Drukuj

  • a
  • a
  • a

prof. Stanisław Koziej

Gość Radia ZET: gen. Stanisław Koziej

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest generał Stanisław Koziej, p.o. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Stanisław Koziej: Dzień dobry, sprostuję na początek panią redaktor, nie p.o., tylko pełnoprawny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Monika Olejnik: Czyli p.o. – pełnoprawny.

Stanisław Koziej: A nie, to nie taki skrót niestety.

Monika Olejnik: Panie generale, co robi Biuro Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie powodzi?

Stanisław Koziej: Analizuje i monitoruje. Nie zajmuje się jakby takim bieżącym reagowaniem, natomiast cały czas monitoruje w ogóle sytuacje kryzysowe wszelkie, jakiekolwiek tylko są, tak samo i tę.

Monika Olejnik: Ale czy to jest tak, że fizycznie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego może pomóc w tej sytuacji.

Stanisław Koziej: Nie, fizycznie, w sensie co, że moglibyśmy wysłać tam jakiś pracowników.

Monika Olejnik: Nie no fizycznie żeby analizować, żeby podpowiadać, o to mi chodzi.

Stanisław Koziej: Tak, to robimy, dlatego że musimy być przygotowani na każde pytanie prezydenta, a w tym wypadku marszałka wykonującego obowiązki prezydenta dlatego, że Biuro jest usługową powiedzmy instytucją, ale o charakterze analitycznym, koncepcyjnym, a nie o charakterze operacyjnym.

Monika Olejnik: Ostatnio jedna z amerykańskich gazet podała informację, że na pokładzie samolotu były kody i dzięki temu Rosjanie odkryli tajemnice NATO, prawda – czy nieprawda?

Stanisław Koziej: Trudno mi to zweryfikować, nie mam na ten temat wiedzy wystarczającej, aby jednoznacznie powiedzieć. Znane mi są opinie i takie i takie. Myślę, że na to pytanie muszą odpowiedzieć rzeczywiście służby, które odpowiadają za ochronę tajemnicy, czy te urządzenia, które były zainstalowane w samolocie, czy można te kody odtworzyć i czy na podstawie odtworzonych kodów na przykład można powrócić do jakiś dawnych, wcześniejszych rozmów i je rozszyfrować, gdyby tak byłoby to byłoby to pewne ryzyko.

Monika Olejnik: Były minister Artur Zemke mówi, że jest szyfr rozmówcy i osobny szyfr odbiorcy, ale jeszcze jest potrzebny szyfr ABW, jak nie ma szyfru ABW to nie da się rozszyfrować.

Stanisław Koziej: No być może, ja nie mam takiej wiedzy nie jestem specjalistą w zakresie szyfrów, kodów, służb specjalnych itd., także trudno mi autorytatywnie tu u pani, w tej chwili odpowiedzieć, ale niewątpliwie tę sprawę będziemy musieli także wyjaśnić tylko, że bezpośrednio za wyjaśnienie i także odpowiedź powiedzmy władzom państwa na ten temat są odpowiedzialne służby właściwe, które się tym zajmują.

Monika Olejnik: No tak, a gdyby pełniący obowiązki prezydenta marszałek Komorowski zapytał pana o to, czy to są prawdziwe informacje to kogo by pan zapytał.

Stanisław Koziej: No to wtedy zgłosiłbym takie pytanie do szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby odpowiedź taką dla pana marszałka przygotował.

Monika Olejnik: A zrobił pan to, czy czeka pan na pytanie od pana marszałka.

Stanisław Koziej: Nie zrobiłem tego, wierzę, że te służby właśnie, które za to odpowiadają to wykonują, więc nie mam zamiaru ich dublować. Jeśli będzie taka potrzeba to będziemy oczywiście wyjaśniać.

Monika Olejnik: Pana zastępca Witold Waszczykowski ma pretensje do rządu o nic nie robienie w sprawie rozwiązania przyczyn katastrofy, 10 kwietnia.

