Zamknij

My Way: Edyta Górniak popłakała się na egzaminie. Jak jej poszło?

Judyta Wanicka
05.12.2019 15:38
My Way: Edyta Górniak
fot. screen My Way/tvn.player.pl

Edyta Górniak rozpłakała się w "My Way". Gwiazda zdawała egzamin wewnętrzny na placu manewrowym i choć zadanie zaliczyła, wpadła w rozpacz. Co się tak rozchwiało wrażliwą diwę?

Edyta Górniak od kilku tygodni przygotowuje się do egzaminu na prawo jazdy w programie "My Way". Diwa do tej pory bała się wsiąść za kółko, a śmiertelny wypadek, który spowodował jej były mąż, Dariusz K., tylko utwierdził ją w przekonaniu, że samochód to śmiercionośna maszyna. Edyta powoli przełamuje lęk, jeżdżąc pod okiem troskliwego instruktora Dawida, który cierpliwie znosi jej humory i dziwne pomysły. Z tygodnia na tydzień Edyta prowadzi auto coraz pewnej, a w ostatnim odcinku miała okazję wykazać się nabytymi umiejętnościami na placu manewrowym.

My Way: Edyta Górniak popłakała się na egzaminie

Edyta Górniak przygotowuje się do egzaminu na prawo jazdy. Tymczasem instruktorzy zorganizowali dla niej egzamin wewnętrzny, podczas którego sprawdzali, jak gwiazda radzi sobie z podstawowymi manewrami na placu. Edyta musiała m.in. zaparkować tyłem. To zadania przeważnie sprawia kursantom sporo trudności. Diwa jednak poradziła sobie wyśmienicie. Edyta Górniak zdała egzamin na placu, ale nagle wpadła w płacz. Diwa była zła na siebie, że nie wykonała manewru perfekcyjnie.

Zdałam egzamin, ale okazało się, że przejechałam nie w taki wzorcowy sposób w jaki mnie uczono. Jedynie zmieściło się to w zakresie poprawności. Ale nie było to wzorowe... To się wkurzyłam na siebie – wyznała Edyta.

Jestem bardzo ambitną osobą. Nie lubię robić rzeczy przeciętnie, nie lubię robić średnio, nie lubię robić w taki sposób, że nadają się na zaliczenie. To mi nie odpowiada. To mnie nie zadowala. Muszę po prostu, jak już się czegoś podejmuję, zrobić to bardzo, bardzo, bardzo dobrze - wyjaśniła.

Instruktorzy nie posiadali się z dumy, że kursantka Górniak tak dobrze poradziła sobie na placu. Płacz nie zrobił na nich specjalnie wrażenia.

Płacz pani Edyty mnie nie zdziwił. Dla mnie to była normalka. Zresztą na egzaminie państwowym, jak ktoś chodzi na nie i obserwuje to tam jest bardzo dużo płaczu, więc... chleb powszedni – powiedział egzaminator Kamil.

RadioZET.pl/jw