Zamknij

Tajemnicza wyspa kobiet na Karaibach. Trzecia płeć to tutaj część tradycji

Redakcja
20.08.2018 13:35
Tajemnicza wyspa kobiet na Karaibach. Trzecia płeć to tutaj część tradycji
fot. Paul Stewart

Guna Yala to położona na Karaibach niewielka wysepka, należąca do regionu wysp San Blas. Panuje tu matriarchat, a część tradycji stanowi „omeggid” – trzecia płeć. Transseksualizm jest tu traktowany jako norma!

„Omeggid”, czyli trzecia płeć na Karaibach

„Omeggid” znaczy po prostu „będący jak kobieta” i jest traktowane jako równorzędna trzecia płeć wśród zamieszkującego wyspę Guna plemienia. Młodzi chłopcy mają prawo wybrać ją jako swoją własną. Zaczynają być wtedy wychowywani tak samo jak dziewczynki. Kolorowe, kobiece stroje i fryzury to bowiem dowód pozycji społecznej na wyspie. To kobiety grają tu dominującą rolę – są głównymi dystrybutorkami żywności, są odpowiedzialne za los społeczności, podejmowanie ważnych decyzji i zarabianie pieniędzy na tradycyjnym rękodziele. 

p06h3mkm
fot. Nandín Solís García/ BBC Travel

 

Guna, wyspa rządzona przez kobiety

Jedną z najważniejszych prac jest tutaj własnoręczne tkanie i wyszywanie tradycyjnych ubrań, zwanych „molas”. Haftowane w kolorowe, intrygujące wzory tkaniny sprzedaje się turystom, ale nie tylko. „Molas” są tu również traktowane jako rodzaj mistycznej ochrony przed złymi duchami. Na tych z reguły wyszywa się olbrzymie, rajskie ptaki. Ci, którzy na swoją płeć wybrali właśnie „omeggid”, są najczęściej odpowiedzialni za projektowanie tych najbardziej oryginalnych wzorów haftu. Sztuka ich wyszywania jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. To ciekawe społeczne zjawisko – podczas gdy Europa, jak i reszta świata wciąż zmaga się z interpretacją transseksualizmu, na niewielkiej wyspie jest on traktowany jako kompletnie normalne zachowanie. Jeśli któryś z chłopców w dzieciństwie zaczyna przejawiać kobiece cechy lub po prostu twierdzi, że bardziej czuje się kobietą, jego rodzina oraz reszta lokalnej społeczności musi w pełni zaakceptować jego wybór. Uwagę zwraca tylko jeden fakt – nie słychać żadnych opowieści na temat odwrotnego wyboru płci. Dziewczynki po prostu wyjątkowo rzadko decydują się na „męskie” życie, pozbawione w większej części znaczących przywilejów. Jeśli już jednak dokonają takiego wyboru, również nie podlega on żadnej dyskusji.

p06h3nzl
fot. Paul Stewart/ BBC Travel

Zobacz także

Zwyczaje mieszkańców wyspy zbadał antropolog

Diego Madi Dias spędził dwa lata na Gunie, żyjąc wśród jej mieszkańców i bacznie obserwując ich zwyczaje. Jego zdaniem wolność wyboru, jaką daje się tam dzieciom, wynika z przekonań o „czystości ich serca”. Opiekujące się wyspą kobiety obdarzają je ogromnym zaufaniem. „Uważają, że dzieci posiadają już wystarczającą wolną wolę, aby samodzielnie podejmować tego typu decyzje. Ich poczucie przynależności wynika z ich serca, a zatem same wiedzą najlepiej, z jaką płcią się identyfikują. Jeśli on lub ona czuje, że jest transseksualna, nikt nie broni im być sobą” – podsumowuje antropolog.

