Zamknij

Szef Marvel Studios żałuje rasistowskiej decyzji z przeszłości. "Myśleliśmy, że jesteśmy sprytni"

20.05.2021 13:04
doktor Strange - Tilda Swinton i Benedict Cumberbatch - kadr z filmu Marvela
fot. Image supplied by Capital Pictures/EAST NEWS

Kevin Feigie - szef Marvel Studios, wyznał, że obsadzenie Tildy Swinton w filmie "Doktor Strange" było błędem, którego dziś by już nie powtórzył.

Filmy Marvela to prawdziwy fenomen popkulturowy. Jednak twórcom produkcji o superbohaterach nie udało się uniknąć poważnych błędów. Jednym z największych był whitewashing postaci granej przez Tildę Swinton w pierwszej części "Doktora Strange'a".

"Doktor Strange" - szef Marvela wstydzi się rasistowskiej decyzji

Whitewashing - zjawisko, które można przetłumaczyć jako "wybielenie", to cecha wielu amerykańskich filmów z Hollywood. Twórcy często obsadzają białych aktorów w roli postaci, która w oryginale miała inny kolor skóry niż biały. Ostatnimi czasy to zjawisko zdaje się zanikać, ze względu na silną krytykę ze strony widzów, mediów i organizacji dbających o reprezentację różnorodności etnicznej w tekstach kultury popularnej.

Marvel Studios ostatnimi czasy poczas kreowania świata MCU stara się progresywnie podchodzić do realizacji swoich filmów, biorąc pod uwagę potrzeby różnego rodzaju mniejszości. Mimo tego, w 2016 roku nie uniknięto poważnej wpadki, która odbiła się echem na cały świecie. Chodzi o obsadzenie w roli istoty znanej jako Ancient One Tildy Swinton. W komiksach Marvela od swojego debiutu potężny czarodziej był przedstawiany jako rodowity Tybetańczyk o azjatyckim typie urody.

Kevin Feigie - prezes Marvel Studios, skomentował kwestię whitewashingu Ancient One w wywiadzie dla Men's Health. Twórca do tej pory żałuje, że podjęto taką decyzję, która jego zdaniem wynikała z chęci uniknięcia stereotypów. 

Myśleliśmy, że jesteśmy tacy sprytni i nowatorscy. Nie powielimy stereotypu o pomarszczonym, starym, mądrym Azjacie. I to była pobudka, że padło:  "Chwileczkę, czy jest jakiś inny sposób, żeby to rozwiązać? Czy jest jakiś inny sposób, aby nie popaść w stereotyp i nie obsadzić azjatyckiego aktora?". I odpowiedź na to pytanie oczywiście brzmi: tak.

Po wybuchnięciu afery o whitewashing scenarzysta C. Robert Cargill wytłumaczył zrezygnowania z tybetańskiego pochodzenia Ancient One, kwestią sporu Tybetu z Chinami. Przedstawiciele Marvel Studios w obawie o bojkot filmu ze strony rządu chińskiego postanowili pominąć ten aspekt komiksowej postaci w adaptacji. Z kolei reżyser Scott Derrickson wyjaśnił, że jego zdaniem obsadzenie w roli azjatyckiej aktorki, automatycznie generowałoby skojarzenie z tak zwaną "Dragon Lady" - stereotypowym ukazaniem kobiety z Azji, ukazywanych jako postacie silne, zwodnicze, dominujące, tajemnicze i często pociągające seksualnie.

Twórcy mieli więc problem, którego do końca nie potrafili rozwikłać. Zdaniem wielu fanów, postawili na najgorsze z możliwych rozwiązań, po raz kolejny stosując w amerykańskim kinie archaiczny zabieg, kojarzący się z postkolonializmem. W najbliższych miesiącach mają jednak szansę poprawić swój wizerunek w oczach fanów pochodzenia Azjatyckiego dwoma nadchodzącymi filmami - "Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings" oraz "Eternals".

"Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings" - kiedy premiera?

Obecnie trwają prace nad drugą częścią przygód granego przez Benedicta Cumberbatcha Doktora Strange'a. Zanim jednak zobaczymy sequel, czeka nas premiera pierwszego w historii MCU filmu o azjatyckim superbohaterze. Mowa o "Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings". W roli tytułowej wystąpi Simu Liu. Produkcja trafi do kin już 3 września 2021 roku. Kilka tygodni później, bo 5 listopada zobaczymy natomiast "Eternals" z Gemmą Chan w jednej z głównych ról w reżyserii chińskiej zdobywczyni Oscara Chloé Zhao.

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do grupy "Filmy i seriale - newsy i dyskusje fanów" na Facebooku
RadioZET.pl/Men's Health