Zamknij

Zaskakująca teza badaczy ze Stanfordu. Pracy na pełen etat nie powinniśmy podejmować aż do 40stki?

Redakcja
28.12.2018 20:33
Zaskakująca teza badaczy ze Stanfordu. Pracy na pełen etat nie powinniśmy podejmować aż do 40stki?
fot. Shutterstock

Wyniki tych badań mogą podważyć wszystko, co wiemy na temat naszego obecnego systemu pracy. Ile lat doświadczenia zawodowego już posiadacie? Zdaniem tej badaczki z Uniwersytetu Stanforda, jednej z lepszych uczelni na świecie pracy w pełnym wymiarze godzin nie powinniśmy podejmować przed ukończeniem...40 lat. Tłumaczymy, o co chodzi.

Praca na pełen etat? Najlepiej po 40stce

Laura Carstensen, psycholożka na Uniwersytecie Stanforda poświęciła wiele lat badań na to, aby opracować nowe, optymalne modele m.in. systemu pracy, jakie pasowałyby do współczesnych realiów. "To niesamowite, że średnia długość życia ulega zmianie, podobnie jak nasz przeciętny stan zdrowia na przestrzeni lat, a my wciąż upieramy się przy przestarzałym systemie" - tłumaczyła, prezentując wyniki swoich ostatnich badań. O co dokładnie chodzi? Zdaniem psycholożki obecny podział obowiązków sprawia, że źle wykorzystujemy swój najlepszy czas. "Przez kilka dekad dorosłego życia, do momentu ukończenia 40 lat jesteśmy najbardziej zajęci. Praca na pełen etat, wychowywanie dzieci, rozwój osobisty - to wszystko próbujemy upakować w okres, który wcześniej definiował koniec naszej pełnej sprawności fizycznej. Takiej sytuacji zapobiega jednak obecnie medycyna" - dodaje Carstensen. O co chodzi? Według statystycznych badań większość kobiet kończących 40 lat ma przed sobą jeszcze nawet do 45 lat życia, z czego 5% ma szansę dożyć nawet...100 lat. Przeciętny 40-latek ma natomiast przed sobą jeszcze średnio 42 lata życia. Czemu więc ostatni, trwający prawie tyle samo lat etap życia marginalizujemy jako czas przeznaczony jedynie na emeryturę? "Potrzebujemy nowego modelu. Ten już po prostu nie działa, zawodzi nasze oczekiwania. Ludzie pracują na pełen etat w tym samym czasie, w którym wychowują małe dzieci. Nigdy nie odpoczywają. Nigdy nie mają czasu w pełni skupić się na sobie, odświeżyć perspektywę. Najpierw wyciskamy z siebie co się da, ale potem po prostu wyłączamy cały system" - przekonuje badaczka.

Zobacz także

Zobacz także

Zobacz także

Czy 60stka to nowa 40stka?

Zdaniem psycholożki zamiast planować swoją karierę na następne 40 lat, z jej gwałtownym zakończeniem około 65 roku życia powinniśmy wydłużyć ten okres, uwzględniając przerwy po drodze, przeznaczone na psychiczny odpoczynek, edukację i potrzeby rodzinne. 

badania
fot. Laura Carstensen/University of Stanford

Badaczka argumentuje potrzebę stworzenia nowego modelu pracy również potencjalnie negatywnymi skutkami emerytury. "Ludzi zdrowych, jeszcze pełnych energii i kreatywności skazujemy na towarzyską i zawodową banicję, zmuszając ich do gwałtownej zmiany stylu życia. Efektem ubocznym bywa współcześnie nierzadko poczucie osamotnienia czy wręcz wykluczenia społecznego, bycia niepotrzebnym" - dowodzi Carstensen. Choć więc jak sama twierdzi nie oczekuje, że jej obserwacje przerodzą się od razu w rewolucję wierzy, że w przyszłości obecny model pracy stanie się reliktem przeszłości. Jakie więc zdaniem badaczki byłyby idealne ramy czasowe na pełnoetatową pracę w trakcie naszego życia? Kluczem do sukcesu miałaby być praca w niepełnym wymiarze godzin aż do 40 roku życia. Tu warto jednak zauważyć, że po ukończeniu 40 urodzin musielibyśmy uwzględnić etatową pracę już aż do 80 roku życia - to własnie ten wiek zdaniem badaczki nasza obecna, średnia długość życia wyznacza jako idealny moment na rozpoczęcie bezwzględnej emerytury.

RadioZET.pl/źródło:WeForum/AG

Zobacz także

Zobacz także