- a
- a
- a
Śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia statku
Rok temu niedaleko duńskiej wyspy Bornholm, w tajemniczy sposób, zatonął statek z pięcioosobową załogą. Kuter nie wezwał pomocy. Systemy, które uruchamiają się podczas tonięcia statku nie włączyły się. Sprawę zniknięcia będzie musiała rozwiązać Izba Morska.
Przed Izbą Morską w Gdyni zaczyna się właśnie postępowanie w sprawie zatonięcia jednego z największych polskich kutrów rybackich WŁA-127. Jednostka z pięcioosobową załogą utonęła rok temu, koło duńskiej wyspy Bornholm.
Kuter WŁA 127 prawie rok temu wypłynął na duńskie łowiska. Wiadomo było, że załoga jest zadowolona z połowów, bo taką informację przekazało przez radio innej rybackiej jednostce. Ale wtedy rybacy też mówili, że mają problem z łącznością. I to był koniec.
Niewidomo, co się stało. Kuter nie wzywał pomocy, żadnego sygnału nie nadały też specjalne urządzenia, które samoczynnie powinny uruchomić się w momencie tonięcia statku. Nic takiego się nie stało. I to wszystko musi teraz wyjaśnić Izba Morska.
Kuter leży na dnie Bałtyku niedaleko Bornholmu, na głębokości prawie 70-ciu metrów. Odnaleziono zwłoki trzech rybaków.
Dodaj do: