Zamknij

Nie wiesz o co chodzi w "Mulholland Drive"? Nie przejmuj się, David Lynch też nie

Sergiusz Kurczuk
17.06.2021 13:58
David Lynch
fot. Invision/Invision/East News

Według aktora Justina Theroux znanego z "Mulholland Drive" i "Inland Empire" David Lynch nie umie wyjaśnić, o co chodzi w jego filmach.

Justin Theroux - gwiazdor filmów Davida Lyncha "Mulholland Drive" i "Inland Empire" zdradził, że sam reżyser nie do końca znał sens stworzonych przez siebie scen. Aktor opowiedział o trudnościach podczas pracy ze słynnym filmowcem.

"Mulholland Drive" - David Lynch nie wie, o co chodzi w filmie

Ekscentryczny twórca David Lynch to artysta, którego się kocha lub nienawidzi. Jedni uważają go za geniusza, inni za filmowego hochsztaplera. Twórczość Lyncha cechuje się surrealistycznymi, onirycznymi obrazami i dość niekonwencjonalnymi fabułami. Z tego powodu kiedy dochodzi do interpretacji dzieł reżysera, zarówno jego fanatycy, jak i hejterzy mają czasami twardy orzech do zgryzienia.

Okazuje się, że problem dotyczy nie tylko widzów, ale również aktorów Lyncha... i samego filmowca. Theroux był gościem Bena Traversa z IndieWire w związku z rolą w serialu "Wybrzeże moskitów". Tematem rozmowy, oprócz nowej produkcji Apple TV+, były jego najbardziej znane role w filmach Davida Lyncha oraz znaczenie tych produkcji. Theroux budując swoją postać w "Mulholland Drive" zadawał reżyserowi wiele pytań dotyczących swojej roli.

Dlaczego tam jestem? Kim jest kowboj? Co się dzieje? W jakiej rzeczywistości jesteśmy?

Ku zdziwieniu aktora, Lynch poprosił wszystkich o opuszczenie planu zdjęciowego, by porozmawiać z Theroux. Co powiedział twórca?

Wiesz, nie wiem, kolego. Ale dowiedzmy się.

Gwiazdor postanowił też posłużyć się obrazowym porównaniem, by przybliżyć swoim fanom współpracę z twórcą "Twin Peaks".

To tak, jakbyś wjeżdżał z nim ruchomymi schodami w chmurę i nigdy nie wiesz, kiedy one ruszą. Totalnie odstaje od innych reżyserów, ponieważ nie odpowiada na twoje pytania.

Te doświadczenia nie zniechęciły Theroux do powtórnej pracy z Lynchem. Pięć lat po premierze "Mulholland Drive", aktor wystąpił w filmie "Inland Empire" z Laurą Dern, która współpracowała wcześniej z reżyserem przy "Blue Velvet".

Ekipa, którą montuje David Lynch, jest zawsze świetna. Cały czas chichoczesz na planie. Podczas zdjęć do "Inland Empire" cały czas bardzo się śmialiśmy z Laurą Dern. Potem idziesz na projekcję filmu i jesteś zaskoczony. Nie miałem pojęcia, że tak będzie wyglądać ta scena, że taki będzie jej ton. Przez większości filmów dość szybko wczuwam się w ton filmu, ale David Lynch absolutnie odstaje jeśli chodzi o to co widzisz i to, co dostajesz, gdy idzie do swojego laboratorium, by wszystko pociąć, udźwiękowić i zaaranżować. Efekt bardzo różni się od tego, co było na planie.

Sam David Lynch pytany o sens swoich filmów zazwyczaj odpowiada, że jego rolą nie jest tłumaczenie clou przedstawianych historii. Reżyser uważa bowiem, że interpretacja należy do odbiorcy i każdy widz może wyciągnąć z przedstawianych przez niego opowieści inne wnioski.

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do grupy "Filmy i seriale - newsy i dyskusje fanów" na Facebooku
RadioZET.pl/IndieWire