście jest to trudne. To tak, jak naprawdę zaprosić małżeństwo do jakiegoś kolegium politycznego, które ma o czymś decydować no i wtedy właściwie za każdym razem, kiedy się polemizuje z mężem, człowiek ma wrażenie, że obraża żonę i odwrotnie i tak jest z braćmi.

Monika Olejnik: A ten wywiad ostatni dla „Newsweeka” był fortunny Jarosława Kaczyńskiego, gdzie mówił, że jest coś na rzeczy w sprawie Radosława Sikorskiego.

Marek Jurek: Nie, no bardzo, znowu to jest rzecz w innym wymiarze, ale równie niefortunna, znaczy niewłaściwa, jak wypowiedzi Radosława Sikorskiego, dlatego że mówienie o tym, że jest coś tajemnicą państwową ja tego nie powiem, ale doskonale wiem, że ta tajemnica państwowa będzie jawna w momencie, kiedy zacznie się kampania prezydencka ono jest kompletnie niepoważne. Dlatego, że jeżeli coś jest tajemnicą państwową to się o tym nie mówi. Mówienie o tym, że wiem, że ta tajemnica zostanie ujawniona, ale ja tego nie zrobię to jest naprawdę no...

Monika Olejnik: Troszkę dziecinne, nie.

Marek Jurek: Ja nie wiem czy dziecinne, ale na pewno jest to niepoważny stosunek do państwa.

Monika Olejnik: Panie marszałku i na koniec...

Marek Jurek: W wypadku człowieka, który na ogół jest bardzo groźny i poważny.

Monika Olejnik: Groźny i poważny jest Jarosław Kaczyński?

Marek Jurek: No takie miny robi.

Monika Olejnik: Takie miny robi, tak, a właśnie wszyscy mówią, że groźny jest też Lech Kaczyński.

Marek Jurek: W ogóle w Polsce ja myślę, że my dzisiaj mamy bardziej pluralizm min, niż pluralizm poglądów.

Monika Olejnik: Powiedział pan o aferze pornograficznej, co to jest ta afera pornograficzna?

Marek Jurek: A nie, no była taka sytuacja w okresie, kiedy kierowałem sejmem, że ustawa o zakazie pornografii, która została podpisana przez 20 paru posłów, w przeddzień wejścia pod obrady sejmu, kiedy była już w porządku obrad, musiała zostać wycofana dlatego, że połowa posłów, którzy to podpisali na polecenie władz partyjnych PiS wycofała swoje podpisy, natomiast dziwnym trafem zbiegło się to z apelem wydawców prasy pornograficznej o wycofanie tej ustawy. Także z jednej strony mieliśmy ujawnioną deklarację grupy nacisku i posłów, którzy zastosowali się do oczekiwań grupy nacisku. No skądinąd wiem, że w tej sprawie w sposób zbieżny z wydawcami prasy pornograficznej wypowiadał się wtedy premier Gosiewski, no to jest udokumentowane w depeszach PAP.

Monika Olejnik: Czyli co, on działał pod dyktando lobby tego, wydawców pornografii.

Marek Jurek: No były to działania zbieżne, zupełnie zbieżne. Ja powiedziałem o tym z jedną intencją kiedyś w TVN, to dziwię się, że w tej chwili do tego wracamy, ale powiem dlaczego o tym przede wszystkim mówię. Dlatego, że ja uważam, że w Polsce będziemy mieli zdrowe życie publiczne wtedy, kiedy każda partia będzie się czuła odpowiedzialna na przykład za kontrolowanie ekstremistów w swoich szeregach żeby nie było obrażających i degradujących debatę publiczną głupich wypowiedzi na przykład, ale jeszcze bardziej wtedy, kiedy poszczególne partie będą czuły się odpowiedzialne za gwarantowanie uczciwości swoich polityków. To znaczy nie gwarantowanie reputacji swojej partii, że interweniujemy wtedy, kiedy jakieś fakty zostają ujawnione, ale uczciwości, to znaczy interweniujemy wtedy, kiedy pewne działania budzą poważne zastrzeżenia co do ich intencji. Ja tego nie widzę ani na Platformie, ani w PiS.

Monika Olejnik: A czy Jarosław Kaczyński jest groźny dla Polski – to mnie zaciekawiło.

Marek Jurek: Nie, ja mówię, że u nas to mamy raczej pluralizm min i że lubi robić groźne miny.

Monika Olejnik: A, tylko miny. Panie marszałku na koniec chciałam się...

Marek Jurek: W moim przekonaniu jeżeli ktoś robi poważne miny to powinien poważnie traktować państwo.

Monika Olejnik: Na koniec chciałem się pana zapytać o konkubinaty.

Marek Jurek: Mówienie - wiem, nie powiem, ale i tak się dowiecie naprawdę nie jest poważne.

Monika Olejnik: Polskie konkubinaty homoseksualne w Strasburgu, czy polskie władze dyskryminowały mężczyznę, odmawiając mu prawa do dziedziczenia po partnerze umowy najmu mieszkania, to jest dyskryminacja czy nie, według pana.

Marek Jurek: Słyszałem, to nie jest żadna dyskryminacja, natomiast to jest ciekawy precedens dlatego, że jeżeli w tej sprawie zapadnie wyrok przeciwko Polsce w Trybunale strasburskim, no to będzie kolejny kompromitujący wyrok tego Trybunału. No mieliśmy wyrok np. w sprawie krzyży, który oburzył pół Europy, jeżeli się okaże, że Trybunał Strasburski chce przymuszać państwo polskie do wprowadzania ustawodawstwa homoseksualnego, to będzie, wystawi sobie sam najgorsze świadectwo.

Monika Olejnik: To uważa pan, że pary homoseksualne nie mają prawa do dziedziczenia, nie wiem do chodzenia do szpitala, pytania się o zdrowie.

Marek Jurek: Nie, ja uważam, że homoseksualizm jest – no wielu ludzi zachowuje się w ten sposób, ja uważam to za formę rozwiązłości zachowanie głęboko niewłaściwe, które w żadnym wypadku nie powinno być wspierane czy promowane przez państwo.

Monika Olejnik: Ale nie powinno być ścigane, panie marszałku?

Marek Jurek: Wobec tych ludzi powinniśmy odnosić się z życzliwością i delikatnością, kiedy miałem proces dlatego, że my wygraliśmy trzy procesy, one też trafiły w tej chwili chyba do Strasburga, dlatego że w kampanii europejskiej wygraliśmy trzy procesy z organizacjami homoseksualnymi, ja wtedy no po procesie zapewniłem pana Krystiana Legierskiego i to jest zobowiązanie serio, że tam, gdzie ja mam wpływ polityczny, na moich współpracowników, na moją partię polityczną, środowiska, które z nami współpracują to zawsze będę działał na rzecz tego żeby nigdy ludzie nie byli za swoje zachowanie obrażani. A inna rzecz, że w planie moralnym zupełnie z tym zachowaniem się nie zgadzam i uważam, że nie powinno być promowane przez państwo.

Monika Olejnik: A gdyby pana córka okazała się na przykład lesbijką, to co by pan zrobił panie marszałku?

Marek Jurek: Moje córki są dzisiaj na demonstracji w obronie praw rodziny, ale gdyby moje dzieci w jakikolwiek sposób postępowały niewłaściwie to zachęcałbym je do właściwego postępowania.

Monika Olejnik: Ale gdyby to było silniejsze.

Marek Jurek: Mówiłbym, że warto, no mam nadzieję, że...

Monika Olejnik: Ale nie zerwałby pan kontaktu z dziećmi.

Marek Jurek: Ja mam nadzieję, że z Izą, moją żoną pokazaliśmy, że człowiek może być szczęśliwy kochając się w małżeństwie, normalnie.

Monika Olejnik: Ale panie marszałku, nie zakazałby pan kontaktów dzieciom ze sobą, gdyby się okazało, że mają inne preferencje niż...

Marek Jurek: Nie, pani redaktor, no trochę powagi tak naprawdę, kocham swoje dzieci, jestem wyrozumiały dla ludzkich błędów, ale to nie znaczy, że się mam z nimi zgadzać.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był były marszałek Marek Jurek, kandydat na prezydenta Prawicy Rzeczpospolitej, dziękuję.

Komentarze

wejdzcie na moje radio zgorzelec.radyjko.net i posluchajcie prawdziwej muzyki

pomylka nie ta srtona posze nie wchodic !!!!!!!!!!!!!!!!

A dużo tam pisowsko-żydowskiej gadaniny?

Tak tylko o Żydach co okradli Polskę !!!!...

"PiS, najbogatsza partia w Polsce" - to prawda.