Zobacz także

Zobacz także

Zobacz także

Trzecia płeć wywodzi się z mitologii wyspy

W podobnym tonie wypowiada się edukator seksualny Nandín Solís García, który wychował się na wyspie, by jako dorosły przeprowadzić się do Panamy. Mocno wspiera tutejsze środowisko LGBT i stara się oswajać ludzi ze zjawiskiem transseksualizmu. „Dorastałem jako gej i do tego osoba, która swoją płeć uważa za płynną. Brzmi jak horror? Nie na Gunie. Zawsze miałem pełne wsparcie ze strony rodziny, przyjaciół, sąsiadów. Odnoszę wrażenie, że to nie tyle tolerancyjne podejście, co naturalna akceptacja, wywodząca się jeszcze z mitologii wyspy. Założycielami naszej społeczności na Gunie miała być trójka osób: Ibeorgun, jego siostra Gigadyriai oraz mały braciszek Wigudun, który według legendy miał być zarówno mężczyzną, jak i kobietą. Transseksualizm stanowi część tradycji wyspy” – tłumaczy Garcia.

p06h3mt1
fot. Paul Stewart/ BBC Travel

Zobacz także

„Decyzje podejmuje moja żona”

Zdaniem Garcii również z tego może wynikać fakt naturalnej dominacji kobiet na wyspie. Małżeństwa są tu aranżowane podobnie jak np. w Indiach, z tą różnicą, że to mężczyzna jest traktowany jako „żona”. Po ślubie wyprowadza się do domu kobiety, a już samo wesele obfituje w tradycyjne rytuały, odprawiane na odwrót. Jedną z ulubionych miejscowych zabaw przed ceremonią jest „porwanie” pana młodego. Jego rolą jest dbanie o dom, ale o dostęp do wszelkich zasobów, w tym jedzenia, musi prosić żonę. Tak jak o zgodę na podzielenie się nim z kimś. Co jednak ciekawe, nie oznacza to przejęcia kobiecych obowiązków. To nadal matki czuwają nad dziećmi, a także zajmują się wspomnianym rękodziełem i gotowaniem, podczas gdy mężczyźni polują lub łowią ryby. „Rzecz w tym, że nie ma u nas czegoś takiego jak hierarchia pracy. Polowanie nie jest w naszych oczach ważniejszą czynnością od opieki nad dziećmi. To nawet lepiej dla mężczyzn, bo najwięcej pieniędzy i zagranicznych dóbr zdobywają jednak kobiety, sprzedając »molas«. Smuci mnie właśnie to, że wraz z napływem zachodniej kultury zaczynamy adaptować na Gunie niektóre z waszych skandalicznych zachowań. Bo o ile to kobiety tu dominują, to »omeggid« już powoli niekoniecznie. Nie chciałbym doczekać czasów, kiedy panie zaczną z tego tytułu dyskryminować drugą i trzecią płeć” – martwi się Garcia.

p06h3mqc
fot. Paul Stewart/ BBC Travel

Zobacz także

Największym problemem wyspy jest epidemia wirusa HIV

Rozprzestrzenianie się wirusa HIV to jedna z największych bolączek wyspy. To także „prezent” z odległych krajów. Część mieszkańców wyspy po kilku latach od jej opuszczenia powraca, przywożąc ze sobą egzotyczne dla społeczności Guny choroby. Niewiele wiedząc o ich naturze, wzajemnie się zarażają. „Niektórzy z naszych mężczyzn, w tym spora ilość »omeggid«, podróżują do sąsiednich czy nawet dalszych krajów. Część twierdzi, że chce spróbować życia poza tutejszym matriarchatem, część po prostu chce się np. kształcić na wyższych uczelniach. Jednak wychowani na wyspie nie są przyzwyczajeni do takich problemów jak np. choroby weneryczne. HIV to tutaj istna plaga. Na szczęście na pomoc przyszły już liczne organizacje, które zajmują się edukacją »omeggid« w zakresie bezpiecznego seksu i dbania o siebie. Zdecydowana większość z nich jednak wraca żyć tutaj. Nigdzie nie będzie im lepiej” – podkreśla Garcia. To się nazywa inny świat!

RadioZET.pl/źródło:BBCTravel/AG

Zobacz także