Stanisław Koziej: No miał pretensje, może tak powiedzmy, bo mam nadzieję, że ostatnio jakby tych pretensji już mocno nie artykułuje.

Monika Olejnik: No, jeszcze w zeszłym tygodniu artykułował.

Stanisław Koziej: No możliwe. No wie pani, ja trochę rozumiem ludzi, którzy byli mocno związani z obozem pana prezydenta, który odczuli tę stratę bardzo tak emocjonalnie, więc w dużym stopniu to rozumiem. Rozmawiałem na ten temat z Witoldem, z którym jesteśmy kolegami przecież od lat, że nie wypada, aby urzędnik publicznie krytykował no, inne instytucje publiczne, państwowe. No i myślę, że doszliśmy do pewnego porozumienia, mam nadzieję, że jakieś tego typu wypowiedzi będą rzadsze przynajmniej, tak to powiedzmy.

Monika Olejnik: Czyli poprosił pan pana Witolda, pana ministra Waszczykowskiego przestał już atakować rząd, o, tak powiedzmy.

Stanisław Koziej: Nie, to znaczy ja, porozmawialiśmy o filozofii funkcjonowania urzędów państwowych, że no nie jest czymś normalnym jeśli jeden urząd państwowy konfliktuje się z drugim urzędem państwowym i to konfliktuje się publicznie, czyli mamy różnice zdań. Te różnice zdań istnieją normalnie, między różnymi przecież instytucjami, to te różnice zdań między publicznymi instytucjami, między urzędami powinny być rozstrzygane w normalnych rozmowach, w dyskusjach, w debatach, w przekonywaniu się, w przekonywaniu decydentów co do swoich racji, a raczej nie publicznie, w mediach, itd.

Monika Olejnik: Generał Stanisław Koziej jest gościem Radia ZET, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ale czy zgadza się pan z poglądem swojego zastępcy, że państwo polskie powinno wystąpić do NATO z prośbą o pomoc w rozwikłaniu tej zagadki, przyczyny katastrofy samolotu.

Stanisław Koziej: No nie pomocy jakoś generalną w rozwikłaniu tej zagadki, ale jeśli wszystkie instytucje jakiekolwiek mogą dostarczyć jakiś dodatkowych informacji dlaczego nie, nie widzę tutaj żadnych przeciwwskazań i myślę, że nasza komisja, która próbuje rozwikłać tę zagadkę korzysta z wszelkich informacji, tak samo i z sojuszniczych.

Monika Olejnik: Czy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego stworzyło już procedury, które zabraniają tego żeby na pokładzie jednego samolotu znaleźli się wszyscy dowódcy?

Stanisław Koziej: No jesteśmy w trakcie realizacji tego zadania. Już od miesiąca się tym zajmujemy. Zorganizowaliśmy kilka narad w różnym składzie, niedawno, w poniedziałek, wczoraj mieliśmy taką naradę okrągły stół ekspertów lotniczych różnych, o różnych poglądach, chcąc zebrać ich opinie, naradzaliśmy się z instytucjami, które za to odpowiadają, konkretnymi kancelariami głowy państwa, premiera i marszałków, no i jesteśmy w fazie wypracowania wstępnych tych wniosków. Pierwsze na ten temat przemyślenia i pierwsze wnioski mam zreferować na najbliższym, pierwszym, inauguracyjnym – jeśli tak można powiedzieć – posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w czwartek.

Monika Olejnik: Ale czy to jest tak, że trzeba aż tyle posiedzeń, czy nie wystarczy zdrowy rozsądek żeby wiedzieć o tym, że szefowie, najważniejsi dowódcy nie powinni lecieć jednym samolotem.

