Zamknij

Kim Dzong Un zabierze na spotkanie w Korei Południowej... własną toaletę

Redakcja
26.04.2018 16:01
Kim Dzong Un zabierze na spotkanie w Korei Południowej... własną toaletę
fot. KCNA/Reuters

Nietypowy bagaż ma swoje uzasadnienie.

Pierwsza wizyta Kim Dzong Una w Korei Południowej

Już jutro, 27 kwietnia, odbędzie się historyczne spotkanie Kim Dzong Una i prezydenta Korei Południowej Mun Dze Ina. Nie jest pierwsze — za to pierwszy raz gospodarzem nie będzie Korea Północna. Już jakiś czas temu pisaliśmy o rzekomych chęciach Kim Dzong Una załagodzenia stosunków z Koreą Południową. Gałązką oliwną miał być m.in. komunikat podany przez agencję KCNA, cytowaną przez południowokoreańską agencję prasową. „Od 21 kwietnia Korea Północna wstrzymuje próby jądrowe i starty międzykontynentalnych rakiet balistycznych” — to akurat całkiem dobra informacja, co nie oznacza, że północnokoreański dyktator nabrał aż tak dużego zaufania do sąsiadów. Właśnie dlatego w podróż zabiera ze sobą dosyć nietypowy bagaż — własną toaletę.

Dyktator boi się szpiegów

Prywatna, pilnie strzeżona toaleta, przeznaczona do wyłącznego użytku przywódcy Korei Północnej jest mu potrzebna do... ochrony przed szpiegami. Chodzi tutaj głównie o ekskrementy, na które mogą wszak czyhać wrogowie „Króla Porannej Gwiazdy”. Kto wie, do jakich niecnych, laboratoryjnych celów mogliby potem je wykorzystać... Choć musimy przyznać rację w jednym punkcie — ludzkie odchody faktycznie mogą stanowić niezłe źródło informacji na temat stanu zdrowia ich właściciela, zdradzając choroby, na jakie cierpi, a także obecność patogenów. Jeśli więc dyktatorowi zależy na ukryciu swoich słabych punktów, przenośna toaleta może nie być wcale tak głupim pomysłem, jak się może wydawać. A jednak trochę trudno nam powstrzymać lekko ironiczny uśmiech — jak twierdzi Lee Yun-keol, pracujący kiedyś jako strażnik Kim Dzong Una, toaletowa etykieta graniczy już troszkę z obsesją. Nie tylko jest ona eskortowana przez chroniący dyktatora oddział żołnierzy, ale za skorzystanie z niej grożą też dotkliwe kary. „Zasady dbania o toaletę Kim Dzong Una są określane przez osobne protokoły bezpieczeństwa. Oddzielne poświęcono nawet tak trywialnym sytuacjom, jak ta, kiedy on rano nie skorzysta z łazienki zgodnie z planem albo potrzebuje się do niej udać w trakcie podróży. Toalety publiczne nie wchodzą w grę, pod żadnym pozorem. Sprawę traktuje się z wielką powagą” — wspominał były ochroniarz. Aż strach zapytać, co by się stało, gdyby tej prywatnej akurat nie było pod ręką...

RadioZET.pl/AG

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Kim Dzong Un ogłosił zawieszenie prób jądrowych i rakietowych

Będzie zjednoczenie? Kim Dzong Un chce rozwijać stosunki z Koreą Południową