Zamknij

Próbę pokonania Pacyfiku wpław trzeba było przerwać. Ben Lecomte zapowiada następne podejście!

Redakcja
28.11.2018 19:00
Próbę pokonania Pacyfiku wpław trzeba było przerwać. Ben Lecomte zapowiada następne podejście!
fot. Pixabay

Ben Lecomte niestety musiał przerwać swoją próbę pokonania Pacyfiku wpław. Uszkodzeniu uległa łódź, stanowiąca wsparcie 51-latka. Kiedy spróbuje ponownie? Znamy już termin!

Ben Lecomte nie pokonał Pacyfiku wpław

51-latek chciał zostać pierwszą osobą na świecie, która pokona Ocean Spokojny wpław. Niestety, Ben Lecomte musiał zrezygnować i przerwać swoją próbę. Przeszkodziły mu trudne warunki pogodowe. Dodatkowo uszkodzeniu wskutek burzy uległa łódź, stanowiąca wsparcie sportowca. To na niej mężczyzna odpoczywał oraz spał, korzystając z nadajnika GPS aby potem kontynuować płynięcie z tego samego punktu, w którym je przerwał. Swoje pierwsze podejście do ambitnego celu podjął w czerwcu 2018 roku, kiedy to wystartował z japońskiego wybrzeża w mieście Choshi na wyspie Honsiu. Pływak, który w 1998 roku pokonał wpław Atlantyk chciał swoim wyczynem zwrócić uwagę na problem zanieczyszczenia wód oceanów i mórz plastikowymi odpadami. W tym celu nawiązał współpracę z 27 organizacjami naukowymi, w tym m.in. NASA oraz Woods Hole Oceanographic Institution, które miały za zadanie zbierać różne rodzaje danych podczas jego podróży.

Zobacz także

Zobacz także

Zobacz także

Kiedy pływak spróbuje ponownie?

Po przepłynięciu prawie 3 tys. kilometrów w przeciągu 610 godzin Lecomte oficjalnie ogłosił rezygnację z dalszych prób przebycia pozostałego dystansu. Swoją próbę miał zakończyć w San Francisco. "To dla mnie bardzo frustrujące. Nie mam jednak innego wyboru. Wciąż miałem siły, aby tego dokonać i wiele motywacji, aby płynąć dalej" - zwierzył się pływak podczas rozmowy z Business Insiderem. Względy bezpieczeństwa jednak wygrały i Lecomte zawrócił swoją łódź,  nazwaną The Seeker w kierunku hawajskiego wybrzeża. Silne sztormy i zachwiania pogody nie wróżyły dobrze dalszej przeprawie przez coraz bardziej niespokojne wody. Nie oznacza to jednak, że sportowiec się poddaje. "Planuję już kolejną próbę, do której podejdę w przyszłym roku. Na chwilę obecną staram się nie przejmować tym, że nie udało mi się pobić światowego rekordu. Widzicie, nie chodzi o osobiste osiągnięcie, ale szerszy obraz tego, co chcę nim udowodnić. To, co najbardziej zaskoczyło mnie i załogę na mojej łodzi to olbrzymie ilości plastikowych odpadów, które znajdowaliśmy dosłownie wszędzie. Chcę, aby moje dokonania zainspirowały ludzi do redukcji ilości plastiku, z jakich korzystają na co dzień" - podkreślał Lecomte.

longest-swim51
fot. YouTube

Zobacz także

Zobacz także

"Chcę zainspirować ludzi do rezygnacji z plastiku"

Teraz ekipa sportowca razem z nim samym skupia się na wyławianiu znajdowanych po drodze plastikowych śmieci za pomocą specjalnych sieci. "Już nie musimy kierować się tempem mojego płynięcia dlatego robimy to wolniej i dokładniej" - tłumaczy pływak, który do tej pory codziennie spędzał w wodach oceanu po 9 godzin dziennie. Jak to możliwe? Aby przygotować organizm na ogromny wysiłek, Lecomte przeszedł na dietę wysokobiałkową o wartości ponad 8 tys. kalorii dziennie. Teraz ma wreszcie czas na to, aby przemyśleć swoje dotychczasowe osiągnięcia i przygotować się do kolejnej próby. "Czasem kiedy jestem w coś bardzo zaangażowany, skupiam się zbyt mocno na osiągnięciu celu i nie potrafię cieszyć się tym, co robię. Dopiero teraz mogę sobie przypomnieć każde spotkanie z morskimi zwierzętami po drodze czy to, co sprawiało mi największą trudność podczas płynięcia. To mogą być ostatnie lata, kiedy mogę cieszyć się Pacyfikiem, jaki znamy do tej pory. Wszystkie te wyjątkowe i intensywne chwile wracają do mnie dopiero, kiedy już przerwałem swoją podróż. Tego chyba żałuję najbardziej, że nie potrafiłem być bardziej obecny w ich trakcie" - dodawał pływak. Trzymamy kciuki za następne podejście! Tym razem musi się udać.

RadioZET.pl/źródło:BusinessInsider;TheGuardian;KopalniaWiedzy/AG

Zobacz także