Zamknij

Awokado jak luksusowa torebka. Kolejki, walka o sadzonki i kradzieże

Redakcja
14.08.2018 16:18
Awokado jak luksusowa torebka. Kolejki, walka o sadzonki i kradzieże
fot. Shutterstock

Awokado w Nowej Zelandii stało się towarem deficytowym – chętni na zdobycie sadzonek muszą zapisywać się na długie listy oczekujących. Rozkwita za to... czarny rynek smacznych owoców smaczliwki wdzięcznej. 

Kolejki po awokado

Nowozelandzkie szkółki i sklepy ogrodnicze pękają w szwach – chętnych na kupno sadzonek smaczliwki wdzięcznej, czyli dobrze znanego nam awokado, jest coraz więcej. Hodowcom trudno w to uwierzyć: kiedy jeszcze 5 lat temu przeciętne zapotrzebowanie rysowało się na poziomie 30 tys. sadzonek, dziś sięga nawet 200 tys. Aktualna cena za jeden owoc to niecałe dwa dolary, dlatego kolejka chętnych tylko się wydłuża. Nic dziwnego – w końcu awokado jest pyszne!

Zobacz także

Brakuje sadzonek awokado

Niedobór sadzonek jest również spowodowany czasem potrzebnym na ich wyhodowanie. Aby były gotowe do sprzedaży, muszą rosnąć minimum 2 lata, a na same owoce trzeba poczekać nawet 5 kolejnych lat. Tymczasem jeden z właścicieli nowozelandzkich szkółek opowiada, że tylko na samą odmianę Haas ma już listę 86 chętnych. Łączna liczba jego klientów oczekujących na sadzonki 3 odmian, jakie ma w sklepowej ofercie, sięga...200 osób. 

GettyImages-620942192-960x540
fot. Getty Images

Zobacz także

Zobacz także

Kwitnie czarny rynek awokado

Choć trudno to sobie wyobrazić, niewinne awokado potrafi popchnąć swoich miłośników do drastycznych metod. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na nowe sadzonki nowozelandzka policja ma pełne ręce roboty. Rośnie bowiem ilość przestępstw związana z owocami smaczliwki wdzięcznej. Złodzieje kradną owoce z drzewek w prywatnych ogrodach i przysklepowych uprawach. Doszło już nawet do tego, że mieszkańców Nowej Zelandii uczula się na to, jak odróżnić kradzione awokado. Organizacja New Zealand Avocado twierdzi, że ważna jest tu długość szypułki od owocu – jeśli jest za długa, powinno to wzbudzić nasze wątpliwości. 

RadioZET.pl/AG

Zobacz także