Zamknij

Rzucił pracę, aby pomóc oczyścić miasto z fali śmieci. Niezwykła historia!

Redakcja
02.08.2018 19:29
Rzucił pracę, aby pomóc oczyścić miasto z fali śmieci. Niezwykła historia!
fot. Facebook

Dhruv Boruah pracował kiedyś w londyńskim City – teraz codziennie przepływa kanały Tamizy, aby oczyszczać ją ze śmieci. „W ten sposób odwdzięczam się społeczeństwu”.

Rzucił prestiżową pracę, aby pomóc oczyścić londyńskie kanały

Codziennie przepływa kilometry londyńskich kanałów, aby wyławiać z nich plastikowe butelki, puszki, porzucone opakowania i inne odpady. Porusza się na niezwykłym pływającym... rowerze. Trzeba przyznać, Dhruv Boruah to oryginalna postać. Co skłoniło go do rzucenia prestiżowej pracy w słynnym londyńskim City? Jak twierdzi, troska o ekologię i przyszłe pokolenia.

Zobacz także

Zobacz także

„Plastik jest już wszędzie”

Dziennikarze serwisu Tech Insider UK przyłączyli się do mężczyzny w drodze z Paddington do Camden. Jak tłumaczy Boruah, ma spore żeglarskie doświadczenie, które ułatwia mu jego misję. W trakcie długich rejsów, kiedy podróżował aż do Rio de Janeiro, jego szczególną uwagę zwróciły setki plastikowych odpadów dryfujących po oceanie. „Kiedy wróciłem, postanowiłem pomóc oczyścić przynajmniej Tamizę. Codziennie zbieram i widzę dziesiątki plastikowych śmieci. Plastik jest już wszędzie – w rybach, które jemy, w butelkowanej wodzie, ziemi... Jeśli nie powstrzymamy tego teraz, może być tylko gorzej” – argumentuje podróżnik. Dlatego, jak sam twierdzi, jego głównym celem jest uświadomienie innym skali problemu oraz zachęcenie ich do rezygnacji z plastikowych opakowań lub przynajmniej ich ponownego wykorzystywania.

Zobacz także

Zobacz także

Zobacz także

Sam zbudował pływający rower

Zgodnie z filozofią recyklingu Boruah sam zbudował pływający rower, którym porusza się po rzece. Sam rower złożył samodzielnie z bambusowych części, które zapewniają wyjątkową elastyczność i lekkość jednośladu. Śmigło wirnika jest zasilane za pomocą tradycyjnego napędu na pedały, a sam rower jest przyczepiony do dwóch dmuchanych belek-pontonów, dzięki którym cała konstrukcja unosi się na powierzchni wody. Połączenie wszystkiego w całość zajmuje Dhruvowi około 45 minut, przy czym obmyślenie i udoskonalenie konstrukcji zajęło mu łącznie kilka miesięcy. Stara się wyłowić jak najwięcej śmieci, jednak czasem jest ich zbyt dużo i część musi zostawić w wodzie. Dlatego jego marzeniem jest, aby i inni przyłączyli się do akcji. „W ten sposób chce odwdzięczyć się społeczeństwu. Gdyby takich osób zebrało się więcej, zmiany byłyby fantastyczne” – przekonuje Boruah. 

RadioZET.pl/źródło:TechInsider/AG

Zobacz także