- a
- a
- a
Tadeusz Cymański
Tadeusz Cymański: ...gdzieś tam na końcu daleko, może to widziałem, ale los chciał szybciej.
Monika Olejnik: No, los chciał szybciej i jest eurodeputowany, nie w Brukseli, a w Warszawie Tadeusz Cymański, gości Radia ZET z bractwa Prawa i Sprawiedliwości, witam serdecznie.
Tadeusz Cymański: Serdecznie witam.
Monika Olejnik: Jest pan szczęśliwym człowiekiem.
Tadeusz Cymański: To mocno powiedziane, oj ostrożnie ze słowami, szczęście...
Monika Olejnik: Jak to, być eurodeputowanym a posłem to duża różnica.
Tadeusz Cymański: Szczęście to jest, jak ktoś chyba napisał, nie wiem, może Tatarkiewicz czy ktoś, bo wielu ludzi o tym mówiło to jest satysfakcja z dobrze spędzonego życia. To jest mocne słowo. Natomiast jestem zadowolony, jestem radosny, pogodny, w tym sensie tak, to nie chodzi o to żeby tutaj się certolić ze słówkami takie, siakie czy owakie, ale tak...
Monika Olejnik: Inne życie.
Tadeusz Cymański: Ale tak, widzi mnie pani pogodnego, a ponadto jest ranek.
Monika Olejnik: Panie pośle, inne życie, tak.
Tadeusz Cymański: Rano jestem zawsze na chodzie. Tak, jest rzeczywiście...
Monika Olejnik: Nikt pana nie śledzi... żadne tabloidy, może pan sobie robić co pan chce w Brukseli, prawda.
Tadeusz Cymański: A któż to wie, któż to wie, pani redaktor, drodzy państwo.
Monika Olejnik: a tutaj wyszedł pan ze sklepu monopolowego od razu zdjęcie, prawda.
Tadeusz Cymański: Coś w tym jest, no musimy być na to przygotowani, ale trzeba tak żyć żeby się nie dać.
Monika Olejnik: A w Brukseli wolność, wszystko można.
Tadeusz Cymański: Ale długie rączki „Faktu” i tam dotrą prędzej czy później, ja myślę, że nas tam nie puszczą. Ale nie żyjemy w stresie. Proszę bardzo, przyjeżdżajcie.
Monika Olejnik: Ale tu stres, stres, nie – tu był stres.
Tadeusz Cymański: Jest coś w tym niedobrego, że w ogóle ocena polityków jako takich, sejmów i posłów w szczególności i brak reakcji nad czym bardzo bolałem i boleję, nie na krytykę, bo ona jest potrzebna nam, a szczególnie potrzebna i pożądana i dopuszczalna, jak najbardziej, natomiast krytykanctwo, czyli nieprawdziwe, wierutne czasami bzdury i oczernianie, obniżanie tego autorytetu, było nie było władzy, no takiej, siakiej czy owakiej, bo burmistrz, wójt, poseł, ale jesteśmy państwem demokratycznym i powinniśmy pilnować różnicy między wolnością i prawem do krytyki, również mediów oddzielać od chłamu, od kłamstwa. A niestety zdarza się to, może nie chcę tutaj opatrywać jakimiś adresami, ale tego mi akurat nie żal.
Monika Olejnik: Dobrze, prawdą jest, że Przemysław Gosiewski był zrozpaczony po tym, jak przestał być szefem klubu Prawa i Sprawiedliwości, że płakał?
Tadeusz Cymański: Roztropna odpowiedź to jest taka, że był bardzo wzruszony, to potwierdzili koledzy. Był wzruszony, bo on jest emocjonalny, przecież tyle lat z Przemkiem i on bardzo żył, on żyje pracą, można o Przemysławie, mówią przeciwnicy różne rzeczy, natomiast to był rzeczywiście, jak to się mówi, samochodzik pancerny i on od rana do nocy, nie mieli z nim łatwo pracownicy nie w sensie jako człowieka, ale wymagania.
Monika Olejnik: Był wymagający, tak.
Tadeusz Cymański: Do nocy, do nocy i on po prostu był i jest człowiekiem ogromnej pracowitości i żył tym bardzo. I ta decyzja...
Monika Olejnik: To przykra...
Tadeusz Cymański: No jak każde odejście.
Monika Olejnik: Współczuje mu pan?
Tadeusz Cymański: Trochę tak.
Monika Olejnik: A czy prezes nie zachował się wobec niego okrutnie?
