Drukuj

  • a
  • a
  • a

gen. Anatol Czaban

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest generał Anatol Czaban szef szkolenia sił powietrznych wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Anatol Czaban: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Znamy stenogramy, częściowo stenogramy tego, co się działo w kokpicie TU-154, część jest nieodczytana, część jest odczytana, ale wiemy na pewno, że na 80 metrach drugi pilot woła „odchodzimy”, a kapitan nie reaguje, dlaczego nie reaguje?

Anatol Czaban: Tak jest, jest właśnie chyba jedyna zagadka z tych stenogramów, za wyjątkiem tych punktów, gdzie jest podane, że jest nieczytelna korespondencja lub niewyjaśnione, bo jak czytamy z tego stenogramu ta utrata wysokości była dość szybka.

Monika Olejnik: A dlaczego była tak szybka?

Anatol Czaban: Były ułamki sekund właśnie, kiedy oni tracili wysokość i ta wysokość jest podawana przez nawigatora, on ją podaje po kolei.

Monika Olejnik: Dobrze, ale proszę powiedzieć dlaczego na 80 metrach, kiedy słyszy taką komendę nie reaguje?

Anatol Czaban: Dla mnie jest to niezrozumiałe, bo „odchodzimy” to jest jednoznaczne z odejściem, bez względu czy to jest w automacie, a więc wtedy aparatura sama zwiększa obroty do maksymalnych pilot jedynie chowa podwozie klapy, czy też zawsze można przerwać, jeden ruch sterów – odejście jest w systemie ręcznym – czyli pilot steruje samolotem. Odejście dla mnie jest jednoznaczne ze zwiększeniem obrotów do maksymalnych i po prostu naborem wysokości.

Monika Olejnik: To dlaczego kapitan ignoruje tę komendę, drugiego pilota?

Anatol Czaban: Właśnie tego nie wiemy, czy to było zignorowane, czy może powiedzmy sobie jakieś inne czynniki miały miejsce.

Monika Olejnik: A jakie mogły być inne czynniki?

Anatol Czaban: Tutaj jednym z czynników, że ta wysokość mogła być, może inaczej – nie mamy jeszcze wiedzy według czego oni podawali tą wysokość.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale jeżeli jest taka komenda, pan generał mówi, że powinien natychmiast kapitan zareagować, nie rozmyślać, nie zastanawiać się dlaczego jest taka komenda, tylko natychmiast reagować, dlaczego nie zareagował?

Anatol Czaban: Zareagować może każdy i kapitan i drugi pilot. Kapitan prowadził po części korespondencję, my nie wiemy dzisiaj, to ustali komisja kto trzymał za stery faktycznie, bo równie dobrze mógł to zrobić drugi pilot, posiada taki sam system, z takimi samymi możliwościami naboru wysokości.

Monika Olejnik: Ale słychać, jak czytamy, to drugi pilot mówi do kapitana, że odchodzimy.

Anatol Czaban: Tak wynika z tego stenogramu.

Monika Olejnik: To co się mogło takiego wydarzyć, na co on patrzył czy on widział co innego niż drugi pilot?

Anatol Czaban: Myślę, że widział to samo, przecież przy 80 metrach, przy tych warunkach oni tej ziemi widzieć nie mogli, więc decyzja „odchodzimy” jest jednoznaczna – zwiększamy obroty i po prostu podejmujemy decyzję o przejściu na drugie zejście.

Monika Olejnik: Czyli kapitan Protasiuk natychmiast powinien...

Anatol Czaban: Którykolwiek z nich, komenda „odchodzimy”, czy podjęcie decyzji i„odchodzimy” jest to powiedzmy ostateczna decyzja.

Monika Olejnik: Dobrze, a jak to się dzieje, że nawigator liczy spokojnie 90, 80 i nie przechodzą na drugi krąg.

Anatol Czaban: No to jest też dziwne i proszę spojrzeć, jak wynika z czasów, z rozbicia czasowego ta utrata wysokości jest dość szybka.

Monika Olejnik: To dlaczego jest taka szybka ta utrata wysokości.

Anatol Czaban: Może przechodzili, tylko bezwładność samolotu powodowała to, że jednak jeszcze się zbliżali do tej ziemi. Stenogram daje odpowiedzi na wiele pytań, ale na to akurat nie daje. Potwierdza wiele wcześniejszych hipotez, wybija możliwość jak gdyby spekulowania na temat wielu jak gdyby czynników, które były powodem, a jednocześnie pozwala jeszcze pewne rzeczy dowolnie interpretować. Jest to materiał połowiczny i proszę spojrzeć, że jest to część materiału.

