Zamknij

Jak ocalić jeden z najrzadszych gatunków ryby? Karpieńca diablego zostało już mniej niż 100 sztuk

Redakcja
21.08.2018 16:27
Jak ocalić jeden z najrzadszych gatunków ryby? Karpieńca diablego zostało już mniej niż 100 sztuk
fot. YouTube

Ekolodzy nie zamierzają się poddać. Karpieńce zaczęły masowo wymierać dopiero na wskutek działalności człowieka. Niestety, populacja egzotycznej ryby nadal systematycznie się zmniejsza.

Ekolodzy próbują ratować karpieńce diable

Niewielka egzotyczna rybka ukrywa się w jednym z najmniej spodziewanych miejsc na Ziemi. Zbiornik wodny zwany Devils Hole (brak apostrofu wynika z polityki nazewnictwa US Board on Geographic Names) swoją sympatyczną nazwę zawdzięcza lokalizacji w Dolinie Śmierci w amerykańskiej Nevadzie. Panują tu idealne warunki dla karpieńca diablego, który gustuje raczej w wysokich temperaturach, jak na miano przystało. Gatunku nie uświadczymy w wodzie chłodniejszej niż ta o temperaturze 33 stopnie Celsjusza - a być może już niedługo nie będzie po nim śladu nigdzie. Gatunek znajduje się na krawędzi wymarcia, a nietypowe miejsce występowania również niestety nie uchroniło go przed skutkami działalności człowieka. Dlatego karpieńce desperacko próbują ocalić ekolodzy. 

Cyprinodon_diabolis_FWS_1
fot. YouTube/ Karpieniec diabli

Zobacz także

Karpieniec diabli może wyginąć

Tegoroczne badania donoszą o wyjątkowo małej liczbie pozostałych przy życiu rybek. Naliczono ich zaledwie 87 sztuk, przy czym w 2013 roku udało się ich odnaleźć zaledwie 35. Poszukiwania z pewnością utrudnia fakt, że nurkom jeszcze nigdy nie udało się dotrzeć na dno zbiornika, którego pełnej głębokości nawet nie udało się jeszcze ustalić. Ciekawą kwestią jest też duża wrażliwość Devils Hole na trzęsienia ziemi, nawet tak odległe jak te mające miejsce w Japonii czy na Alasce.

devilshole
fot. YouTube/ Tak wygląda wejście do wnętrza zbiornika wodnego Devils Hole

Ma to spory wpływ na warunki, w jakich odbywają się badania. Naukowcy nie zamierzają się jednak poddać - wszystko z powodu przyczyny masowego wymierania gatunku, jaką jest pompowanie wód gruntowych przez ludzi na bliskim zbiornika terenie. To właśnie przez to w latach 60. liczebność populacji karpieńca zaczęła drastycznie spadać. Stale obniżający się poziom wody w Devils Hole pozbawia je miejsca bytowania. Gdyby więc nie uszkodzenie ekosystemu, w którym egzystuje karpieniec, gatunek nadal bez przeszkód by się rozmnażał. Warto przy tym wspomnieć, że prawdopodobnie istnieje od ponad 10 tys. lat.

Zobacz także

Zobacz także

Jak ocalić ginący gatunek?

Jednym z pomysłów ekologów z National Park Service działających we współpracy z Nevada Department of Wildlife jest stałe monitorowanie przedstawicieli gatunku w olbrzymim basenie. Projekt podlegający rezerwatowi Ash Meadows National Wildlife Refuge to obiekt o pojemności około 416 tys. litrów, w którym odtworzono warunki panujące w naturalnym zbiorniku wodnym. Na razie umieszczono tam 29 karpieńców, które podlegają całodobowej opiece. To również sposób na zachowanie awaryjnej opcji ratowania gatunku - jeśli w basenie pojawi się jakiś problem, ryby zostaną z powrotem przeniesione do naturalnego miejsca występowania. 

Badacze na bieżąco sprawdzają nie tylko sam stan pływających w basenie rybek ale także zawartość tlenu, temperaturę oraz odczyn pH znajdującej się w nim wody. Projekt jest w pełni ekologiczny - urządzenia wspomagające basen są zasilane energią słoneczną. 

RadioZET.pl/źródło:CNET;WPTech/AG

Zobacz także