Zamknij

Szczodry gest milionera. Całą fortunę wydał na pomoc zwierzętom [WIDEO]

Redakcja
28.01.2019 16:49
Szczodry gest milionera. Całą fortunę wydał na pomoc zwierzętom [WIDEO]
fot. Wikimedia Commons

Milioner chińskiego pochodzenia najpierw dorobił się fortuny własnymi siłami, by potem rozdysponować cały majątek na pomoc najbardziej potrzebującym zwierzakom. Jak do tego doszło? Wszystko zaczęło się do zaginionego pupila byłego bogacza. Trudno nie zadać sobie pytania, czy i my bylibyśmy w stanie się tak poświęcić? Piękna historia!

Kiedyś był milionerem. Teraz prosi o żywność i koce

W dodatku nie dla siebie, a swoich czworonożnych podopiecznych, którymi opiekuje się na terenie dawnej fabryki stali i rzeźni, na terenie których zbudował własne schronisko. Wszystko zaczęło się jeszcze w 2015 roku, kiedy to Wang Yan rozpoczął poszukiwania ukochanego pupila, który uciekł podczas jednego ze wspólnych spacerów. Kiedy kilkudniowe próby odnalezienia psa nic nie dały, ktoś z bliskiego otoczenia doradził milionerowi, aby sprawdził także niesławną rzeźnię, znajdującą się w pobliżu jego posiadłości. Niestety, tam również nie udało się znaleźć zguby, jednak tych kilka wizyt wystarczyło, aby Yan zrozumiał, jak dosłowne znaczenie może mieć powiedzenie "pieski los". To wtedy zdecydował się ruszyć zwierzętom na ratunek. Zdziczałe psy to problem także i w Polsce. Szacuje się, że na wolności w naszym kraju może żyć nawet kilkadziesiąt tysięcy takich zwierząt, które nie tylko zagrażają innym gatunkom, ale także są skazane na głód czy zamarznięcie zimą.

Zobacz także

Zobacz także

Zobacz także

Chiński milioner poświęcił fortunę, aby pomagać zwierzętom

Yan nie tylko odkupił całą rzeźnię, ale również znajdującą się nieopodal dawną fabrykę stali, aby na ich terenie zbudować olbrzymie schronisko dla niechcianych i przeznaczonych na ubój psów. Na początku trafiło ich tam ponad tysiąc! Każde ze zwierząt było własnoręczne karmione i leczone przez Yana, który w tym celu opanował nawet podstawy tradycyjnej, chińskiej medycyny. Medialny rozgłos, jaki towarzyszył sprawie na początku był bardzo pomocny. Ludzie, wzruszeni hojnością i dobrocią milionera tłumnie ściągali do schroniska, aby adoptować porzucone zwierzaki. A jednak to nie wystarczyło. Pomimo tak ogromnej fortuny, jaką dysponował Wang, pracujący na nią od 14 roku życia, schronisko szybko pochłonęło wszystkie środki, jakie posiadał milioner, wpędzając go w długi. 33-letni obecnie Wang podkreśla jednak, że pomoc psiakom dała mu nowe życie i nie żałuje utraty statusu społecznego i luksusowego życia. 

china
fot. YouTube

Zobacz także

Zobacz także

Teraz to milioner prosi o wsparcie

Jest niezbędne, aby schronisko mogło funkcjonować dalej. Psów w schronisku aktualnie przebywa zazwyczaj nie więcej, niż 200 na raz. Wang od dawna polega już głównie na pomocy, którą udaje mu się uzyskać od innych. Nie przyjmuje z tego nawet juana chińskiego dla siebie. "Nie chcę, aby ludzie pomyśleli, że robię to dla pieniędzy" - opowiadał w jednym z wywiadów były już milioner, który stara się także unikać dużego rozgłosu. Najważniejsze jest dla niego dobro zwierząt. "Wszystko, czego dziś pragnę, to jedynie żywność i inne dary dla psów, którymi się opiekuję. Dzięki życzliwości darczyńców jestem w stanie ocalić jeszcze więcej zwierząt przed śmiercią" - skromnie komentuje Wang, który przed okrutnym losem uratował już kilka tysięcy czworonogów. Nie każdego byłoby stać na takie poświęcenie! A wy, czy wspieracie lokalne schroniska?

Zagłosuj

Czy wspieracie lokalne schroniska?

Liczba głosów:

RadioZET.pl/Coverage;KochamyZwierzaki;MetroUK/AG

Zobacz także