Monika Olejnik: Ale panie generale, przecież pan uczy pilotów, jak to może być, że pilot słyszy „pull up” i nie reaguje?

Anatol Czaban: Natychmiast powinien reagować.

Monika Olejnik: Słyszy, że zbliża się ziemia i nie reaguje.

Anatol Czaban: TAWS informuje o rzeczywistej odległości do ziemi, TAWS – chciałbym podkreślić bierze wysokość z radiowysokościomierza, jest to realna wysokość nad poziomem terenu, więc komenda TAWS nie może być zignorowana, tego też nie wiemy dlaczego.

Monika Olejnik: Ale pan uczy pilot, że nie należy...

Anatol Czaban: Zdecydowanie tak. Uczymy pilot tego, co pozytywne, my nie uczymy, tak jak ostatnio były wypowiedzi, co dla mnie było zaskoczeniem, ktoś powiedział, zresztą wiemy kto, że gdyby się rozbili parę razy na symulatorze to by nie było tego zdarzenia, absolutna bzdura.

Monika Olejnik: Tak, tak powiedział pułkownik Gruszczyk, który uważa, że gdyby ćwiczyli na symulatorach to by do tego nie doszło.

Anatol Czaban: Ja mówię o tej wypowiedzi, że gdyby się rozbili parę razy, otóż nikt się nie rozbija na symulatorze, na symulatorze nikt nie uczy, jak popełniać błędy. Symulator jest po to żeby dojść do określonej wysokości decyzji, czy wysokości bezpiecznej, jak w przypadku podejścia nieprecyzyjnego i przechodzi się na drugie zajście. Nie można na symulatorze schodzić poniżej warunków ustalonych.

Monika Olejnik: Pułkownik Gruszczyk mówi tak, mówi, że – komentuje pana słowa „To jest śmieszne, to jest zabawa w nie wiadomo co, taki trening na ziemi nic nie daje, to skandal, tylko symulator jest jednym miejscem, gdzie można w prawie autentycznych warunkach przećwiczyć niemal wszystkie awaryjne sytuacje”.

Anatol Czaban: Ja się z tym w pełni zgadzam tylko ten symulator musi być. Na wiele typów statków powietrznych jego po prostu nie ma. Symulator z prawdwziwego zdarzenia...

Monika Olejnik: To dlaczego piloci nie ćwiczyli na symulatorach, panie generale?

Anatol Czaban: Piloci ćwiczyli na symulatorach...

Monika Olejnik: Ale nie na tych symulatorach, które były odpowiednie do TU, tylko na embraerach, które były lższejsze i zupełnie inne.

Anatol Czaban: Ale tych odpowiednich, tak wyposażonych, jak trzeba nie ma.

Monika Olejnik: W Moskwie są.

Anatol Czaban: To są trenażery, Moskwa plus tam jeszcze jest jeden trenażer w innym miejscu, w tej chwili trwa analiza, jakie są możliwości, co można na tych symulatorach zrobić, natomiast wiemy już dzisiaj, że nie ma na nich wielu urządzeń zamontowanych na naszego Tupolewa, bo oba były doposażone identycznie w trakcie modernizacji.

Monika Olejnik: Dobrze, panie generale, proszę powiedzieć co oznacza głos gen. Błasika, pamiętam, jak tutaj był pan kilka tygodni temu w studiu powiedział pan, że jest niemożliwe żeby gen. Błasik był w kabinie pilot, gen. Błasik był w kabinie pilotów i czytał instrukcje, komu mógł czytać tę instrukcję.

Anatol Czaban: Tak, mówię, że nieprawdopodobne i ja nadal nie wierzę jak gdyby do końca w moim przekonaniu się nie mieści, że dowódca mógł być w kabinie, natomiast absolutnie wykluczam, że mógł czytać jakąkolwiek instrukcję, karty pokładowe czyta nawigator.

Monika Olejnik: No, ale ten głos, to jest jego głos, który czyta tę kartę.

Anatol Czaban: To nie jest czytanie karty. Ja rozumiem to ze stenogramu, że to jest jakiś tam głos osoby, która jest tutaj podawana jakoby to był pan gen. Błasik i to jest informacja o mechanizacji.

Monika Olejnik: Głos w tle czytania karty gen. Błasik, jest to ze stenogramów.

Anatol Czaban: Ale to nie może być czytanie kart, karty czyta nawigator.

Monika Olejnik: „Mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do...” to jest tutaj niezrozumiałe...

Anatol Czaban: I urwane.

Monika Olejnik: „Głos w tle, czytanie karty gen. Błasik”.

Anatol Czaban: Hm, nie jest możliwe żeby jakakolwiek osoba postronna czytała kartę. Ten stenogram w mojej ocenie daje pewność, że załoga robiła wszystko zgodnie z przepisami, bo przecież wszystkie czynności robili według karty pokładowej i nie mógł tego czytać nikt postronny, to czyta nawigator, drugi pilot.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy gen. Błasik powinien być w kabinie pilotów, czy nie.

Anatol Czaban: Teoretycznie nie powinien być w kabinie i mówię jeszcze raz, ja osobiście nie bardzo mogę się jako ja zgodzić z tym, że dowódca tam mógł być.

Monika Olejnik: No musi się pan zgodzić, ponieważ był odczytany jego głos.

Anatol Czaban: No tak, ale jeżeli przez ponad dwa lata rozmawialiśmy i to był pierwszy człowiek, który stawiał przede wszystkim na bezpieczeństwo i na przestrzeganie wszelkich zasad i reguł, i podkreślał wielokrotnie, że właśnie czynniki gwarantujące bezpieczeństwo są najważniejsze, tutaj dla mnie wydaje się troszkę mało prawdopodobne, poza tym nawet, gdyby...

Monika Olejnik: Ale co się wydaje mało prawdopodobne, panie generalne, no był gen. Błasik w kabinie.

Anatol Czaban: Nawet gdyby, to przecież z tego stenogramu nie wynika, że była jakakolwiek reakcja, jakiekolwiek wymuszanie.

Monika Olejnik: Dobrze, ale złamał reguły, że wszedł do kabiny?

Anatol Czaban: Do kabiny można wejść pilotów i tam jest ten piąty fotel, o którym wcześniej wspominałem.

Monika Olejnik: To czemu pan się dziwi, że tam był i nie chce pan wierzyć?

Anatol Czaban: Dlatego, że w mojej ocenie dowódca by nie wchodził do kabiny.

Monika Olejnik: No, ale wszedł.

Anatol Czaban: No jaki cel, jaki cel, więc pytanie dlaczego wszedł? Z tego nie wynika.

Monika Olejnik: No, ale wszedł, czyli złamał reguły.

Anatol Czaban: Poczekajmy, niech się wypowie na ten temat komisja dlatego, że samo wejście do kabiny nie jest przestępstwem.

Monika Olejnik: Szef protokołu dyplomatycznego pan Kazan powiedział, że jeszcze nie ma decyzji prezydenta co robić, przedtem powiedział, że to będzie problem jeżeli nie będą mogli wylądować, jaką decyzję mógł podjąć prezydent, gdzie lądować, bo też w tych stenogramach wiemy, że były brane pod uwagę inne lotniska, Witebsk, Moskwa.

Anatol Czaban: Tak jest, były wymienione te dwa lotniska Witebsk, Moskwa i w mojej ocenie decyzja tutaj pana prezydenta, jako osoby VIP na pokładzie mogła być jedna z trzech, albo lecimy na lotnisko zapasowe, albo podejmujemy decyzję o czekaniu, aż się warunki poprawią, albo podejmujemy decyzję o powrocie, co też mogło wchodzić w rachubę, bo mieli takie możliwości.

Monika Olejnik: Ale kto decyduje ostatecznie, kapitan samolotu, które lotnisko.

Anatol Czaban: Zawsze decyduje kapitan, zawsze decyduje kapitan i tutaj powiedzmy sobie mógł mieć tylko sugestię, o ile w ogóle taka sugestia mogła być, mógł tylko sugestię co robimy, natomiast sam wybór lotniska zapasowego jest to suwerenna decyzja kapitana statku powietrznego.

Monika Olejnik: Generał Anatol Czaban jest gościem Radia ZET, przechodzimy na www.radiozet.pl
W „Gazecie Wyborczej” redaktor naczelny „Przeglądu lotniczego” mówi tak: „Mam pewną teorię, może technika wykonywania tego podejścia była niespotykana, bo może pilot zamiast odczytywać wysokość wysokościomierza barycznego, odczytywał ją z radiowysokościomierza, bo jak wytłumaczyć inaczej tę wielką prędkość opadania”, czyli co to mogło być.