Stanisław Koziej: To akurat wystarczy zdrowy rozsądek, ale z tym wiąże się szereg różnych, innych jeszcze kwestii, bo to nie tylko chodzi o to, aby te ważne osoby nie znalazły się na jednym pokładzie, ale także aby zoptymalizować cały system organizowania tego typu zadania, jakim jest mobilna powietrzność systemu kierowania państwem, bo ja tak na to patrzę, nie na jakiś tam pojedynczy przypadek, ale jako na zadanie, które ma rozwiązać jak zapewnić mobilność władz, czyli systemu kierowania państwem nie tylko w czasie pokoju, ale w sytuacjach kryzysowych, także w czasie wojny, to wszystko dokonuje przeglądu pod tym kątem takim całościowym, systemowym i z tego względu czasu na to trochę potrzeba.

Monika Olejnik: Ale w czasie pokoju zginęło sześciu najważniejszych dowódców.

Stanisław Koziej: No to jest bezprecedensowy wypadek, nie tylko w dziejach Polski, ale podejrzewam, że w ogóle w skali światowej dlatego też, między innymi, inne kraje bardzo dokonują też podobnych prawie że przeglądów u siebie zszokowane tym wydarzeniem. Oczywiście do takiego zdarzenia nie powinno dojść, gdyby faktycznie kierować się logicznym, zdrowym rozsądkiem. No, dużo rzeczy musiało zaistnieć negatywnych, aby coś takiego zaistniało.

Monika Olejnik: Ale ktoś musiał zawinić, czy BBN czy MON, ktoś wydał zgodę, ktoś wiedział.

Stanisław Koziej: BBN na pewno nie ma z tym nic wspólnego.

Monika Olejnik: Kancelaria prezydenta zaprosiła, ministerstwo obrony wydało zgodę, wszyscy wiedzieli, że generałowie lecą jednym samolotem.

Stanisław Koziej: Ja nie chcę i zresztą nie mam takiego mandatu, ani takiego zadania żeby badać tę katastrofę akurat, ja zajmuję się raczej wszystkim, co jest po katastrofie i w przyszłość, ale to, co pani mówi już pokazuje, że w tych regulacjach, które istnieją kto, za co odpowiada, która instytucja za co odpowiada nie ma precyzji, między innymi to też chcemy doprecyzować. Jest takie porozumienie między tymi czterema kancelariami i ministerstwem obrony narodowej, ale to porozumienie jest, jak okazuje się, mało precyzyjne. Nie wiadomo kto, za jaką część tego zadania, w jakim stopniu odpowiada.

Monika Olejnik: Czyli bałagan.

Stanisław Koziej: Kto ostatecznie odpowiada za kontrolę, zgodę, czy można takie zadanie wykonać, czy nie.

Monika Olejnik: I o tym bałaganie porozmawiamy jeszcze na www.radiozet.pl, generał Stanisław Koziej i Monika Olejnik.Monika Olejnik: Ale gdy pan słyszy, że piloci byli za słabo wyszkoleni, że piloci byli za młodzi, że piloci mieli za mało godzin wylatanych, że – no i taki szereg, szereg zarzutów wobec...

Stanisław Koziej: No jako prywatny człowiek, jako właśnie Koziej, który tu przychodził od czasu do czasu do mediów coś sobie myślę, natomiast jako szef instytucji, czyli szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego no tych myśli publicznie nie chciałbym uzewnętrzniać, ponieważ badanie, tak jak mówię tego zdarzenia, jego przebiegu, szczegółów itd., nie jest w moim mandacie. Takiego zadania nie dostałem, ani też jakby w konstytucyjnych zadaniach Biura to się nie znajduje, dlatego ja oczywiście się tym interesuję, patrzę, czytam, oczywiście wnioski z tego jakieś będziemy musieli uwzględniać w tym zadaniu, które realizujemy, dotyczące przyszłych procedur, zapewniania ciągłości państwa itd., ale nie chcę wchodzić w rolę ani komisji wypadkowej, ani komisji śledczej, ani innych służb śledczych, które w tym względzie prowadzą dochodzenie, a tym bardziej, no w tak szczegółowe jednak problemy, jak wyszkolenie żołnierzy, system szkolenia żołnierzy.

Monika Olejnik: Ale jest pan generałem, co myśli żołnierz.