Miła sprawa, jak wywiad anonsuje się tak oto" Marek Jurek, kandydat na prezydenta Prawicy Rzeczypospolitej". Poważna sprawa - wybory na prezydenta partii pod nazwą "Prawica Rzeczypospolitej". Byłem przekonany, że Marek Jurek jest kandydatem Prawicy Rzeczypospolitej do urżędu Prezydenta Rzeczypospolitej, a tu okazuje się, że wcale nie. On tylko kandyduje na stanowisko prezydenta swojej partii... Hmm. Coś bardzo podobnego z poruszaną onegdaj sprawą znaczenia słowa "absmak" - można teraz po prostu napisać, że brak umiejętności logicznego tworzenia szyku prostego anonsu, nawet nie zdania orzekającego, czasami budzi niesmak.
Marek Jurek nie ma szans w wyborach prezydenckich, bo jego poglądy w obecnych czasach są anachroniczne. I to wszystko.
Ale poruszył intersujące zagadnienie - finansowanie partii politycznych.
Ustawa o partiach politycznych,która wprowadziła finansowanie partii z budżetu, doprowadziła do petryfikacji sceny politycznej. I jej skostnienia. Trzeba przyznać, że premier Donald Tusk próbował to zmienić, i cżęściowo mu się to udało. Opór polityków wszelkich odcieni był jednak tak silny, że to zmniejszenie ( i tylko zmniejszenie ) finansowania partii z pieniędzy publicznych wejdzie w życie chyba dopiero w 2012r.
Nie ma żadnych podstaw do tego, ażeby partie polityczne były opłacane z budzetu państwa i tu Marek Jurek ma rację. Partie dostaję publiczne pieniądze, które wykorzystują na propagowanie swojego istnienia i w ten sposób nie dopuszczają innych ugrupowań do politycznego stołu.
Zwolennicy PO często jako remedium na wszelkie kłopoty podają taki oto przepis: " załóż sobie firmę". W przypadku partii politycznych to zalecenie ma głęboki sens. Tak jest, utrzymujcie się ze składek, darowizn, kontrolowanych wpłat na kampanię wyborczą, jeszcze innych legalnych wpłyów z wynajmu budynków, i innych dochodów, bądżcie jako partie i politycy partyjni w końcu bytami samodzielnymi i samofinasowującymi się. I nie absorbujcie społeczeństwa swoimi sprawami finansowymi.
I to będzie uczciwa konkurencja. Ględzenie, że dofinansowanie partii z budzetu umożliwia prowadzanie prac studialnych, analitycznych, legislacyjnych jest li tylo głędzeniem i niczym więcej.
No, i nagle polityk prawicowy zgłosił naprawdę intersujący pomysł sposobu usuniącia jednej z przyczyn skostnienia sceny politycznej.
Słowa uznania, panie pośle Jurek.

Najważniejsze, że to Polak, a nie Żyd z PiS!

W czasach Hitlera przekonanie, że wszystkie narodowości są sobie równe też było anachroniczne.
Nasze czasy są w znacznej mierze hitlerowskie i stalinowskie. Hitler propagował "aryjskie" pochodzenie i nawet organizowano rozmnażanie się esesmanów-aryjczyków. Dziś juz manipuluje sie przy zapłodnieniu, można dokonać aborcji na niepełnosprawnym dziecku (w łonie matki). Po stalinowsku usiłuje się wrócić do teorii klas (parytety feministyczne).
To, że przekonania wywiedzione z ponadczasowej Ewangelii są odbierane jako anachroniczne nie przynosi ujmy Ewangelii, ale czasom.

Redeye, to nie tu jest chyba problem. Weź USA, tam jest finansowanie od prywatnych podmiotów, a scena polityczna jest tam doskonale "zacementowana". Ponadto, stabilność partii jest też dużą wartością i nie widzę konieczności robienia częstych zasadniczych wymian partii politycznych w parlamencie.
Zdaje się, że ulegasz tej dość powszechnej naiwności, że gdzieś tam poza parlamentem i głównym nurtem politycznym są potencjalni wybitni kandydaci na polityków i potencjalni mężowie stanu. Tak jednak chyba nie jest. Myślę, że najlepsi, najtwardsi "politycy" są aktualnie politykami, lub są byłymi politykami. I alternatywy tutaj raczej nie ma. Spójrz na tzw młodej generacji polityków: Napieralskiego, Olejniczka, Kowala, Ziobrę, Karpiuka, Nitrasa itd. Czy oni naprawdę są lepsi od swoich starszych kolegów? Nie sądzę. Ale za jakiś czas podciągną się i zastąpią aktualnie kluczowych polityków i będą sami prowadzili politykę. I to jest według mnie najlepsza droga do zmian w partiach politycznych.

