Zamknij

Krzysztof Kowalewski nie żyje. Bliscy wspominają aktora. "Dziadek, aktor, komik"

09.02.2021 14:27
Krzysztof Kowalewski
fot. Wojciech OLSZANKA/East News

Krzysztof Kowalewski nie żyje. Wielki aktor odszedł w wieku 83 lat. Zmarłego wspominał syn z pierwszego małżeństwa, Victor, oraz jego córka Sacha, która miała okazję wystąpić z dziadkiem na planie filmu "Proceder". 

Krzysztof Kowalewski nie żyje. Informacja o śmierci 83-letniego aktora, jednej z legend polskiego kina i teatru, była ciosem dla jego najbliższych, ale także środowiska artystycznego i ogromnej rzeszy fanów. Ciężko wymienić wszystkie doskonałe role pana Krzysztofa, mogliśmy oglądać go między innymi w "Ogniem i mieczem" i kultowych komediach takich jak "Miś" czy "Brunet wieczorową porą". Łącznie zagrał przed kamerami ponad 120 razy, był także jedną z legend teatru oraz uzdolnionym aktorem dubbingowym, a jego rola w słuchowisku "Kocham pana, panie Sułku" na zawsze zapadła w pamięć słuchaczy.

Prywatnie Krzysztof Kowalewski był dwukrotnie żonaty. Jego pierwszą żoną była kubańska tancerka Vivian Rodriguez, z którą miał syna Victora. Ich związek rozpadł się po trzech latach. W 2002 roku aktor wziął ślub z Agnieszką Suchorą, która, jak sam mówił, dała mu drugie życie. Owocem ich związku jest córka Gabriela. Kowalewski nie zapomniał o synu i starał się utrzymywać kontakt w Victorem. Mężczyzna wspomniał ojca we wpisie opublikowanym za pośrednictwem mediów społecznościowych.

ZOBACZ TAKŻE: Aktorzy wspominają Krzysztofa Kowalewskiego. "Chciał dawać siebie ludziom"

Krzysztof Kowalewski nie żyje. Aktor we wspomnieniach syna i wnuczki

Na profilu mieszkającego w Los Angeles Victora Kowalewskiego na Facebooku pojawił się wpis, w którym poinformował o śmierci ojca.

- Jestem zmuszony, by publicznie wyrazić swój osobisty smutek. Zmarł we śnie mój tata Krzysztof Kowalewski. Kocham go i wiem, że on mnie kochał. Życie nie wyposażyło go w rolę ojca, ale z czasem wyrósł w tę rolę i odgrywał ją całkiem dobrze. Zawsze kończył naszą rozmowę telefoniczną żartem, chwilę po tym, jak mówiłem mu: „OK, zadzwonię za kilka dni”. Mogłem liczyć na jego słowa: „hej, słyszałeś to?”. Żartem kończyliśmy każdą naszą rozmowę. Ci, którzy go znają, wiedzą, że był całkiem dobry w opowiadaniu dowcipów. Będzie mi go bardzo brakowało - czytamy.

Kowalewskiego wspomniała także córka Victora, Sacha, która wybrała aktorską karierę i miała okazję grać u boku dziadka w filmie "Proceder".

- Jestem naprawdę szczęśliwa, że go poznałam i zobaczyłam podobieństwa między nami. Nie mówiliśmy w tym samym języku, ale zawsze potrafiliśmy zrozumieć, jaki był zabawny. Był aktorem jak ja, wiem, że mam to we krwi dzięki niemu. Ostatni raz, gdy byłam w Polsce, oglądałam go w sztuce, stał sam na scenie przez trzy minuty, próbując wymyślić, jak wejść w krzesło. Prosta komedia, cała publiczność ryczała ze śmiechu, w tym ze mną. I takiego go zapamiętam – dziadek, aktor, komik. Spoczywaj w pokoju - napisała aktorka na swoim profilu na Instagramie.

Zdaniem medialnych doniesień Krzysztof Kowalewski przed śmiercią był schorowany i ledwo chodził.