Stanisław Koziej: No żołnierz myśli, że na pewno jeśli idzie o poziom szkolenia, o system szkolenia, czy mówiąc jeszcze szerzej nakłady na szkolenie są niewystarczające i to nie dotyczy tylko sił powietrznych. Oczywiście w tej chwili siły powietrzne są jakby na pierwszym miejscu, ale każda armia, zwłaszcza armia zawodowa, w której jesteśmy musi się tym charakteryzować, musi się charakteryzować pewnym nakładów budżetowych na wielkość tej armii, na jej wyposażenie i na szkolenie. Niestety te nakłady w siłach zbrojnych od lat zresztą są raczej traktowane po macoszemu. Na pierwszym miejscu jest wielkość, pamiętamy te słynne różne wypowiedzi, jaka to duża armia, ile to tysięcy ma mieć itd., na pierwszym miejscu i brakowało ciągle pieniędzy na jakość tej armii. Poziom wyszkolenia pilotów jest takim papierkiem lakmusowym jakości sił zbrojnych...

Monika Olejnik: Ja pamiętam, przepraszam panie generale, jak pana obecny szef mówił, że nasi piloci są tak dobrzy, że nawet na drzwiach od stodoły potrafią latać.

Stanisław Koziej: No mój obecny szef jest znany z różnych takich, fajnych wypowiedzi, przenośni humorystycznych itd., zawsze to trzeba patrzeć w jakim kontekście jest ta wypowiedź, czy to jest w formie jakiś żartobliwych rozmów, żartów itd., no złośliwi mogą to wykorzystywać później, że to jest jakaś poważna wypowiedź, mówiąca o pewnej doktrynie podejścia do wojska, nie.

Monika Olejnik: Nie ma takiej doktryny podejścia do wojska.

Stanisław Koziej: Na pewno, na pewno mój obecny szef najukochańszy nie ma doktryny podejścia do wojska takiej, że wojsku niepotrzebny jest sprzęt, albo że nie trzeba szkolić, wręcz przeciwnie ma podejście bardzo nowoczesne do sił zbrojnych, patrzy na siły zbrojne właśnie z punktu widzenia jakości, a nie wielkości.

Monika Olejnik: Co to znaczy panie generale – mój najukochańszy szef.

Stanisław Koziej: No, każdy szef jest najukochańszy, czy pani inaczej powie o swoim szefie.

Monika Olejnik: No nie wiem, nie wiem, pomyślę, a no niech pani się zastanowi.

Stanisław Koziej: A niech pani się zastanowi.

Monika Olejnik: Zastanowię się.

Stanisław Koziej: Każdy szef jest najukochańszy, tak jest, przynajmniej w tym momencie, kiedy tym szefem jest.

Monika Olejnik: No tak, a proszę powiedzieć, czy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego powinno się zajmować służbą zdrowia?

Stanisław Koziej: Ja bym powiedział tak, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego powinno zajmować się wszystkimi dziedzinami bezpieczeństwa narodowego, a dziedzin tych, bezpieczeństwa narodowego, tak naprawdę jest tyle ile jest dziedzin aktywności państwa, bo prawie w każdej dziedzinie aktywności państwa są aspekty bezpieczeństwa. Więc to zależy w jakim kontekście, jeśli pani się pyta, czy powinno zajmować się służbą zdrowia w sensie w ogóle funkcjonowania tej służby zdrowia, to nie, ale...

Monika Olejnik: Właśnie pytam dlatego, bo pana poprzednik Aleksander Szczygło, który zginął w katastrofie 10 kwietnia, rozsyłał ankiety do szpitali żeby sprawdzić, jak szpitale funkcjonują.

Stanisław Koziej: No podobno to było spowodowane tym, że pan prezydent nie miał wystarczających informacji o służbie zdrowia, w ogóle, ja nie znam jak to rzeczywiście w praktyce wyglądało wtedy i to była forma, jak gdyby pozyskania informacji, których pan prezydent nie mógł uzyskać inną drogą. Czy tak było rzeczywiście, czy nie, trudno mi to rozsądzić, więc jeśli to było tylko zbieranie informacji w ogóle o służbie zdrowia, no to nie do tego jest Biuro Bezpieczeństwa Narodowego z pewnością. Jeśli natomiast w wyniku tego miały powstać jakieś wnioski dotyczące bezpieczeństwa narodowego w ogóle, w dziedzinie zdrowotnej, to być może tak.