Anatol Czaban: Z reguły jest tak, że odczytuje się z barometrycznego, to jest ten, który gwarantuje nam właściwą, bezpieczną wysokość, którą się zachowa. Radiowysokościomierz pokazuje od powierzchni, równie dobrze może być to powierzchnia wierzchołków drzew, a więc te wskazania RW one się zmieniają, w niewielkim zakresie co prawda, ale się zmieniają w zależności od ukształtowania terenu, od rzeźby terenu, ale jednocześnie są no właśnie przez to, że się zmieniają, są troszeczkę mniej precyzyjne. I zasadą jest w lotnictwie, że zawsze wykonujemy odczyt wysokości według wysokościomierza barometrycznego. I tutaj mieli taką możliwość. Oni otrzymali ciśnienie i tak, jak podkreśla, zresztą to jest w stenogramie i tak jak podkreśla też pan Edmund to ciśnienie było prawidłowe, podane przez kierownika lotu z tejżesz wieży w Smoleńsku.

Monika Olejnik: Czyli oni nie powinni w ogóle lądować?

Anatol Czaban: W tych warunkach absolutnie nie, w tych warunkach absolutnie nie, natomiast mieli prawo...

Monika Olejnik: W którym momencie powinni odejść?

Anatol Czaban: Mieli prawo, to podkreślałem wcześniej w czasie naszego spotkania, podejść do warunków gwarantujących bezpieczeństwo, pilot miał podstawy 120 na widzialność 1800, pilot mógł ustawić w automacie, na autopilocie mógł ustawić wysokość tą bezpieczną i automat by mu tą wysokość utrzymał. Ja tutaj nie widzę z tych wszystkich zapisów jakiegokolwiek błędu pilota. Jeżeli faktycznie to jest tutaj, bo błąd jest kiedy, błąd jest jeżeli go podejmujemy nie wiedząc, jeżeli robimy coś nie wiedząc, że się dzieje, jeżeli czegoś nie zauważamy, jeżeli coś jest dla nas niezrozumiałe.

Monika Olejnik: Nie, no błąd jest chyba wtedy, jeżeli się słyszy pull up i terrain ahead i się...

Anatol Czaban: Tak błąd jest – podejście w takich warunkach, bo o warunkach byli informowani, pierwsza informacja – sobie przeanalizowałem – to była o godzinie 10.14, więc jest to 27 minut przed zdarzeniem, informuje Mińsk i Mińsk podaje, że widzialność jest 400 metrów i mgła. Potem tą samą informację i to jest kluczowe, bo oni nawiązują łączność o 10.23,32 z Corsażem, czy z lotniskiem w tymże Smoleńsku i zaraz potem, w bardzo krótkim okresie czasu są informowani, że również widzialność jest 400 metrów przy mgle przez kierownika lotów. O tym są również informowani dwukrotnie przez załogę, bo to jest w stenogramie i tam była informacja pierwsza 400 metrów na 50, Artur – to jest dowódca prezydenckiego JAK-a, to jest pan pełniącego rolę kapitana, pan porucznik Wosztyl, więc on informuje ich, że jest widzialność 400 metrów i 50 pionowa i potem są...

Monika Olejnik: I już wtedy powinni odejść.

Anatol Czaban: Powinni odejść wtedy, kiedy na wysokości 120 metrów, tak jak mieli uprawnienia nie zobaczyli ziemi na określonej odległości 1800 metrów.

Monika Olejnik: Czyli to było w której minucie?

Anatol Czaban: Czyli nie powinni się zniżyć, to już było na podejściu do lądowania pomiędzy dalszą radiolatarnią a bliższą, bo wysokość 120 mogli osiągnąć gdzieś około bliższej radiolatarnii kilometr, kilometr dwieście od pasa i w tym momencie powinna paść decyzja zdecydowana – odchodzimy. Ta decyzja padła, jak wynika tutaj z tych zapisów na wysokości 80 metrów, natomiast pytanie dlaczego nie wykonali tego skutecznie.

Monika Olejnik: No właśnie, dlaczego.

Anatol Czaban: No, właśnie to jest ta wielka zagadka, której ja z całości tego materiału do dzisiaj jeszcze sobie nie mogę jakoś poukładać w jedną całość. Ale proszę zauważyć, że to jest tylko malutka część materiału, bo dla mnie kluczowym materiałem są zapisy z czarnych skrzynek obu, które rejestrują parametry lotów. I dopiero jak nałożymy trajektorię lotu samolotu, jego wysokość nad poziomem terenu i ten materiał, jako pomocniczy nałożymy na trajektorię lotu samolotu, a obie skrzynki pokażą to samo, bo ten rejestrator badany w ITW, ale on pokaże te same parametry wysokość, która będzie nałożona na ukształtowanie terenu. Dopiero nałożenie tego materiału na tamten da jakiś obraz. Ten materiał dzisiaj, twierdzę, nie może być podstawą do jakichkolwiek komentarzy z trzech powodów: to jest tylko część materiału, w dodatku niekompletna, bo brakuje tu wielu rozmów, nie jest nałożona na materiał zasadniczy czyli zapisy parametrów lotu tego samolotu, więc tutaj może powstawać wiele wątpliwości, które mogą być różne komentowane, no bo chociażby ta wysokość.

Monika Olejnik: No tak, ale, tak wszystko wiem, tylko tak jak mówiliśmy, jak już są te komendy mówiące, że jest ziemia, pull up, to wiadomo jednoznacznie musi kapitan zareagować, czy kapitan Protasiuk był ryzykantem?

Anatol Czaban: Nigdy i jak analizowano jego szkolenie lotnicze, przecież latał na tupolewie ponad 10 lat w 2000 roku rozpoczął latanie na tupolewie, nigdy w jego historii lotów nie ma przypadku żeby naruszył warunki bezpieczeństwa, nigdy nie zniżył się poniżej wysokości niedopuszczalnych, nie wykonał niczego, co by mogło stanowić jakiekolwiek podstawy, że może podjąć decyzje o jakimkolwiek ryzyku.

Monika Olejnik: Gen. Koziej mówi tak, że muszą być zmienione procedury, system szkolenia pilotów i według jego opinii trzeba stosować procedury lotnictwa cywilnego w nauce pilotów, którzy będą wozić VIP-ów. Wojskowi jego zdaniem zbyt mało ćwiczą na symulatorach, a wchodzenie do kabiny pilotów powinno być zakazane.

Anatol Czaban: Ja się zgadzam z wieloma tutaj stwierdzeniami, z tym, że proszę zauważyć my latamy według procedur cywilnych i szkolimy według procedur cywilnych, bo nie jest możliwe stosowanie innych procedur na wszystkich lotniskach cywilnych.

Monika Olejnik: Nie, piloci cywilni muszą mieć więcej godzin wylatanych niż piloci wojskowych.

Anatol Czaban: To znaczy nikt, nie ma jakiś tam przepisów w czasie treningu ciągłego, a ci piloci byli w treningu ciągłym o ilości godzin. Nalot pilota roczny zależy od potrzeb linii, od potrzeb firmy, która go zatrudnia, może inaczej – od możliwości zarobienia pieniędzy realizują przeloty.

Monika Olejnik: Nie, ale oni oprócz tego mają szkolenia, muszą ćwiczyć.

Anatol Czaban: Szkolenie, różnica jakakolwiek tutaj jest, to może być w początkowym okresie szkolenia do uzyskania uprawnień. Dowódca załogi uzyskał uprawnienia w 2008 roku, ktoś kto mu je nadawał analizował cały proces i on spełnił kryteria. I ja się też nie zgodzę, że proces szkolenia jak gdyby dopuszczeń do wykonywania lotów w lotnictwie cywilnym jest dużo bardziej rygorystyczny, bo myśmy przecież robili analizy szkolenia na embraerze i tam wystarczyły dwa elementy żeby nasi piloci, już wyszkoleni, latali. Ten jeden element to były operacje startu – lądowania, powiedzmy jest to zakres pięciu godzin i potem 20 odcinków, które ustaliliśmy, czyli 20 jakiś lotów godzinnych, które ustaliliśmy, bo nawet przepisy dopuszczają po 10. Czyli nie są to jakieś tam rygorystyczne przepisy. Natomiast w stosunku do symulatorów się zgadzam, zresztą koncepcja szkolenia zatwierdzona przez jeszcze pana min. Szczygłę i potem utrzymane to przez obecnego pana ministra...

Monika Olejnik: No nie, no za czasów ministra Szczygły właśnie zrezygnowano ze szkolenia na symulatorach w 2007 roku.

Anatol Czaban: Ale wtedy opracowaliśmy koncepcję i ta koncepcja, jak powiedzmy traktuje, że żeby system był efektywny, nowoczesny, żeby oszczędzać pieniążki i szkolić bardziej solidnie to symulatory są podstawą, ale symulatory muszą być i proszę spełniać kryteria.

Monika Olejnik: Dobrze, ale proszę jeszcze na koniec powiedzieć, czy powinno być zamknięte lotnisko?

Anatol Czaban: Na ten temat nie mogę się wypowiedzieć, mogę tylko powiedzieć, że lotnisko może być zamknięte przez służby lotniskowe, nie ważne czy to jest kontroler, czy to jest kierownik lotów, zawsze jeżeli jakiekolwiek operacje zagrażają bezpieczeństwu, czyli jeżeli nie są spełnione kryteria zachowania bezpieczeństwa lotnisko może być zamknięte. Natomiast lotnictwo cywilne dopuszcza taką możliwość, że informuje się pilota, bo kontroler lotniska czy też kierownik lotów nie wie, jakie indywidualne dopuszczenia ma pilot, więc on go informuje o aktualnej sytuacji panującej na lotnisku i lotnictwo cywilne tą zasadą w większości się kieruje.

Monika Olejnik: Dlaczego dziewięciu pilotów chce odejść z 36 pułku?

Anatol Czaban: To są, tego jeszcze do końca nie wiemy, na razie są jak gdyby takie przypuszczenia, że ci ludzie mogą odejść, no dzisiaj żołnierz może odejść w każdej chwili. Jeżeli możemy mówić o przyczynach to są trzy: pierwsza – i to podkreślę z pełną odpowiedzialnością – to jest histeria, tak jak po 2008 roku, część ludzi to utrzymuje, bardzo szanuję panią, bo pani nie jest jak gdyby zwolennikiem podawania nieprawdy i to wszystkim nam zależy żeby przy tej tragedii wyszła cała prawda, więc wcześniejsze komentarze są niewłaściwe. Może troszeczkę niepotrzebnie rozpowszechniane informacje, że ma się zmienić system emerytalny, co zostało zresztą zdementowane i może też jakiś niepokój, który powstał po tym zdarzeniu. Natomiast na dzisiaj ja nie widzę jakiegoś dużego zagrożenia w tej materii i chyba też jest przedwcześnie powiedzieć, bo powiedzieć można tylko wtedy, jak ludzie już definitywnie zdecydują, że odchodzą.

Monika Olejnik: No tak, ale może też do tego doszła informacja podana zresztą przez ministra Klicha, że ten pułk będzie zlikwidowany.

Anatol Czaban: Pan minister, byłem na tym spotkaniu w 36 pułku...

Monika Olejnik: Nie, ja pamiętam wypowiedź w radiu pana ministra, który powiedział, że pułk prawdopodobnie będzie zlikwidowany.

Anatol Czaban: Bo nie było powiedziane konkretnie, pan minister wypowiedział się, że jeden z wariantów, ale byłem na spotkaniu w 36 pułku z udziałem pana ministra, pan minister podkreślił, że pułk nie będzie zlikwidowany, a zresztą nie ma na świecie kraju poważnego, proszę spojrzeć Stany, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy, Niemcy, wszędzie piloci wojskowi wożą VIP-ów. Więc myślę, że pan minister miał na myśli restrukturyzację pułku, która jest najbardziej celowa, no bo dostosowujemy struktury do sprzętu i do potrzeb.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był gen. Anatol Czaban.

Komentarze

HWLjQf <a href="http://gzeojyoteodr.com/">gzeojyoteodr</a>, [url=http://ikckuturolsb.com/]ikckuturolsb[/url], [link=http://atwhpdylfgjg.com/]atwhpdylfgjg[/link], http://xuzhilnlszwz.com/

LJUUBz <a href="http://derimpsikoxd.com/">derimpsikoxd</a>, [url=http://dcubimjsolkp.com/]dcubimjsolkp[/url], [link=http://eobccfpriumq.com/]eobccfpriumq[/link], http://olzzbiaqzjww.com/

m2kdHu <a href="http://fhroptuqrgso.com/">fhroptuqrgso</a>, [url=http://acxikfpnpsbc.com/]acxikfpnpsbc[/url], [link=http://ocaimhdbryyc.com/]ocaimhdbryyc[/link], http://vdsbqpjruvte.com/

m2kdHu <a href="http://fhroptuqrgso.com/">fhroptuqrgso</a>, [url=http://acxikfpnpsbc.com/]acxikfpnpsbc[/url], [link=http://ocaimhdbryyc.com/]ocaimhdbryyc[/link], http://vdsbqpjruvte.com/

m2kdHu <a href="http://fhroptuqrgso.com/">fhroptuqrgso</a>, [url=http://acxikfpnpsbc.com/]acxikfpnpsbc[/url], [link=http://ocaimhdbryyc.com/]ocaimhdbryyc[/link], http://vdsbqpjruvte.com/

Wstyd mi za polski rząd, który oddał śledztwo Putinowi. Wstyd mi za polski parlament, za wyjątkiem jednej partii PiS, że nie chciał wydać zgody na międzynarodową komisję, w celu zbadania przyczyn katastrofy. Wstyd mi za tych Polaków, którzy widząc to, popierają platformę, a w wyborach prezydenckich chcą oddać głos na Komorowskiego.

Wstyd mi za jednowymiarowych sekciarzy, którzy mylą interes Polski z interesem jednej partii czy pseudo-wodzusia, ........... Sekciarze zawsze napawają mnie odrazą i niechęcią...............................

Wstyd mi za takich którzy wypisują takie głupoty jak ty.

Wstyd mi. Wstyd za Państwo Polskie. Jak można być tak lekkomyślnym jak załoga wiadomego Tupolewa (mam nadzieję że nie cała!), jak można być tak nieodpowiedzialnym jak były dowódca wojsk lotniczych (co, i po jakiego diabła robił w kokpicie aż do wypadku !)? Tak wiem, dostali ordery, są "Śp" ale przecież ich brak odpowiedzialności to nie jest ich dobro osobiste, ich prywatny honor, to obciąża nas wszystkich jako Polaków. Tylko kwestią czasu jest jak świat zacznie znowu kpić "Polskiego porządku". Czy ja, szary obywatel i cywil mam tłumaczyć , po co są przepisy i procedury? Czy to był lot z Prezydentem RP czy zabawa "chłopczyczków w piaskownicę"?!
I jeszcze parę słów do oficerów a w szczególności do "niespecjalnego pułku lotnictwa" . Szanowni obywatele, oficerowie: miejcie rozum i honor. Nie ośmieszajcie swojej narodowości i profesjonalizmu (naturalnie jeśli go według własnej oceny posiadacie). Chyba potraficie odróżnić Odwagę i poczucie obowiązku od Głupoty i fałszywej ambicji ? Prawda, że potraficie ?

kpt. Protasiuk był wyjątkowy pilot!!!!!
jeśli on miałby popełnić błąd!!!!!!!
tzn. że wszyscy by popełnili!!!!!!!
BEZ DWÓCH ZDAŃ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jawohl Main furer Zumbi !

Rosjanie okłamali polskich pilotów. Na rozkaz z Moskwy? 10 kwietnia mogło rzeczywiście dojść do nacisków. Nacisków Kremla. "Wiadomości" TVP ujawniły, iż zaraz po katastrofie polskiego samolotu kontrolerzy lotów ze Smoleńska przyznali się milicjantom do podawania Polakom błędnych danych. Jak możemy przeczytać w serwisie TVP Info: Starszy kierownik Paweł Pliusnin zeznał milicjantom, że podał załodze nieprawdziwe dane o widoczności na lotnisku. Mówił o 400 m, gdy wynosiła ona jeszcze 800 m. Jak tłumaczył, chciał zniechęcić pilotów
do lądowania. Drugi z kontrolerów potwierdził obecność na wieży trzeciej, dosyć tajemniczej postaci: Wiktor Ryżanko przyznał, że poza nim i Pliusninem, na wieży był jeszcze Krasnokutskij, który – jak powiedział milicjantom Ryżenko – nie wykonywał żadnych czynności. Do tej pory nie został on przesłuchany. "Fakt" podaje, że kontrolerzy mówili milicjantom o swojej komunikacji z polskim samolotem zupełnie co innego, niż znajduje się w stenogramach z zapisów czarnych skrzynek. Przyjmując, iż stenogramy są prawdziwe należy zapytać: dlaczego kontrolerzy kłamali? Należy również zapytać: dlaczego ktoś nieudolnie poprawiał protokoły z milicyjnych przesłuchań kontrolerów? Według "Wiadomości" poszczególne wersje mocno się różnią, co szokuje polskich prokuratorów. Nasi śledczy uważają, że czas przesłuchać przesłuchujących...

arbi, przestań pisać głupoty. W tych warunkach jakie były na lotnisku załoga TU-154 wogóle nie powinna próbować lądować ponieważ lądowanie było niemożliwe i to jest sedn sprawy. Zastanów się lepiej czy była to ich autonomiczna decyzja czy wynikająca z presji. Nie jest aż tak ważne czy widzialność była 400m czy 200m (tak podali piloci JAK-40, skoro mieli oni uprawnienia 1800m.

Oni w ogóle nie chcieli lądować! Nawet nie podjęli próby lądowania! Chcieli zaniżyć lot do wysokości bezpiecznej i to zrobili. Można to uczynić bezpiecznie w każdych warunkach, nawet przy widoczności zerowej, jeśli są sprawne przyrządy pomiarowe. Nie jestem pilotem, ale cała moja praca, polega na czerpaniu wiedzy z przyrządów pomiarowym, jeśli by zawiodły, to też klapa i po prostu "leżę". Tak jak w przypadku TU-154 M.

Drogi arbi, cz Ty należysz może do jakiejś sekty? Np. sekty PiS? Powtarzasz jak mantrę jakąś bzdurę, jak zaprogramowany. Po pierwsze, skąd wiesz czy chcieli czy nie lądować? Przecież kpt. Protasiuk jedno mówił (Kazana II pilot) drugie robił, a i samemu Kazanie udzielał sprzecznych odpowiedzi (a to kategorycznie że w tych warunkach nie da się lądować, a to że jeszcze podejdzie i zobaczy). Po wtórte, nie podawaj kłamstw. Podstawową prawdą przyjętą przez wszystkich specjalistów jakich miałem okazję słuchać jest to że ZNACZNIE przekroczył bezpieczną wysokość ! Po co więc promocja kłamstwa, że tego nie zrobił?

arbi ma monopol na prawdę a ponieważ uważa że białe jest czarne a czarne jest białe to pisze takie bzdury. Nie chcieli lądować a tak się zniżali że aż doprowadzili do katastrofy? Człowieku, zastanów się nad tym co piszesz i posłuchaj co mówią ci co się na tym znają.

Po pierwsze, piloci prowadzili samolot do Smoleńska, żeby tam wylądować. To jest chyba jasne, ale nie po to zasiadali za sterami, żeby samolot rozbić i zamordować w ten sposób wszystkich, łącznie z załogą. Proszę wyobrazić sobie w tym momencie za sterami siebie. Nie ma takiej siły, takiego rozkazu, który zmusiłby mnie do lądowania, wbrew zasadom, mało, wbrew własnemu doświadczeniu i wreszcie wbrew mojemu sumieniu, mając na uwadze życie tylu osób. Nie róbcie sobie i innym wody z mózgu!
Jak już napisałem wcześniej, moja praca również polega na obserwacji ciągłej przyrządów pomiarowych, które są moimi oczami i uszami. Bez nich nie byłbym w stanie nic zrobić. I chociaż nie jest od tego uzależnione życie ludzkie, a ewentualne zniszczenie urządzeń, to nie wolno mi łamać procedur. W sytuacjach awaryjnych, żaden przełożony nie wydaje mi komend. Może ewentualnie obserwować moje działanie. Dopiero po wszystkim zostaję w pewien sposób oceniony. Jeśli popełniłem błąd, to wtedy zaczyna się nieprzyjemna rozmowa.
Nie wierzcie ruskim! Rosyjska prokuratura nie zrobi nic bez zgody Putina. Zobaczcie co zrobiła w sprawie zamordowanych, rosyjskich dziennikarzy, którzy śmieli napisać trochę prawdy - nic.

arbi, raz piszesz że chcieli lądować , drugi raz że nie chcieli lądować. Nie chcesz przyjąć do wiadomości że oni nie mieli prawa tam lądować ponieważ warunki pogodowe były tam znacznie gorsze jak ich uprawnienia a zachodząc do lądowania złamali procedury. Ich błąd jest ewidentny ale możliwe że robilito pod naciskiem innych osób. Wiele na to wskazuje a więcej prawdopodobnie dowiemy się po odczytaniu tego czego rosjanie do 2 maja jeszcze nie odczytali.

Przyjmijcie do wiadomości prawdę, którą totalnie lekceważycie! Kapitan nie chciał lądować na tym lotnisku, w tych warunkach, tylko podjął próbę zniżenia się do wysokości bezpiecznej i sprawdzenia warunków panujących na tym lotnisku, w tym czasie. W czasie sprawdzania widoczności, na "bezpiecznej" wysokości, załoga podjęła decyzję o "odejściu".
Jakimś "cudem" nie mogła tego zrobić. Najprościej jest powtarzać za ruskimi, że "błąd pilota". Można też powtarzać za ruskimi, że " błąd systemu" był przyczyną ludobójstwa w Katyniu. My, Polacy wiemy, że to nieprawda i wiemy też, że oprócz PiS, cały "polski" parlament odmówił poproszenia ruskich o zgodę na międzynarodową komisję. Nie zapomnimy im tego! Czyżby prawda miała okazać się niekorzystna nie tylko dla ruskich?

Nie chciał lądować?, to dlaczego miał wysunięte podwozie?. Dla mnie wersją bliską prawdy jest twierdzenie, iż pilotom podano złe współrzędne ścieżki lądowania.

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS