- a
- a
- a
"Drugi tupolew nie pójdzie na żyletki"
Nadal będzie woził najwyższych urzędników w państwie - mówi o drugim polskim Tu-154 minister obrony narodowej Bogdan Klich. W rozmowie z "Wprost" podkreśla, że nie zamierza go "przerobić na żyletki".
Tupolew jest w zakładzie remontowym w Samarze na generalnym przeglądzie. Musi go przejść co pięć lat. Pierwotnie planowano, że "Tutka" wróci z remontu 22 lipca, termin ten został przesunięty na sierpień.
Klich mówi w wywiadzie, że często zastanawia się na tym, kto ponosi odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Jednak dodaje od razu, że w tej sprawie wypowiedzą się prokuratura i rządowa komisja.
Przypomina też, że organizatorem tej wizyty była Kancelaria Prezydenta. Odpowiada w ten sposób na pytanie o własną odpowiedzialność za tę katastrofę.
Co do swojej niepewnej przyszłości, jako minister obrony narodowej zapewnia, że zachowuje zimną krew. - Swoje emocje rezerwuję dla siebie i dla swojej rodziny. Oni najlepiej wiedzą, jakie uczucia mi towarzyszą - mówi. Jego zdaniem, Ludwik Dorn i generał Petelicki, którzy wysłali do premiera list z żądaniem jego dymisji, próbują zaistnieć politycznie jego kosztem.
Dodaj do:
T.
Niedziela, 1 Sierpnia 2010, 12:50
Zgłoszenie wysłane