Monika Olejnik: A jak się pan czuje, panie generale w roli szefa BBN, jako obcy, bo pan jest, a są osoby, które przedtem pracowały i...

Stanisław Koziej: No ja nie wiem, ja myślę, że lepiej by było, jakby pani zapytała kogoś z tych osób, jak oni mnie tam przyjęli, jak mnie oceniają.

Monika Olejnik: No nie mogę, bo pan Waszczykowski już nie może mówić.

Stanisław Koziej: Nie, nie, dlaczego nie. Ja osobiście odczuwam, że zostałem tam przyjęty, zaakceptowany w tym środowisku. Nie jestem im nieznany, znali mnie też wcześniej, nie napotykałem, nie napotkałem do tej pory żadnych jakiś objawów niechęci, jakiś – no nie wiem – destrukcji, negowania moich poleceń, czy coś w tym rodzaju, nie. Pracuje mi się zupełnie dobrze w tym środowisku, z tymi ludźmi i nie mam żadnych objawów no jakby odrzucania mojej tam osoby, jako szefa.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, generał Stanisław Koziej był dzisiaj gościem Radia ZET.

Komentarze

Chciałem powiedzieć jeszcze, że dla małego Jaka ciśnienie było podane prawidłowo, bo poco mały Jak... w dodatku w dobrej pogodzie... więc przy głupawy pilot mógł spokojnie tym malutkim samolocikiem sobie tam wylądować, szkoda, że ten pilot nie wie co to znaczy być w ciężkim Tupolewie pod ogromną presją, ze złym podaniem ciśnienia w gęstej mgle........

Gdybym był kapitanem tego statku, a generał przyszedłby mi cokolwiek mówić nie mając tyle lotów godzin na Tupolewie oraz kiedy kpt. Protasiuk lądował na tymże lotnisku już sześciokrotnie, to powinien zasadzić mu kopa w **ę i wyrzucić na zbity pysk z kabiny pilotów!!!!!!!. Jeśli taka sytuacja oczywiście miałaby miejsce... bo teraz to będziemy słuchać nie setki, lecz tysiące głupich wersji np: że załoga była niedoszkolona, nieznająca języka bo ruski myśleli, że kapitan może nie zna, a to że za mało godzin lotów na tupolewie itd. itp co jest totalnym absurdem, również jeszcze większym, że może komórki zakłóciły systemy lotu, przecież to jest totalna żenada!. Największym błędem było złe podanie ciśnienia, przez które określa się wysokość! To wszystko!!!!!!!!!

Gdybym był kapitanem tego statku, a generał przyszedłby mi cokolwiek mówić nie mając tyle lotów godzin na Tupolewie oraz kiedy kpt. Protasiuk lądował na tymże lotnisku już sześciokrotnie, to powinien zasadzić mu kopa w **ę i wyrzucić na zbity pysk z kabiny pilotów!!!!!!!. Jeśli taka sytuacja oczywiście miałaby miejsce... bo teraz to będziemy słuchać nie setki, lecz tysiące głupich wersji np: że załoga była niedoszkolona, nieznająca języka bo ruski myśleli, że kapitan może nie zna, a to że za mało godzin lotów na tupolewie itd. itp co jest totalnym absurdem, również jeszcze większym, że może komórki zakłóciły systemy lotu, przecież to jest totalna żenada!. Największym błędem było złe podanie ciśnienia, przez które określa się wysokość! To wszystko!!!!!!!!!