Tadeusz Cymański: Nie. Myślę, że nie, bo Gosiewski zbyt wiele lat jest w PiS i wie, że twarde decyzje zdarzają się i dobry żołnierz, a przywódca w szczególności musi być do wymarszu gotowy nawet w nocy.
Monika Olejnik: Ale pokazuje dzisiaj, chyba „Super Express”, że już sam sobie robi zakupy, już nie ma sekretarki, już nie ma tego pokoiku ciepłego.
Tadeusz Cymański: Ale taka zmiana dekoracji jest o tyle może gorsza...
Monika Olejnik: ...szofera.
Tadeusz Cymański: ale i lepsza, że człowiek nie powinien zapominać, że wspina się czasami człowiek długo, a spada się w jeden moment i to nie jest może spadek, bo on ma bardzo funkcję ważną, natomiast był...
Monika Olejnik: Ale jest ktoś, kto przyciska ten przycisk, powoduje spadek.
Tadeusz Cymański: Tak, tak, ale ja tej metafory i się trzymam, nie dlatego żebym był zachwycony organizacją i porównaniem do wojska, ale to jest twarda rzeczywistość. Decyzje są, wiemy, jak jest i Przemek, każdy powinien być z tym przygotowany. Czasami się zdarzają dobre scenariusze, czasami gorsze. Ja myślę, że on był bardzo zżyty i ta praca, którą teraz otrzymał, ta funkcja, bardzo eksponowana również i wiceszef partii, ale jednak klub to jest klub i w tym sensie myślę, że było mu żal i nie potrafił tego ukryć. Ja to tak odczytuję. Nie rozmawiałem z nim, zastrzegam i to jest moje wrażenie a nie wiedza.
Monika Olejnik: Tadeusz Cymański jest dzisiaj gościem Radia ZET, czy według pana klub Prawa i Sprawiedliwości powinien głosować jeżeli będzie wniosek za odwołanie minister Kopacz, która jak wiemy, której podlega Narodowy Fundusz Zdrowia, był bałagan w szpitalach onkologicznych, co pokazały „Fakty”, z tego powodu, że było niejasne rozporządzenie dotyczące chorych leczących się na raka metodami niestandardowymi.
Tadeusz Cymański: Pani redaktor, między bajeczki włożyć i każdy, pani jako dziennikarz, ja jako poseł no można interpretować, ale tam było – przepraszam za słowo – jak byk napisane i dyrektorzy szpitali, nikt choremu, nieprzytomnemu ze strachu by nie odmówił, gdyby miał wątpliwości interpretacyjne. I nie za to, że to się zdarzyło, bo to się może zdarzyć jeżeli to był błąd, ale udawanie Greka, że coś tam było. Zresztą w pani programach również pani o to pytała i trzeba mieć odwagę, właśnie u nas tego brakuje, nie chcę tutaj się teraz pastwić, bo to z Platformy akurat ludzie i nam wygodnie, ale rzeczywiście sprawa ma posmak, a już niezwykle niefortunne, ktoś mi powiedział, że jak chce kogoś Pan Bóg ukarać to mu rozum odbiera, no ukaranie tą pensją, to jest kolejna prowokacja. No chyba premier trochę tutaj jakoś się pomylił, no bo co to jest.
Monika Olejnik: Mówi pan o tym, że szef NFZ ma mieć odebraną jedną pensję.
Tadeusz Cymański: Tak, przypomnijmy słuchaczom, że to jest sankcja, w takiej sprawie z uwagi nawet na charakter pensja jest płachtą czerwoną, no może nie na byka, ale na tych chorych ludzi. Uważam, że to trzeba tutaj powiedzieć, a poza no nie pierwsza wpadka.
Monika Olejnik: Dobrze, ale czy według pana klub powinien poprzeć jeżeli będzie taki wniosek, albo złożyć wniosek o odwołanie minister Kopacz.
Tadeusz Cymański: Moim zdaniem tak, ale nie chcemy teraz, kiedy tutaj hazard leci, tutaj są kolejne sprawy na widoku, mamy ten dystans, nie chcemy – zresztą siła złego na jednego, oni sobie z tego nic nie robią. To samo zresztą uważa SLD, które się waha nad tą propozycją, ale mi się wydaje, że opinia publiczna tutaj jest najważniejsza. I oczekujemy od Platformy żeby wreszcie się jakoś otrząsnęła, no jest wina, jest kara, to nie chodzi o pomstę.
