Zamknij

"Mank": to Kevin Spacey miał zagrać główną rolę w filmie. Czemu do tego nie doszło?

24.11.2020 13:36
Mank - to Kevin Spacey miał zagrać główną rolę w filmie
fot. materiały prasowe Netflix, Pool, The Inquirer and Mirror/Associated Press/East News

"Mank" to głośny film Netflixa, który już wkrótce zadebiutuje na platformie. Reżyser zdradził, że początkowo w rolę głównego bohatera miał wcielić się Kevin Spacey. Co poszło nie tak?

"Mank" już wkrótce zadebiutuje na Netflix, by opowiedzieć nam historię scenarzysty kultowego "Obywatela Kane'a" - Hermana J. Mankiewicza. W roli głównej wystąpi uznany brytyjski aktor, Gary Oldman. Reżyser filmu zdradził jednak, że według początkowego planu miał być to Kevin Spacey.

"Mank" - to Kevin Spacey miał zagrać główną rolę w filmie

David Fincher to popularny i jak się okazuje - bezkompromisowy reżyser. W wywiadzie udzielonym dla magazynu Variety, filmowiec wyznał, że chciał stworzyć "Mank" jeszcze w latach 90. Za produkcję miała jednak odpowiadać wytwórnia PolyGram Filmed Entertainment, z którą Fincher nie potrafił się dogadać.

Włodarze studia nalegali, by film nakręcono w kolorze, a efekt czerni i bieli dodano dopiero w postprodukcji. Reżyser nie potrafił na to przystać i projekt porzucono. Powstał jednak po wielu latach w efekcie współpracy z Netflixem.

Zobacz także

Zgodnie z zapewnieniem Davida Finchera, w głównego bohatera wcielić miał się Kevin Spacey, zaś do roli Marion Davies (kochanki Williama Randolpha Hearsta) przymierzana była Jodie Foster. W netflixowej wersji "Mank" zastąpili ich Gary Oldman i Amanda Seyfried.

"Mank" - kiedy premiera na Netflix?

Oprócz Oldmana i Seyfried w obsadzie znaleźli się również: Lily Collins ("Emily w Paryżu"), Charles Dance ("The Crown", "Gra o tron"), Tuppence Middleton, Arliss Howard, Ferdinand Kingsley, Jamie McShane, Joseph Cross, Sam Troughton, Toby Leonard Moore, Tom Burke oraz Tom Pelphrey.

Premiera filmu "Mank" odbędzie się już 4 grudnia 2020 roku na platformie Netflix

Zobacz także: Brat księżnej Diany oburzony serialem Netflixa: "Będę bronił jej pamięci"