Krotko:jak o was politycy mysle to wymiotuje

Pan general ma racje,ze dwa urzedy polityczne nie powinny sie konfliktowac publicznie.Trzeba uciszyc opozycje i problem z glowy! Waszczykowskiego wyciszono,prokurator gen. tez niewiele mowi,Brudzinski i Kaczynski tez sie wyciszyli. A co z Niesiolowskim,Palikotem,Bartoszewskim,Wajda...?Od tych WARA,niebawem Bolek wroci z wojazy i bedzie opluwal

Prawdziwymi i Porządnymi POLAKAMI Wielkimi Obywatelami i jednocześnie ŻYDAMI są Adam Michnik,bądź już niestety byli:Bronisław Geremek, Marek Edelman!D.e.b.i.l.u niby popierasz PO zaś nawet nie wiesz że pan Michnik jest Żydem i popiera PO. Wielu wielkich obywateli RP wyznania Mojżeszowego zrobiło tyle dla kraju i świata że w twej pustej łepetynie się to nie mieści. Zakładam się że jak obracasz głowę to grzechocze masz tak mały móżdżek, jeden zwój więcej od kuru! Pan Kaczyński raczej nie jest żydem i nie wydaje mi się aby słowo Żyd było ubliżenie to kwestia pochodzenia i wiary tępaku!

Dowódcy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego przygotowali plan, wg którego Jak-40 z dziennikarzami wystartuje o godzinie 5.00, a Tupolew-154 z prezydentem i Jego Gośćmi o 6.30. Daje to zapas bezpieczeństwa czasu pozwalający np. na zmianę trasy przelotu (w takiej sytuacji BOR natychmiast kontaktuje się z polskim MSZ (ten z odpowiednią polską ambasadą) i np. rosyjską Federalną Służbą Ochrony. Na wybranym lotnisku (polecane pilotowi prezydenckiego Tu-154 były lotniska w Mińsku (305 km: 3 godziny jazdy samochodem) lub w Witebsku (130 km: 1 godzina jazdy samochodem). Na wybranym lotnisku podstawiono by samochody i zorganizowano odpowiednią asystę konwoju. Takie są procedury dla VIP-ów na całym świecie)

lub krążenie nad lotniskiem w oczekiwaniu np. na poprawę pogody. Kancelaria Prezydenta zakwestionowała plany wojskowych lotników. Mówi o tym pismo adresowane do szefa MON 30 marca – w piśmie tym przesunięto godzinę startu Tupolewa na 7.00 oraz przedstawiono skład delegacji – nie pytano o zgodę w sprawie zabrania na pokład najwyższych dowódców polskiej armii. 17 marca minister Klich otrzymał jedynie informację podpisaną przez szefa prezydenckiej kancelarii: „Pan Prezydent zamierza zaprosić do wzięcia w tej uroczystości najważniejszych dowódców Wojska Polskiego” – minister MON nie miał nic do powiedzenia (oczywiście takie rzeczy się zdarzały, latali już razem np. do Afganistanu, ale nie na jednym pokładzie). Dowódcy dostali imienne zaproszenia 25 marca – jeden z nich musiał nawet przerwać urlop – nie wiedzieli, że tylu ich leci naraz. Zobaczyli się dopiero na pokładzie samolotu. Rozporządzenie szefa Sztabu Generalnego po katastrofie samolotu CASA zabraniało jedynie wspólnej podróży dowódcy i jego zastępcy. Tymi procedurami ma się teraz zająć NOWY szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Stanisław Koziej (wiceminister w rządzie Kaczyńskiego).

Dodatkowo prezydent Kaczyński (jak zwykle) spóźnił się na zaplanowany wylot - żródło: dziennik.pl/wydarzenia/article590997/Tu_154_startowal_pol_godziny_po_czasie.html

Czyli nadal nic nie wiemy. Profesorze Koziej, co Pan ustalił w sprawie procedur, które doprowadziły do tej katastrofy? Że przepisy są nieprecyzyjne? Które i jak? Poziom ogólności Pańskich wypowiedzi jest nie do przyjęcia. Domyślam się, że przed wyborami nie jest dobry czas na uczciwą analizę, ale albo-albo. Albo robi Pan swoją robotę porządnie, albo Pan ją pozoruje. Dla mnie, pozoruje Pan. Kiedy doczekamy się na jakiś raport z Pana pracy, z którego jasno będzie wynikało, jak w majestacie prawa doszło do tej bezprecedensowej katastrofy?