Monika Olejnik: Czy pani minister powinna zachować się honorowo i podać się do dymisji.
Tadeusz Cymański: Moim zdaniem, w Polsce to rzadko się zdarza, ale przynajmniej powinna to powiedzieć, że stawia się do dyspozycji, dać wyraźnie do zrozumienia, że czuje winę i to głęboką.
Monika Olejnik: A czy prawnie można odebrać pensję, jak to zostanie zrobione, prawnie.
Tadeusz Cymański: Nie jestem prawnikiem, ale to już ktoś obśmiał, że – ale to nie pierwszy raz, nie takich rzeczy Platforma nie wie i jej liderzy, no pani redaktor, no kodeks pracy.
Monika Olejnik: Właśnie, jak to jest w kodeksie pracy, można tak zrobić.
Tadeusz Cymański: To tylko pokazuje, że najciemniej pod latarnią i te wielkie postaci tutaj, akurat mi wygodnie mówić, bo to akurat....
Monika Olejnik: Ale może to jest pretekst do tego, że pan Jacek Paszkiewicz odejdzie z tej funkcji, bo przez dwa tygodnie będzie sprawdzany, będzie specjalna komisja sprawdzała, co tam się dzieje, w NFZ i może...
Tadeusz Cymański: Aaa, ciepło, ciepło, dobry trop, pewni nie jesteśmy, ale to bardzo, ławeczka króciutka, a poza tym, kto chce główkę kłaść, przecież tutaj jeszcze nie powiedziano jednej rzeczy i w tych programach mi tego bardzo brakuje, trzeba powiedzieć o pieniądzach, NFZ – zapaść finansowa. Rozmawiałem z kilkoma ludźmi z NFZ, no po prostu jest dramatyczna, przecież nie ukrywajmy, a z dializami to co, też problemy interpretacyjne, że nie ma nocnych dyżurów. Sięgnijmy głębiej. A więc szukanie dramatyczne pieniędzy kosztem chorych ludzi.
Monika Olejnik: Panie pośle, pan się zaszczepił, bo eurodeputowani mogli się za darmo szczepić.
Tadeusz Cymański: Nie, nie, nie zaszczepiłem się, byłem tak zagoniony, a poza tym złego diabli nie biorą i w ogóle jakoś mi się wydaje, że przez całe życie nie chorowałem i nie chce mi się wierzyć żeby ta świńska, czy ta ptasia mnie dopadła. Ale to nie dlatego...
Monika Olejnik: A dobrze zrobiła pani minister, że nie kupiła szczepionek?
Tadeusz Cymański: Czas pokaże, ale myślę sposób tych decyzji był niewłaściwy, bo to, że w tej chwili my nigdy nie kwestionowaliśmy, że koncerny są zainteresowane sprzedażą ogromnych ilości, jedno drugiego nie wyklucza, natomiast możliwości dla chcących, chcących kupić i zaszczepić, to już jest zaniedbanie rażące.
Monika Olejnik: Mówi eurodeputowany Tadeusz Cymański, a teraz przebiegamy na www.radiozet.pl i porozmawiamy o seksie i o hazardzie. .
Tadeusz Cymański: A szkoda, a ja chcę w radiu cały czas, nie da rady.
Monika Olejnik: Ale to będzie też w radiu, a co pan chciałby jeszcze powiedzieć.
Tadeusz Cymański: Ale nie wszyscy, nie wszyscy...
Monika Olejnik: Co by pan chciał powiedzieć o seksie, że jest obowiązkowo nauka o seksie w szkołach.
Tadeusz Cymański: O nie, jeżeli taki temat to przejdźmy do tego drugiego.
Monika Olejnik: Ale dlaczego pan nie chce.Monika Olejnik: ... od 1 września?
Tadeusz Cymański: Jak kocha, prowokacyjna wypowiedź, nie chce mi się wierzyć, naprawdę tak będzie, obowiązkowo?
Monika Olejnik: Tak, no jest, obowiązkowo, nauka o seksie, o edukacji seksualnej tak, jest taki przedmiot.
Tadeusz Cymański: I kto to wprowadza?
Monika Olejnik: Ministerstwo Edukacji.
Tadeusz Cymański: Muszę powiedzieć, co tu robię, człowiek jest w Brukseli nie wszystko śledzi na bieżąco. Wprowadzenie dziecka w świat ludzi dorosłych, również w to, co jest intymne, bardzo osobiste i delikatne, wymaga ogromnej właśnie delikatności i wyczucia. I czasami 10 lat wystarcza, a czasami i 15 to jest jeszcze za mało.
Monika Olejnik: No, nie sądzę żeby 10 letnie dzieci uczono do czego służy prezerwatywa, ale 15 dziecko powinno o tym wiedzieć, jakie są środki antykoncepcyjne.
Tadeusz Cymański: Szaleństwo nie ma granic, rozsądek tak.
Monika Olejnik: A uważa pan, że 15 letnie dziecko powinno wiedzieć, że są środki antykoncepcyjne, czy nie.
Tadeusz Cymański: Ja jako, nie, ja jako rodzic ja powinienem mieć prawo decydowania do 18 lat czego się uczy moje dzieci i tego prawa zawsze broniłem. I uważam, że jeżeli nawet takie przedmioty będą wprowadzane, ja sobie nie wyobrażam żeby bez opinii rodziców w takiej materii, na siłę, obowiązkowo dzieci uczyć.
Monika Olejnik: Panie pośle, może pan zaprotestować.
Tadeusz Cymański: Robię to w tej chwili, w obecności pani redaktor Moniki Olejnik.
Monika Olejnik: Dobrze, teraz pan protestuje, w jakim wieku pana dzieci są.
Tadeusz Cymański: No, to może nie dotyczyć tylko mojego najmłodszego.
Monika Olejnik: Ile ma lat.
Tadeusz Cymański: Bo córka ma 16 lat, córka.
Monika Olejnik: To córka może się uczyć na temat seksu, czy nie?
Tadeusz Cymański: No ja myślę, że moja córka nie jest w tych sprawach, że nie jest niezorientowana, jak wygląda świat, już nie wierzy w bociany myślę, natomiast...
Monika Olejnik: A myśli pan, to pan nawet nie wie co wie na ten temat pana córka.
Tadeusz Cymański: Znam dowcip o bocianie dobry, o bocianie dowcip na ten temat.
Monika Olejnik: A rozmawiał pan kiedyś z nią na temat edukacji seksualnej?
Tadeusz Cymański: W jakimś stopniu tak, chociaż z synami rozmawiam, a z córkami matka. I to jest, tak jak ja w ten świat wszedłem płynnie, bez wstrząsów.
Monika Olejnik: Ale mówi pan synom o tym, że środki antykoncepcyjne istnieją na świecie, czy nie?
Tadeusz Cymański: No niech pani redaktor, uśmiecha się w kącikach ust i chce żebym ja się tutaj jakoś wyłożył na takim pytaniu, no nie żartujmy. Wiedzą pani redaktor, wiedzą.
Monika Olejnik: Ale mówi pan, że są zakazane środki antykoncepcyjne?
Tadeusz Cymański: Zakazane, nie, nie, nie.
Monika Olejnik: Bo dla pana nie są zakazane.
Tadeusz Cymański: Nie, ja, każde dziecko się uczy tak, jak ja i jeżeli jest chrześcijaninem i zna zasady, jak mówi w tej sprawie Kościół, na temat antykoncepcji, świadomego macierzyństwa i taka wiedza jest, średnio nawet zdolny człowiek wie.
Monika Olejnik: To jak się jest katolikiem to nie można używać, środków?
Tadeusz Cymański: Nie, nie bądźmy też w tych sprawach obłudni, że tego nie stosują katolicy. Katolicy grzeszą tak samo, jak inni, czasami nawet więcej, natomiast mówimy o zasadach i nauce, którą...
Monika Olejnik: Dobrze, ale – ja wiem – a mały synek ile ma lat?
Tadeusz Cymański: 11.
Monika Olejnik: 11, no to
Tadeusz Cymański: Będzie miał 12 w tym roku.
Monika Olejnik: To może pan zaprotestować, bo „Nasz Dziennik” o tym napisał, że ministerstwo edukacji nie wie ile osób protestuje, ilu rodziców protestuje.
Tadeusz Cymański: Ja myślę, że to trochę są tematy też zastępcze.
Monika Olejnik: Dobra hazard, hazard.
Tadeusz Cymański: O, tak. Weźmy coś konkretnego.
Monika Olejnik: I co, i co, widzi pan, tam po drugiej stronie siedzi Janusz Palikot, to co pan o nim myśli?
Tadeusz Cymański: No mam wyrobione zdanie, nie chcę jak jest tu obecny, w obecności nawet mówić. No co myślę, no mam swoje zdanie bardzo krytyczne.