Uważam, że finansowanie partii politycznych z budżetu państwa jest dobre, bo chroni partie polityczne przed klientelizmem wobec biznesu, który by je finansował. To, na co te partie wydają pieniądze, to już jest inna sprawa. Sensownym wydaje się pomysł ograniczenia wydawania pieniędzy na promocję i zmuszenia partii do większych nakładów na prace analityczne.

A jednak prezydent Polski w jarmułce na II kadencję to abstrakcja, czy jak kto woli- absmak.

Z partii, które aktualnie funkcjonują poza parlamentem, kojarzy mi się kilka nazw - Partia Demokratyczna ( znana, kontynuatorka Unii Wolności), Polska Partia Pracy ( nie wiem, jaki jest program i nie znam działaczy), Polska Partia Kobiet ( feministyczna, sądząc z wypowiedzi czołowej działaczki. pani Gretkowskiej), Unia Polityki Realnej ( skrajnie liberalna gospodarczo, prawicowa), Stronnictwo Demokratyczne ( centrowa, znana, ponownie przypomniana przez działania Pawła Piskorskiego), Polska Partia Socjalistyczna ( chyba w stanie zaniku, być może znowu w łonie SLD), Samoobrona ( bardzo znana, bez realnych szans w wyborach parlamentarnych). Pewnie jeszcze mozna wymienić kilka, ale wszystkie są do siebie podobne - gdzieś egzystują na marginesie polityki.
Zgadzam się, że zniesienie obowiązującego finansowania partii politycznych może wcale nie spowodać powstania i rozwoju nowych, wyrazistych i pręznych ugrupowań politycznych, a scena polityczna pozostanie podzielona na dwie główne partie, trzy drugorzędne, acz ważne ( SLD, SdPL i PSL ), i kilka naprawdę niewiele znaczących partyjek - efemeryd.
Ale podany przykład dwubiegunowości systemu partyjnego USA potwierdza moją tezę, rozwiniętą z wypowiedzi Marka Jurka. Tych partii w USA nie finansuje się z budżetu. Nikt nawet o tym nie myśli ! A jednak doskonale dają sobie radę! Tylko muszą umieć - i to robią - lege artis gromadzić fundusze. I to są partie o charakterze " wyborczym". Aktywizują się i prowadzą działalność wtedy, kiedy zbliżają się wybory - lokalne, stanowe, do Kongresu, prezydenckie... Programy obu partii są znane i bardzo czytelne. Jak w USA jesteś demokratą, to w ogólnych zarysach wiadomo, za czym opowiadasz się w gospodarce i na przykład w sprawach ubezpieczeń zdrowotnych.
Więc - czemu w Polsce musimy płacić na partie polityczne, jeżeli gdzie indziej się nie płaci, a partie te mają poważne i ozwinięte programy, które wypracowują gremia polityczne i politycy demokratów albo republikanów, a pokonana konkurencja baczy, jak mozna nie dopuścić do ich realizowania, jeżeli jest przeciw, albo czy są właściwie realizowane, jeżeli się z nimi zgadza? Pieniądze wchodżą w grę wtedy, jeżeli w wyniku wyborów obejmuje się jakies urżędy. Cała praca polityczna przez tym -na własny koszt, albo z darowzin, włpat zwolenników, dotacji itp.
Zarzut klientyzmu w stosunku do biznesmenów w przypadku zniesienia w Polsce dofinansowania partii z budżetu jest chybiony. W Stanach jest podobnie - różne organizacje i rózni przedsiębiorcy dofinansowują obie partie. Większość już tradycyjnie. I nikogo to nie dziwi. Tylko to jest bardzo czytelne, uregulowane i bardzo wzajemnie kontrolowane. U nas może być podobnie - tylko muszą być jasne reguły gry.
A wyrastanie nowych polityków ? To co innego. To jest kwestia rozwoju osobowości politycznych. Dobrym przykładem jest aktualnie Arlukowicz( niezalężnie od tego, jak go się ocenia), który nagle stał się znany.
Tak więc - finnsowanie w Polsce partii z budzetu powoduje, że stają się jakimiś dziacznymi firmami opłacanymi z publicznych pieniędzy.
Zamknięcie finansowania partii politycznych z budżetu da wszystkim równe szanse. I uczyni reguły gry równymi dla wszystkich. Jeżeli z tych szans skorzystają - dobrze, jeżeli nie - trudno, ale będą mieli taką szansę. Przy pokazji zweryfikuje to społeczne poparcie dla partii. Zmusi także partie w końcu do zwócenia uwagi na programy i ich konkretyzację ( wspieram partię, ale chcę wiedzieć, do czego ona dąży i ma się tego trzymać).
A zysk dla budżetu jest oczywisty. Kilaset milionów na partie mniej. pieniędzy na gabinety polityczne też mniej...i zbierze się coś około pięćset milionów, możę więcej.
Zdecydowanie idea, wcale nie nowa, i swego czasu mocno forsowana przez Donalda Tuska, zniesienia finansowania partii politycznych z budżetu jest pomysłem słusznym.
Odrzucam więc wąpliwości Micha, którego pozdrawiam.