Przynajmniej już wiemy kto za tą katastrofę odpowiada! Dzisiaj P.Olejnik powiedziała cyt."Kancelaria Prezydenta zaprosiła,Ministerstwo Obrony wydało zgodę,a WSZYSCY WIEDZIELI,ŻE GENERAŁOWIE LECĄ JEDNYM SAMOLOTEM!" Czyli za wszystko odpowiada nieudolny,zakłamany RZĄD TUSKA !!!!!! Nic nie zrobili,aby Prezydent i jego delegacja bezpiecznie wylądowali w Smoleńsku na tak ważnej,przygotowywanej każdego roku uroczystości uczczenia ofiar Katynia !!!! To draństwo,że wszystko się tuszuje i że im to uchodzi na sucho!!!!! Ale umarli powstaną i upomną się o swoje- bo My będziemy o to walczyć chociażby następne 70 lat !!!!! Nie pozwolimy zapomnieć,nie pozwolimy zatuszować w imię ich pamięci !!!!!

To była decyzja Pana Boga, a nie premiera Tuska. Amen.

Ha,ha,ha-nie wiedziałam,że szatan wierzy w Boga,ale śmieszne,szatan wierzy,że to sprawka Boga?????? Ha,ha,ha-bo umrę ze śmiechu!!!!

Jaki z ciebie katolik skoro nie masz zielonego pojęcia o szatanie ? Poczytaj w Biblii skąd się wziął.

Tak jest Gospocha,umarli wstana,wezma kosy na sztorc i pod Twoim przywodztwem rusza na ten zaklamany rzad.No a jak juz wstana,to L.Kaczynski znowu bedzie prezydentem?I ty bedziesz mu sluzyc,donoszac na Tuska,Walese,Niesiolowskiego?

Chyba masz racje Gospocha.To ten nieudolny rzad winny jest tej katastrofie.Nie wyslal do Smolenska eskadry wentylatorow do rozpedzenia mgly,i nie zorganizowal brygady drwali,celem sciecia drzew.

Czytając opinie na tym forum odnoszę wrażenie że uaktywnili się sympatycy jednej opcji politycznej którzy poświęcają się i z wielkim obrzydzeniem słuchają Radia Zet a następnie nieobiektywnie i często używając wulgarnego języka komentują zamiast słuchać swoich ulubionych rozgłośni. Wygląda to na zorganizowaną akcję.

Marko masz rację Płatni klikacze z PO maja za zadanie wkurzyć Jarka bo tylko agresją mogą go pokonać Nowak/szef sztabu/ mistrz odwracania kota ogonem i zawsze na jego krzesła samoloty itp. Byłem z PO bo to przyjemna miła partia ale teraz widać kto jest kto wracają do przeszłości bo nie mogą znieść że można się zmienić po spowiedzi już się nie grzeszy ale dla nich to zatrudne

Jarek niemowa niech nadal siedzi w kawiarni i gra swoja rolę. Nie wolno go narażać na stresy - niech głaszcze kota.

A Ty znowu tylko o Jarku,Jarku..... czy to obsesja,czy może kochanie?:):):)Hi,hi,hi Ależ Ci On leży na sercu! Codziennie tylko o niego się martwisz:):):) Zmień obiekt zainteresowań,bo już stajesz się nudny!!!!Hi,hi,hi......

Dopóki, dopóty będzie pobierał diety z Sejmu, a jego partyja będzie opłacana z moich podatków, mam prawo sprawdzać oszusta - nic tu po twoim skamleniu.

Głupcy! Nawet dorsze Pitery miały wiecej rozumu niż wy! ***://bit.ly/9RSImu

Masz adekwatne do swego poziomu pseudo ha,ha.

Nowy komentarz

eZ Publish™ copyright © 1999-2012 eZ Systems AS