Monika Olejnik: Usiadłby pan z nim przy jednym stole?
Tadeusz Cymański: Nie.
Monika Olejnik: Nie? Nie?
Tadeusz Cymański: Nie.
Monika Olejnik: Nie.
Tadeusz Cymański: Mogę skinąć, bo nie chcę go oceniać jako człowieka, natomiast...
Monika Olejnik: Dobrze, a co z tym hazardem. Oni nie chcą Kempy i Wassermana.
Tadeusz Cymański: Nie, za kilka minut, za kilka godzin pani redaktor, pani też w serwisach od razu, w sejmie zostaną przywróceni do komisji.
Monika Olejnik: Zostaną.
Tadeusz Cymański: Robię tu zakład, zakład robię.
Monika Olejnik: PSL, a PSL było grillowane przez całą noc, co z tego wyszło.
Tadeusz Cymański: Oni są podatni na grille, ale nie aż tak. Ta sprawa jest za mocna, za gruba, ceną byłby wstyd i hańba i zagłosują za przywróceniem.
Monika Olejnik: No dobrze, to zakładamy się, to o co się zakładamy.
Tadeusz Cymański: No o co, no tu o koniak nie, ale możemy o jakiś mały, o lampeczkę – nie, po można, czy nie wolno?
Monika Olejnik: Ale co, lampeczkę czego.
Tadeusz Cymański: No pani jest gospodynią i ja...
Monika Olejnik: Wina?
Tadeusz Cymański: Tak.
Monika Olejnik: Dobrze, wina tak, lampeczkę można.
Tadeusz Cymański: I poniżej 15 procent.
Monika Olejnik: Ale dobrze, jak pan wygra to pijemy wino, czy jak ja wygram to pijemy wino?
Tadeusz Cymański: Czyli obaj wierzymy, że zostanie, to tu nie ma komu stawiać w takim razie, wygrywamy. Nie, pani też uważa, że będę przywróceni?
Monika Olejnik: Moim zdaniem będą przywróceni.
Tadeusz Cymański: No i moim zdaniem też. To może tam kogoś znajdziemy, z kim się założę, że nie.
Monika Olejnik: Może z Palikotem się założymy, ale to zaraz po programie.
Tadeusz Cymański: Nie chcę siadać, to nie chcę się zakładać.
Monika Olejnik: No nie, nie można.
Tadeusz Cymański: Nie jestem aż taki sztywniak, ale tutaj jest
Monika Olejnik: dyscyplina. A co da klubowi Grażyna Gęsicka?
Tadeusz Cymański: Nową jakość.
Monika Olejnik: Ale jaką, pierwiastek kobiecości, czy...
Tadeusz Cymański: Wiele, daje, jest dowodem, że bez parytetów kobiety mogą sięgać po najwyższe, my praktyką pokazujemy, jaką rolę mają kobiety i pozycja, a nie upokarzającymi zapisami, zawsze by jej ktoś mógł wygarnąć, jak był parytet w PiS, wiesz co, Grażyna nigdy byś nie była, gdybyś nie była kobietą.
Monika Olejnik: Gdyby nie parytet.
Tadeusz Cymański: No, słuchaj, nie picuj
Monika Olejnik: A tak, Grażyna niegdyś byś nie była, gdyby Jarek nie zechciał.
Tadeusz Cymański: A to nie, och pani jest, pani jest, pani redaktor, nie ja myślę, że ...
Monika Olejnik: No tak, tak, tak, parytety, kobiety.
Tadeusz Cymański: Zobaczymy zresztą, zobaczymy. Ja powiem tak, ja nie jestem we władzach partii i nie zazdroszczę ciężaru odpowiedzialności za takie decyzje i za inne. To jest bardzo ważna decyzja, odpowiedzialna, rok wyborczy. Na pewno, bo mam tutaj kontakt, jest bardzo cennym, jednym z wybijających się polityków PiS, nie polityczek tylko polityków, bo też niektórzy szaleją i używają dziwnych słów i ja, zobaczymy, myślę, że sobie poradzi. Natomiast to nie, jedno drugiego nie wyklucza, że Przemek Gosiewski no był już w tej roli...
Monika Olejnik: Naszym przyjacielem jest...
Tadeusz Cymański: Przemek Gosiewski, naszym przyjacielem jest (tu śpiewają) – i z panią Moniką Olejnik śpiewamy.
Monika Olejnik: Może – Przemek Gosiewski naszym przyjacielem był. Przemek Gosiewski naszym przyjacielem był
Tadeusz Cymański: Nie jest, jest, jest.
Monika Olejnik: Nie?
Tadeusz Cymański: Ja uważam, że zawsze trzeba ocalić te osobiste sympatie i glory, glory alleluja
Monika Olejnik: Ale pamięta pan, że były takie sytuacje, że mówiło się, że już nie będzie szefem klubu, potem szybko organizował konferencję i mówił... były takie podejścia.
Tadeusz Cymański: Były, były podejścia, ale doświadczenie i instynkty mi każe w tą sferę już nie iść i nie szukać różnych scenariuszy co za tym się kryje, kto chciał, kto nie chciał itd., elegancki
Monika Olejnik: Teraz można sobie zaśpiewać to już jest koniec, zna pan tę piosenkę Kuby.
Tadeusz Cymański: Jest, też. Ale nie, nie, to nie jest koniec
Monika Olejnik: Jak to było, to już jest koniec.
Tadeusz Cymański: Ja myślę, że taki człowiek, jak Przemek, przede wszystkim powiedziałem...
Monika Olejnik: martwi się
Tadeusz Cymański: wszyscy jesteśmy pracowici, ale takich zawodników, jak on, jeżeli chodzi, można pojechać w Świętokrzyskie i zobaczyć...
Monika Olejnik: A jak pan patrzy z Brukseli na Polskę, jak jest – to takie, pewnie nikt nas nie ocenia, bo mają nas w nosie, tak jak nikt nie ocenia nie wiem, tam Wielkiej Brytanii...
Tadeusz Cymański: Może, może jeszcze jakiś tam przypadek, bo tak.
Monika Olejnik: Ale, jak pan jest w Brukseli, jest pan dumny z Polski, że jest pan Polakiem?
Tadeusz Cymański: Tak i żal mi, bo w moim obszarze, polityki społecznej jeszcze się utwierdziłem, jeszcze mocniej, staję się kamiennie przekonany, że jesteśmy krajem jednak o ogromnych problemach społecznych, dramatyczna sytuacja demograficzna, o której nikt nie mówi, bo wszyscy są zajęci trochę polityką i sobą, a w tle mamy ogromne...
Monika Olejnik: W Warszawie jest fantastycznie, nie wiem czy pan wie, że jest niezwykły rozwój demograficzny w Warszawie, dzieci rodzą się na potęgę, brakuje żłobków, brakuje przedszkoli.
Tadeusz Cymański: Ale pani i w ogóle Warszawa i niektóre metropolie, niektóre środowiska towarzystwa mają tak, ale ja mówię o państwie, jako społeczeństwie.
Monika Olejnik: No wie pan, żeby mieć dzieci to nie trzeba być towarzystwem, metropolią itd.
Tadeusz Cymański: Tak, ale nawet w kryzysie, nawet państwo na dorobku, nawet państwo niebogate, takie, jak Polska zasiłek na człowieka, który ma dziecka i musi go wychowywać w wysokości 15 euro to nie jest wstyd, to jest hańba.
Monika Olejnik: To jest hańba.
Tadeusz Cymański: I trzeba powiedzieć, że my sobie, mówiąc tak z przekąsem, ktoś powiedział słuchaj, prędzej czy później pożyjesz rok, dziesięć, trzydzieści, my sobie spokojnie odejdziemy, natomiast te pokolenia za nami będą nas przeklinać. Pani redaktor – 1,4, 1,5 ostatnie miejsce w Europie, będziemy społeczeństwem – przepraszam – no nie staruchów, ale starym społeczeństwem. I uważam, że to jest problem, a problemy...
Monika Olejnik: Pamięta pan, co pan obiecywał, czym pan się zajmie, jak pan był posłem i nie zrealizował pan tego?
Tadeusz Cymański: Tak, wiele porażek.
Monika Olejnik: Nie, nie, nie to, że kobiety, które wychowują dzieci nie chcą iść do pracy, mają potrzebę siedzenia w domu, chęć, itd., potem zostają na łasce i niełasce męża, bo nie pracują i miał pan zająć się tym żeby kobiety miały emerytury.
Tadeusz Cymański: Trochę zmieniono w tej sprawie, mówię o okresie, więc to nie jest tak, że nic nie zrobiono natomiast rzeczywiście, rzeczywiście i wie pani nie będę biadolił, ani się żalił, jeżeli mnie nazywano bolszewikiem, socjalistą, komunistą bo ja się upominam o takich ludzi, świadomość elit politycznych jeżeli chodzi o politykę społeczną jest bardzo słaba.
Monika Olejnik: Zna pan wierszyk, najnowszy, Giżyńskiego „bolszewika goń, goń, goń / IPN broń, broń, broń”.
Tadeusz Cymański: Nie, hej chłopcy szable w dłoń – to przed wojną – bolszewika goń, goń go goń i IPN broń, broń, broń.
Monika Olejnik: Dobre.
Tadeusz Cymański: Można przeróbek, ja też kilka przeróbek dokonałem na tematy właśnie takie, to jest bardzo dobre, to Zbyszek Giżyński.
Monika Olejnik: Dobrze, to teraz piosenka żeby wygrał Lech Kaczyński wybory, niech pan coś wymyśli szybko.
Tadeusz Cymański: O nie, to jest
Monika Olejnik: Ciężko?
Tadeusz Cymański: Ja myślę, że nie trzeba wspierać piosenkę, to będzie już nawet po wygranych wyborach, ale wesprzemy i artystycznie też.
Monika Olejnik: Artystycznie też.
Tadeusz Cymański: Myślę nie zabraknie nam weny, pomysłów, kampania będzie ciekawa. No, jaskółki jeszcze nie przyleciały, ale już ćwierkają powoli.
Monika Olejnik: A kto będzie szefem kampanii. A jak tam jest, dogadują się Bielan, Ziobro, Kamiński, wszyscy są razem, wszyscy razem się spotykacie, chodzicie na piwo.
Tadeusz Cymański: Nie, to tak nie jest, nie. Mamy jakieś, mamy spotkania, mamy dobre relacje i myślę, że nie ma przesady w tym.
Monika Olejnik: Nie chodzicie razem na mule.
Tadeusz Cymański: To sztuczne by to było, dwójkami, trójkami, kto jest bliżej, każdy ma swoje własne komisje, własne tematy.
Monika Olejnik: Lubi pan mule?
Tadeusz Cymański: Tak, po prowansalsku, a więc z ziołami.
Monika Olejnik: No jak to brukselczyk, jak to brukselczyk.
Tadeusz Cymański: Ale z ziołami, z ziołami.
Monika Olejnik: A najlepsze mule, gdzie są, w Brukseli tak.
Tadeusz Cymański: Ale nie w salonach tylko normalnie tak gdzieś o z boku.
Monika Olejnik: No z boku i chodzi pan na mule z kim z Ziobro, czy z Kamińskim?
Tadeusz Cymański: Z posłem Włosowiczem.
Monika Olejnik: Yhm.
Tadeusz Cymański: Który obok mnie mieszka, skromny poseł, który tak trafił do tego parlamentu, jak ja, nie był planowany, ale los tak chciał i...
Monika Olejnik: Jest pan wdzięczny prezesowi Kaczyńskiemu, że dał panu tę szansę?
Tadeusz Cymański: W jakimś sensie tak.
Monika Olejnik: Dlaczego w jakimś sensie?
Tadeusz Cymański: Dlatego, że no wdzięczny jeszcze bardziej jestem wyborcom.
Monika Olejnik: No, ale gdyby nie dał panu szansy, to wyborcy by nie pomogli.
Tadeusz Cymański: No tak, no to oczywiście. Natomiast nie czuję się też w takim sensie, bo to jest obustronny zawsze interes, polityk pracuje na rzecz partii, buduje jej obraz, ociepla jej wizerunek i też pracuje na jej dobro. A ona, jak dobra matka od czasu do czasu się odwdzięcza.
Monika Olejnik: I dobra matka się odwdzięczyła.
Tadeusz Cymański: I moja rola była robocza. To te moje umieszczenie na liście...
Monika Olejnik: Czyli matką jest Jarosław Kaczyński, tak?
Tadeusz Cymański: Moje umieszczenie na liście, pani redaktor, miało na celu wzmocnić tą listę.
Monika Olejnik: Czyli prezes Kaczyński jest matką, która dała panu tę szansę.
Tadeusz Cymański: Ja wiem, czy to jest takie fatalne porównanie.
Monika Olejnik: Nie, a dlaczego ma być fatalne?
Tadeusz Cymański: No nie, bo tak pani się uśmiechnęła.
Monika Olejnik: Bo się uśmiechnęłam serdecznie.
Tadeusz Cymański: Ja powiedziałem partia, jak dobra matka, bezosobowo.
Monika Olejnik: A matka Jarosław Kaczyński to źle?
Tadeusz Cymański: Bo ludzie, nie no tak daleko posuniętej identyfikacji by się chyba...
Monika Olejnik: To ojciec, dobrze ojciec, ojciec.
Tadeusz Cymański: Szef.
Monika Olejnik: założyciel
Tadeusz Cymański: Szef, ja myślę, że rodziców się ma jednych i nie warto nadużywać tego.
Monika Olejnik: Szef, ale dobrze, że szef...
Tadeusz Cymański: Zostawmy te słowa dla tych rodziców.
Monika Olejnik: ...dał i są pieniądze, i wolność i wszystko.
Tadeusz Cymański: I żal też i wspomnień trochę. I tutaj rzadko jestem.
Monika Olejnik: No i zawiść, a jest zawiść kolegów taka leciutka.
Tadeusz Cymański: Zawiść to za mocne słowo, natomiast ukłucie zazdrości, zwłaszcza, że tutaj jest strasznie niski standard i już trzeci rok w tej chwili posłowie są na aucie i odchodzą do samorządów, bo przeciętny samorządowiec, starosta patrzy z góry na posła RP, to też jest chore.
Monika Olejnik: Ale ze względów finansowych?
Tadeusz Cymański: Myślę, że między innymi też. No, o tym się nie mówi, bo to są tematy delikatne, nie eleganckie, ale trzeba mieć odwagę też powiedzieć, że prezes, dyrektor, przecież wielu ludzi, którzy odeszli z pracy zawodowej, ja 10 lat w banku pracowałem, myślę że miałbym jakąś pozycję w bankowości po 20 latach. I myślę, że nie gorszą. I rzeczywiście, natomiast to co powiedziałem o społecznych kwestiach, że miliony Polaków zarabia tysiąc, tysiąc pięćset ciężko pracując podsycany przez tabloidy, no trudno się dziwić, żeby ich złość, zazdrość, a nawet nienawiść czy zawiść, ale powinniśmy trochę szacunku, respektu na siebie, dla siebie mieć i szanować pewne realia też istniejącej rzeczywistości.
Monika Olejnik: Czyli mówiąc szczerze uważa pan, że poseł za mało zarabia.
Tadeusz Cymański: Myślę, że tu...
Monika Olejnik: No niech pan powie prawdę.
Tadeusz Cymański: Nie, pani redaktor, właśnie tu, w studio i w mediach się nauczyłem od dziennikarzy też ważyć słowa i powiedzieć za mało to jest w ogóle trefne określenie, bo powiedziałem o sytuacji milionów ludzi, którzy chcieliby żeby wszyscy może mieli po równo itd., kontrasty powodują, że się nie mówi, że za mało, natomiast powiem inaczej, że sytuacja i pozycja posłów przez ostatnich kilka lat na tyle się zmieniła, że nie jest – to tak ujmę – że nie jest zdrowym żeby jednak wybrany demokratycznie poseł, w jakimkolwiek państwie, zarabiał tyle, co wójt, przy całym szacunku dla wójtów i mniej niż przeciętny kierownik, dyrektor czy w branżach niektórych.
Monika Olejnik: No wie pan, a nie uważa pan, że skandalem są płace kominowe, kiedy prezes PZU zarabia kilkanaście tysięcy, a jest szefem jednej z największych spółek w Europie.
Tadeusz Cymański: A to, a to jest problem, to jest problem, to wszystko jest prawda.
Monika Olejnik: Ale prawda, no przecież, czy tak powinno być?
Tadeusz Cymański: To jest też chore.
Monika Olejnik: No chore.
Tadeusz Cymański: Jest chore.
Monika Olejnik: Chore, ale populizm nas zabija.
Tadeusz Cymański: No, ale skrajny w tym momencie, w tej chwili, przy czym ja byłem za utrzymaniem może nie w takiej wersji, jak jest kilkanaście tysięcy, bo o pieniądzach się mówi bardzo, bardzo...
Monika Olejnik: A kto zawetował ustawę kominową?
Tadeusz Cymański: My.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo i to był gość Radia ZET, czyli Tadeusz Cymański.
Dodaj do:
Cymański nie usiądzie przy jednym stoliku z Palikotem
Piątek, 15 Stycznia 2010, 12:31
Zgłoszenie wysłane