Otóż tak:

1) Wcale nie jest tak, że "zabetonowanie" sceny politycznej, to skutek płacenia partiom z budżetu państwa (USA jest tego dobrym przykładem)
2) Stabilność i ciągłość partii politycznych i systemu partyjnego jest pewną wartością i nie należy tego zapoznawać.
3) Prywatne i dobrowolne płacenie na partie polityczne naraża je na klientyzm wobec biznesu, który będzie płacił na partie polityczne, a później oczekiwał "odwdzięczania się". Nawet jeśli formalnie będą mogły wpłacać tylko osoby fizyczne.
4) System prywatnego finansowania może prowadzić do dużych dysproporcji w dochodach partii w zależności do zamożności jej sponsorów. I tak mała partia z bogatymi sponsorami może zebrać więcej pieniędzy niż większa, ale z biedniejszymi sponsorami.
5) Partie są dla mnie dobrem publicznym i dla ich niezależności uważam, że powinny być finansowane z budżetu państwa. Partie większe powinny mieć więcej środków, ale różnica między dochodami partii nie powinna być jednak zbyt duża, żeby były względnie równe szanse i żeby finanse (reklama) nie decydowały o sukcesie/porażce danej partii, a meritum.

Pozdrawiam

Mars, czy ty znasz się jeszcze na czymś poza aborcją i in vitro na temat którego masz również anachroniczne poglądy i zostań sobie z nimi ale nie przekonuj innych do tych poglądów.

-mars-,gdyby nie nowoczesna nauka,ty i twoj Rydzyk do dzisiaj byscie wciskali ciemnemu ludowi,ze mezczyzna ma po prawej stronie o jedno zebro mniej,bo z niego zostala stworzona Ewa.

Panie Mich !
Krotki rzut oka na historię partii politycznych po 1989r. pokazuje, że partie powstawały i rozwijały się bujnie, zdecydowanie różniąc się programami - bez ustawowego finansowania budżetowego. I znajdowały swoich zwolenników, na nie głosujących, Doprowadziło to do tego, że zaczęto mówić o niepotrzebnym i szkodliwym "rozproszkowaniu" Sejmu, co spowodowało wprowadzenie obowiiązującego teraz progu wyborczego 5% ( nadal chyba dla koalicji partii 7 % ). I znowu partie w tej sytuacji dały sobie radę, bez finansowania.
Stabilnośc i pewność systemu partyjnego jest ważną wartością, ale czy musimy tą wartość opłacać z budzetu? NIe.
Finansowanie partii z budżetu powoduje, że tylko te finanowane partie mają środki finansowe na promowanie swojej działalności, kampanie wyborcze, reklamy, spoty, spotkania, rozwój struktur, rozwój aparatu partyjnego itd. Czy ktoś słyszał dwa lata temu z okładem o kampanii wyborczej Polskiej Partii Pracy albo Polskiej Partii Kobiet ? Szczątkowe informacje - jako ciekawostka. Jeżeli główne partie polityczne już okrzepły i dały sobie radę w warunkach progu 5%, dadzą sobie radę i bez finansowania państwowego, tylko będą musiały poszukać same innych źródeł.
Zarzut klientyzmu w stosunku do prywatnych sponsorów, byznesmenów, firm, korporacji itd ? Ależ już to mamy, mimo finansowania partii z budżetu! A czym jest sprawa afery hazardowej, jak nie zarzutem klientyzmu kilku polityków PO w stosunku do branży hazardowej ? Albo co najmniej załatwianiem indywidualnych spraw koncesji i czegoś tam jeszcze? Podobnie dzisiaj mówił, choć znacznie łagodniej, Marek Jurek o ustawie " pornograficznej" - zadziwiająca zbieżność zapisów czy braku zapisów w tej ustawie z interesami tej branży. Tak za darmo ?
Obowiązek internetowego rejestru wszystkich wpłat na finansowanie partii, ogólnie dostepnego dla wszystkich, w dużej mierze może załatwić sprawę jawności wpłat, dotacji itd. I konkretne rozwiązania prawne w sytuacji, kiedy partia takiego obowiązku nie dopełnia. Nie mówiąc o konieczności prowadzenia księgowości ....
Odwdzięczanie się dużym albo mniejszym grupom biznesu? Bardzo dobrze. Żyjemy w kapitaliźmie. To zmusi partie to pisania czytelnych, konkretnych programów, a nie zbioru poboznych zyczeń i komunałów. Tak, jesteśmy za pełną prywatyzacją słuzby zdrowia w sposób taki oto i taki - więc przyjmujemy wsparcie określonej grupy przedsiębiorców prywatnych. Jesteśmy temu przeciwni - więc na nasze konto wpływają środki z funduszu związku zawodowego pielęgniarek, które są przeciwne prywatyzacji albo związku zawodowego KGHM, który je wspera, jako że pielęgniarki są biedne.
Partia reprezentuje też określone interesy, konkretne, i nie ma czego tutaj kryć. Ma w tych sprawach określony program i ci, którym on odpowiada, wspierają taką partię, jeżeli chcą. A przeciwnicy - konkurencyjną, która ten program zwalcza.
Oczywiście, że ten system nie jest bez wad. Ale ma o wiele więcej zalet niż opłacanie działalności partyjnej z budżetu.
Pozostaniemy przy swoich poglądach, ale likwidacja finansowania partii z budżetu i odsunięcie polityków od " cycka " budżetu na pewno zmusi polityków do dwóch rzeczy: samodzielności i tworzenia konkretnych programów. A to już bardzo dużo, nie mowiąc o oszczędnościach w budżecie.

A co do ostatniego Twojego wpisu, to wydajesz się mylić nepotyzm i kumpelską sitwę z klientyzmem. Sprawa Sobiesiaka, to właśnie sitwa. Natomiast klientyzm jest wtedy, jeśli partia (politycy) biorą pieniądze od biznesu w zamian za prowadzenie polityki sprzyjającej temu biznesowi. Pamiętasz zapewne doniesienia o finansowaniu partii politycznych przez choćby Gudzowatego czy Grabka - króla żelatyny. To jest właśnie klientelizm, a nie sprawa Sobiesiaka, który wpłacił na PO raptem 5 czy 10 tys zł.

Twoja koncepcja , żeby partie polityczne reprezentowały interesy swoich sponsorów zamiast racji stanu i interesu państwa wydaje się po prostu absurdalna i w żaden sposób nie do przyjęcia. Traktuję to jako political fiction, choć już przecież rządził AWS i już powinniśmy wiedzieć, że branżowe rządy to jednak nie to. Redeye, widzę nie odrobiłeś lekcji.

Mich, przeczytałem ostatni wpis i musżę stwierdzić, że to ty nie odrabiasz lekcji. A może nawet czytasz tekst bez zrozumienia. Albo nie masz już rzeczowych argumentów.
Nigdzie nie napisałem, że partie polityczne mają reprezentować interesy swoich " sponsorów".
Pisalem tylko o jasnym, klarownym i czytelnym systemie finansowania działalności partii politycznych w sytuacji, kiedy nie byłyby finansowane z budżetu. Jedną z form takiego finansowania ( tylko jedną z form ) mogłyby być (i oczywiście pewnie byłyby ) wpłaty na partyjne konta funduszów przekazywanych prz rózne organizacje, grupy biznesowe, związki, stowarzyszenia, nawet legalne organizacje lobbystyczne. Przecież taki system funkcjonuje w wielu państwach demokratycznych!
Przykład z poniedziałkowej "GW" - " Bitwa o szkoły w USA". W Rhode Islands rada stanowa zwolniła wszystkicj nauczycieli szkoły Sredniej w Central Falls. W sumie chodziło o zwiększenie efektywności nauczania. Związek zawodowy nauczycieli,potęzny i wpływowy, sprzeciwa się tej decyzji. Związek popierał w wyborach prezydencki Obamę, teraz jest jego wrogiem. Czyli - związek uważał w kampanii wyborczej założenia programu Obamy za za odpowiadające interesom jego członków i wspierał Obamę, i mógł to robić poprzez finansowe wspieranie jego kampanii i partii demokratycznej. Teraz uznał, że demokraci naruszają słuszne interesy członków związku i demokratów już nie wspiera, a nawet ostro zwalcza. Może więc wspierać republikanów, w tym finansowe, jeżeli prawo stanu Rhode Islands na to pozwala.
Tutaj o to właśnie chodzi.
Prawie każda decyzja polityczna powoduje albo zwiększenie obciążeń finansowych obywateli, albo daje mozliwości rozwoju pewnych predsiębiorstw albo też ogranicza pole ich działalności. Znowu przykład z wczorajszej "GW" dotyczący zmian w sposobie wywożenia śmieci i przejęcie tej sprawy przez gminy. Nie widzę przyczyn, dlaczego określone grupy biznsesowe jawnie i czytelnie nie mogłyby wspierać takich albo innych sposobów załatwiania tego problemu. czyli - optować za realizacją jakiegość wycinka programu danej parti w sferze ochrony środowiska, ale też w sferze gospodarczej. Bo to się przekłada na konkretne rozwiązania biznesowe.
A więc odcięcie partii od kraniku publicznych pieniędzy zmusi je między innymi do zwrócenia uwagi na rzecz istotną - na czytelne określenie swojego pogramu rozwiążań prawnych w sprawach ściśle albo pośrednio związanych z gospodarką. Cała pozostała sfera działania patrtyjnego pozostaje poza tym bez zmian ! Nikt nie zabrania partiom reprezentowania racji stanu, ale co to właściwie jest w codziennych wewnętrnych rozwiązaniach ustawowych ? Ogólnik.
Grabek i Gudzowaty finansowali, jeżeli finansowali, partie polityczne " pod stołem". W tym systemie samofinansowania się partii politycznych mogliby to robić jawnie, do określonych ustawowo wysokości wpłat, i wszystko. A parti nie muszą podejmować takich zobowiążań. mimo tych wpłat, jeżeli jest to sprzeczne z ich założeniami programowymi !
Reprezentujesz, Mich, bardzo socjalistyczny rodzaj myślenia. W dodatku wycinkowy.
Bye !

DO MARKO-mam zaszczyt mieć takie same "anachroniczne" poglądy jak Jan Paweł II i Matka Teresa oraz Marek Jurek. nowoczesne poglądy kosztowały życie dziesiątki milionów ludzi w XX wieku.
Wiele razy pisałem nie tylko o aborcji, ale np. o GMO, o polityce PO, o 10% zysku dla rolnika z produktu rolnego - tak teraz żyją rolnicy, o ;parytetach feministycznych,czyli o powrocie teorii klas. Jeszcze to jest w poprzednich wywiadach w internecie.
DO KOLEJNEGO DYSKUTANTA: Istnieja reguły odczytania Biblii. Tylko nieoświeceni postkomuniści i w ogóle ludzie niewykształceni ich nie stosują i prześladuje ich mania żebra czy 6 dni stwarzania świata.
Przemyśl sobie też fakt, że szefem o.Rydzyka był Jan Paweł II. Znana jest wypowiedź papieża, że "Codziennie dziękuje Bogu za istnienie Radia Maryja."

"Odwdzięczanie się dużym albo mniejszym grupom biznesu? Bardzo dobrze. Żyjemy w kapitaliźmie." (Redeye)
"Partia reprezentuje też określone interesy, konkretne, i nie ma czego tutaj kryć." (Redeye)
To cytaty z Twojego wpisu, z których wnioskuję, że dopuszczasz wysługiwanie się partii politycznych grupom interesu (sponsorom). Wiem, że w innych miejscach precyzujesz, że niby najpierw program, a później poparcie, ale nie bądźmy naiwni, że sponsorzy nie będą mieć wpływu na tworzenie czy moderowanie programu na papierze czy też faktycznego programu rządzenia. Oczywiście będą mieć i de facto partia zaczyna reprezentować interesy swoich sponsorów, a interes państwa jako całości schodzi z pola widzenia na dalszy plan. Dlatego postawiłem Ci zarzut, że Twoja koncepcja jest zastępowaniem interesu kraju interesami sponsorów.

Ponadto, jak biznes finansuje partie, to tak naprawdę nie ma różnicy, czy daje pieniądze pod stołem, czy oficjalnie. Liczy się to, że daje i daje dużo i otrzymuje od władz "życzliwe traktowanie" pod różnymi postaciami.

Nie wolno Polakom głosować na braci Żydów! Ludzie, bądźcie patriotami!!!

Ty ''gay'' niepodszywaj się Żydzie , do nacji Polskiej bo Cię czuć przez ekran .
COSNKIEM I CEBULĄ !

Synku - parchasz na ekran - to twój odór, żydowska gnido!

nie dziwię się Grzesiowi że z Tobą ni wytrzymał

Brawo Pan marszałek Marek Jurek!
Leszek Kaczyński z poparciem Żydów, byłych TW i ORMO-generalnie KAPUSI, jest MAŁYM, zakompleksionym, najgorszym w historii chrześcijańskiej Polski, byłym prezydentem 4 rp.
Zrobimy porządek z Leszkiem, a potem z Jarkiem Kalkstein.
TYLKO MAREK JUREK i Ojciec Tadeusz! Alleluja i do przodu!!!

Mówiłem byś naprawiał tory a nie politykował na forach ''IMBECYLU''!

Czy przypadkiem Żydzi nie mają niebieskich oczu? Spójrz na ptaszka, bo raczej byłeś nożem chrzczony...

nie mam na kogo głosować ;/ nie dać ponieść się mediom ale też nie chcę się przyczynić do wyboru kogoś nieodpowiedniego nie głosując...

Pan Marek Jurek, nie pozbył się swoich fobii i nie pozbędzie to przykre, mamy XXI, a tu takie kołtuństwo!
Pan Giertych jako prawnik zgodnie z art.304&1 kpk, powinien niezwłocznie zawiadomić o przestępstwie, dlaczego tego nie zrobił?
GIERTYCH CHCE SWOIMI ZAGRANIAMI ODWRACAĆ UWAGĘ OD AFERY HAZARDOWEJ!
GIERTYCH RAMIĘ W RAMIĘ IDZIE ZE SCHETYNĄ, TUSKIEM, SIKORSKIM, GOWINEM, PITERĄ, DRZEWIECKI, CHLEBOWSKIM!
UNIA EUROPEJSKA SKRYTYKOWAŁA USTAWĘ HAZARDOWĄ,A JAKĄ WYMYŚLIŁA PO.

drodzy państwo więcej kultury

Marek Durek typowy gburek ;d

Zootechnik Monika Olejnik gdy prezesował TVP Dworak z PO, jej nie przeszkadzało mieć tam swój program i brać ogromne gaże jak na to co tam było prezentowane, przez jej pseudo dziennikarstwo(gdzie ona 70% rocznie ma PO).
Zootechnik nic nie wspominała o bizantyjskim stylu w TVP, zarówno ona(M. Olejnik) jaki i klakierzy PO przez pomyłkę mówiący o sobie dziennikarze.
Dziennikarstwo to obiektywizm, bez stawania po której kol wiek ze stron sporu politycznego!

bo jest tak nieskladna, ze trudno sie polapac.

Za czasów PRL red.M.Olejnik nie była taka waleczna w sprawie wolności mediów, pracowała w dobrej w sporej części "Trójce", ale kontrolowanej przez komunistów.
Podobnie jak red.Mann, wtedy też nie protestował, a kiedy tylko PiS dostał swój kawałek mediów, zapłakał w "Newsweeku". Wczesniej nie płakał. On wie, kiedy otworzyć "ócz zawory".

Bezstronny to raczej sędzia. Po wizycie w TVPiS proponuję wizytę w mediach księdza Rydzyka - to są Himalaje stronniczości !

BUG ty jesteś jednak (komuch i baran jednym słowem).

Jak czytam te wypowiedzi typowych pisiorów (to tacy co to są odważni - gdy odwaga już staniała) szczególnie w obronie TVPiS, Radia PiS (media teoretycznie publiczne, ktyrych PiS nie stworzył a jedynie je zawłaszczył) to pusty śmiech mnie ogarnia i smutek jednocześnie nad tym fenomenem o nazwie "Ciemny Lud". Jak już tak o odwadze mowa, to poczytajcie sobie wywiad rzekę pt:"O dwóch takich ...Alfabet braci Kaczyńskich". Tam sobie, wprost u źródła poczytacie jak bracia K. opowiadają jak za komuny robili kariery, i jak karierę zrobili ich ... rodzice.
Różne bywają głupie wypowiedzi, i krypto-komuchów, i platformersów, ale pisiowców po prostu nikt nie przebije. Takie Bezrefleksyjne Kataryny....

Komunistom chodziło o to, by tak jak wyrzuceni Żydzi ci Kaczyńscy robili kariery poza Polską. Na szczęście nie wybrali emigracji.
Podobnie Józef Piłsudski. Robił karierę w zaborczym wojsku rosyjskim. I jak to się skończyło?


Teraz nowej lewicy nie w smak, że prawicowość i katolicyzm ma prawo głosu w poddanej czerwonemu praniu mózgu Polsce.

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS